Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

W każdej kobiecie, która pisze do mojego męża widzę wroga

Moje pytanie : dlaczego w każdej kobiecie która rozmawia i pisze do mojego męża widzę wroga ? Dlaczego jestem tak zazdrosna że czasem nie panuje nad sobą? To lęk przed stratą?
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Pani Anno,

Zazdrość w związku może wynikać z różnych przyczyn, każda sytuacja powinna być indywiudalnie rozpatrywana. 

Odczuwanie zazdrości może być naturalną reakcją emocjonalną i z pewnością nieraz pojawia się w każdym związku. Warto jednak spróbować zrozumieć skąd wypływają te uczucia. Wśród przyczyn niemożności zapanowania nad zazdrością mogą pojawić się np. niskie poczucie własnej wartości, wątpliwości, co do pełnego zaufania partnerowi, lęk przed utratą partnera, czy trudności z komunikacją w związku.

Rozważając te aspekty, może być pomocne skonsultowanie się z terapeutą, który może pomóc w zrozumieniu i radzeniu sobie z zazdrością. Zazdrość może być trudna do kontrolowania, ale istnieją strategie i techniki, które mogą okazać się pomocne.

Pozdrawiam serdecznie,

psycholog
Anna Martyniuk-Białecka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominik Kupczyk

Dominik Kupczyk

Pani odczuwanie silnej zazdrości w stosunku do każdej kobiety, która kontaktuje się z Pani mężem, może wynikać z lęku przed stratą, niskiej samooceny, wcześniejszych doświadczeń z zdradą czy odrzuceniem, problemów z zaufaniem, a także wpływów kulturowych i społecznych. Takie uczucia są naturalne, ale nadmierna zazdrość może negatywnie wpływać na jakość życia i relacji. Rozważenie wsparcia psychologicznego może być pomocne w zrozumieniu i przetworzeniu źródeł zazdrości oraz w pracy nad budowaniem zaufania i pewności siebie. 

Patryk Broś-Bąk

Patryk Broś-Bąk

Prawdopodobnie widzisz wroga w każdej kobiecie która rozmawia z twoim mężem, ponieważ umysł traktuje to jako zagrożenie z powodu, wcześniejszej straty w podobnych okolicznościach w przeszłości; lęk przed porzuceniem, zostaniem samą; emocja gniewu przykrywa smutek związany z inną stratą/śmiercią, np. bliskiej osoby. Potrzeba więcej informacji. 

Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

Nie pisze pani w jakim charakterze są te wiadomości i czy mąż kiedykolwiek dał pani powody do zazdrości. Jeżeli tak, to naturalne jest, że obawia się pani podobnych sytuacji. Jeżeli natomiast mąż nie daje czy nigdy nie dał pani powodów do zazdrości, to może warto byłoby skontaktować się z psychologiem lub psychoterapeutą w celu ustalenia przyczyny oraz rozpoczęcie terapii. Powodem rownież może być niska samoocena, nad którą tez można popracować wraz ze specjalista. 

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry

Trudno jednoznacznie określić, dlaczego podane sytuacje rzutują na to, jak Pani ustosunkowuje się do kobiet piszących do męża. Brakuje kontekstu, Waszej historii relacyjnej. Warto dookreślić, co dla Was obojga jest już zdradą. Zachęcam do szczerej rozmowy. Ważne są też Pani doświadczenia dotyczące ewentualnej straty, żałoby. Skąd w Pani tyle lęku przed stratą? Z pewnością pomocna byłaby psychoterapia, aby mogła Pani poznać lepiej samą siebie. Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

Agnieszka Truszkowska

Agnieszka Truszkowska

Dzień dobry, nic nie dzieje się bez przyczyny i należałoby to przeanalizować - zachowanie pani męża szczególnie. Niestety jest to dość intymny i złożony temat , dlatego prośba o kontakt celem pracy nad tematem/problemem tej relacji.

