Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak przełamać blokadę przed rozmową i uczuciem nieobecności?

Martyna

Potrzebuje się komuś wygadać ale jak próbuje coś mnie blokuje i jest mi ciężko powiedzieć… a sama się męczę, czym to jest spowodowane? Czuje się czasem bardzo nieobecna.

Witaj, kiedy czytam o Twojej potrzebie wygadanie się, a następnie o blokowaniu i nierealizowaniu jej, to zastanawiam się nad 2 kierunkami:

1. Czy osoby, które masz na myśli - są odpowiednie akurat do tej rozmowy? Nie zawsze jesteśmy w stanie porozmawiać o pewnych problemach tak samo np. z mamą, tatą co z przyjacielem. 

2. Częstą przyczyną “blokowania się” jest lęk przed oceną - warto się temu przyjrzeć - pozdrawiam!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry!

Zmierzenie się z wypowiedzeniem na głos tego, co nas boli, często jest bardzo trudne. Żyjemy w kulturze, w której bardzo często nie jesteśmy nauczeni mówienia o swoich trudnościach. Jest to jednak umiejętność, której można się nauczyć małymi krokami :). Polecam spisać sobie na kartce to, co chciałaby Pani komuś powiedzieć. W taki sposób, jakby to Pani mówiła. To może być pierwszy krok do podzielenia się. Warto również rozważyć spotkania z psychologiem, który może pomóc przełamać pierwszy lęk. Trzymam za Panią kciuki :)!

Najważniejsze, że czuje Pani taką potrzebę, rozmowy, podzielenia się z kimś bliskim swoimi myślami czy emocjami. Być może trudność w rozmowie polega na potrzebie zbudowania bliskiej, bezpiecznej relacji z osobą, której można powierzyć swoje trudności, a może ta osoba nie jest jeszcze tak bliską albo jest zupełnie przypadkowa. Być może w ogóle nie ma Pani treningu rozmowy z drugą osobą o swoich myślach, emocjach i trudnościach, ponieważ nikt nigdy tego Pani nie nauczył, albo istnieją jeszcze jakieś blokady (np. silny krytyk wewnętrzny). Zachęcam też do rozmowy i przyjrzenia się temu problemowi w terapii, ja zawsze pomagam moim klientom, oswoić się,  poczuć bezpiecznie i powoli uczymy się nazywać i omawiać swoje emocje i myśli. Powodzenia 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jestem w związku małżeńskim, jesteśmy ze sobą od 11 lat, jednak postanowiliśmy się z mężem rozejść.
Witam, jestem w związku małżeńskim, jesteśmy ze sobą od 11 lat, jednak postanowiliśmy się z mężem rozejść. Mamy 2 dzieci i chcemy pozostać na stopie przyjacielskiej. Wcześniej uzgodniliśmy, że do momentu uzyskania rozwodu nie będziemy wchodzili w inne relacje jak i uprawiali seksu z innymi partnerami. Jednak mój mąż postanowił zmienić tę uzgodnioną zasadę i chce móc uprawiać seks z kim chcemy i gdzie chcemy. Jest mi bardzo źle z tą myślą i ja nie chcę zmieniać tej zasady, jednak on się upiera. Wiem że ma to związek z konkretną nieciekawą osobą. Czy to normalne że nie chcę się zgodzić na takie rozwiązanie? Dodam, że ja nie mam nikogo innego.
1 odpowiedź
Zrozumieć wysokie libido a hiperseksualność przy ADHD i CPTSD

