Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Poczucie winy z powodu natrętnych myśli. Stwierdzone OCD.

Hej. Teoretycznie cierpię na nerwice natręctw myślowych, coś takiego. Psychiatra to nazwał "zespół natręctw myślowych", przypisał fluoksetyne. W internecie czytam o swoim zaburzeniu jako o "zaburzeniach obsesyjno kompulsywnych z przewaga natrętnych myśli bądź ruminacji" jakoś tak. Bardzo kocham moja dziewczynę. Jednak od pewnego czasu dręczą mnie pewne wątpliwości odnośnie moich myśli z przeszłości wobec innych kobiet. Przypominają mi się sytuacje, w których lubiłem jakaś kobietę (będąc w związku z tą moją aktualną) i rozmawiałem normalnie jak człowiek z człowiekiem, rozmowy pełne uśmiechu, normalne, bez żadnych podtekstów. Nagle przypominają mi się pewne myśli, które wówczas zachodziły w mojej głowie odnośnie tych osób. Nie mam pojęcia czy te myśli faktycznie były, czy sobie wkręcam, czy one cokolwiek dla mnie znaczyły. Czuje się jakbym zdradził mentalnie swoją dziewczynę. Mówię jej o tym, ona daje mi wsparcie, ale i tak nie potrafię otrząsnąć się z panującego we mnie poczucia winy wobec niej. Co mam zrobić, co mam zmienić?
Magdalena Sikora

Magdalena Sikora

Panie Patryku,

Gratuluję, że zauważył Pan swój problem i udał się do psychiatry. Leki mogą być dobrym początkiem poradzenia sobie z problemem, natomiast wskazana byłaby też terapia. 

 

Pozdrawiam, Magda Sikora

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry Patryku,

OCD, które opisujesz powinno być zaopiekowane również psychoterapią, oprócz farmakologią (która już jest bardzo dobrym krokiem). Przede wszystkim warto pamiętać, że nie jesteśmy naszymi myślami. Myśli po prostu sobie płyną, pojawiają się w odpowiedzi na emocje, na elementy, które kojarzymy, na to, co widzimy, słyszymy, czujemy w danej chwili. Można sobie taką myśl wyobrazić jako chmurę, która przepływa - w pewnym momencie jest największa, jest to apogeum tej myśli (jest najwyraźniejsza i głośna w naszej głowie), ale za chwilę przepływa dalej i znika. Poczucie winy może nasilać też takie myśli i tworzy się koło zamknięte, ponieważ im bardziej staramy się czegoś pozbyć, tym silniej się na tym skupiamy :)

Cieszę się, że mówisz o tym dziewczynie i że czujesz wsparcie, to bardzo ważne!

Trzymam kciuki

Zobacz podobne

Uzależnienie emocjonalne od relacji z unikającym partnerem - jak odzyskać równowagę?
Dzień dobry. Od około półtora roku pozostawałam w bliskiej relacji z mężczyzną. Znamy się dłużej, z wyjazdu. Mieszkamy daleko od siebie. Pisaliśmy swego czasu intensywnie, jako dobrzy znajomi. On znalazł dziewczynę, zniknął, po czym wrócił, inicjując kontakt. Tamten związek się rozpadł. On przeprosił za zniknięcie, był bardzo obecny, dążył do spotkania, dużo flirtował, ja, na początku ostrożna, dałam się wciągnąć w to. W końcu spotkaliśmy się na kilka dni, po czym wróciłam do siebie. A kontakt pisemny osłabł, jednak on dalej nie miał nic przeciwko spotykaniu się, kiedy będzie okazja. Okazje były, inicjowane przeze mnie. On zawsze był wtedy bardzo czuły, pozwalam być blisko i zawsze też sam przychodził po czułości. Było to takie niewymuszone. Zawsze byłam bardzo ostrożna w stosunku do niego z powiedzeniem wprost, że się zakochałam, bo powiedział mi już na początku, że ma unikający styl przywiązania, bo gdy miał 6 lat zostawiła go matka. To był mój błąd, bo okazało się, że on już od jakiegoś czasu wiedział, że jednak nie widzi formalnego związku ze mną. Byłam zła, wyrzuciłam mu to, że skoro widział, że jednak z mojej strony w grę wchodzą uczucia, to nie przerwał tego mówiąc jasno, czego chce. I tak się spotykaliśmy dalej, był seks, były czułości, zachowywanie się jak para, również z jego strony. Bardzo to przeżywałam, a on chciał kontynuować znajomość. Dla niego może to pozostać takie, jak jest, czyli kumple z bonusem. Kiedy jednak powiedziałam, że skoro ja mam uczucia, a on nie, to taka relacja nie jest możliwa, powiedział, że nie musimy być fizycznie blisko, ale abym nie kończyła znajomości. Po tej rozmowie sam odezwał się pierwszy, było mu źle, chodził jak struty, wiedząc, ze mnie skrzywdził. Ja przyznam szczerze, że w dużej mierze opierałam się na wyobrażeniu tego, jak może być, ale widziałam, że nie dawał mi komfortu psychicznego. Nie mogę winić go za to, że uroiłam sobie w głowie pięknej miłości. Mieliśmy później jeszcze kilka wymian zdań, w ostatniej napisał, że boli go to, że to co pisałam było prawdą. Że wymyślił sobie symulację związku, nie licząc się z moimi uczuciami. Że zrozumie, jeśli to zakończę. Przyjęłam przeprosimy, jednak tak, jak już mu wcześniej powiedziałam, zostanę. Ale jeżeli on czuje, że lepsze, szczególnie dla mnie będzie zerwanie kontaktu, to niech to po prostu zrobi. No i tak zostaliśmy. Było dziwnie na początku, drętwo. Później rozmowa zaczęła się kleić i była naprawdę fajna. Umówiliśmy się na spotkanie, po którym właśnie jestem. Znów przeżywam huśtawkę. I nawet nie winię go za to, próbuję zrozumieć to, co dzieje się we mnie. To ciągle trzymanie się jego. Pewność, że nikt nie da mi już takiej ekscytacji i przyjemności. Że pomimo jego wad akceptuję go i chce tylko jego, i że nigdy do żadnego mężczyzny już nie poczuję TEGO. Zastanawiam się na ile był dla mnie oderwaniem od niełatwego życia, moim światełkiem. Czasem myślę, czy naprawdę coś do niego czuję (pierwszą odpowiedź w głowie to tak, kolejna to nie wiem), czy jednak jestem uzależniona och chemii, czyli dopaminy, która dawał mi gestami, wiadomościami. Bo potrafiłam chodzić struta, kiedy nie pisał i nabierać dobrego humoru, kiedy pisał. Najgorsze, że on mi się podoba w wielu aspektach i choć mam świadomość tego, że nie daje mi tego, czego potrzebuję, to dalej nie potrafię odpuścić. Samo myślenie o nim, o przytulaniu, czy całowaniu uruchamia w mózgu jakąs nagrodę i jest mi dobrze. W życiu tego nie mam. Dlatego rozumiem, czemu uciekam w te fantazje. Chyba jestem od tej relacji uzależniona, a myśl, że mogło by jej (i jego) nie być sprawia, że nie widzę sensu w życiu. Czy ktoś może spojrzeć na to z boku, proszę?
Jak poradzić sobie z traumą po stracie domu w pożarze?

