Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Podjęłam nowa terapię po przerwie z innym terapeuta. Rozmawia mi się nawet nieźle ale nie potrafię rozmawiać o tym co sie dzieje

Podjęłam nowa terapię po przerwie z innym terapeuta. Rozmawia mi się nawet nieźle ale nie potrafię rozmawiać o tym co sie dzieje w danym momencie, wróciły problemy z odżywianiem. W ciągu dnia zjem jeden posiłek a reszta to woda kawa i shejki białkowe. Nie wiem co już mam robić jakbym mogła, to bym w ogóle nie jadła.
User Forum

Monika

2 lata temu
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

rozumiem, ze z jakiegoś powodu zakończyła Pani/przerwała poprzednia terapie i teraz rozpoczęła nowa, w której relacja terapeutyczna wyglada obiecująco (w miarę swobodnie czuje się Pani w rozmowie z terapeuta), jednak nie jest Pani jeszcze w stanie rozmawiać o wszystkim. Co Pania blokuje? Czy mówiła Pani o tym swojemu terapeucie? To brzmi, jak temat na rozmowę z terapeuta - zarówno Pani opory, jak i kwestie nasilających się objawów. Być może potrzebuje Pani czasu aby zaufać terapeucie. W psychoterapii bywają momenty, kiedy okresowo następuje pogorszenie samopoczucia, wystąpienie/nasilenie objawów. Często ma to związek z tym, co się dzieje w terapii: być może pojawiają się trudne, wrażliwe wątki, być może to, co dzieje się w rekacji terapeutycznej wywołuje trudne uczucia. Z założenia powinno to minac, jednak żeby tak się stało trzeba to przepracować w terapii. Zachęcam wiec do wniesienia tego podczas sesji terapeutycznej. Pozdrawiam Magdalena Bilinska-Zakrzewicz 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Dysfagia somatyzacyjna jak leczyć jak uwolnić się od leku przed połykaniem?
Nieetyczny psychiatra, bez wiedzy. Negował moje doświadczenia i trudności.
Witam. Po pierwszej wizycie u psychiatry czuję, że większość moich problemów była umniejszana lub negowana. Dla anonimowości powiedzmy, że mam "około" 27 lat i z powodu problemów psychicznych i innych zdrowotnych wyłączyłam się z tzw. normalnego życia 10 lat temu i od tego czasu nic się nie zmieniło i nie mam żadnej siły i perspektyw od siebie by się zmieniło. Mówiłam o trwających ciągle szkolnych lękach, przez które źle się czuję i nie mam wykrztałcenia (choć się bardzo dobrze uczyłam, ale zakończyłam edukację), braku przyjaciół/unikania znajomości od czasów szkoły, czucia się dalej jak dziecko i życia na koszt rodziny, posiadaniu za czasów dziecka niepełnej rodziny z różnymi kłopotami u bliskich krewnych, moich problemach zdrowotnych (z którymi chodzę do innego lekarza prywatnie ze wględu na brak ubezpieczenia i terminy). Oczywiście psychiatra pytał o różne rzeczy rodzinne i zdrowotne, ale wiele odpowiedzi potem było typu: ze znajomymi to wszystko zależy ode mnie, albo wiele osób jest z takich rodzin i potem żyją, negował też niektóre z problemów zdrowotych wpływających na moje ciało, bo skoro chodzę z tym już gdzieś to "musi być pod kontrolą" (chociaż tamten drugi lekarz wie, że mam przez to problemy z ciałem i duży wstyd i nie wszystkie są pod kontrolą leków, które biorę ze wględu na naturę problemu). Ogółem na wszystko podsumował, że potrzebuję zdecydowanie terapii, bo z takiego życia ciężko mi będzie wyjść i trzeba byłoby całe życie przestawić (co jest prawdą) i dał też leki antydepresyjne/przeciwlękowe na dzień i noc. Reszta rzeczy takie jak potrzeba zdrowego odżywiania czy sport była poruszana i o tych rzeczach wiem, bo mówiłam, że staram się robić na ile mogę (lubię sport, nie palę, nie piję), choć mimo tego nawroty zaburzeń odżywiania z brakiem apetytu co jakiś czas powracają. Czułam się dwuznacznie. Wiem, że wiele rzeczy musiałabym zrobić, ale jest tego tak dużo, że wiele lat temu zaprzestałam, bo już od szkolnych lat nie dawałam sobie rady z natłokiem stresu, ludźmi i problemami zdrowotnymi, które się zaczęły w wieku nastoletnim i trwają nadal, nie dawałam rady przystosować się do tego typowego życia i nie chcę tak żyć.