Dzień dobry! Chciałabym zapytać o Państwa perspektywę, aby zrozumieć, co się ze mną dzieje, czy jest to normalne, czy powinnam coś z tym zrobić. Ale od początku. Jestem kobietą ze zdiagnozowanym ADHD (typ mieszany o natężeniu umiarkowanym) oraz CPTSD. Uczęszczam na terapię do kobiety, pracującej w nurcie CBT i czerpiącej z innych nurtów tzw. trzeciej fali - pracujemy w trakcie sesji nad moim ADHD i jeśli chcę poruszyć jakiś temat (np. koszmarów sennych), zajmujemy się też tym. Jest pewna kwestia, która dotąd, jak myślałam, nie przeszkadzała mi, ale ostatnimi czasy zaczyna to trochę wpływać na moje funkcjonowanie, ale nie poruszyłam tego nigdy z nikim, wiem o tym tylko ja. Będzie trochę chaotycznie, przepraszam. Nigdy nie narzekałam na swoje libido. Odkąd weszłam w okres dojrzewania (11 lat), hormony buzowały. Odkryłam masturbację, zaczęłam odkrywać swoje preferencje, a przede wszystkim poznawać swoje ciało i potrzeby. Nie wpadłam w uzależnienie od masturbacji, natomiast lubiłam od czasu do czasu zapewnić sobie w taki sposób relaks. Pierwszy kontakt seksualny miałam w wieku 17 lat. Ponieważ jestem lesbijką, kontakt ten nastąpił z inicjatywy drugiej kobiety, wówczas miała ona 22 lata. To była przelotna znajomość, ze względu na borderline, którego nie chciała leczyć, odpuściła sobie terapię i leki, a na mnie się to bardzo mocno odbiło. Osiągnęłam wiek pełnoletniości, wówczas poznałam pierwszą swoją poważną dziewczynę. Związek rozpadł się po wspólnym zamieszkaniu (ja wówczas lat 19, ona 25), głównie ze względu na jej chorobliwą, bezpodstawną zazdrość, ale też ze względu na moje libido. Narzekała, że chcę za dużo, że powinnam się leczyć, że nie jestem normalna. Od tamtego czasu do dnia dzisiejszego, gdy mam 23 lata, byłam z wieloma kobietami (zawsze pierwsza inicjatywa współżycia wychodziła od nich, dopiero po pierwszym zbliżeniu mam śmiałość, by inicjować kolejne), były to zarówno związki (choć krótkie, zazwyczaj druga strona je kończyła - trafiałam na osoby toksyczne), jak i przelotne romanse, gdzie od początku obie strony zgadzały się co do charakteru naszej znajomości i nie oczekiwały niczego poza tym. Nigdy nie kryłam, że kocham seks i jest dla mnie bardzo ważny. Za każdym razem jak okazywało się, że jednym z powodów rozstania w związku było moje libido, uznawałam, że to po prostu kolejne niedopasowanie się z partnerką. Zawsze miałam bardzo wysokie libido, co było wręcz moją "dumą". Traktowałam to jako przejaw zdrowia po prostu. Z roku na rok libido miałam coraz wyższe, rosło razem ze mną. Przez ADHD często działam impulsywnie i tak też impulsywnie wchodziłam w różne relacje. Codziennie od przebudzenia do zaśnięcia, czuję napięcie (niebolesne po przebudzeniu, lekki ból pojawia się w ciągu dnia, gdy podniecanie podbija ktoś lub coś, co zobaczę, o czym mimowolnie pomyślę i wtedy właśnie odczuwam silną potrzebę rozładowania tego) w całym kroczu, szczególnie w łechtaczce, ale też w podbrzuszu. Od miesiąca masturbuję się codziennie, czasem więcej niż 3 razy dziennie, ponieważ odczuwam tak silne podniecenie, że aż zaczyna lekko boleć, na skutek mocnych skurczy mięśni. Masturbuję się, by po pierwsze, rozładować to napięcie, a po drugie nie szukać przygodnych znajomości, aby inna kobieta rozładowywała moje napięcie. Seks i fantazje zajmują dziennie sporą część moich myśli, a napięcie dolnych sfer nigdy mnie nie opuszcza. Są takie dni, kiedy masturbuję się kilka razy z rzędu, aż do bólu z przedobrzenia, ponieważ gdy osiągam orgazm, napięcie odchodzi i czuję blogość, ale za kilka sekund wraca ze zdwojoną siłą. Chodzę po prostu permanentnie podniecona i staje się to dla mnie uciążliwe, bo jeszcze bardziej zaburza mi to koncentrację, a po drugie, bardzo niezręcznie jest siedzieć z koleżanką, czy terapeutką (od ADHD), czując jak robię się mokra, łechtaczka aż pulsuje nabrzmiała od krwi, a ja muszę zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Co więcej, moja łechtaczka jest chyba nadwrażliwa i wydaje mi się, że nieznacznie powiększona. Owszem, zwiększa to doznania, natomiast bywa też zgubne. Co z tego, że obiecuję sobie po raz kolejny, że nie zacznę nowej relacji od łóżka i grzecznie powiem tej Pani, że chcę to rozwijać stopniowo, skoro wystarczy, że ona odpowiednio na mnie spojrzy, w odpowiednie miejsce pocałuje i w bardzo konkretnym miejscu dotknie i ja idę w to jak w dym, na przekór swoim postanowieniom. Mam duże powodzenie, dużo dziewczyn dostało też ode mnie kosza, ale gdy pojawia się kobieta, która mnie pociąga intelektualnie oraz fizycznie i sama zaczyna, nie potrafię w to nie iść. A doznania w dolnych regionach nie pomagają, a nawet przypuszczam, że są tego przyczyną w mniejszym lub większym stopniu. Gdy jestem w związku, nie interesuje mnie nikt poza moją partnerką i tylko za nią się oglądam, inne mogłyby wtedy nie istnieć. Jednakże chyba nie znalazłam takiej, którą moje libido by cieszyło, a nie odstraszało. Była tylko jedna taka, potrafiłam się z nią kochać codziennie godzinami, mój rekord to 8h, ale w innych kwestiach się rozbiegałyśmy za bardzo, więc zakończyłam tamtą relację. Zaczynam się obawiać, że to nie kwestia niedopasowania, a problem we mnie. Ból, który odczuwam, nie jest silny, to nie jest taki ból, co przy uderzeniu itp. To po prostu takie uczucie "ciągnięcia", "przepływającego lekko prądu", ciężko to wytłumaczyć. Coś na samej granicy przyjemności, łaskotek i lekkiego bólu. A moje podniecanie kompletnie nie zależy od tego, co robię, z kim jestem i gdzie. Nawet gdy myślę i skupiam się w 100% na czymś zupełnie innym, niezwiązanym z seksem i złapię na to hiperfocus, nagle czuję jak podniecanie przypływa mocniej, pojawiają się lekko bolesne skurcze mięśni i czuję, że muszę sobie ulżyć. Siedzę w pomieszczeniu z terapeutą lub koleżanką, których nie postrzegam i nigdy nie postrzegałam w seksualny sposób, jest w porządku i nagle pulsowanie przybiera na sile i ciężko mi trzymać się w ryzach. A gdy już to pulsowanie i skurcze się pojawiają, zaczynają się fantazje w głowie i spirala się nakręca. Nie chciałabym pójść do seksuologa, jest to dla mnie cholernie krępujące, by z kimkolwiek o tym rozmawiać. Nawet moi przyjaciele o tym nie wiedzą, tylko ja. Nawet myśl o poruszeniu tego tematu z moją terapeutką sprawia, że płonie mi twarz ze wstydu, nie przeszłoby mi to na pewno przez gardło. A lekarz.. Lekarz pewnie by przepisał mi leki, a ja boję się, że przez nie całkiem stracę libido i to permanentnie. Jaka jest Państwa perspektywa na tę sytuację? Czy to hiperseksualność, czy po prostu zdrowe, wysokie libido? Czuję się zagubiona w tym wszystkim. Z góry dziękuję za wszelkie opinie i podpowiedzi. Pozdrawiam, Roksana