A. Truszkowska 

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

myślę, że ciężko konkretnie odpowiedzieć na Pani pytanie. Proces odkrywania indywidualnych przyczyn zazdrości może być długotrwały. Być może wynika to z lęku przed stratą, jednak równie dobrze przyczyna może być zupełnie inna. Najlepszym pomysłem będzie rozpoczęcie procesu terapeutycznego, który z biegiem czasu odpowie na Pani pytanie. 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Zobacz podobne

Kłótnia narzeczonego z siostrą a decyzja rodziny o nieprzyjściu na wesele

Narzeczony pokłócił się ze swoją siostrą, teraz część jego rodziny nie chce przyjść na nasze wesele. A Narzeczony zaczął się wszystkiego mnie się czepiać.

Jak poradzić sobie z lękiem przed odrzuceniem i niepewnością w relacjach?
Jestem singielką. generalnie nie wierzę już w miłość, ani związki. Też nie udaje mi się tego stworzyć. Moje poprzednie relacje, to mężczyźni, którzy najpierw wykazywali ogromne zainteresowanie, po czym szybko nastepowało znudzenie. Zaczynało sie lekcewazenie kontaktu, czyli ja pisałam lub dzwoniłam, a z drugiej strony była ignorancja. Kiedy spotykam sie z taka sytuacją dochodzi we mnie do dużego napięcia i robię wszystko co można najgorzej. A więc, kiedy partner nie odbiera telefonu, dzwonię kilka razy, pisze ciagi wiadomości, czesto usuwam wiadomości, bo najpierw zaczyna się od próśb, potem szantazu emocjonalnego. Czemu to robię? Czy podświadomie bojąc sie odrzucenia sama robię wszystko, żeby zostać odrzuconą? Jak to zmienić i czy wogóle da sie to zrobić? Dziś po dwóch dniach bez kontaktu, tzn z mojej strony były ciągi wiadomości, z drugiej strony cisza, nawet nie odczytywanie wiadomości. Po dwoch dniach dostałam lawinę wulgaryzmów, że jestem pojebana itd, ze nie mozna się wyspać, bo ciagle dzwoni telefon. Wbiłam sie w poczucie winy i zaczęłam przepraszać. Czy rzeczywiscie to tylko moja wina? Nie chodziło mi o brak kontaktu dziś, tylko od dwóch dni. Z drugiej strony, przeciez nie obiecywaliśmy sobie kontaktu codziennego.
Nie byłam w relacji romantycznej, a bardziej w relacji opiekun - dziecko, gdzie ja o wszystko dbałam. Teraz partner ma kogoś nowego, a ja chcę odpowiedniej relacji.
Dzień dobry. Piszę, ponieważ potrzebuję wyrzucić z siebie to, co dla mnie trudne i żeby łatwiej mi było poradzić sobie z wyrzutami sumienia. Mam 28 lat, byłam w prawie 6 letnim związku z mężczyzną. Był to mój pierwszy tak długi i poważny związek, który chciałam budować na solidnych fundamentach. Sama długo bałam się takiej relacji, otwarcia się na drugą osobę, gdyż u mnie w domu nie mówiono nigdy o uczuciach, emocjach. Ale zaangażowałam się na tyle, na ile umiałam. Pytałam go o wiele aspektów, dzieliłam się swoimi lękami, myślami. Mój mężczyzna miał wiele dobrych cech - był pomocny, nie krytykował mnie, nie oceniał, był mądry i atrakcyjny fizycznie dla mnie. To, co mnie w nim zaintrygowało to wysoka inteligencja, spokój, tajemniczość, w pewien sposób było to dla mnie urocze. Miał wiele pasji, w których się realizował. Cieszyliśmy się wspólnymi podróżami. Problemem z czasem okazało się kilka aspektów. Mianowicie to, że ma problem z patrzeniem w oczy, nie tylko mi, ale i innym ludziom, to, że nie inicjował rozmów o moich wartościach, uczuciach, nie mówił mi komplementów sam z siebie, tylko musiałam mu powiedzieć, że chciałabym, żeby chciał to mówić, żeby mnie doceniał, mówił wgl co myśli na