Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy jestem psychicznie chora? Problem w związku, utrata pracy i poczucie izolacji

Mój facet powiedział mi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, bo: bałam się, że mój ukochany pies umrze podczas operacji: byłam w ciąży W 90% usunęłam dziecko, z powodu licznych rozmów jak,by to wyglądało. Straciłam pracę, ale później moja szefowa znalazła wyjście (także rozmowa o utracie pracy, a potem radość z odzyskania jej czyni mnie psychiczną. Bywa, że wracam z pracy okropnie zmęczona, bo moja szefowa potrafi być uszczypliwą żmiją. On jest muzykiem i zawsze wychodzi na wierzch coś, o czym, nie wiedziałam więc moja uwaga: jeździsz sobie imprezować i bawisz się, a ja siedzę w domu, nie mam przyjaciół (Mieszkam w Specyficznym miejscu we Włoszech, gdzie mogę porozmawiać co najwyżej z imigrantami jak ja. Chcę jechać na Castlefest (festiwal, podczas którego mnie zdradził Powiedziałam dokładnie tak jak wszyscy inni, że 19 godzin banie jest do słupy i i że pogoda jest do dupy( Każdy z zespołu o tym mówił) . Czy to czyni mnie psychicznie chorą ? P.S w domu nie mogę rozmawiać o pracy, o moich treningach, naszym psie, pieniądzach, mojej rodzinie, pieniądzach, filmach serialach, praktycznie najlepiej żebym się nie Odzywała. Do tego w sobotę złapał mnie za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ochotę mnie uderzyć, bo psuje mu jego ulubiony festiwal w roku.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Pani reakcje, emocje i sposób przeżywania sytuacji, które Pani opisuje, nie świadczą o „nienormalności”, lecz o tym, że jest Pani w bardzo obciążających okolicznościach i naturalnie może się Pani czuć przeciążona, wyczerpana. To, że Pani przeżywa smutek, lęk, złość czy rozczarowanie - jest zrozumiałe i ludzkie.

 

To, co jednak szczególnie porusza, to opisywane przez Panią sytuacje związane z brakiem przestrzeni do rozmowy, z lekceważeniem Pani potrzeb, a także z agresją. Jeśli pojawia się przemoc - werbalna, emocjonalna, a tym bardziej fizyczna lub jej groźba - to są sygnały, które warto potraktować bardzo poważnie. Nie po to, by kogoś oceniać, ale po to, by zadbać o siebie - o bezpieczeństwo, o zdrowie psychiczne, o granice.

 

Nie musi Pani udowadniać nikomu, że ma prawo czuć się źle, że coś jest dla Pani trudne, że potrzebuje Pani wsparcia. To są prawa, które przysługują każdej osobie. I choć trudno jest mówić o tak osobistych rzeczach, być może warto rozważyć rozmowę z psychologiem - nie dlatego, że „coś jest z Panią nie tak”, tylko dlatego, że ma Pani prawo być wysłuchana, zrozumiana i zaopiekowana.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Bejmert 

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
o co Pani opisuje, nie świadczy o żadnej „nienormalności”, to reakcje osoby, która doświadcza silnego stresu, emocjonalnego przeciążenia i braku wsparcia w relacji. Pani lęk o psa, trudne decyzje związane z ciążą, utrata pracy, samotność i potrzeba bliskości są całkowicie ludzkie i zrozumiałe. To, że Pani odczuwa emocje i próbuje je wyrażać, nie czyni Pani „chorą”, lecz pokazuje, że potrzebuje Pani przestrzeni, bezpieczeństwa i empatii. Natomiast zachowanie Pani partnera: wyzwiska, przemoc fizyczna, ograniczanie możliwości rozmowy, obwinianie Pani za jego emocje  to sygnały alarmowe. To nie jest zdrowa relacja. Nikt nie ma prawa Pani poniżać, zastraszać ani odbierać prawa do mówienia o tym, co Pani przeżywa. Przemoc, nawet jeśli nie doszło do uderzenia, jest poważnym zagrożeniem zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Proszę potraktować to poważnie. Warto skontaktować się z psychologiem, który pomoże Pani uporządkować emocje i ocenić, jak zadbać o swoje bezpieczeństwo. 

Pozdrawiam serdecznie
Martyna Jarosz
psycholog

Justyna Orlik

Justyna Orlik

Dzień dobry,

to, co przeżywasz nosi wyraźne znamiona przemocy emocjonalnej i fizycznej. Nie jest objawem choroby psychicznej, a reakcją na trudną i bolesną sytuację, w której ktoś, kto powinien Cię wspierać i być blisko, umniejsza Twoje emocje i potrzeby.

