
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Czy jestem...
Czy jestem psychicznie chora? Problem w związku, utrata pracy i poczucie izolacji
Mój facet powiedział mi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, bo: bałam się, że mój ukochany pies umrze podczas operacji: byłam w ciąży W 90% usunęłam dziecko, z powodu licznych rozmów jak,by to wyglądało. Straciłam pracę, ale później moja szefowa znalazła wyjście (także rozmowa o utracie pracy, a potem radość z odzyskania jej czyni mnie psychiczną. Bywa, że wracam z pracy okropnie zmęczona, bo moja szefowa potrafi być uszczypliwą żmiją. On jest muzykiem i zawsze wychodzi na wierzch coś, o czym, nie wiedziałam więc moja uwaga: jeździsz sobie imprezować i bawisz się, a ja siedzę w domu, nie mam przyjaciół (Mieszkam w Specyficznym miejscu we Włoszech, gdzie mogę porozmawiać co najwyżej z imigrantami jak ja. Chcę jechać na Castlefest (festiwal, podczas którego mnie zdradził Powiedziałam dokładnie tak jak wszyscy inni, że 19 godzin banie jest do słupy i i że pogoda jest do dupy( Każdy z zespołu o tym mówił) . Czy to czyni mnie psychicznie chorą ? P.S w domu nie mogę rozmawiać o pracy, o moich treningach, naszym psie, pieniądzach, mojej rodzinie, pieniądzach, filmach serialach, praktycznie najlepiej żebym się nie Odzywała. Do tego w sobotę złapał mnie za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ochotę mnie uderzyć, bo psuje mu jego ulubiony festiwal w roku.
Sadako Yusuke
Justyna Bejmert
Dzień dobry,
Pani reakcje, emocje i sposób przeżywania sytuacji, które Pani opisuje, nie świadczą o „nienormalności”, lecz o tym, że jest Pani w bardzo obciążających okolicznościach i naturalnie może się Pani czuć przeciążona, wyczerpana. To, że Pani przeżywa smutek, lęk, złość czy rozczarowanie - jest zrozumiałe i ludzkie.
To, co jednak szczególnie porusza, to opisywane przez Panią sytuacje związane z brakiem przestrzeni do rozmowy, z lekceważeniem Pani potrzeb, a także z agresją. Jeśli pojawia się przemoc - werbalna, emocjonalna, a tym bardziej fizyczna lub jej groźba - to są sygnały, które warto potraktować bardzo poważnie. Nie po to, by kogoś oceniać, ale po to, by zadbać o siebie - o bezpieczeństwo, o zdrowie psychiczne, o granice.
Nie musi Pani udowadniać nikomu, że ma prawo czuć się źle, że coś jest dla Pani trudne, że potrzebuje Pani wsparcia. To są prawa, które przysługują każdej osobie. I choć trudno jest mówić o tak osobistych rzeczach, być może warto rozważyć rozmowę z psychologiem - nie dlatego, że „coś jest z Panią nie tak”, tylko dlatego, że ma Pani prawo być wysłuchana, zrozumiana i zaopiekowana.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Bejmert
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Martyna Jarosz
Dzień dobry,
o co Pani opisuje, nie świadczy o żadnej „nienormalności”, to reakcje osoby, która doświadcza silnego stresu, emocjonalnego przeciążenia i braku wsparcia w relacji. Pani lęk o psa, trudne decyzje związane z ciążą, utrata pracy, samotność i potrzeba bliskości są całkowicie ludzkie i zrozumiałe. To, że Pani odczuwa emocje i próbuje je wyrażać, nie czyni Pani „chorą”, lecz pokazuje, że potrzebuje Pani przestrzeni, bezpieczeństwa i empatii. Natomiast zachowanie Pani partnera: wyzwiska, przemoc fizyczna, ograniczanie możliwości rozmowy, obwinianie Pani za jego emocje to sygnały alarmowe. To nie jest zdrowa relacja. Nikt nie ma prawa Pani poniżać, zastraszać ani odbierać prawa do mówienia o tym, co Pani przeżywa. Przemoc, nawet jeśli nie doszło do uderzenia, jest poważnym zagrożeniem zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Proszę potraktować to poważnie. Warto skontaktować się z psychologiem, który pomoże Pani uporządkować emocje i ocenić, jak zadbać o swoje bezpieczeństwo.
