Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy emocjonalne dorosłych dzieci DDD i trudności w relacjach międzyludzkich

Mam 40 lat. Pochodzę z rodziny DDD i to w dużym stopniu wpłynęło na nieudane relacje. Już nie wierzę, że kogoś poznam, ale wiele osób mówiło mi nawet wzrost, że nie mają już o czym ze mną rozmawiać. Oni mają rodziny i dzieci i podobno to inny "poziom". Podobno jak nie mam potomstwa, męża, to ciężko znaleźć w ty wieku temat i to powtarza mi wiele osób. Nie słyszę zlosliwie ale pokrętnie lub od osób 3. Poszła. Dziś do sklepu i były m.in. ubranka dla dzieci. Nigdy nie ciągnęło mnie do macierzyństwa, ale chciałam zobaczyć, czy coś się zmieniło. Nic. W ogóle nie ruszają mnie te butelki, piżamki i nie mam instynktu. Myślę że dużo chorowałam, a też nie spotkałam nikogo, kto by chciał ze mną być. Nigdy nawet w moich nieudolnych zwiazkach nie chciał że mna dzieci... Czuje się bardzo zle. Jak nie kobieta. Gorsza. I całkowicie zrezygnowana. Przede mną bardzo samotne Święta w nędznym mieszkaniu socjalnym. ..
User Forum

Kasia

9 miesięcy temu
Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoim doświadczeniem.

Smutek, zniechęcenie, rezygnacja, samotność — to nie są oznaki słabości. To sygnały, że zmaga się Pani z czymś naprawdę trudnym i bolesnym. Dorastanie w rodzinie dysfunkcyjnej ma ogromny wpływ na całe życie — na poczucie własnej wartości, na relacje, a także na sposób, w jaki postrzegamy siebie i świat. To, że coś w Pani zostało zranione i nie zostało odpowiednio zaopiekowane wcześniej, nie oznacza, że jest Pani „gorsza” ani że nie zasługuje Pani na miłość, więź czy ciepło.

Instynkt macierzyński nie pojawia się u każdej kobiety — i to jest w pełni naturalne. Warto mieć świadomość własnych potrzeb i granic, zamiast próbować dopasowywać się do oczekiwań otoczenia. Decyzje o rodzicielstwie podejmowane wbrew sobie mogą być bardzo obciążające. Jeśli nie czuje Pani potrzeby posiadania dzieci, to ważna informacja o Pani samej — i warto ją potraktować z szacunkiem.

Ma Pani 40 lat — wciąż wiele może się wydarzyć. Brak partnera czy dzieci nie świadczy o Pani wartości. Proszę pamiętać: Pani wartość nie zależy od statusu relacyjnego ani od posiadania potomstwa.

Jeśli czuje Pani, że jest trudno, warto poszukać wsparcia — czy to u psychologa, terapeuty, czy w grupach wsparcia dla osób z podobnym doświadczeniem. Często można znaleźć takie inicjatywy, również bezpłatne — stacjonarne lub online.

 

Z pozdrowieniami

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominika Krawczyk

Dominika Krawczyk

Samotność, brak spełnienia w relacjach, a także poczucie wyobcowania z powodu różnic w życiu – to bardzo trudne emocje, które mogą sprawiać, że zaczyna Pani wątpić w siebie i swoje wartości. Chciałabym jednak, żeby Pani wiedziała, że Pani uczucia są zrozumiałe i absolutnie nie oznaczają, że jest Pani "gorsza" od innych. Czasami myśli o samotności i poczucie, że nie pasujemy do otaczającego nas świata, mogą prowadzić do negatywnej samooceny, ale to nie oznacza, że tak musi pozostać.

Pochodzenie z rodziny DDD (Dorosłe Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych) może w znaczący sposób wpłynąć na Pani postrzeganie siebie, relacje międzyludzkie i ogólną zdolność do nawiązywania bliskich więzi. Często osoby, które wychowały się w takim środowisku, borykają się z brakiem poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego, co może prowadzić do trudności w zaufaniu innym i w budowaniu stabilnych, zdrowych relacji. 

Czuje się Pani źle, bo nie ma Pani partnera, dzieci, i nie czuje się Pani spełniona w tych aspektach, ale warto pamiętać, że Pani wartość nie zależy od tego, co Pani ma, ale od tego, kim Pani jest. Istnieje wiele kobiet, które nie czują potrzeby posiadania dzieci i są szczęśliwe w innych aspektach życia. Każdy człowiek ma inne pragnienia, a to, że nie podąża Pani za określoną drogą, nie czyni Pani mniej wartościową. Jeśli nie pociąga Panią macierzyństwo, to absolutnie w porządku – Pani życie i Pani wybory są ważne.

