Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Boję się poruszyć tematu dzieci z partnerem

Boję się poruszyć tematu dzieci z partnerem. Sama nie jestem do końca zdecydowana, ale raczej chciałabym zostać kiedyś mamą. Co, jeśli partner kategorycznie nie chce mieć dzieci? Czy to oznacza koniec związku? Jesteśmy ze sobą dwa lata, ale nie poruszaliśmy jeszcze tego tematu na poważnie.
User Forum

Anonimowo

3 lata temu
Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Będąc w związku, konieczne jest poruszenie ważnych, choć wielokrotnie trudnych tematów jak dzieci, pieniądze czy generalnie wasza przyszłość. Widać, że zależy Pani na tym, aby porozmawiać z partnerem o posiadaniu dzieci w przyszłości tylko nie wie Pani jak zacząć tę rozmowę. Wielu osobom w podobnej sytuacji pomaga przygotowanie się do takiej rozmowy np. zapisując pytania, tematy czy argumenty. Kiedy taka rozmowa miałaby najlepsze miejsce i czas? Jakie ma Pani potrzeby, oczekiwania? Szczerość w związku jest bardzo istotna i w tak istotnych kwestiach każdy z Państwa ma prawo przedstawić swoją perspektywę, wysłuchać siebie i obgadać to co powiedzieliście. Taka szczera rozmowa może pomóc w odpowiedzi na Pani liczne pytania,

 

Służę pomocą, Edyta Kwiatkowska

3 lata temu

Usunięty Specjalista_tka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Lidia Kotarba

Lidia Kotarba

Dzień dobry, czy dobrze rozumiem, że stresuje Panią sama myśl, że związek może się rozpaść, a taka rozmowa mogłaby się do tego przyczynić? Jak czytam, Pani też nie jest zdecydowana, jeśli chodzi o dzieci, czy możliwe, że partner ma podobnie? 

Pozdrawiam,

Lidia

mniej niż godzinę temu

Zobacz podobne

Bardzo cierpię z powodu przeszłości, w której między mną a bratem były mocne szarpaniny, kłótnie. Sami rodzice nas źle traktowali, a ja czuję, że nie byłam w tym wsparciem dla brata.
Dzień dobry, zdecydowałam się napisać na forum, ponieważ ta sytuacja nie daje mi spokoju. Ja i mój 8 lat młodszy brat pochodzimy z rozbitej rodziny, mama i tata bardzo często się kłócili i na obojgu z nas stosowali przemoc psychiczną, na moim bracie, kiedy jeszcze był mniejszy, również fizyczną. Czułam, że nienawidzę swojego brata, cały czas były pomiędzy nami spory, szarpaniny, krzyki i płacze. Wiadomo, że jako starsze dziecko, byłam dużo silniejsza i moje uderzenia podczas bijatyk były dość agresywne i mocne. W mojej głowie pozostało bardzo wyraźne wspomnienie, kiedy wzięłam cienki patyk i z całej siły uderzyłam brata w wewnętrzną stronę kolan. Do dziś, kiedy chociażby przypadkiem coś ociera mi się o to miejsce, od razu słyszę jego wrzaski, mój poziom stresu wzrasta, chce mi się płakać i uderzać głową o ścianę z całej siły. W skrócie jest to wspomnienie bardzo intensywnie naładowane emocjonalnie, które niezmiernie mnie triggeruje. Kolejnym ciosem w tej historii było to, kiedy dowiedziałam się, że mój brat wcale nie był wredny, tylko stwierdzono u niego upośledzenie umysłowe. Wstydzę się siebie i obrzydza mnie mój widok w lustrze. Czuję się jak potwór, którym w sumie dla niego byłam i naprawdę chciałabym naprawić naszą relację, ale jednocześnie nie potrafię spojrzeć na niego, nie czując jednocześnie bardzo negatywnych emocji. W momencie rozwodu rodziców powinnam była być dla niego wsparciem, a tylko pogarszałam sytuację i byłam okropna. Aktualnie bardzo rzadko się ze sobą widujemy, ponieważ on mieszka z ojcem, który też nie traktuje go zbyt dobrze. Ale planujemy razem z mamą zawalczyć o to, aby wrócił do nas. Nie ma między nami takich sporów jak kiedyś, wydaje się jakby on zapomniał o tym, co się działo, co też na dobrą sprawę nie świadczy dobrze. Musiałam w końcu się tym podzielić, ponieważ od wielu lat dosłownie dusi mnie to od środka. Bardzo żałuję.
Jak chronić dzieci przed wpływem kłótni i przemocy psychicznej w małżeństwie?

