Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Zaburzenia nastroju i lękowe po traumie. Leki psychiatryczne nie dają poprawy. Jak mam sobie poradzić?

Paulina

Bardzo proszę o pomoc , wyrażenie opinii, ewentualnie nakierowanie, jak postąpić dalej. Od 5 lat zmagam się z różnego typu dolegliwościami, stało się to po śmierci mojej bliskiej osoby , bardzo mocno to przeżyłam , ciągle szukam przyczyny mojego złego samopoczucia . Głównymi dolegliwościami są ciągle bóle brzucha , biegunki z zaparciami naprzemiennie, skoki lub spadki ciśnienia oraz pulsu, wybudzanie się w ciągu nocy po 4/5 razy , bardzo silne zmęczenie. którego nie mogę niczym poprawić w ciągu dnia , płacz , jadłowstręt, na sam widok jedzenia robi mi się niedobrze , co chwilę latam po lekarzach, żeby znaleźć przyczynę, ale wszyscy twierdzą, że to nerwica lękowa ze stanami depresyjnymi . Byłam już u neurologa , psychologa , psychiatry . Testujemy ciągle to nowe leki, które działają tylko do 3 tyg później wszystko wraca nawet z podwójną siłą . Mam dopiero 25 lat a każdy dzień jest walką, aby go przetrwać. Tylko czekam kiedy położę się spać tak, jakbym wtedy nie czuła tego bólu , zmęczenia i uciekała w ten sposób . Chciałabym zacząć terapię, ale terminy są tak odległe, że nie widzę sensu widzenia się z lekarzem dwa razy w miesiącu . Brakuje mi siły na to wszystko . Z wiecznie uśmiechniętej dziewczyny stałam się wrakiem człowieka .

Dzień dobry Pani Paulino,

zaburzenia lękowe z epizodami depresyjnymi mogą dawać takie objawy, jakie Pani opisała - najlepszy sposób na poradzenie sobie z tymi problemami to współpraca z psychoterapeutą/psychoterapeutką. Stosowanie farmakoterapii może być przydatne jako dodatkowe leczenie. 

Proszę pamiętać, że psychoterapia to proces, który wymaga czasu. Początkowe etapy mogą nie przynieść natychmiastowej poprawy - trzeba brać to pod uwagę i uzbroić się w cierpliwość. 

Życzę Pani dużo wytrwałości i zdrowia.

Pozdrawiam,

Karol Bieńkowski

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Witam serdecznie. To o czym Pani napisała, może być ten związane z żałobą po stracie. Dobrze byłoby, aby miała Pani stałą psychoterapię, w której będzie można popracować nad tymi aspektami.

Biegunki, bóle brzucha, zaparcia naprzemienne,  mogą wskazywać na Zespół Jelita Drażliwego. Należałoby  w takim przypadku dopasować odpowiednią dietę, aby dolegliwości uległy zmniejszeniu, a Pani poczuła się komfortowo. Poza tym wskazane techniki relaksacyjne redukujące napięcie/lęk oraz praca z emocjami.

Jeżeli zdecyduje się Pani popracować nad swoimi dolegliwościami psychosomatycznymi  to  zapraszam.

Pozdrawiam serdecznie

Psycholog, Psychodietetyk

mgr Sylwia Kwaśny

Zdjęcie Katarzyna Garlicka

Katarzyna Garlicka

Psycholog
18 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

Jeśli Pani objawy zaczęły się od śmierci bliskiej osoby to możliwe, że zachorowała Pani na zespół przewlekłej żałoby. Jego wystąpienie w przypadku braku wyleczenia trwa aż do śmierci pacjenta, także warto rozpocząć leczenie. W związku z tym, że funkcjonowanie w przewlekłej żałobie obciąża cały organizm pojawiają się różne choroby, w tym mogą wystąpić nawet choroby kardiologiczne czy nowotworowe. Bardzo często pojawiają się różne psychosomatyczne dolegliwości i pacjenci nie zawsze wiążą to ze śmiercią. Występuje to wtedy gdy pacjent trwa w takim stanie przez wiele lat. Są to zablokowane emocje w ciele, a Pani mózg jest w stanie zawieszenia. To o czym Pani wspomina, czyli silne zmęczenie wynika właśnie z tego stanu, w którym aktualnie się Pani znajduje - jest to stan wynikający z przewlekłej żałoby.

Leki psychiatrycznie, jeśli chodzi o to zaburzenie, nie są skuteczne. W związku z tym, że w Polsce nie ma jeszcze wprowadzonej nowej klasyfikacji ICD11 i DSM-5-TR jaką stosuje się w większości krajów europejskich nie otrzymała Pani poprawnej diagnozy. Ta diagnoza również nie jest jeszcze popularna wśród psychologów.