Ostatnie miesiące to koszmar. Wszystko wywróciło się do góry nogami, bo straciłam dom w wyniku pożaru. Zostałam z niczym, a towarzyszące mi uczucie straty i chaosu dosłownie mnie przytłacza. Mam napady lęku, które pojawiają się nagle i paraliżują mnie w codziennym życiu. Każda myśl o przyszłości wywołuje panikę, a wspomnienia z tamtego dnia wracają jak bumerang – mocne, bolesne, niechciane.

Próbuję poskładać życie na nowo, ale nie daje rady..

Ciągle się stresuje przez co prawie nie śpię
Mam pytanie, może ktoś miałem podobnie... Od jakiegoś czasu bardzo się stresuję, prawie nie śpię, a serce bije mi jak oszalałe 😥 Zauważyłam, że po kawie jest mi jeszcze gorzej – czuję, jakby miałem mnie roznieść od środka. Czy to możliwe, że to przez dietę? Piję dużo kawy, czasem cola, jem słodycze, bo ciągle mi się chce... ale może to właśnie to nasila moje lęki? Czy ktoś wie, jak to ogarnąć? 😩 Może zmiana diety mogłaby pomóc, ale nie wiem, od czego zacząć. Może ktoś z was miałem podobnie i zna sposoby na uspokojenie organizmu?
Czuję wstyd i lęk przed odsłonięciem się z pomysłem, dobrym planem. Również tam, gdzie mózg blokuje dostęp do ciężkich emocji, nie jestem w stanie być kreatywna.
Mam problem z odsłonięciem swoich pomysłów i inicjatyw. Nie wiem dlaczego, ale czułam do tej pory wielki wstyd z tym związany. Przyszedł mi do głowy pomysł na ciekawy biznes, związany z wydarzeniami. Wymagałby on ode mnie jednak przekonania ludzi, by podjęli ze mną współpracę, a nie mam jeszcze doświadczenia w tym i po prostu sama ta świadomość, że musiałabym odsłonić swoje pomysły, zaprezentować też siebie, aby przekonać ich do siebie, wywołał we mnie duży wstyd, ale w sumie nie wiem dlaczego. Miałam zawsze taki problem, że nie lubiłam nikogo przekonywać, chyba, że czułam się z czymś naprawdę pewnie. Boję się krytyki w tym kontekście, wiem jednak, że to jest nieunikniona część świata zawodowego. Jedna część mnie jest naprawdę pewna siebie, druga nie. Natomiast teraz, gdy piszę właśnie o swoim problemie, ten wstyd ustąpił w jakimś stopniu i dotarło do mnie, że nie ma w sumie powodu do odczuwania tego wstydu. Jak przestać wstydzić się wyrażać swoje pomysły? Jakie kroki poczynić, by sobie pomóc? Kolejnym problemem jest to, że nieraz przy myśleniu kreatywnym następuje blokada, zauważyłam, że tam gdzie moja głowa jest otwarta, tam ma dostęp do kreatywności, ale też do wielu negatywnych emocji, które się tam kryją. Wiele razy próbowałam je oswajać, jest to jednak trudne i jeszcze mi się nie udało tego przemóc. Wiem, że ta blokada występuje, by mnie chronić przed ich odczuwaniem. Przysłania mi niestety jasność umysłu. Podobno dobrze jest się wyeksponować na bodziec stresowy, jednak przy wielu próbach, czuję ścisk w gardle, kołatanie serca.
Czy przy OCD mogą występować ataki paniki?
Dzień dobry, czy przy OCD mogą występować ataki paniki? Albo jeśli występują, to oznacza, że jest to jeszcze jakiś inny lęk np. fobia?
ataki paniki

Ataki paniki - jakie są przyczyny, objawy i dlaczego warto szukać pomocy?

Doświadczasz nagłych, silnych ataków lęku bez zrozumiałego dla Ciebie lub otoczenia powodu? Poznaj objawy, przyczyny i skuteczne metody leczenia, które pomogą Ci odzyskać kontrolę nad swoim samopoczuciem.