
Mam 33 lata, skończyłam gimnazjum praktycznie na samych dop. dost. Tata zmarł, jak miałam 4 lata , pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej.
Xxx
Małgorzata Korba-Sobczyk
Dzień dobry
Przykro mi, że przechodzisz przez tak trudny czas. Twoje doświadczenia wydają się skomplikowane i na pewno wymagają profesjonalnej pomocy. Nie jestem w stanie postawić diagnozy przez internet, ale Twoje objawy, które opisujesz, mogą wskazywać na różne stany, w tym schizofrenię, zaburzenia dwubiegunowe, a także zaburzenia lękowe i depresję. Ważne jest, aby skonsultować się z lekarzem lub specjalistą ds. zdrowia psychicznego, który może dokładnie ocenić Twoje objawy i zaproponować odpowiednią terapię. Pamiętaj, że pomoc jest dostępna i nie jesteś w tym sama. Proszę, skontaktuj się z profesjonalistą jak najszybciej.
Pozdrawiam
Małgorzata Korba-Sobczyk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Białajczuk
Rozumiem, że doświadczasz wielu trudności i niepokojących uczuć. Niemożliwe jest dokładne zdiagnozowanie Twojej sytuacji na podstawie krótkiego opisu, ale ważne jest, abyś rozmawiała o swoich obawach z profesjonalnym specjalistą zdrowia psychicznego. Schizofrenia i dwubiegunowość to poważne zaburzenia psychiczne, które wymagają dokładnej oceny i diagnozy przez doświadczonego terapeutę lub psychiatrę.
Jeśli odczuwasz lęki, dezorientację, trudności z koncentracją oraz inne niepokojące objawy, warto skonsultować się z odpowiednim specjalistą. Może on pomóc Ci zrozumieć źródło Twoich problemów, zdiagnozować ewentualne zaburzenia i opracować plan leczenia lub terapii odpowiedni dla Twoich potrzeb.
Pozdrawiam
Karolina Białajczuk

Zobacz podobne
Moje dziecko (2,5 lat) od dwóch miesięcy budzi się 2-3 razy w nocy (od zawsze idzie spać około 19-19,30, budzi o 21,24,2 lub 5) z niekontrolowanym płaczem, krzykiem i histerią nie do opanowania. Nie daje się uspokoić, mimo że próbujemy razem z mężem na różne sposoby, a w trakcie tych epizodów dziecko jest niespokojne, mówi sprzeczne rzeczy, np. 'mama tulić, mama nie tulić' pić, nie pić i nie daje się przytulić, tupie, kładzie się tarza...
Epizody trwają około godziny/ do 2. Dziwie się, że sąsiedzi są tak wytrzymali. W dzień córka rozwija się prawidłowo, zachowuje się spokojnie i nie zauważamy większych problemów, jest mądrą dziewczynką, z jedzeniem nie ma problemów, ma wszystkie ząbki.. W Październiku pozbyliśmy się smoczka, miała tylko na sen, ale przez miesiąc spała dobrze. Problem był tylko w żłobku, gdy widziała u innych dzieci, ale przeszło. Martwi mnie to zachowanie – czy mogą to być lęki nocne, problemy emocjonalne, a może coś innego?
Jak powinnam reagować, skoro nie da się dotknąć, a z drugiej strony jest noc.. Co powinniśmy zrobić, żeby pomóc dziecku i czy konieczna jest dalsza diagnoza i gdzie szukać pomocy?
Nie pomagają misie i kocyki ani bajki i kołysanki, ani zapalona lamka... Jestem już wykończona, sfrustrowana.
Już nie wiemy, co robić.. Na koniec powiem, że mała przesypiała cale noce do 6 mnc życia, dlatego jest to dla mnie niepokojące.
Dziękuje i proszę o pomoc
Partner ciągle pracuje, bez wolnego, jedynie niedziela, o ile nie jest handlowa. Nie potrafi być może i nie chce ustawić z kierownictwem grafiku, tak, by móc mieć wolne max dwa dni dla mnie i naszych dzieci. Dzieci ciągle narzekają, że nigdzie czy nawet w wakacje nie wychodzimy, czy kino, basem itp. bo ojciec tylko praca i na niej się bazuje. Mi tylko nie wiem, czy chwali się czy zali, że zarobi 6 tys. Kiedy tłumaczę, że ma też kobietę, dom, on, że nic na to nie może poradzić, bo nie ma ludzi do pracy. Ciągle jestem sama od 8.00 do 18.00 bądź 21.00. Nie mam męża. Wracamy zawsze razem, bo chce, bym przyjeżdżała po niego do pracy, co mnie już męczy. Nie mam znajomych, dzięki mężowi, co tylko mam przynieś, podaj, pozamiataj i nie mam prawa mówić mu o pragnieniach, uczuciach itp. bo zaraz mówi, że jego się czepiam, ryje mu głowę i mówię, co ma robić. Owszem mi mówi przez telefon, że bardzo za mną tęskni za każdym razem, że chce przytulić się, ma ochotę na sex...ok co do czego jest po prostu tempo, bo oczywiście zaraz wymówki, że coś go boli, że niby marudzę, że jest mi czegoś mało, za mało.
