Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Witam, potrzebuję porady. A mianowicie chodzi o sytuację mojego narzeczonego.

Witam, potrzebuję porady. A mianowicie chodzi o sytuację mojego narzeczonego. Jego rodzice są świeżo po rozwodzie, ze względu na alkoholizm ojca. Bardzo to przeżył, schudł, zmienił się. Każdy dookoła to widzi. Niedługo bierzemy ślub cywilny i spodziewamy się dziecka. Narzeczony nie chciał nikomu mówić o sytuacji w domu. Twierdził, że to patologia co obydwoje wyprawiają (i ojciec alkoholik, i matka, która go kłamała). Moja rodzina zupełnie nie wie o całej sprawie. I teraz ja mam dylemat - czy powinnam powiedzieć swojej rodzinie o jego sytuacji? Dodam, że na naszym ślubie będą moi rodzice i rodzeństwo i jego rodzice. Wtedy pewnie wyjdzie na jaw, że coś jest nie tak. Nie chce robić nic przeciwko niemu, ale też przez tę sytuację często okłamuję najbliższych, jak się pytają np. co słychać u jego rodziców lub coś związanego z nimi. Proszę o jakąś poradę, bo zupełnie nie wiem, co robić.
Anna Krokosz

Anna Krokosz

Jeśli Pani partner powiedział, że nie chce aby Pani mówiła innym o tej sytuacji, to należy to uszanować. Może Pani powiedzieć Pani rodzicom, że nie chce i nie będzie Pani rozmawiać na temat rodziców Pani partnera - i wtedy należy się tego trzymać.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Światkowska

Magdalena Światkowska

Szczera i otwarta rozmowa z narzeczonym wydaje się, że będzie dobrym pomysłem w takim przypadku. Warto podkreślić swoje uczucia, obawy w tym temacie i podzielić się emocjami jakie Pani towarzyszą.   

TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry,

jedna to kwestia, której dotyczy Pani pytanie - tu warto porozmawiać szczerze z narzeczonym i ustalić, do jakich informacji na temat jego rodziny chcecie dać Państwo dostęp Pani rodzinie, tak, żebyście oboje czuli się z tym w miarę komfortowo.
Druga sprawa dotyczy tego, co wyłania się z Pani opisu sytuacji mniej wprost - to trudna sytuacja, w której coś niepokojącego dzieje się z człowiekiem, z którym bierze Pani ślub, a przede wszystkim spodziewacie się razem dziecka. Zbyt mało danych powoduje, że ciężko doradzać wprost, ale wygląda na to, że sytuacja w rodzinie angażuje i obciąża Pani narzeczonego, wpływa na jego dobrostan, a nawet zdrowie. Z kolei pojawienie się dziecka to sytuacja, która wymaga zaangażowania ze strony partnera, zadbania o Panią i dziecko, skupienia się na tym, co dotyczy Waszej rodziny. Być może obawia się Pani, że w tych warunkach zaangażowanie narzeczonego w Wasze sprawy, to, czy będzie Pani mogła na niego liczyć, będzie jakoś ograniczone. O tym przede wszystkim warto rozmawiać, a gdyby było Państwu samym trudno, można zwrócić się o pomoc do terapeuty par - być może konsultacja pomoże znaleźć równowagę i pozwoli uszeregować Wasze wspólne priorytety.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak naprawić relację po kłótni z partnerem chorującym na CHAD?

