
- Strona główna
- Forum
- odżywianie się
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z emocjonalnym jedzeniem i napadami głodu?
Dzień dobry. Chciałabym opowiedzieć o moich nawykach żywieniowych, bo czuję, że wpływają one na moje zdrowie i samopoczucie. Kocham jeść. Naprawdę lubię jedzenie, i to w dużych ilościach. To jest dla mnie ogromna przyjemność. Często traktuję jedzenie jako nagrodę. Na przykład po ciężkim dniu w pracy. Zawsze muszę przegryźć coś słodkiego po obiedzie. Jeśli zjem coś wytrawnego, od razu mam ochotę na czekoladę albo ciasto i do tego dużą słodką kawę. Dodam, że moje obiady są spore i niezbyt zdrowe, ponieważ po zjedzeniu czegoś mniej kalorycznego czuję, że się nie zaspokoiłam. Po zjedzeniu czuję się super, ale później czasem mam wyrzuty sumienia, że było tego za dużo. Nigdy nie odmówię fast fooda, nieważne, że jadłam już spory obiad. Często jak postaram się dłużej powstrzymać z jedzeniem niezdrowego jedzenia, to po jakimś czasie dostaję napadów głodu i jem, co popadnie. Już mnie to męczy. Czuję się coraz większa (i jestem większa!), opuchnięta, woda w organizmie stoi a ja nie mogę się powstrzymać przez jedzeniem. Nawet teraz siedzę w pracy, piszę to i myślę o tym, co dobrego sobie zjem po powrocie do domu... Pieniądze, które wydaje na jedzenie to następny problem...
no
Marta Siedlecka
To, co opisujesz, bardzo dobrze wpisuje się w mechanizm tzw. jedzenia emocjonalnego. Kiedy jedzenie staje się głównym sposobem nagradzania się, regulowania napięcia i poprawiania nastroju. Mózg szybko uczy się, że słodkie czy tłuste produkty dają natychmiastową ulgę, ale później często pojawia się poczucie winy i fizyczny dyskomfort, co uruchamia błędne koło sięgania po kolejne porcje.
Próby całkowitego ograniczenia niezdrowego jedzenia zwykle kończą się napadami, bo organizm reaguje na restrykcje silniejszym łaknieniem, a psychika na zakazy jeszcze większym apetytem. Wyjściem nie jest więc drastyczne odcinanie się od ulubionych produktów, ale stopniowe wprowadzanie bardziej sycących, zbilansowanych posiłków, łączenie jedzenia z uważnością (zauważanie momentu sytości) oraz szukanie innych niż jedzenie sposobów nagradzania się i rozładowywania napięcia.
Zmiana takich nawyków wymaga czasu, ale to proces, który może realnie poprawić zarówno samopoczucie, jak i zdrowie. Niezmiennie zachęcam do kontaktu z terapeutą specjalizującym się w zaburzeniach jedzenia lub z psychodietetykiem.
Pozdrawiam ciepło,
MS
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Martyna Jarosz
Dzień dobry
To, co Pani opisuje, wskazuje na silne emocjonalne powiązanie z jedzeniem, które może pełnić funkcję nagrody, pocieszenia czy sposobu na rozładowanie napięcia. To bardzo częsty mechanizm, szczególnie w sytuacjach stresu i zmęczenia. Ważne, że Pani zauważa wpływ tych nawyków na swoje samopoczucie i zdrowie to pierwszy krok w kierunku zmiany. Zachęcam, by przyjrzeć się, co dokładnie uruchamia potrzebę jedzenia w danym momencie: czy to głód fizyczny czy raczej impuls emocjonalny. Warto też rozważyć stopniowe wprowadzanie bardziej świadomych wyborów oraz naukę regulowania emocji w inny sposób niż przez jedzenie. Jeśli Pani czuje, że trudno to kontrolować samodzielnie, warto rozważyć konsultację z psychodietetykiem lub terapeutą.
Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog
Justyna Bejmert
Dziękuję, że się Pani tym dzieli. Z tego, co Pani opisuje, jedzenie jest dla Pani czymś więcej, niż sposobem na zaspokojenie głodu. Jest nagrodą, metodą na redukcję napięcia czy poprawę nastroju. Jednak pojawia się tu błędne koło, ponieważ zjedzenie czegoś jednocześnie poprawia nastrój, ale w konsekwencji powoduje wyrzuty sumienia i wzrost napięcia, z którym trudno sobie poradzić, więc ponownie sięga Pani po jedzenie. Przy następnej okazji proszę spróbować się zatrzymać i z uważnością poobserwować swoje ciało, emocje i myśli. Co czuję? Gdzie to czuję? Warto uczyć się zdrowszych sposobów redukcji napięcia np. świadomy oddech, techniki relaksacyjne, spisanie swoich myśli i emocji, rozmowa z kimś bliskim, spacer. Warto też rozważyć spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą, by jeszcze bliżej się temu przyjrzeć.
Z pozdrowieniami,
Justyna Bejmert
Psycholog
Usunięty Ośrodek
Dzień dobry,
proszę zastanowić się, czy ,,nie zajada'' Pani trudnych emocji, na przykład smutku, złości lub przewlekłego stresu. Mówi Pani, że po złym dniu w pracy nagrodą, na którą Pani ,,zasłużyła'' jest jedzenie - co w takim razie w pracy musiało się wydarzyć, że potrzebuje Pani rekompensaty? Być może na tym tle są problemy.
Opisane przez Panią objawy mogą wskazywać na zaburzenia odżywiania, szczególnie niepokojące są wyrzuty sumienia po jedzeniu. Rozumiem, że po zjedzeniu dużej ilości czegoś kalorycznego nie wymiotuje Pani, jedynie obwinia się o to, że ponownie wpadła Pani w pewien schemat, który jest trudny do zrozumienia i opanowania.
Przede wszystkim, taka porada być może bardziej z zagadnienia dietetyki: proszę pić dużo wody. To jest podstawa. Przynajmniej 1,5 litra dziennie na początek. Kolejną rzeczą, którą bym rozważyła, jest wizyta u psychodietetyka bądź psychologa specjalizującego się w zaburzeniach odżywiania.
Centrum Wsparcia Psychologicznego KOMPAS
Olga Żuk
To, co opisujesz, wygląda na jedzenie emocjonalne – sięganie po jedzenie jako nagrodę, sposób na poprawę nastroju czy rozładowanie stresu. Całkowite zakazy często kończą się napadami, a wyrzuty sumienia napędzają błędne koło.
Pomóc mogą:
-obserwacja, kiedy i z jakiego powodu jesz,
-małe, stopniowe zmiany zamiast radykalnych diet,
-znalezienie innych form nagrody niż jedzenie,
-wsparcie psychologa lub psychodietetyka,
-praca nad regulacją stresu.
Świadomość problemu to pierwszy krok do zmiany.
Pozdrawiam serdecznie,
Olga Żuk
Katarzyna Kania-Bzdyl
Droga no,
sugeruję, abyś pomyślała o konsultacji z psychodietetykiem. Tutaj na platformie znajdziesz odpowiedniego specjalistę. Czy badania krwi masz w normie?
Pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl
Weronika Wardzińska
Dzień dobry!
To, co Pani opisuje, bardzo przypomina jedzenie emocjonalne, czyli sięganie po jedzenie jako sposób na nagrodzenie siebie, poprawę nastroju czy rozładowanie stresu. To dość częsty mechanizm, zwłaszcza gdy na co dzień towarzyszy nam napięcie, zmęczenie lub presja.
Dobrym krokiem w zrozumieniu swoich nawyków może być prowadzenie dzienniczka jedzenia emocjonalnego. Warto w nim zapisywać:
Datę i godzinę: kiedy pojawiła się chęć jedzenia lub napad.
Co działo się tuż przed: np. stresująca sytuacja, rozmowa, nuda, zmęczenie.
Jakie emocje się pojawiły: np. złość, smutek, napięcie, bezsilność, samotność.
Poziom głodu (1–10): czy to był fizyczny głód, czy raczej potrzeba emocjonalna.
Co i ile Pani zjadła.
Jak się Pani czuła po jedzeniu: np. ulga, złość na siebie, spokój, wstyd.
Takie obserwacje pomagają rozpoznać emocje i sytuacje, które wyzwalają napady jedzenia, oraz zauważyć powtarzające się schematy.
W dalszej pracy warto skupić się na regulacji stresu i stopniowej zmianie nawyków żywieniowych: w tym może bardzo pomóc psychodietetyk i terapeuta, który pomoże Pani znaleźć inne sposoby radzenia sobie z emocjami niż poprzez jedzenie. To proces, ale każdy mały krok w stronę większej świadomości naprawdę ma znaczenie.