Czy wcześniejsze problemy z odżywianiem (zaburzenia odżywiania, anoreksja), może być powodem rozpadu związku.
Dzień dobry, czy wcześniejsze problemy z odżywianiem (zaburzenia odżywiania, anoreksja), może być powodem rozpadu związku. Partnerka wiele lat temu miała problem z anoreksją, z którym sobie "teoretycznie" poradziła. Od jakiegoś czasu problem wagi niestety powraca (162cm/45kg), jest to jednak tłumaczone gorszym okresem, stresem (osobiście nie widzę problemu z głodzeniem się, ale porcje jedzenia zmalały). Jednym z tych powodów jest pogorszenie i rozpad naszego związku, który dla mnie nie do końca jest zrozumiały. Partnerka tłumaczy go wygaśnięciem uczucia (przez różnicę odległości nie mieszkaliśmy razem, co było głównym powodem), obawami co będzie, odpowiedzialnością za mnie (przeprowadziłem się do niej, rezygnując z pracy). W związku zaczęła odczuwać duszność, ograniczenia, zawłaszczenie przestrzeni (nigdy się wzajemnie nie ograniczaliśmy i po zamieszkaniu razem pod tym względem nic się nie zmieniło), strach. Ze swojej strony odczułem u partnerki zmiany nastroju, złe samopoczucie, smutek. W związku byliśmy zgodni, mieliśmy wspólne pasje i zainteresowania i fajnie się rozumieliśmy a 'jedyne' konflikty były ze względu na to, że mieszkaliśmy zbyt długo oddzielnie (4 lata - i to była moja wina). Ponieważ bardzo martwię się o swoją "byłą" partnerkę, to czy cała ta sytuacja może mieć coś wspólnego z wcześniejszymi problemami odżywiania, strachem przed zmianami, przed wejściem w stały związek?
Jak pomóc partnerce podejrzewanej o zespół Münchhausena i zachęcić do wizyty u specjalisty?
Dzień dobry Poznałem dziewczynę i od jakiegoś czasu dostrzegam u niej zespół münchhausena. Tak wiem nie jestem specjalistą ale moje powody są ze względu, że ma rzekomo raka i cały czas jak chcę jechać z nią na chemioterapię to ona sama pojedzie i wróci. To że co tydzień ma tą chemię przez trzy miesiące, następnym dni i tak idzie do pracy i normalnie pracuje z odrobinę symulacji. Złamała niby rękę w ten sam dzień miała operację i niby ma śruby w rękach a i tak w następnym dniu nie pracuje tylko zapierdziela. Głodówki,wymioty po zjedzenia choć bardzo żadko,okaleczanie się, już niby spokój od 6 miesięcy ale było. I brak ochoty na sex niby to nie jest ważne ale w ogóle ja do takich rzeczy nie ciągnie. I teraz moje pytanie czy jak obecnie jeździ na chemioterapię niby to przyłapać ja na gorącym uczynku ,że wcale nie pojechała i porozmawianie z nią czemu tak robi czy przekonywać ja żeby szła do specjalisty? Bo nie wiem co robić a nie wiem jak jej pomóc. Z góry dziękuję za odpowiedź na daną sytuację.
Kompulsywne jedzenie - czy udać się do specjalisty?
Czy jak kompulsywne się objadam, np. dzisiaj zjadłam śniadanie, dwa batony, całą paczkę chipsów, czekoladę i wypiłam monstera i mam poczucie winny z tego powodu, to jest powód, żeby pójść do jakiegoś specjalisty i jeżeli tak, to do jakiego? To już trwa z dwa lata albo dłużej, nie mam nadwagi ani nie rekompensuję sobie tego ćwiczeniami czy głodówkami (tak jak kiedyś), ale boje się, że będę miała za parę lat z tego powodu jakieś problemy zdrowotne, np. cukrzycę, nadciśnienie tętnicze. Często nie mam siły na przygotowywanie sobie zdrowych posiłków. Czasem nie mam tych napadów tak dużych, jak wyżej wymieniony, ale codziennie zjadam coś niezdrowego.
Depression Hero

Depresja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe – poznaj objawy, metody leczenia i sposoby wsparcia chorych. Pamiętaj, depresję można skutecznie leczyć!