Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Boję się poruszyć tematu dzieci z partnerem

Boję się poruszyć tematu dzieci z partnerem. Sama nie jestem do końca zdecydowana, ale raczej chciałabym zostać kiedyś mamą. Co, jeśli partner kategorycznie nie chce mieć dzieci? Czy to oznacza koniec związku? Jesteśmy ze sobą dwa lata, ale nie poruszaliśmy jeszcze tego tematu na poważnie.
Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Będąc w związku, konieczne jest poruszenie ważnych, choć wielokrotnie trudnych tematów jak dzieci, pieniądze czy generalnie wasza przyszłość. Widać, że zależy Pani na tym, aby porozmawiać z partnerem o posiadaniu dzieci w przyszłości tylko nie wie Pani jak zacząć tę rozmowę. Wielu osobom w podobnej sytuacji pomaga przygotowanie się do takiej rozmowy np. zapisując pytania, tematy czy argumenty. Kiedy taka rozmowa miałaby najlepsze miejsce i czas? Jakie ma Pani potrzeby, oczekiwania? Szczerość w związku jest bardzo istotna i w tak istotnych kwestiach każdy z Państwa ma prawo przedstawić swoją perspektywę, wysłuchać siebie i obgadać to co powiedzieliście. Taka szczera rozmowa może pomóc w odpowiedzi na Pani liczne pytania,

 

Służę pomocą, Edyta Kwiatkowska

Usunięty Specjalista_tka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Lidia Kotarba

Lidia Kotarba

Dzień dobry, czy dobrze rozumiem, że stresuje Panią sama myśl, że związek może się rozpaść, a taka rozmowa mogłaby się do tego przyczynić? Jak czytam, Pani też nie jest zdecydowana, jeśli chodzi o dzieci, czy możliwe, że partner ma podobnie? 