Bożena Nagórska
Szanowna Pani,
to, co Pani opisuje, to klasyczny mechanizm regulowania emocji za pomocą jedzenia. W Pani przypadku pożywienie przestało pełnić funkcję wyłącznie paliwa, a stało się głównym źródłem nagrody i sposobem na rozładowanie napięcia po pracy. Napady głodu, o których Pani wspomina, nie wynikają z braku silnej woli, lecz są naturalną reakcją organizmu na wcześniejsze próby restrykcji – kiedy odmawia sobie Pani wszystkiego, mózg w końcu domaga się rekompensaty, co prowadzi do jedzenia bez kontroli. Cykl: nagroda, wyrzuty sumienia, próba powstrzymania się i kolejny napad, to błędne koło, które dodatkowo obciąża Panią finansowo i fizycznie.
Bardzo pomocna w tej sytuacji byłaby praca z psychodietetykiem lub terapeutą, który pomoże Pani znaleźć inne, niefizjologiczne sposoby na nagradzanie siebie i radzenie sobie ze stresem, oraz przywróci Pani relację z jedzeniem na zdrowsze tory, gdzie jest miejsce na przyjemność bez poczucia winy i opuchlizny.
Powodzenia
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Liczne zatrucia pokarmowe wywołały u mnie silny lęk przed jedzeniem. Zawsze byłem osobą, która cieszyła się jedzeniem i eksperymentowała z nowymi smakami, ale teraz każda myśl o posiłku budzi we mnie niepokój i obawy. Obawiam się, że sytuacja może się powtórzyć, co prowadzi mnie do unikania niektórych potraw i restauracji. Zauważyłem, że ten strach wpływa na moje codzienne życie i zaczynam tracić przyjemność z jedzenia. Zastanawiam się, jak mogę odbudować zdrowy stosunek do jedzenia i czy istnieją strategie, które mogą pomóc mi przełamać ten lęk? Czy terapia może być skutecznym rozwiązaniem w takim przypadku? Jakie techniki radzenia sobie mogą być pomocne, aby zredukować ten niepokój? Czuję, że muszę zapanować nad tą sytuacją, zanim zacznie ona wpływać na moje zdrowie fizyczne i psychiczne. Każda rada dotycząca radzenia sobie z lękiem związanym z jedzeniem byłaby dla mnie niezwykle cenna. Dziękuję za wszelkie sugestie i wsparcie.
Dzień dobry, mam prawie 25 lat, mam fobię społeczną od dziecka, doświadczam epizodów depresyjnych, mam część symptomów agorafobii, od półtora roku zaczęłam doświadczać ataków paniki i stają się one częstsze, częściej się samookaleczam, do tego prawdopodobnie mam zaburzenie osobowości borderline (nie byłam jeszcze badana testami, ale 2 psychologów, psychiatra i inny lekarz mi tak powiedzieli). Jestem w terapii od ponad roku, ale ostatnio jest tylko gorzej. Dużo zmian nastąpiło w moim życiu, w tym ukończenie studiów, coming out po prawie dekadzie ukrywania się, mam zamieszkać bez rodziców w maju (mam zamieszkać z moją dziewczyną), ale pozostaję bez pracy. Nigdy nie pracowałam.
Boli mnie to, że wszyscy oskarżają mnie o lenistwo, a ja jestem przerażona nawet, by rozmawiać na temat pracy, nawet jak nie o mnie chodzi. Czasem dosłownie mnie paraliżuje, nie mogę się ruszyć, nic powiedzieć, tylko czuję, jak cała się trzęsę.
Okropnie boję się ludzi. Do tego przeraźliwie boję się być sama. Boję się wszystkiego, co jest z pracą związane do tego stopnia, że czuję, że nie mogę oddychać lub robię się agresywna.
Moja sytuacja domowa się pogorszyła przez to jeszcze bardziej. Boję się pracować gdziekolwiek, ale jeszcze bardziej boję się pracować w zawodzie, ale jednocześnie tego chcę.
Boję się też najczęściej przyznawać do tego, kim jestem a jestem psychologiem, bo czuję jak wtedy zmienia się sposób, w jaki inni na mnie patrzą. Czuję się tak ze strony różnych ludzi, też ze strony innych psychologów, psychiatrów, terapeutów, bo się boję, że znowu, po raz n-ty to usłyszę, że powinnam być jakaś, nie powinnam tego czy tamtego i że nawet nad własnym życiem nie panuję, a co dopiero innym pomagać.