tematy uczuciowe. Miałam wrażenie, że musiałam się bardzo dopraszać o to, żeby był ciekawy tego, co jest we mnie w środku. Jednocześnie, gdy mu mówiłam na czym mi zależy, to potem pytał o to, ale miałam wrażenie, że to nie dlatego, że chciał to wiedzieć, ale że ja mu powiedziałam, że chciałabym, żeby był tego ciekawy. Zauważyłam też, że np. jak byliśmy w górach, w które oboje uwielbiamy jeździć, to mógł iść całą drogę w milczeniu nic nie mówiąc, o ile ja nie zaczęłam jakiegoś tematu. Sprawiał wrażenie bardzo zamkniętego w sobie, nawet jak mówiłam, że może odezwałby się do swoich dawnych znajomych, to mówił, że może to zrobi, ale tego nie realizował. Więc ja brałam go na wiele spotkań z moimi znajomymi, bo chciałam, żeby spędzał czas z ludźmi, żeby nauczył się rozmawiać z nimi. Ale jak gdzieś byliśmy to ja głównie myślałam o tym jak inni go odbierają, że siedzi tak cicho, z miną jakby nie chciał wcale tam być (choć powtarzał mi często, że po prostu ma taki wyraz twarzy, co mnie męczyło). Czułam w pewnym momencie, że jest dla mnie takim kamieniem, że to ja muszę dbać o dobrą atmosferę, ja muszę go rozśmieszać, ożywiać. Przez ostatnie 2 lata popadłam w lęki, ze inni wokół się zaręczają, my nie rozmawiamy na ten temat (też z mojej winy, bo miałam tendencję do uciekania przed tym tematem). Wszyscy wokół mnie pytali kiedy ślub, czy trzeba mojego chłopaka motywować do kolejnego kroku. Też na różnych imprezach - weselach itd, jego znajomi czy rodzina mówili często, żeby się mną zajął odpowiednio. Czułam się z tym tak, jakby on był gorszy, nie był wystarczająco męski, żeby samemu o to zadbać i inni też muszą się o niego tak martwić. Też jak miałam w sobie wiele emocji, chęci ucieczki, smutku, to nie rozmawiał ze mną, tylko siedział albo odchodził i zostawiał mnie z tym samą, nie motywował mnie do powiedzenia co się dzieje. Ja musiałam potem zaczynać ten temat, dlaczego mnie z tym zostawił itd. Czułam, że ze wszystkim jestem sama, że on mnie nie rozumie i on nie czuje się rozumiany przeze mnie. Że to ja dużo się dobijam do niego, a on mi pozostawia z jednej strony wolność, ale z drugiej nie walczy o to, żebym ja uporała się też ze swoimi trudami. Ale długi czas biłam się z tym czy się rozstać, bo balam się jak on sobie poradzi z rozstaniem, skoro nie ma żadnych znajomych i ani jednego bliskiego przyjaciela. Ale z drugiej strony nie miałam siły na rozmowy, dalszą walkę po takim czasie. Nie czułam się też w relacji romantycznej, a bardziej w relacji opiekun - dziecko, gdzie ja o wszystko musze dbać, chyba, że powiem, że to za dużo już dla mnie. Chciałam mieć obok siebie kogoś, kto sam zauważy, gdy się przeciążam, gdy powinnam odpocząć itd. Miałam też w sobie poczucie winy, że nie doceniam wystarczająco tego co on mi daje, bo naprawdę się starał, na tyle na ile mógł i na ile dopuszczał mnie do swojego wnętrza. I myślałam, że problem jest we mnie, że się denerwuję niepotrzebnie, nie czuję miłości romantycznej choć powinnam. Ale już nie wytrzymałam i powiedziałam mu, że moim zdaniem lepiej byłoby odpuścić i się rozstać. No i przez ostatnie 2 lata bycia razem bardzo się męczyłam, dusiłam, wpadłam w ataki lękowe, a po rozstaniu mam znowu różne stany - raz jestem pełna pozytywnej energii, a raz jestem tak zdołowana, że nie umiem wejść w bliską relację... Dowiedziałam się też, że jakieś 2 tygodnie po rozstaniu mój był chłopak zaczął się spotykać z jakąś