Ważne, żeby Pani wiedziała, że nie jest Pani w tym sama. Choć może się teraz wydawać, że nie ma Pani nikogo, kto by Panią zrozumiał, warto szukać wsparcia u osób, które potrafią dać Pani ciepło, zrozumienie, i które będą wspierały Panią w drodze do lepszego poznania siebie. Może to być terapia, może grupy wsparcia dla osób w podobnej sytuacji, może po prostu rozmowy z osobami, które naprawdę chcą Pani pomóc. Samotność nie musi trwać wiecznie – czasami zmiany zaczynają się od małych kroków, ale warto o nie walczyć.

Pani wartość jest niezależna od posiadania partnera czy dzieci. Każdy człowiek ma swoją unikalną drogę i może Pani znaleźć spełnienie w innych sferach życia, które dają Pani poczucie sensu i satysfakcji. Warto pracować nad sobą, dawać sobie przestrzeń do zmiany i szukać wsparcia, kiedy tego tylko potrzebujemy. 

9 miesięcy temu
Karolina Maciejewicz

Karolina Maciejewicz

Cześć, 

 

Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. Widzę w Twoich słowach dużo bólu, samotności i poczucia niesprawiedliwości i to wszystko jest zrozumiałe. Masz prawo czuć się tak, jak się czujesz. To, że wyrosłaś w rodzinie dysfunkcyjnej, mogło naprawdę mocno wpłynąć na sposób, w jaki dziś budujesz (lub próbujesz budować) relacje, także na Twoją relację z samą sobą.

Nie jesteś „gorsza”, choć rozumiem, że możesz się tak czuć. Normy społeczne często brutalnie odcinają tych, którzy nie wpisują się w schemat „partner – dzieci – dom”. Ale to nie znaczy, że Twoje życie jest mniej wartościowe. To, że nie masz dzieci czy męża, nie sprawia, że jesteś mniej „kobietą”.

To, co piszesz o relacjach, o tym, że nikt nie chciał z Tobą być na dłużej, że nikt nie chciał dzieci, brzmi jak wiele rozczarowań i zawiedzionych nadziei. Ale to nie mówi o Twojej wartości raczej o tym, jak trudne i nieprzewidywalne bywają spotkania międzyludzkie, zwłaszcza gdy niesiemy ze sobą emocjonalny bagaż z domu rodzinnego.

Możesz być zmęczona, zrezygnowana, ale jeszcze nie wszystko stracone. Może to moment, w którym warto zatroszczyć się o siebie nie przez pryzmat „muszę kogoś znaleźć”, ale: „co mogę dać sobie tu i teraz, żeby nie czuć się tak źle?”. Czasem pierwszy krok to nie zmiana sytuacji, tylko zmiana sposobu, w jaki mówimy do siebie samej.

Gdybyś miała wsparcie psychoterapeutyczne, szczególnie kogoś, kto pracuje z osobami z doświadczeniem DDD, mogłoby to być bardzo pomocne. Ale nawet jeśli nie teraz, to chcę, żebyś wiedziała: nie jesteś sama. Jesteś ważna. 

Jestem z Tobą myślami,

 

Karolina Maciejewicz

Psycholog, diagnosta 

9 miesięcy temu
Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Pani Kasiu!

Dostrzegam wiele smutku w Pani wypowiedzi, są to trudne momenty, kiedy relacje z osobami z najbliższego otoczenia zmieniają się z czasem i wartości, którymi każda ze stron zaczyna się, kieruje stają się mniej spójne. Macierzyństwo nie definiuje w żaden sposób nikogo, to decyzja, która podejmowana jest przez wiele kobiet, ale nie wszystkie. Bardzo istotne jest, aby dotarła Pani do tego, jakie właściwie są Pani potrzeby i co można zrobić w kierunku ich realizacji. Pamiętajmy, że każdy z nas będzie kierował się w życiu czymś innym, innymi potrzebami, celami i marzeniami, dlatego tak ważne jest zauważenie, zidentyfikowanie i nazwanie własnych. Zgłasza Pani pogorszenie samopoczucia oraz samooceny, a to już ważny sygnał do podjęcia wsparcia, dlatego zachęcam do skorzystania z pomocy specjalisty - psychologa bądź psychoterapeuty. Zbudowanie dobrze ugruntowanego własnego poczucia wartości może otworzyć Pani naprawdę wiele możliwości samorealizacji, które wcześniej przez negatywne myśli na temat siebie mogły być przez Panią niedostrzegane. Każdy człowiek ma prawo do tego, aby być szczęśliwym i dążyć do tego we własnym życiu! 