Staram się, studia z wyróżnieniem ukończyłam, dwa razy publikacje mi obiecano, pomagam ludziom czasem chociaż online, ale to i tak wszystko nie ma znaczenia, bo nadal pozostaje uwięziona w swoich problemach.
Bardzo bałam się napisać nawet tutaj, bo boję się oceny. Wieczorem przed wigilią miałam swoją pierwszą wizytę u psychiatry i, mimo że powiedziałam, że nie chcę leków i strasznie się ich boję i tak mi je przepisała i umówiła się na następną wizytę. Wykupiłam je pod naciskiem innych.
Wszyscy chcą, żebym je brała i nie wymyślała, a ja okropnie boję się je brać. Dostałam krople betesda (escitalopram) i mam zacząć od 1 kropelki i tak dobić do 10 dziennie, powoli skoro tak się boję, ale wcale nie boję się mniej. Nie potrafię ani myśleć o tym, ani nie myśleć o tym, że mam je brać.
Nawet nie mogę na ten lek patrzeć. Wiele razy dziennie zaczynam o tym myśleć i robi mi się niedobrze, słabo, gorąco, ciężko mi oddychać i czuję nagłe przypływy lęku.
Boję się wszystkich efektów ubocznych, które ten lek może wywołać, a czego najbardziej przeraża mnie to, od ilu ludzi słyszałam, że od tego przytyło i ile to było kg.
Jak myślę o tym, że wywołuje to też często dysfunkcje seksualne (a wiem, że czasem się one utrzymują nawet po zakończeniu farmakoterapii), to też mi skręca żołądek.
Jednak najbardziej przeraża mnie wzrost wagi.
Moja dziewczyna (a wcześniej też rodzice) się martwi tym, co robię od ostatnich paru miesięcy, ciągle sprawdzam kalorie wszystkiego i je liczę, ciągle się ważę, kombinuję jak powstrzymać głód. Zaczęło się od tego, że dobiłam do początków otyłości w parę lat, po tym, jak miałam wcześniej wagę w normie, i teraz w końcu zaczęłam chudnąć i przeraża mnie wizja, żeby przytyć choćby trochę, a co dopiero kilkanaście czy kilkadziesiąt kg, a od wielu osób to słyszałam. Poza tym boję się nawet swojego strachu, swojej reakcji na lek zaraz po zażyciu. Pani psychiatra też zwróciła mi na to uwagę, że moje lęki wiążą się też z zażywaniem różnych substancji, np. kiedyś wzięłam xanax i akurat coś mnie zakuło w głowie po paru sekundach i zaczęłam nagle myśleć, że guz mózgu albo padaczka albo, że umrę i dostałam ataku paniki.
Tak samo było, jak dostałam znieczulenie u dentysty i jeszcze w innych przypadkach. Oczywiście rozmawiam z terapeutką o wszystkim lub o większości spraw, ale postanowiłam napisać też tutaj, bo czuję, że już nie mam siły i nie wiem, co mam robić... dużo problemów się skumulowało, a rozwiązania na nie są tylko kolejnymi problemami lub drogą do nich...
Bardzo proszę o poradę i z góry bardzo dziękuję
Witam, od ponad 2 miesięcy coś dziwnego zaczęło się dziać z moim organizmem, czuje się bezsilna i nie wiem, co mam zrobić. Wracając z wyjścia ze znajomymi, siedząc w autobusie, poczułam dziwne przeczucie i uczucie, jakbym miała zwymiotować (nie czułam żadnych mdłości ani nudności, nic, co normalnie czuje przed zwymiotowaniem). Bez żadnego powodu, jakbym miała po prostu zwymiotować i całą drogę zasłaniałam buzię ręką. Myślałam, że to po prostu z głodu, bo czułam duży głód.
I od tamtego dnia całe moje życie legło w gruzach. Czułam coś takiego, chyba na początku tylko w jakimś transporcie, a później czułam to też w szkole i normalnie w innych miejscach, czasami w domu i miałam później czasami problem z przełknięciem jakiegoś jedzenia w autobusie miałam potrzebę ciągle przełykać ślinę, ale był czasami z tym problem i musiałam odksztusić, najpierw zanim mogłam przełknąć ślinę , miałam wrażenie, że mi to pomaga.
Nie mam pojęcia co mi jest, byłam u lekarza i badania w normie, a teraz będę mieć wizytę u psychiatry.