5 odpowiedzi
Jak zrozumieć i naprawić toksyczny związek po rozstaniu?

Byłem z partnerka 10 lat. Mamy trójkę dzieci. Jedno z poprzedniego związku. Rozstaliśmy się ponad rok temu. Związek opierał się na kłamstwach a powodem było przeczytanie jej konwersacji z przyjaciółka i odkryciu prawdy o sobie oraz kłamstwach, jakie miały miejsce w ostatnim czasie. Postanowiliśmy się rozstać. Ja z jednej strony chciałem, ale a drugiej w ogóle nie chciałem odchodzić. Po naszej rozmowie doszło do mnie, że byłem toksyczny w związku, nie szanowałem jej ani nie wspierałem. Uświadomiłem to sobie sam po rozstaniu i wcieliłem w sobie "plan naprawczy". Zacząłem czytać, skąd to mogło się brać i co jeszcze mogłem robić, o czym nie wiedziałem. Od ponad roku zmieniłem swoje podejście i zachowanie. Nasze rozstanie wiele mnie nauczyło. Nie ukrywam przy byłej partnerce, że ciągle czuje ogromne uczucie i chęć naprawienia tego, co było. Uważam m, że jestem w pełni świadomy i wierze, ze mogę dać jej szczęśliwe życie. Ona twierdzi, że zniszczyłem ja psychicznie. Uprawialiśmy parę razy sex po rozstaniu, ale to nie było to samo co kiedyś. Ona nadal czuje do mnie wyrzuty i myśli, że ciągle ja kontroluje i chce kierować jej życiem. Nie potrafię sobie z tym poradzić, wiem, że czas gra na niekorzyść ( chociaż Ona mówi inaczej). Szczerze odechciewa mi się życia, nie mam ochoty nikogo szukać ani żyć w samotności

3 odpowiedzi
Relacja tak ważna, że aż powoduje u mnie napięcie i trudności. Uzależnienie emocjonalne.