To, że martwisz się o psa, przeżywasz stratę ciąży, stres w pracy, samotność, a jednocześnie potrzebujesz być wysłuchana przez partnera, jest naturalne. Nie jest to dowód Twojej „nienormalności”. Rozmaite emocje mają swoje funkcje. Smutek czy złość pozwala się z czymś ważnym dla nas spotkać i to nazwać. Jeśli Twój partner nie potrafi tego przyjąć, przy jednoczesnej próbie dewaluacji Twoich uczuć, to może być znak, że prawdopodobnie nie umie zaakceptować Cię w całości. Może również przeżywać trudności związane z własną emocjonalnością i jej ekspresją, ale to nie daje mu żadnego prawa, żeby Cię umniejszać.

Jeśli nie możesz mówić w domu o niczym, co jest dla Ciebie ważne, a Twoje emocje są wyśmiewane albo wykorzystywane przeciwko Tobie, to masz pełne prawo nie czuć się z tym dobrze i bezpiecznie. 

To, że partner Cię fizycznie zastraszył, złapał za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ma ochotę Cię uderzyć, to już przemoc fizyczna.

Spróbuj zobaczyć, że to sytuacja, w której się znalazłaś, jest trudna, a ktoś, kto jest najbliżej Ciebie, przekracza stale Twoje granice. Masz prawo czuć się z tym tak, jak się czujesz i szukać dla siebie wsparcia.