Byłam w związku z mężczyzną, który choruje na CHAD. Ogólnie związek był super, dogadywaliśmy się, nie widać było choroby. Ostatnio nasze kłótnie były dość intensywne, krzyki z jednej i drugiej strony. Ostatnio strasznie wybuchł, bo nie chciało mi sie seksu. Powiedział mi, że jego była częściej się kochała. Dotknęła mnie ta sytuacja i w nerwach mu powiedziałam, że go nie kocham i żeby wypier...ł z domu. Wyprowadził się, a ja zrozumiałam, że go bardzo skrzywdziłam. Chciałabym, żeby wrócił. Co mogę zrobić

Koleżanka przyjaźni się ze mną i z moim partnerem. Chce między nami rozwiązywać sprawy, ocenia sytuacje itp. Mam wrażenie, że ona ma jakąś misję w tym.
Witam .Piszę z Magdą już dwa lata. Poznałyśmy się na fb. Zwierzałam jej się ze swoich problemów życiowych, ona mi też. Kiedy rozstałam się z partnerem, ona go zagadała na portalu, chciała zobaczyć jaki on jest, czy się z nią umówi w krótkim czasie od rozstania ze mną. Powiedziała mi o tym. Wróciliśmy do siebie ,a oni pisali nadal jako kolega i koleżanka. Ona ma swojego partnera. Ostatnio się pokłóciłam z partnerem..On zawsze w kłótni pisze do swoich koleżanek. Napisał do niej ,ona mi napisała o Tym. Wiem, że się spotkają, ona czuje jakąś misję, że chce pomóc mi i jemu. Nie widzi problemu w przyjaźni z obojgiem. Dla mnie to ciężkie do przejścia, bo go nadal kocham. Ona uważa,że jestem zazdrosna i zaborcza. Nie umiem sobie z tym poradzić. Mam wrażenie,że ona chce coś udowodnić.
Kryzys w małżeństwie: mąż hazardzista, uzależnienie od pornografii i emocjonalne odtrącenie
W moim małżeństwie jest coraz gorzej. Mąż nic już do mnie nie czuje odtraca mnie rani mówi że nie kocha mnie jak żony a zarazem utrzymuje ze mną kontakt i mówi przykre słowa. Kocham go i to bardzo. Często jest temat rozwodu. Gdy słyszę o rozstaniu dostaje jakby paniki boję się samotności, mam leki, nie kontroluje siebie, parę razy w takiej sytuacji próbowałam zrobić sobie krzywdę, nam problemy ze snem i często placze. Czy to choroba? Czy jestem nienormalna? I druga sprawa mąż jest hazardzista ma długi jest uzależniony od masturbacji i pornografi czy może tak być że jednak mnie kocha a przez te uzależnienia i problemy coś mu się poprzestawiało w głowie?
Rozstanie po 5 latach: wpływ konfliktów rodzinnych i braku zaangażowania w przyszłość
Rozstałam się z chłopakiem po 5 latach. Nie mieszkaliśmy razem. Nie wiem czy szukam tylko usprawiedliwienia czy wydaje mi się ze był on osoba zaburzona. Pierwsze 4 lata były fajne. Zdarzały się gorsze momenty ale dawaliśmy radę. Ostatni rok był dla nas ciężki. Często się klocilismy. Ja miałam pretensje że za bardzo słucha swojej mamy. Jest ona osoba bardzo konfliktowa, chcaca układać życie wszystkim. On nigdy nie mila pieniędzy chociaż wcale mało nie zarabiał. Doszliśmy do porozumienia że kupimy mieszkanie bo ja nie chciałam mieszkać u niego a on u mnie. Tylko problem w tym że tylko ja odkładałam pieniądze na nie. Jemu nagle przyszło do głowy że woli wynajem. Zaproponowałam że ja sama kupię kawalerkę ale usłyszałam że "robię sobie z niego jaja". Ciągle widział problemy. Zaczął obwiniać mojego tatę że to on mna manipuluje. Mój tata ma nerwicę lękowa. Ex twierdził że on symuluje. Bolało mnie to . Przy kłótniach często mówił o tym bo wiedział że mnie to boli. Przestaliśmy utrzymywać kontakt. Po miesiącu napisał SMS co u