Mam problem z uzależnieniem emocjonalnym od znacznie starszej koleżanki. Dała mi matczyne uczucia i wsparcie, których od matki nie dostałam. Gdy długo się nie odzywa albo nie lajkuje mi relacji na fb czuję strach, że na mnie obrażona albo, że kontakt właśnie się zrywa, gdy odpisuje lakonicznie również jest mi cięzko. W trudnych momentach kontakt jest intensywny np problemy w pracy czy pobyt w szpitalu, czasem na siłę wymyślam problem byle tylko mieć ją blisko. Był moment gdy chyba za mocno ją przytłoczyłam i trochę mi swojego powiedziała, co mnie zraniło, niemniej jednak dalej obie strony chciały kontynuować znajomość. Gdy się nie odzywa czuję smutek, bóle głowy, nawet zaburzenia snu, bardzo cierpię. Chcę się z nią spotkać na mieście na kawie, ale nie wiem jak zareaguje i czy sie nie pogniewa, więc wole sie nie wychylać z tym, czekam na jej ruch...Aczkolwiek nieraz podkreślała, że na jej wsparcie zawsze mogę liczyć, tylko wiadomo, nie chcę tego nadużywać. Nie umiem sobie z tym poradzić, relacja dla mnie ważna a jednocześnie pełna napięcia.

3 odpowiedzi
Nowy kolega partnera odciąga go od rodziny, ode mnie. Telefon nie milknie, kolega jest wszędzie.
18 lat w związku. Dwoje dzieci, chłopcy nastolatkowie. Powrót do kraju po kilkunastoletnim pobycie za granicą. Do tego momentu wszystko było ok. To znaczy zdarzały się sprzeczki o jakieś nieistotne rzeczy, ale było dobrze. Po powrocie partner zaprzyjaźnił się z chłopakiem mojej najmłodszej siostry. Mężczyzna o 8 lat młodszy. Właściwie chłopak, jak pokazuje jego zachowanie. Wieczna impreza, narkotyki, alkohol, gra w kasynie. Od kilku miesięcy nie odstępuje mojego partnera na krok. Mam wrażenie, że jest manipulatorem. Zaczęło się od chęci pomocy w załatwianiu spraw po naszym powrocie, ale doszło do tego, że nawet nieproszony mówi "ja to załatwię". Pierwsza rzecz, którą robi po przebudzeniu, pisze dzień dobry do mojego partnera. Telefon mojego partnera nie milknie w ciągu dnia. Zaczął kupować mojemu partnerowi prezenty, przywoził kawę do pracy, wysyła wiadomości z zapytaniem czy coś jadł, bo on jedzie po obiad i może mu coś kupić. Kupiliśmy działkę z myślą o budowie domu. Po 3 tygodniach chłopak mojej siostry kupił działkę sąsiednią. Mamy wspólne ogrodzenie. Potrafią spędzać ze sobą całe dnie w tygodniu. Mój partner nie widzi w tym nic złego. A ja się czuję jak piąte koło u wozu. Za dużo tej trzeciej osoby w naszym życiu. I powiedziałam o tym partnerowi, że ten człowiek odciąga go od rodziny, że przez niego nie ma czasu dla naszych dzieci, nie ma czasu odwiedzić babci, siostry, innych znajomych. A ja jak słyszę imię tego gościa, dostaję ataków paniki. Bo on to, bo on tamto załatwi, bo to powiedział, bo zna kogoś kto może coś załatwić. Prosiłam partnera, żeby ograniczył kontakt, ale usłyszałam, że to ja zachowuje się jak dziecko, a on już ma dość mojego zachowania. Straszne jest to uczucie, ale wiem, że w pojedynku z nowym kolegą mojego partnera nie wygram. Nie chcę zakończyć naszego związku, bo było nam dobrze do tej pory. I nie rozumiem dlaczego tak bardzo się zmieniło.
1 odpowiedź
Witam, od 14 lat jestem w związku z partnerem
Witam, od 14 lat jestem w związku z partnerem. Niestety od 4 lat jego stan psychiczny się pogorszył (tuż przed 40-stka). Zaczął mieć wtedy problemy z seksem i potencją. Niestety nie poszedł z tym nigdzie do lekarza, choć prosiłam, do tego codziennie pije alkohol (piwo, sporadycznie wino). Przestał mieć przez to jakiekolwiek plany, nie chce ze mną spędzać czasu, popadł w pracoholizm. Nie mamy życia seksualnego, rzadko się widujemy, a do tego ciągłe kłótnie, bo ja odczuwam potrzeby sexu, a on niby nie. Przez to ja czuję się kiepsko i miewam zaburzenia nastroju, depresję i nerwicę. Co mogę zrobić, żeby to naprawić?
5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.