dziewczyną i obecnie są razem, więc też pojawiają się we mnie myśli, że to ja nie byłam zdolna do utworzenia dobrej relacji. Skoro on już w jakąś wszedł. No i że jemu tak krótko zajęło przejście z uczuciami na kogoś innego. Choć też rozmawiałam z wieloma osobami po rozstaniu na temat jego zachowania i sugerowali, ze ich zdaniem może on mieć zaburzenia typu Asperger i nawet by mi się to zgadzało z jego zachowaniem. Mam potrzebę chęci ucieszenia się drugim człowiekiem, żeby ktoś ucieszył się mną, bycia wzajemnie wdzięcznym za siebie, otwartym na swoje trudności, myśli, emocje, kto będzie chciał się na mnie otworzyć i podzielić tym, co w nim siedzi. No i mam poczucie, że on nie zabiega tak o relacje, ciężko się z nim rozmawia, bo wydaje się być cały czas zestresowany, a ktoś go zechciał, zainteresował się nim, a mną nie.. Ciężko mi zaakceptować fakt, ze choć chciałam, starałam się na tyle na ile umiałam w danym momencie, to nie wyszła ta relacja i być może on szybko weźmie ślub z nową dziewczyną. Ja będąc jeszcze 2 ostatnie miesiące w związku zaczęłam terapię. Uczę się na niej jak mówić o moich emocjach, trudach, jak przełamywać bariery - w sumie to jest to, co myślałam, że rozwinę w relacji z mężczyzną. A mój były chłopak nie chciał sam iść na terapię, mówił, że chyba lekarz mi tylko pomoże uporać się z moimi lękami, bo on nie jest w stanie tego zrobić, ale sam nie chciał niczego przepracować z psychologiem. W sumie nie mam żadnego konkretnego pytania, ale chętnie przeczytam co Państwo myślą o tej sytuacji.
Jak odzyskac siebie po zatraceniu sie w zwiazku i znalezc motywacje do budowania wlasnego zycia?
Odkąd poznałam chłopaka prawie będzie 2 lata trochę zatraciłam się w związku moim głównym priorytetem w życiu właśnie był on przez co straciłam swoje życie. Lecz to jest lepsze pytanie czy ja przed nim miałam swoje życie Mam wrażenie/teorie że zanim poznałam chłopaka to i tak do końca nie miałam za bardzo jakieś pasji czy hobby bo byłam raczej skupiona w większości na nauce Pomimo że zawsze jak ludzie pytali czym się interesuje odpowiadałam sportem, książkami, filmami Marvela czy kreatywnymi rzeczami Ostatnio chcę zbudować własne życie od początku bo mam wrażenie właśnie że tego dawnego nie było ale pomimo że wydaje mi się że lubię tworzyć kreatywne rzeczy to ostatnio totalnie Nie mogę się do nich zabrać przeglądam szukam inspiracji ostatecznie na nic się nie decyduje ale w sumie jest tak ze wszystkim chyba za nic nie mogę się zabrać zastanawiałam się również czy nie blokuje mnie mój pokój czy po prostu nawyki jakie w nim opanowałam blokują mnie przed sięganiem choćby tych kreatywnych rzeczy Mam trochę kryzys bo pomimo wiedzy jaką mam co powinnam robić żeby wyjść z tego mini dołka to dalej nie potrafię się ruszyć
Spotykam się z mężczyzną od 2 miesięcy, który nie ma rozwodu, ale mieszka osobno od roku
Spotykam się z mężczyzną od 2 miesięcy, który nie ma rozwodu, ale mieszka osobno od roku ,ma synka chorego z zespołem Downa, niedawno oznajmił, że się będzie przeprowadzać do byłej, chociaż nic do niej już nie czuje, ale chce być blisko dziecka.Tłumaczę mu, że popełni błąd, wprowadzając się i żyjąc razem, ale osobno z byłą i nie da szczęścia dziecku będąc samemu nieszczęśliwym. Co powinien zrobić? On kocha mnie a ja jego, ale mówi, że nie zamieszkamy razem..że nie ma szans..Co ja mam robić??
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.