Pozdrawiam,
Justyna Orlik,
psychoterapeutka Gestalt i interwentka kryzysowa

Zobacz podobne

Choruję na chorobę afektywną dwubiegunową. 2 miesiące temu przeszłam covid i ciężkie powikłania.
Witam, choruję na chorobę afektywną dwubiegunową. 2 miesiące temu przeszłam covid i ciężkie powikłania m.in. obturacyjne zapalenie płuc, dróg moczowych, problemy z sercem. Od ponad miesiąca zmagam się z helikobakterem. Jedno leczenie nie pomogło. Miałam gastroskopię, wyszedł silny stan zapalny żołądka z dwoma zmianami, z których lekarz pobrał wycinki na badania histopatologiczne. Czuję się ciągle zmęczona, osłabiona, jestem nerwowa, mam w sobie dużo napięcia, życie mnie nie cieszy tak jak kiedyś. Nasilił się lęk. Czy to depresja, czy normalna reakcja organizmu w takiej sytuacji? Oprócz tego mam dużo innych problemów z byłym mężem np. Mój psychiatra mówi, że to normalny stan i nie chce mi nic zmienić w lekach.
Jak radzić sobie z konfliktami w związku na odległość?
Witam, mam klopot w relacji - jestesmy od ponad roku w zwiazku na odleglosc. Ja jestem raczej osoba niekonfliktowa (albo przynajmniej mi sie tak wydaje) jednak zdarzaja sie czeste klotnie, ktorych przyczyn po prostu nie rozumiem. Opisze tylko jedna kwestie zeby nie spamowac mimo, ze jest ich wiecej. Ostatnio podczas rozmowy telefonicznej powiedzialem, ze moja partnerka jest troche wredna, na deugi dzien powiedzialem, ze jest konfliktowa. Jej reakcja jest moim zdaniem zupelnie nieadekwatna - uwaza, ze ja obrazilem i mam za to przeprosic. Nie wspomne o tym, ze po rozmowie mnie zablokowala i powiedziala, ze pozaluje tego. Powiedziala, ze zapamieta to do konca zycia. Zauwazylem, ze czesto interpretuje moje wypowiedzi jako atak - a ja dopiero po czasie orientuje sie ktory to moment rozmowy wywolal negatywna reakcje, bo totalnie nie rozumiem jak takiego moglobyc odebrane jako atak. Byc moze faktycznie slowa, ze ktos jest wredny to obraza a ja jestek tego nieswiadomy i cala wina lezy po mojej stronie.Kiedys w jakiejs klotni zauwazylem, ze nie bierze moich slow pod uwage i powiedzialem, ze jest egoistka… wybuchnela gniewem i mnie obrazila przeklenstwem… Chcialbym jakos rozwiazac te problemy, ale nie wiem w jakim kierunku isc. Kiedy ma problem z czyms doradzam jak go rozwiazac szuiam jakiegos rozwiazania a ona sie wscieka i obraza “bo jej nie wspieram”. Z gory dziekuje za wszelkie sugestie
Partner jest zaborczy, nie mogę żyć tak, jakbym chciała, bez obwiniania mnie o niestworzone winy.
-Zaborczość Partnera- Ja – 30 lat (po rozwodzie) On- 47 lat ( po rozwodzie z dzieckiem) Jest mężczyzną troskliwym, ciepłym, zabawnym i otwartym. Ale jak każdy z nas, ma on również niedoskonałości- jest bardzo zaborczy.. Na początku, przeszkadzało mu, że mam instagrama (już wcześniej myślałam o usunięciu, ponieważ, gdy spędzałam tam czas – chciałam być taka perfekcyjna jak inne kobiety) Dlatego nie było dla mnie problemu, gdy chciał, abym go usunęła. Na początku bardzo dużo pytał się o moich byłych partnerów i doświadczenia łóżkowe. Nie są one nie wiadomo jakie, powiedziałabym, że normalne. Ale potem, gdy był zły, rzucał głupimi tekstami. Po 3 msc od naszego poznania, miałam wyjście z szefem na konferencję, gdzie reprezentowaliśmy naszą firmę. Powiedziałam mu gdzie i umówiliśmy się, że mnie zawiezie do pracy, a potem stamtąd odbierze(poznał szefa). Zadzwonił do mnie 1,5 godziny przed umówionym czasem i powiedział, że wracał od spotkania z klientem i już mam wychodzić. Gdy powiedziałam, że jeszcze nie koniec- zaczął rzucać oskarżeniami, że stoję z mężczyznami i dobrze się bawię (pomijając fakt, że siedziałam przy stole z samymi seniorami..) Długo rozmawialiśmy, powiedział, że miał wybuch, bo się bał, że mnie straci – a jego żona go zdradziła. Po 5 miesiącach zamieszkaliśmy razem.. wiem, że za szybko. Potem było okay.. do czasu sprzed miesiąca. Zaczął rzucać dziwnymi żartami/oskarżeniami. Gdy wracałam do domu, np. że mam majtki na drugą stronę, że mam włosy rozwalone i patrzył podejrzliwie i że co się tak ładnie ubieram.. niby na żarty. Powiedziałam, że to niszczy nasz związek i sobie nie życzę takiego czegoś. Jego problemem jest też, że oczekuje, że będziemy ze sobą 24h na dobę. - Gdy wychodziłam z koleżanką na kawę w niedziele – nie w niedzielę, bo to czas dla rodziny. - Gdy w tygodniu się widziałam – nie, bo za późno - Gdy nocowałam u przyjaciółki(zna ją i wie gdzie mieszka) było okay, do czasu, gdy wróciłam do domu. Zaczynał głupio gadać i nagle zapytał, gdzie zaparkowałam, bo gps w samochodzie pokazywał centrum miasta (nie mam gps, ale zaparkowałam na innym miejscu, gdzie zawsze i podejrzewam, że pojechał sprawdzić) - Poznał moich innym znajomych (kobieta/mężczyzna), dwa razy wyszedł z nami, a potem umówiłam się z nimi sama i mu zakomunikowałam, że się z nimi widzę – powiedział : sama ? okay. Był zły, że nie wytłumaczyłam mu, że ja widzę się sama i czy nie będzie zły, że jego nie będzie. - Powiedziałam, że chciałabym wrócić na siłownię(zawsze byłam aktywna) i czy pójdzie ze mną.. zaczął mówić, że kobiety tam chodzą, żeby się pokazać, że co nagle chcę się starać dobrze wyglądać(mówiłam, że przytyłam) i chcę się ruszać. - Ja pracuje do 17, w zeszłym tygodniu o 17:02 zadzwonił i zapytał