Pozdrawiam,

Lidia

Zobacz podobne

Problemy emocjonalne dorosłych dzieci DDD i trudności w relacjach międzyludzkich
Mam 40 lat. Pochodzę z rodziny DDD i to w dużym stopniu wpłynęło na nieudane relacje. Już nie wierzę, że kogoś poznam, ale wiele osób mówiło mi nawet wzrost, że nie mają już o czym ze mną rozmawiać. Oni mają rodziny i dzieci i podobno to inny "poziom". Podobno jak nie mam potomstwa, męża, to ciężko znaleźć w ty wieku temat i to powtarza mi wiele osób. Nie słyszę zlosliwie ale pokrętnie lub od osób 3. Poszła. Dziś do sklepu i były m.in. ubranka dla dzieci. Nigdy nie ciągnęło mnie do macierzyństwa, ale chciałam zobaczyć, czy coś się zmieniło. Nic. W ogóle nie ruszają mnie te butelki, piżamki i nie mam instynktu. Myślę że dużo chorowałam, a też nie spotkałam nikogo, kto by chciał ze mną być. Nigdy nawet w moich nieudolnych zwiazkach nie chciał że mna dzieci... Czuje się bardzo zle. Jak nie kobieta. Gorsza. I całkowicie zrezygnowana. Przede mną bardzo samotne Święta w nędznym mieszkaniu socjalnym. ..
Czy psycholog dziecięcy powinien poruszać temat byłego małżeństwa rodziców na terapii?
Czy psycholog dzieciecy ma prawo mojemu dziecku w kółko mówić o mnie i o moim były mężu a ojcu biologicznym dziecka?od wielu lat jestem w innym małżeństwie, dziecko mieszka z nami i rodzeństwem z drugiego małżeństwa. Nie podoba mi się, że ta kobieta w kółko mówi o mnie i ex razem. Dziecko dlatego nie chce chodzic na terapię. Dziecko doznało bardzo dużo krzywdy od ojca biologicznego, a mimo to jest zmuszane do rozmów. Psycholog nawet rzuciła sformulowanie, że ja z byłym mężem może do siebie wrócimy. No jak tak można? Co mam z tym zrobić?
Moja siostra lat 34 (ja mam 29), nigdy nie podjęła żadnej pracy zarobkowej
Moja siostra lat 34 (ja mam 29), nigdy nie podjęła żadnej pracy zarobkowej. Opiszę jej sytuację życiową. Skończyła studia z ochrony środowiska w wieku 25 lat. Studiowała dziennie, na ten czas mieszkała w akademiku. Wyprowadziła się z rodzinnej wsi. Po studiach wróciła, mieszka z mamą. Niska motywacja do szukania pracy. I od tego czasu, czyli prawie 10 lat, siedzi w domu, właściwie wykonując tylko proste czynności życia codziennego. Na próbę rozmowy ucieka z pokoju, reaguje złością. Co można zrobić, by ją w jakikolwiek sposób zaktywizować? Takie trochę hikikomori.
Związek na odległość – brak entuzjazmu partnerki i poczucie niezrozumienia
Witam. Zwiazek na odleglosc. Rozne jezyki wsparcia i milosci… Po roku czasu oznajmilem swojej partnerce, ze jak sie uda to byc moze wreszcie zjade za 3 tygodnie i zostane na dluzej - zobacze jak wszystko sie uklada i wyglada zeby moc zdecydowac o powrocie do kraju. Bylem zadowolony sam z tej decyzji ktora zalezala od mozliwosci pracy zdalnej, co jednak niestety sie nie udalo. Problemem przynajmniej dla mnie jest to, ze spodziewalem sie jakiegos entuzjazmu, jakiejs pozytywnej reakcji. Jakichs slow albo chociaz jednego “wreszcie”. Dostalem w odpowiedzi jednak bardziej odpowiedz ksiegowej “wiesz musisz to sobie dobrze przemyslec, czy znajdziesz prace, czy bedzie Ci sie to tutaj oplacac, zeby potem nie bylo, ze to moja wina, bo tam wrocic juz nie bedziesz mogl. Sprawilo to u mnie bardzo duze rozczarowanie i zawod. Dzisiaj ona tlumaczy to tym, ze “to byly tylko slowa, gadanie z ktorego nic nie wyniknelo a ona chce konkretow a przypuszczen, dlatego nie nastawia sie zeby sie nie rozczarowac”. Ale nawet jednego “byloby super”…. Dzisiaj planowalismy lot na krotki urlop w zwiazku z feriami jej dziecka. Jednak bilety bardzo drogie i rozwazam moze zmiane planow… rozmawialismy chwile o tym, ona mowi “to jednak moze nie przylecimy bo ta cena jest kosmiczna ja jednak na pewno wezme urlop, zeby spedzic go tutaj z dzieckiem” na co w kolejnej wiadomosci napisala “a Ty przyjezdzasz w lutym”. Odebralem to dosyc byc moze negatywnie bez potrzeby… ale poczulem sie jak ktos na doczepke - najwazniejsze zorganizowac czas dziecku a Ty tez moze bedziesz? Nie poczulem “wreszcie wezme urlop, musisz byc zebysmy go wykorzystali - skoro nie przylecimy to Ty do nas?”… Nie wiem co mam myslec ani o swoim zachowaniu/wrazliwosci ani o jej…
Teściowa przekracza moje granice podczas opieki nad moim dzieckiem, teraz kłóci się o żłobek.
Dzień dobry. Mam problem z wtrącającą się we wszystko i narzucającą się teściową. Moje dziecko pójdzie za kilka dni do żłobka. Ja jestem podekscytowana z tego powodu, że będą tam dzieci, będą fajne zajęcia itp. Moja teściowa nie potrafi zrozumieć, że żłobek dla dwuletniego malucha to będzie świetny wybór. Ja idę do pracy, dziecko będzie w dobrych rękach. Ona chce sama się nim zajmować. Rok temu, kiedy Mały miał rok zajmowała się, a że mieszka daleko, to musiała się do nas wprowadzić. To był największy błąd - wtrącała się we wszystko, przemeblowała mieszkanie tak, jak jej się podobało, nie słuchała moich próśb i robiła tak, jak sama chciała, np karmiąc malucha orzechami czy słodyczami, których takie maluszki jeść nie mogą. Ja miałam serdecznie dosyć, bo czułam się jak intruz we własnym domu! Moje prośby były lekceważone, gdyż to ona wiedziała wszystko lepiej. Ja natomiast wiedziałam, że jej dłużej nie zniosę i po 3 miesiącach ja skończyłam pracę, a ona wróciła do siebie. Kolejny rok i zaraz zaczynam pracę. Żłobek ugadany, szukamy opieki dorywczej. Na to teściowa, że po co wydawać pieniądze, ona się zajmie dzieckiem. Tłumaczę, że Młody nie ma kontaktu z dziećmi, interesują go inne dzieciaki np na placu zabaw, będzie mieć tam fajnie. Że go to rozwinie. Teściowa dalej nie rozumie, uważa że najlepiej ona się zajmie. Widziałam jej zajmowanie rok temu i delikatnie mówiąc ten styl mi nie odpowiada,moje prośby zbywała i robiła tak jak ona chciała. Naciska na mnie, że ona przyjedzie, ja jej absolutnie nie chcę. Jak tej kobiecie wytłumaczyć, ale grzecznie i dosadnie, że jej pomocy nie chcemy, bo ja przytaczam kolejne argumenty, a teściowa, że ona najlepiej się zajmie dzieckiem. Pozdrawiam
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!