Witam, od jakiegoś czasu nie dogadujemy się z mężem. Niestety coraz częściej świadkami kłótni są dzieci. Mimo moich próśb, aby mąż nie podważał moich kompetencji jako mamy czy żony mnie przy dzieciach, niestety całkowicie to lekceważy. Stosuje przemoc psychiczną (podnosi głos, krytykuje przy dzieciach, podważa moje działania jako mamy). Gdyby dotyczyło to tylko mnie, to poradziłabym sobie. Ale boje się, że nie jestem w stanie zaopiekować psychologiczne w tym temacie dzieci, wiem, że bardzo takie sytuacje wpływają na ich psychikę. Mąż nie chce słyszeć o podjęciu żadnej terapii. Ja rozważam rozstanie, ale to też wymaga czasu i logistyki. Proszę o poradę, jak w tym czasie mogę zaopiekować się dziećmi i sprawić by te kłótni jak najmniej je dotykały?

Czy bliscy mogą wpłynąć na depresję? Konflikt z mężem o wsparcie dla siostry po rozwodzie

Czy do depresji może doprowadzić inna osoba? Mąż oskarża moją siostrę o to, że doprowadziła do jego depresji, przez to, że ja wspierałam ją podczas bardzo trudnego rozwodu i po nim, często jej i dzieciom pomagałam. Coraz częściej dochodzi między nami do kłótni z tego powodu. Wypomina mi to ciągle .To bardzo frustrujące, kocham męża, ale nie mogłam zostawić siostry bez wsparcia.

Od połowy pierwszej ciąży popadam w nagłe napady złości połączone z frustracją i płaczem.
Witam, mam 23lata jestem kobietą i mam pytanie czy potrzebuje konsultacji psychologicznej/psychiatrycznej? Czy może to normalne emocje? Otóż sprawa wygląda tak: od 2,5 roku jestem mamą chłopca, a od 6 miesięcy mam córkę. Otóż od połowy pierwszej ciąży popadam w nagłe napady złości połączone z frustracją i płaczem. Dzieje się to nie raz 2-3 razy w tygodniu. Jestem tak zła z powodu tego, jak wygląda moje życie, że wrzeszczę( nie na dzieci oczywiście tylko sama do siebie lub nie wiem chyba na wszechświat), uderzam głową, pięściami o ściany nie raz wyrywam sobie włosy trwa to zazwyczaj kilka godzin w tym czasie wypominam sobie zły wygląd po ciąży (nie dodatkowe kilogramy, bo ich nie mam tylko rozstępy, bliznę po CC itp), mało pomocy ze strony partnera, zbyt wczesne macierzyństwo (urodziłam syna mając 21lat), mam poczucie bycia w klatce siedząc w mieszkaniu, czuje, że nic już mnie dobrego nie spotka, że tracę swoje życie, często myślę o tym, że mam już dość i chciałabym to wszytko skończyć, przed snem marzę o tym, by się nie obudzić a rano płaczę się, że jednak wstałam i żyje. Uważam, że nic nie osiągnęłam, sprawiam sobie ból fizyczny, bo na chwilę zapominam o bólu psychicznym. Żadne tłumaczenia typu, że powinnam być szczęśliwa, bo mam dwoje zdrowych dzieci i dach nad głową do mnie trafiają. Dosłownie nienawidzę swojego życia każdego dnia, męczy mnie już to uczucie, bo towarzyszy mi już prawie 3 lata. Ostatnio od około 3 tygodni doszły problemy z jedzeniem. Między innymi nie mam ochoty jeść, na spokojnie wytrzymuje 8-12h bez posiłku, po jedzeniu źle się czuje, więc jem małe porcje lub wcale. Mój dzień zaczyna się o około 7 rano i kończy około 23.30. Dodam, że pomimo małej ilości snu (mała ilość godzin plus wstawanie w nocy do córki) często nie mogę spać. Najczęściej jest to spowodowane myślami, że zmarnowałam sobie życie, że życie mnie przytłacza. Często myślę o tym, żeby ze sobą skończyć, jednak nie pozwala mi na to myśl, że nie mogę zostawić partnera samego z dziećmi, kredytem itp. Czy potrzebuje pomocy? A może samo przejdzie ? Może to tylko przejściowy okres? Dziękuję z gry za odpowiedź. Pozdrawiam.
Jak odciąć się od toksycznej rodziny: presja, krytyka i niechciane porównania

Jak odciąć się od toksycznej rodziny?

Mam 25 lat, pracuję, studiuję i jestem w pełni samowystarczalna, ale rodzina ma ciągle o coś problem. Zwłaszcza z moimi studiami, przed wyjazdem na studia jedyne co słyszałam od mamy to, że za dwa tygodnie wrócę do domu z brzuchem, teraz na 4 roku studiów uważają je za dziecinne. 

Jak byłam na święta w domu, to dowiedziałam się, że to moja wina, iż mama związała się z alkoholikiem i urodziła mnie, także to moja wina, że jako dziecko chorowałam (teraz moja mama ma takiego samego i dziadkowie uważają go za świetnego kandydata dla swojej córki, ponieważ kupił kwiaty), ciągle wysłuchuję kazań, że inni w moim wieku mają dzieci i męża i tylko ja odstaję (chociaż wiedzą, że na razie nie chcę) i zawsze jest, że przecież nic nie mówię, o co ci chodzi

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.