Pozdrawiam serdecznie
Martyna Jarosz
psycholog
Justyna Orlik
Dzień dobry,
to, co przeżywasz nosi wyraźne znamiona przemocy emocjonalnej i fizycznej. Nie jest objawem choroby psychicznej, a reakcją na trudną i bolesną sytuację, w której ktoś, kto powinien Cię wspierać i być blisko, umniejsza Twoje emocje i potrzeby.
To, że martwisz się o psa, przeżywasz stratę ciąży, stres w pracy, samotność, a jednocześnie potrzebujesz być wysłuchana przez partnera, jest naturalne. Nie jest to dowód Twojej „nienormalności”. Rozmaite emocje mają swoje funkcje. Smutek czy złość pozwala się z czymś ważnym dla nas spotkać i to nazwać. Jeśli Twój partner nie potrafi tego przyjąć, przy jednoczesnej próbie dewaluacji Twoich uczuć, to może być znak, że prawdopodobnie nie umie zaakceptować Cię w całości. Może również przeżywać trudności związane z własną emocjonalnością i jej ekspresją, ale to nie daje mu żadnego prawa, żeby Cię umniejszać.
Jeśli nie możesz mówić w domu o niczym, co jest dla Ciebie ważne, a Twoje emocje są wyśmiewane albo wykorzystywane przeciwko Tobie, to masz pełne prawo nie czuć się z tym dobrze i bezpiecznie.
To, że partner Cię fizycznie zastraszył, złapał za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ma ochotę Cię uderzyć, to już przemoc fizyczna.
Spróbuj zobaczyć, że to sytuacja, w której się znalazłaś, jest trudna, a ktoś, kto jest najbliżej Ciebie, przekracza stale Twoje granice. Masz prawo czuć się z tym tak, jak się czujesz i szukać dla siebie wsparcia.
Pozdrawiam,
Justyna Orlik,
psychoterapeutka Gestalt i interwentka kryzysowa

Zobacz podobne
W moim życiu niedawno zaistniały nowe dowody i napotkałem trudność, która mnie przerasta, utraciłem rodzinę, dom, i pieniądze to trzecie nie jest dla mnie nic nieznaczące i nie ważne, pracuje, by spłacać kredyty, pracuje, by się czymś zająć, pracuje, by kiedyś coś po mnie zostało, ale napotkałem trudność, nie mogę z nią sobie poradzić, nie może mi nikt pomóc, bardzo kochałem swoją żonę i dzieci bardzo kochałem dom, który otrzymałem od dziadków, już ich nie ma, pozostali w mojej pamięci, ten dom po opuszczeniu przez moją żonę i dzieci sprzedałem, a kupiłem mieszkanie z dala od byłej rodziny, byłej żony, by widywać się z dziećmi. Bardzo kochałem dzieci, bardzo kocham swoje najmłodsze dziecko, okazało się, że dom kupili pośrednicy, a pieniądze wyłożył ojciec biologiczny moich dzieci. Dwoje dzieci utraciłem, które są już dorosłe, po wychowaniu usłyszałem, że nie jestem ich ojcem, mam 53 lata dzieci odchodziły co 10 lat, co 10 lat się rodziły, pozostało mi najmłodsze dziecko, nie jestem biologicznym jego ojcem, niedawno się o tym dowiedziałam, to przez opuszczenie domu przez rodzinę szukałem odpowiedzi dlaczego? Dom sprzedałem i nie ma tu oszustwa. Ale ten dom kupiła była rodzina, ciężko przeżyłem utratę dzieci, nie widziałem najmłodszego syna rok, kiedy to po roku byliśmy razem szczęśliwi, wzajemnie nie mogliśmy się doczekać naszych spotkań, zbudowałem cudowną miłość, wiedząc, że nie jestem jego ojcem, będę zawsze, będę zawsze go kochał jak dzieci, które odeszły, te dzieci, które kochałem, z ich strony nasilił się atak na moją osobę, w sposób psychologiczny mówią, że całe życie ich źle traktowałem, źle traktowałem ich matkę, nie chcą utrzymywać ze mną kontaktów, bo jestem psychiczny to ich słowa, więc czym jest moja miłość?
Jestem jedyną osobą, która może uwiarygodnić, co mi zrobiono. Wiem, że za 8 lat utracę ostatnią osobę moje serce i dziecko, pierw zezwalali, by był ze mną był całe nawet wakacje.