się, gdzie jestem.. - Po 23:00 pisałam Cioci SMS na dobranoc, a on przez ramię mi zaglądnął i zażartował, że piszę z kochankiem - Chciałam zacząć kurs językowy(mieszkamy za granicą, znam język, ale chcę go wyszlifować). Nie rozumie tego, dlaczego.. Powiedziałam mu, że mogłabym zostawać w pracy i tam się uczyć, bo będę mieć spokój (kurs online, w pracy mam biuro, komputer, słuchawki-wszystko). Ja pracuje do 17, kurs zaczyna się o 18 do 20. Jadę do domu 35/45 minut(bez korka). Był zły, że użyłam słowa „spokój", że w biurze bede mieć spokój. Nie rozumie, że gdyby był korek bede spóźniona i zestresowana, gdy przychodzę do domu, koty skaczą (2 kicie) i nie ogarnęłabym się na spokojnie. Wczoraj znów zaczęła się dyskusja, że nie będzie mnie w ogóle w domu i że nie będę „na czas” w domu... Powiedziałam mu, że ten kto jest w związku nie musi być 24 godziny na dobę z drugą osobą. Że nawet jak po pracy wracam, to nie znaczy, że zawsze będę na czas, że czuję się jak przywiązana(znów nie spodobało mu się określenie).. Zastanawiam się co by było, gdybym pracowała, np. na zmiany, gdybym chciała robić dodatkową szkołę.. nie mogę, bo muszę być w domu? Gdy są tematy wyjścia lub nocowania u koleżanki(tylko 1x) to on robi taki mały szantaż emocjonalny- ty wychodzisz, to ja też, ciebie nie ma na noc, to ja też nie będę wracać, będę sobie robić co chcę! Tracę po mału siły, bo za każdym razem jest to samo, ale gdy z nim rozmawiam i próbuję wytłumaczyć - on nie widzi problemu. Tylko ja mam problem, bo ja nie chcę wyjść za niego za mąż – mówi, że gdybym kochała go, to bym chciała (ale to dla mnie za szybko). To moja wina, bo ja używam określeń jak: spokój, że ja go nie pytam o to jak będzie się czuł, gdy będę wychodzić sama i że to ja nie chcę być w domu.. Nie wiem co robić, czy jest sens o to walczyć.. niestety zaczynam się dusić i oddalać od niego.. Będę wdzięczna za Państwa opinie!
Związek na odległość i trudności emocjonalne: jak radzić sobie z lękiem i unikaniem
Będzie trochę długo, ale chcę ująć całokształt sytuacji. Spotykam się z partnerem od niecałych dwóch lat. Mamy związek na odległość niestety i na chwilę obecną nikt nie jest w stanie zmienić tej sytuacji. Na początku było wspaniale wspólne weekendy, plany, wspólne wesele, poznawanie rodzin, dzieci oraz wspólne święta w tamtym roku oraz sylwester. Nie wiele po nowym roku (tamten rok) zostałam zostawiona bez słowa przez wiadomość,że nie radzi sobie z dystansem jest mu przykro. Nie umiałam się doprosić o wyjaśnienie tej nagłej zmiany. Trzy miesiące starałam się pozbierać jakoś funkcjonować, pracować i w momencie, kiedy już zaczęłam widzieć przyszłość w jasnych barwach, to dostałam wiadomość z zapytaniem 'jak się czuje i czy mogę się z nim zobaczyć aby porozmawiać? Zgodziłam się, bo chciałam wyjaśnień, albo już sama nie wiem czy jestem masochista po prostu. Przyjechał. Serce miało mi wyskoczyć z piersi. Rozmowa była spokojna, ja byłam spokojna. Przepraszał, powiedział że uczęszcza na terapię żeby ogarnąć ten bałagan i że chce abyśmy spróbowali drugi raz. Zgodziłam się, bo pomimo czasu nadal kocham. Widziałam, że to.co.mowi jest świadome że zdaje sobie sprawę, że będzie wymagało to sporo pracy. Przez ten czas rozłąki ja również uświadomiłam sobie, że jestem osobą lękowa a on unikająca i dlatego się może tak to potoczyło. Obiecaliśmy, że będziemy pracować nad relacja, że ja muszę dać mu momentami przestrzeń, a on pomimo unikowego podejścia mi dać poczucie bezpieczeństwa. Ustaliliśmy, że jak nie może się odezwać przez dłuższy czas, to wystarczy wiadomość, że odezwie się później żebym się nie denerwowała i też łatwiej było mi się uczyć jego stylu, żeby nie tworzyć wymuszonych konfliktów. Natomiast problemy zaczęły się w wakacje z brakiem kontaktu jak był u rodziny. Milczenie po dwa dni. Zdawkowe odpowiedzi a moja reakcja to panika, emocje zbędne i rollercoaster w głowie. Doszliśmy do etapu, że sytuacja zatacza koło i usłyszałam że On już nie daje rady i przytłacza go odległość i brak perspektywy na zmiany przez najbliższe lata. Jestem w martwym punkcie. Chce walczyć, ale wiem, że muszę dbać też o siebie. Pomimo jego dalszych chęci bycia i walki,.ja nie czuje tego z jego strony. Kontakt jest bardzo osłabiony na ten moment.
Nie potrafię wybaczyć sobie nieskończonych studiów. Ze względu na szansę, którą miałam kiedyś, zasoby, predyspozycje.
Nie skończyłam studiów (beznadziejnie łatwych, które można było przejść bez wysiłku). Czuję się z tym "niepełnie" i źle. X lat temu założyłam sobie, że zrobię karierę naukową. Rzekomo miałam ku temu predyspozycje w wybranej dziedzinie. Niestety - trwale podkopał mnie warunek z jednego przedmiotu. Moi znajomi nic o tym nie wiedzą, wszyscy myślą, że mam tytuł magistra. Od lat wydaje mi się, że nie zasługuję na szczęście. Nie, nie pójdę na studia w późniejszym wieku. Po pierwsze uważam, że jestem na nie za stara (nie, nie przekonują mnie historie, że ktoś tam w wieku 50 lat skończył studia. To mnie wręcz dobija). Po drugie nie mam ku temu zasobów. Po trzecie nie mogę wybaczyć sobie tego, że nie wykorzystałam szansy będąc jeszcze na utrzymaniu rodziców. Co mam z tym zrobić? Jak z tym dalej żyć?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.