 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z brakiem kontroli nad jedzeniem i kompulsywnymi zachowaniami?
Myślę, ze juz nie mam kontroli nad jedzeniem, jestem jak w jakiejś klatce, z której nie potrafię się wyrwać. Najpierw jem – dużo, co chce, bez myślenia. Wtedy przez chwilę czuję ulgę, jakby wszystko inne przestawało mieć znaczenie. Ale zaraz potem przychodzi panika, wstyd, nienawiść do samej siebie. I wtedy jedynym wyjściem wydaje się pozbycie się tego wszystkiego.. a to juz jest strasznie męczące, mam tego dość... Jak przestać z tym objadaniem, wyrzutami i przymusem wymiotów
3 odpowiedzi
Czy studentka psychologii z lękiem społecznym, historią anoreksji i samookaleczania może być traktowana poważnie?
Studiuję psychologię, ale sama mam historię chorób psychicznych (anoreksja, samookalecznanie) a obecnie zmagam się z lękiem społecznym. Nie mam znajomych, na uczelni z nikim nie rozmawiam i mam zerowe umiejętności społeczne. Mam niską samoocenę i często porównuje się do innych. Chodzę do psychiatry, przyjmuję leki i niedługo rozpoczynam ponownie psychoterapię. Czuję się źle z tego powodu, że mam problemy psychiczne, a studiuję psychologię. Nie planuję być psychoterapeutą, kierunek wybrałam ze względu na zainteresowania i z taką myślą, że można przecież potem wybrać inną ścieżkę niż zawód psychologa. Mam świadomość, że ze względu na moje problemy nie jestem odpowiednią osobą, aby pomagać innym. Czuję się jednak dziwnie kiedy na zajęciach omawiamy różne zaburzenia i moje objawy do nich pasują lub kiedy mamy przeprowadzać wywiady wcielając się w terapeutów. Czuję się trochę jakbym była tam „intruzem”. Boję się też co pomyślą inni studenci i wykładowcy jeśli zobaczą moje blizny po samookaleczaniu. Wiem, że studia zawsze można zmienić, ale zmieniałam już kilka razy w przeszłości i teraz czuję presję, że powinnam już zostać na tym kierunku i w końcu skończyć studia. Chciałabym dowiedzieć się co sądzą psychologowie o takiej sytuacji. Czy osoby takie jak ja mogą być w ogóle brane na poważnie w środowisku psychologicznym?
18 odpowiedzi
Bulimia: nie tylko wymioty - jak rozpoznać różne oznaki i granice zaburzenia?
Zawsze myślałem, że bulimia to tylko wymioty. Ale im więcej o tym czytam, tym bardziej rozumiem, że może wyglądać inaczej – przeczyszczanie, nadmierne ćwiczenia, głodówki po napadach jedzenia. Czasami ktoś latami zmaga się z tym problemem, a nikt tego nie zauważa, bo na zewnątrz wygląda „normalnie”. To sprawia, że trudno ją rozpoznać, a jeszcze trudniej przyznać przed sobą, że coś jest nie tak. Czy jeśli nie prowokuję wymiotów, to znaczy, że to nie bulimia? Gdzie przebiega granica?
2 odpowiedzi
Jakie są objawy bulimii i jak ją zdiagnozować?
Czy mam bulimię?
10 odpowiedzi
Zona zmusza mnie do jedzenia i nie respektuje moich granic - jak odzyskac kontrole nad zdrowiem i relacja?
Dzień dobry, Pisanie o tym jest dla mnie bardzo trudne. Wstydzę się rozmawiać z kimkolwiek na ten temat i prosić o pomoc, ale doszedłem do momentu, w którym sam już sobie nie radzę. Mam poważny problem związany z przymuszaniem mnie przez żonę do jedzenia. Jesteśmy razem od dwóch lat i mamy małe dziecko. Od początku związku żona miała tendencję do nakładania mi znacznie większych porcji, niż byłem w stanie zjeść. Kiedy mówiłem, że jestem już najedzony i nie dam rady więcej, często kończyło się to kłótnią. Początkowo wydawało mi się to niegroźne, jednak od narodzin dziecka sytuacja przybrała naprawdę dramatyczny obrót. Obecnie praktycznie nie mam możliwości decydowania o tym, ile i kiedy jem. Żona nie przyjmuje żadnych argumentów, a każda próba odmowy kończy się awanturą. Żeby lepiej zobrazować skalę problemu, opiszę, jak wygląda nasz typowy dzień. Jedzenie zajmuje mi praktycznie cały dzień – od godziny 8:00 do 23:00, średnio co dwie godziny. Zaczynam od owsianki, później jem cały talerz kanapek, następnie zupę i drugie danie. W tym momencie jestem już całkowicie najedzony, podczas gdy żona często dopiero kończy swój pierwszy posiłek. Każda próba wytłumaczenia, że nie jestem w stanie zjeść więcej, prowadzi do awantury. Zdarzało się nawet, że sąsiedzi pukali do naszych