mnie. Nie odpisałam. Na następny dzień on napisał że mam sobie żyć w swoim świecie. Zapytałam dlaczego nie zareagował na wiadomości z mojej strony w ciągu tego miesiąca. Nie odpowiedział , tylko napisała znowu na temat mojego taty - że tatuś biedny meczennik. Wiedział że mnie to zaboli. Odpisałam że , że ok, skoro tak uważa. Po 2 tygodniach miał już na FB status związku z inną dziewczyną. To zabolalo. Wiem że nie jestem świeta. Też miałam dużo pretensji do niego o to że nie myśli o naszej przyszłości. Dawal mi nadzieję że się oświadczy ,że kupimy to mieszkanie. Ale jak dopytywałam o coś to zawsze obracała to w ten sposób że to jest moja wina (do zareczyn nie doszło bo chciał to zrobić w górach a ja nie dostałam wolnego w pracy). Czuję się źle z tym wszystkim. Obwiniam siebie , że mogłam zrobić czy powiedzieć coś inaczej. Jest bardzo ciężko.
Partner nie odzywa się, ja mam wrażenie uzależnienia emocjonalnego. Jest też wiele spraw w przeszłości, które mi się nie podobają.
Witam, mam 36 lat, byłam (jestem) w związku od 1,5 roku. Około miesiąca temu mój partner zaczął się rzadziej odzywać, mniej pisać, mniej dzwonić, nie mieszkamy razem, około 2 tygodni temu po moich pytaniach w końcu napisał, że potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie, żeby wiedzieć czego chce, że nikt mu nie może pomóc i sam musi sobie z tym poradzić. Że spędziliśmy dużo fajnego, miłego czasu razem, ale ostatnio to się pogorszyło. Ja nie zauważyłam żadnych znaków, chociaż teraz jak patrzę z perspektywy czasu to było inaczej, ale zaślepiona uczuciem nic nie zauważyłam. I teraz przejdę do sedna, zaczęłam przeglądać internet, czytać, oglądać filmy, dlaczego facet karze mnie milczeniem, chociaż nie doszło do żadnej kłótni, ostatnim razem, kiedy się widzieliśmy w styczniu, wydawało mi się, że było wszystko w porządku. Od momentu, kiedy to napisał, nie mam z nim żadnego kontaktu, nie odpisuje, nie odbiera telefonu. Przypominając sobie związek od początku wszystko wskazuje na to, że jest on narcyzem. Po pierwszej fazie lovebombingu, czyli po jakimś 1.5 miesiąca, gdzie nie mógł chociaż na chwilę oderwać ode mnie oczu, w trakcie wspólnych wakacji, ubzdurał sobie, że w restauracji patrzyłam się na jakiegoś faceta i przestał się odzywać, długo zajęło mi wyciągnięcie od niego co się stało, że nagle jego zachowanie się tak zmieniło. Wytłumaczyłam, że tak nie było, że nawet nie pamiętam nikogo kto by siedział za nami i na kogo mogłabym patrzeć. Następnego dnia kiedy jedliśmy razem obiad, przyczepił się, że w trakcie posiłku siedzę z telefonem, były moje urodziny, więc odpisywałam na życzenia, pomyślałam, ok- mój błąd i przeprosiłam. Wielokrotnie powtarzały się sytuacje, że jeżeli powiedziałam lub zrobiłam coś, co mu się nie podobało, przestawał się odzywać i dopóki " nie zrozumiałam, że zrobiłam coś źle" to milczał. Na samym początku opowiedziałam mu wszystko o sobie, o każdym związku, o rodzinie, znajomych, bo chciałam, żeby wiedział przez co przeszłam i poznał mnie lepiej, poza tym bardzo go to interesowało. Powtarzał, że mam śmiesznych znajomych, chociaż nigdy ich nie poznał, na podstawie tego, co mu opowiadałam, nie spodobali mu się. Moja przyjaciółka jest w związku z facetem, który pochodzi z tego samego kraju co on, miał okazję ze mną ich odwiedzić i poznać, ale stwierdził, że nie chce, bo