Graliśmy w gry planszowe, jeździliśmy rowerami po lesie, obydwoje płakaliśmy, jak miał jechać do swojego domu, obecnie albo jest chory, dlatego nie mogę go widzieć lub dostaje wiadomość, że nie może, nie mam nikogo, nie mam rodziny pomimo, że jest duża, to oni mi to zrobili, chodziło o pieniądze, o pieniądze które dla mnie nie były ważne a jedynie potrzebne, przekładałem inne wartości. Poznałem kogoś, byliśmy razem rok czasu, pozwoliło mi to zapomnieć o byłej żonie, byłem bardzo szczęśliwy pomimo tego, co mi się przydarzyło, cudowna kobieta, próbowała naprawić relacje moje, z moją rodziną pomimo tego, co mi zrobiono, ale oni dalej brnęli. Moja dziewczyna zobaczyła, kim jest moja rodzina, wszystko przewidziała, mogłem być z nią lub z synem oddaleni byliśmy aż 300km, jeździłem do niej, jeździłem do syna, widziała, że się męczę, rozstaliśmy się, to ona podjęła tę decyzję. Mówiła, bym zamieszkał u niej, wybrałem widzenia z dzieckiem, z dzieckiem, które nie poszło spać, póki ja nie usnąłem, mam tylko jego, tak bardzo go kocham, że nie daje sobie z tym rady, tak bardzo się boję, że go za 8 lat utracę, wiem, że jak spłacę kredyty, to moja rodzina zaatakuje moje mieszkanie, nie mam komu przepisać mieszkania, skorzysta na tym biologiczny ojciec, ja czuję, że go utracę to zrozumiałe, taką samą miłością darzyłem dwójkę pozostałych dzieci, borykam się z niewyobrażalnym bólem i problemem, co mam zrobić, dokąd uciekać, a nie mogę, stoję w oknie i mam nadzieję, że przyjedzie do mnie najstarszy syn. Samotność to przerażające uczucie, praca jeszcze mi pomaga, ale się męczę, choć jest to praca nie męcząca, bardzo tęsknię za synem i świadomość, że on tęskni za mną, nie daje mi spokoju, nie mogę do niego pisać, bo odpisuje mi ktoś inny, to się po prostu czuję, od czasu do czasu wyślę mi mój syn esemesa i wiem, że to od niego, a są podteksty na przykład, ze pyta się, co ja teraz robię, ja mu na to, że piję kawę i mi odpisuje, pamiętam tę kawę, dobra była. Tak to wygląda, podchodzą do mojej osoby psychologicznie, a ja się coraz bardziej męczę, czuję, że jestem podśmiechiwany, w tych esemesach są podteksty cyt: dobry jestem: Miałem odebrać syna zrobiłem torta, kupiłem nowe gry planszowe, i nie może mi go dać, bo wyczerpałem już swoje widzenie, to przez pracę co trzy tygodnie tak zasadzili, borykam się z wielką niesprawiedliwością i brzemieniem kocham życie i boję się odejść, tak bardzo czuję się oszukany przez życie, tak bardzo po aż 3 latach nie wierzę w to, co mnie spotkało, zasypiam i chce się obudzić, że to był tylko koszmar, obudzę się w moim byłym domu, a mój najmłodszy syn będzie patrzał się na mnie i czekał, kiedy wstanę. Nie uważam, że przechodzę kryzys, ja tęsknię, tęsknię za rodziną, która mi została odebrana, ciężko mi iść dalej samotnie nikomu nie życzę tego, co mi wyrządzono, tęsknię za dziećmi, zapomniałem już o byłej żonie, wystarczył rok z kochającą osobą, która mi udzieliła krótkiego wsparcia, tęsknię też za nią, ja chcę się obudzić :)
Myśli samobójcze. Jestem mamą trójki, dzieci, 7, 4 i 3 lata. Jestem mężatką, mąż wyjeżdża do pracy na 3 tygodnie, 2 tygodnie w domu. Relacje z rodzicami sięgają zenitu, już raz próbowałam sie wyprowadzić, ale wróciliśmy, nie stać nas na budowę domu. Mam myśli samobójcze, mam myśli, że zabijam rodziców, że zabijam dzieci, że nie chce żyć.