 

Pozdrawiam,

Domaciuk Agnieszka

9 miesięcy temu
Julia Łukasiewicz

Julia Łukasiewicz

Dzień dobry, 

dziękuję Ci, że podzieliłaś się tutaj swoją historią i tym, co czujesz. Widzę, że to, przez co przechodzisz, jest dla Ciebie naprawdę trudne. Samotność, niezrozumienie i poczucie „inności” potrafią bardzo boleć. Chcę, żebyś wiedziała, że to, że nie masz dzieci czy partnera, nie czyni Cię mniej wartościową. Każda historia jest inna — i każda zasługuje na szacunek.  

Jeśli masz możliwość — warto byłoby porozmawiać ze specjalistą, np. psychoterapeutą, szczególnie z kimś, kto pracuje z osobami z rodzin DDD. To może być miejsce, gdzie poczujesz się wysłuchana i zrozumiana — tak prawdziwie.

To, że tu napisałaś, już jest oznaką siły. Masz prawo czuć, co czujesz. I masz też prawo szukać dla siebie innego życia — życia, które będzie bardziej Twoje.  

 

Z pozdrowieniami 

Julia Łukasiewicz 

Psycholog

9 miesięcy temu
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry, 

rozumiem, że to, co teraz przeżywasz, jest ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Życie w poczuciu samotności, niezrealizowanych oczekiwań i przeświadczeniu o byciu "gorszą" może wywoływać głęboki ból, poczucie oddzielności od innych oraz silny niepokój. W Twoich słowach widać, jak bardzo odczuwasz wpływ przeszłych doświadczeń – zarówno związanych z rodziną, jak i z nieudanymi relacjami.

Pochodzenie z rodziny DDD (z tzw. "rodziny dysfunkcyjnej") często wiąże się z wieloma trudnymi przeżyciami i wpływa na sposób, w jaki postrzegamy siebie oraz relacje z innymi. W takich rodzinach dzieci często uczą się, że ich potrzeby emocjonalne są mniej ważne lub nawet ignorowane. W takich warunkach może rozwinąć się poczucie, że bycie sobą jest niewystarczające, że nie zasługujemy na miłość, bliskość i wsparcie.

Twoje poczucie, że jesteś gorsza, może wynikać właśnie z tego "wzorcowego" doświadczenia z dzieciństwa. Być może zinternalizowałaś w sobie przekonanie, że nie zasługujesz na szczęście, że nie spełniasz pewnych norm, które są w społeczeństwie cenione – jak np. posiadanie rodziny, dzieci czy męża. Takie przekonania są często bardzo głęboko zakorzenione w psychice i mogą silnie wpływać na to, jak postrzegamy siebie i swoje możliwości w dorosłym życiu.

Wydaje się, że osoby, które wyrażają takie uwagi, przekładają własne doświadczenia (związane z rodziną, dziećmi, własnym poczuciem spełnienia) na oczekiwania wobec Ciebie. Są to subtelne, ale często raniące komentarze, które mogą sprawiać, że czujesz się wykluczona i niezrozumiana. Warto zastanowić się, na ile ich przekonania i komentarze mają coś wspólnego z nimi samymi – z ich lękami, oczekiwaniami, a na ile są to rzeczywiste odzwierciedlenie Twoich prawdziwych potrzeb.

Przykład z "poziomem" jest bardzo ciekawy, ponieważ jest to pewna forma społecznej presji, która mówi, że w pewnym wieku trzeba osiągnąć pewne "standardy". Jednak takie przekonania mogą wywierać presję na Twoje poczucie własnej wartości i sprawiać, że czujesz się "na marginesie". Ważne jest, abyś miała świadomość, że Twoja wartość nie zależy od tego, w jakim etapie życia jesteś, czy masz dzieci, czy męża. To, co czujesz, jest absolutnie ważne i zasługujesz na szacunek, niezależnie od Twojej sytuacji życiowej.