Nie dociera, że brakuje mi bliskości i jego obecności po każdym dniu bycia po prostu samej i gadaniu do psa. Mówię nie raz, aby rozpalił namiętność w łóżku, zaczepiał itp.,robi to owszem, ale jak można to ująć raz, dwa i idzie spać. Mówi, abym zaczepiała go do sexu w nocy, robię to i za każdym razem dostaje kosza, bo on śpi, bo jest zmęczony. Jednym słowem męża mam na noc, do spania, rannego picia wspólnie kawy, zero wyjść gdziekolwiek jedynie naokoło bloku z psem i puste zdjęcia robi, wstawia na fb posty, że miło czas z żoną itp. Jaki czas???? Kwiaty niespodzianki ot, tak mogę pomarzyć tylko na okazje. Nie wiem, co mam robić mecze się w takim związku, co w sumie co to za związek???? Uważa mąż, że mam znaleźć innego skoro mi nie pasuje, takie ma podejście. Co mam zrobić??? Jestem zniesmaczona. Nawet powiedziałam mężowi, że jest pracoholikiem. Nic Nie dociera, on jego praca kasa to życie a reszta na potem
Pisałam wcześniej post o tym, że mąż „wpycha” na siłę swoje drugie dziecko do naszego życia i z odpowiedzi na krótko opisaną przeze mnie obecną sytuację wynika, że zabrakło tam kontekstu. Jesteśmy z mężem w separacji i mamy malutkiego synka. Jestem drugą żoną męża, z którą ma o 9 lat starsze dziecko. Tamto dziecko mieszka na co dzień z matką - u męża bywa kilka dni w miesiącu. Oczywiście, że wiedziałam o tym dziecku, od razu załapałyśmy dobrą więź, właściwie to ja dbałam o ich relacje z mężem, że dziecko chciało do nas przychodzić. Niestety problemy relacyjne zaczęły się jeszcze przed ślubem, kiedy mąż wykorzystywał moje przywiązanie do tego dziecka w konfliktach między nami, jakby był zazdrosny o to dziecko i naszą relację - często miał żal, że kiedy odbiera je z przedszkola, to ono pyta o mnie czy już wróciłam z pracy itp. Poważne problemy z mężem zaczęły się jeszcze przed ślubem, kiedy zdecydowaliśmy się na własne dziecko - mąż od początku ciąży zaczął wymagać ode mnie m.in. zgody na uczestnictwo swojego starszego dziecka w badaniach ginekologicznych kontrolnych, bo chciało zobaczyć dzidziusia - mój brak zgody owocował strasznymi awanturami ze strony męża i cichymi dniami, ale nie mogłam się na to godzić. Mimo, że mąż zapewniał mnie, że będzie „walczył” z przejawami zazdrości jego starszego dziecka wobec naszego wspólnego dziecka - po porodzie zaczęły się dziać naprawdę dziwne sceny - mąż uzależniał wszystkie najważniejsze dla nas chwile jako rodziców (pierwszą kąpiel synka, chrzciny, pierwsze święta wielkanocne, czytanie bajek na dobranoc) od obecności tamtego dziecka. Przyprowadzał tamto dziecko chore do nas do domu, mimo, że nasz syn urodził się jako wcześniak z problemami oddechowymi. Nasza separacja nie jest spowodowana tylko tymi zachowaniami, ale całym ciągiem zaniedbań, wymuszeń i przemocy emocjonalnej, psychicznej i ekonomicznej ze strony męża. A to, co się dzieje teraz kiedy nie mieszkamy już razem - mąż zmienia imiona postaci z książeczek na imię swojego starszego dziecka, kiedy czyta je naszemu synowi - stanowi dla mnie cios. Bo musicie też wiedzieć, że po mojej wyprowadzce mąż przez kilka miesięcy w ogóle nie chciał odwiedzać naszego synka mimo moich próśb i upomnień, nie łożył na jego utrzymanie, jednocześnie „bawiąc” się w tatusia z tamtym dzieckiem. Teraz, kiedy w roku są sprawy sądowe o kontakty, alimenty itp. - kontakty się pojawiły, ale właśnie tak to wygląda - mąż mnie traktuje jak powietrze albo zło konieczne, a synowi „podprogowo” dalej „wciska” tamto dziecko, zamiast skupić się w tym czasie na budowaniu bezpiecznej relacji z kilkumiesięcznym maluchem.