drzwi, zaniepokojeni dobiegającymi z mieszkania kłótniami. Na tym jednak jedzenie się nie kończy. Ponieważ żona chce zjeść kolejny posiłek, wychodzimy z dzieckiem do restauracji. Tam ponownie zamawiamy zupę i drugie danie, a żona często dodatkowo przekłada jedzenie ze swojego talerza na mój. Później kontynuujemy spacer. Po pewnym czasie żona chce iść do McDonald's, tłumacząc, że dziecko najlepiej tam je i najłatwiej jest je przewinąć. Sama zamawia coś niewielkiego, natomiast ode mnie wymaga zamówienia pełnego zestawu. Jeżeli odmawiam, reaguje złością. Kiedy w końcu nie wytrzymuję i chcę iść dalej, zaczyna stosować wobec mnie szantaż emocjonalny. Mówi, że w takim razie sama nic nie będzie jadła, używając argumentów w rodzaju: „Twój talerz za mój kęs”. Ostatecznie dzień kończy się jeszcze ogromną porcją ciasta na deser. W efekcie, razem z małym dzieckiem, wracamy do domu dopiero około godziny 23:00–24:00. Szacuję, że w ciągu takiego dnia spożywam około 4000–5000 kcal, podczas gdy moje zapotrzebowanie wynosi mniej więcej 2500 kcal. Konsekwencje są już bardzo poważne. W ciągu dwóch lat moja masa ciała wzrosła z 75 kg do ponad 100 kg, z czego około 15 kg przybyło w ostatnich miesiącach. Mam obecnie bardzo wysoki poziom cholesterolu, nieprawidłowe wyniki prób wątrobowych oraz stłuszczenie wątroby III stopnia. Czuję, że tracę kontrolę nad własnym zdrowiem i życiem. Jedzenie, które powinno być naturalną czynnością, stało się dla mnie źródłem ogromnego stresu, lęku i cierpienia. Jestem wykończony zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Próbowałem rozmawiać z żoną, proponowałem wspólną terapię, konsultację ze specjalistą czy po prostu spokojną rozmowę z kimś z zewnątrz. Niestety każda taka próba spotyka się z krzykiem i złością. Nie potrafię już do niej dotrzeć. Nie wiem, jak przerwać ten mechanizm i jak poradzić sobie z całą sytuacją. Nie chcę niszczyć naszego małżeństwa ani rozbijać rodziny, ale jednocześnie boję się o własne zdrowie. Mam poczucie, że znalazłem się w sytuacji bez wyjścia. Bardzo proszę o pomoc i wskazówki, jak powinienem postąpić. Jak odzyskać kontrolę nad własnym odżywianiem i zdrowiem, a przede wszystkim jak poradzić sobie z zachowaniem żony, która nie respektuje moich granic i odmawia jakiejkolwiek próby rozwiązania tego problemu?
2 odpowiedzi
Dzień dobry, Od pewnego czasu bardzo męczę się sama ze sobą.
Dzień dobry, Od pewnego czasu bardzo męczę się sama ze sobą. Czuję się źle, gdziekolwiek jestem, wszystko sprawia, że chcę gdzieś uciec i się rozpłakać. Czuję się głupio i okropnie przez każdą najmniejszą porażkę np. upuszczenie widelca przy wszystkich na jakimś spotkaniu rodzinnym. Wcale w siebie nie wierzę, ciągle myślę tylko o tym, że nie poradzę sobie w życiu i nie dam rady. Ciągle martwię się o szkołę, strasznie się stresuje każdą lekcją np. że zostanę wybrana do odpowiedzi i zostanę ośmieszona i oceniona przy klasie. Nie mam w swojej klasie nikogo i od zawsze byłam nazywana tą cichą, bo jestem strasznie niepewna siebie i mam niską samoocenę, zawsze uciekam od każdego wzrokiem i wolałabym się już nie odzywać cały dzień niż powiedzieć coś głupiego i potem myśleć o tym cały dzień. Kiedyś w szkole podstawowej byłam bardzo oceniana przez jedną koleżankę i bałam się mówić o sobie i robić to co chce, bo wiedziałam, że powie mi coś przykrego i pewnego dnia zostawi mnie i będę sama. Czuję, że po wakacjach będzie jeszcze gorzej, teraz nie mam na nic motywacji, jest mi ciężko i nie chce o tym z nikim rozmawiać, bo jestem zamknięta w sobie. Rodzice zawsze mówili, że mogę im powiedzieć wszystko, ale ja wiem ze oni tego nie zrozumieją. Do mojej niskiej samooceny dochodzi również kwestia odżywiania, co chwile coś mi przeszkadza w moim wyglądzie i wydaje mi się, że co chwile wyglądam inaczej kiedy patrzę w lustro. Przez to myślę ciągle o kaloriach i boję się przytyć. Nie wiem już sama, kim jestem, jestem zagubiona i nie mam pojęcia co robić.
3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: osoba otulona kocem na ławce, przyjaciółka podaje słuchawkę telefonu, obok świeczka

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!