go nie polubi, bo ludzie z tej części kraju gdzie mieszka mąż przyjaciółki są inny, źli, że on ich zna i nie chce ich poznać. Tak samo jak całą moją rodzinę polubił to miał dla mnie widoczny dystans do cioci, która jest rozwódką i jest teraz w nowym związku. Ja jestem osobą, która cieszy się z najmniejszych rzeczy, staram się nie robić sobie ani innym nie potrzebnych problemów, kiedy robię coś źle to potrafię się do tego przyznać. Chociaż wydawał mi się pogodnym i uśmiechniętym chłopakiem to często odnosiłam wrażenie, że jest zawsze niezadowolony, nie potrafi być wdzięczny za to, co ma i co dostaje, a ja zawsze pozytywnie nastawiona do życia. Był zazdrosny o kumpla- geja, nie ufał mu, bo był kiedyś też z dziewczyną i w sumie nie wiadomo czy lubi chłopaków, czy dziewczyny ,czy to i to. Często mieliśmy sprzeczki przez to, więc utrzymywałam minimalny kontakt, bo pracujemy ze sobą , przestałam pisać, nie dzwoniliśmy do siebie, żebym tylko nie musiała się z nim kłócić i być znowu ukarana. Zdarzało się też, że kiedy schodziło mi dłużej na siłowni to zaraz były komentarze, że co ja robiłam 4 godziny na siłowni. Jak gdzieś przypadkowo miałam siniaka czy siniaki to już były podejrzenia, że pewnie ktoś mi to zrobił, a ja nawet nie pamiętałam skąd to mam, że dziwne miejsce, że symetryczne są, że nie mogą być od tego, czy tamtego. Pretensje, że nie potrafię stawiać innym ludziom granic, ale jemu już tak. Jestem raczej bezkonfliktową osoba, więc jeżeli ktoś zrobił coś co mi, bądź jemu by się nie spodobało, to zamiast głupio dyskutować to olewałam i ignorowałam, bo nie interesowało mnie co ktoś inny o mnie myśli. Po jakiś 4 miesiącach związku, dostałam powiadomienie na maila, że ktoś próbował się zalogować na moje konto na fb, z lokalizacją z miasta, w którym mieszka. Byłam rozczarowana i nie chciałam z nim rozmawiać, ale przyjechał wtedy niezapowiedziany i jakoś się dogadaliśmy. Żeby nie słuchać komentarzy, że ktoś zareagował sercem na moje zdjęcia, gdzie było, to zanim zaczęliśmy być razem, zdezaktywowałam fb. Wielokrotnie powtarzałam się, że chcę, żeby częściej pisał, dzwonił, meldował się jak wróci do domu czy jak wychodzi gdzieś, mówił, że dobrze, mam rację, poprawi się. Tego samego oczekiwał ode mnie tyle, że ja to robilam, z szacunku do niego. Nie mieszkam w Polsce, ale 2 razy zdarzyło się kiedy byliśmy u moich rodziców w odwiedzinach, to za głupotę przestawał się odzywać, gdzie moja mama to zauważała, że nagle nie wychodzi z pokoju, że się nie odzywa, nie uśmiecha. Obraził się za to, że po spotkaniu z koleżanką, na które nie chciał ze mną iść, powiedziałam mu co robiłyśmy, ale nie opowiedziałam o czym rozmawiałyśmy, nie żebym miała coś do zatajenia, po prostu nie padło takie pytanie z jego strony a ja nie domyśliłam się, że o to mu chodziło. I w tym momencie nie wiem na czym stoję, pisałam i pytałam czy to koniec, że chcę wiedzieć, żeby móc pójść do przodu, zero odpowiedzi. Czuje się emocjonalnie uzależniona chociaż wiem, że jest toksykiem, narcyzem. Ta niewiedza, dlaczego nagle urwał kontakt bez żadnego wytłumaczenia, nie daje mi normalnie funkcjonować. Nie myślę o niczym innym, nie mam siły się uśmiechać, jeść, rozmawiać z ludźmi, czuję się jakbym spała i miała jakiś koszmar. I nie wiem jak sobie z tym poradzić.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.