Twoje doświadczenia związane z brakiem instynktu macierzyńskiego są całkowicie w porządku, mimo że mogą być niezgodne z tym, co społeczeństwo często uważa za "normalne". Często mówi się, że to, co czujemy lub czego nie czujemy, jest wynikiem naszych własnych, indywidualnych doświadczeń, które formują nasze pragnienia, lęki i potrzeby. Brak pociągu do macierzyństwa nie czyni Cię w żaden sposób mniej wartościową ani "gorszą". Możliwe, że w Twoim przypadku nie miałaś w swoim życiu odpowiednich wzorców, które wzbudziłyby w Tobie pragnienie posiadania dzieci. Może być też tak, że Twoje wcześniejsze doświadczenia, takie jak choroby czy nieudane relacje, spowodowały, że tego typu potrzeba nie rozwinęła się.

Możliwe, że twoje przeżycia w relacjach z innymi – gdzie nie pojawiał się temat rodziny, dzieci czy chęci ich posiadania – mogą wynikać z bardziej ukrytych mechanizmów obronnych. Może np. bojąc się odrzucenia, unikałaś pełnych zaangażowań w relacje, co utrudniało naturalny rozwój pragnień związanych z macierzyństwem.

Z Twoich słów przebija także głęboka samotność, która może wynikać z poczucia, że nie ma miejsca na Twoje pragnienia, Twoje "ja". Wydaje się, że zarówno w relacjach z innymi, jak i w Twoim odczuciu siebie, nie czujesz się dostrzegana ani kochana w taki sposób, jak tego potrzebujesz.

Poczucie, że jesteś w "nędznym mieszkaniu socjalnym", może być metaforą tego, jak postrzegasz siebie – "na marginesie" życia, z dala od pełni, spełnienia i wspólnoty. W psychoanalizie jest to typowy mechanizm obronny związany z depresją czy uczuciem "pustki" – kiedy czujemy się niezrealizowani, to zaczynamy również postrzegać siebie jako mniej wartościowych.

Warto, byś spróbowała spojrzeć na siebie nie przez pryzmat porównań do innych, ale przez pryzmat swojej unikalnej historii. Jesteś całą sobą, z każdą swoją trudnością i każdą wartością. Czasami proces uświadamiania sobie swoich prawdziwych potrzeb i emocji wymaga cierpliwości, ale jest możliwy. Twoje życie, Twoje przeżycia – to, co czujesz – zasługuje na zrozumienie i szacunek.

Z wyrazami szacunku
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

9 miesięcy temu
Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry,

Bardzo Ci dziękuję za to, że się podzieliłaś tym, co czujesz, to wymaga odwagi. To, że nie masz dzieci czy partnera, nie czyni Cię ani gorszą, ani mniej kobiecą. Twoja wartość nie zależy od spełnienia cudzych oczekiwań ani od tego, czy wpasowujesz się w jakieś społeczne normy. Wspomniałaś, że pochodzisz z rodziny DDD to ogromny bagaż emocjonalny, który potrafi bardzo wpłynąć na sposób, w jaki budujemy relacje i jak widzimy siebie. To, że nie masz instynktu macierzyńskiego, nie oznacza, że jesteś niewłaściwa, po prostu jesteś sobą. Różnimy się, mamy różne potrzeby, doświadczenia i drogi. I każda z tych dróg ma wartość. Samotność, szczególnie w okresie świątecznym, potrafi mocno przytłoczyć, zwłaszcza gdy otoczenie nie okazuje zrozumienia. Ale to, że dziś jest Ci ciężko, nie znaczy, że zawsze tak będzie. To, co może pomóc, to małe kroki kontakt z kimś wspierającym, rozmowa z psychologiem, znalezienie miejsca, gdzie możesz poczuć, że ktoś naprawdę Cię słyszy i widzi. Jesteś ważna. Nawet jeśli dziś czujesz się niewidzialna i pominięta Twoje życie się liczy. Jeśli czujesz, że nie dajesz już rady, bardzo zachęcam Cię, byś poszukała wsparcia terapeutycznego. Nie jesteś sama, nawet jeśli teraz tak to wygląda. Chciałbym, żebyś wiedziała, że zasługujesz na troskę, ciepło i relacje, w których będziesz po prostu sobą.

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

9 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z zazdrością i samotnością w dążeniu do macierzyństwa?

Jak sobie poradzić z takim problemem? 

Jestem od kilku lat samotną singielką. Mam 26 lat, ciężko mi znaleźć niestety partnera w tych czasach. 

Chcę założyć już rodzinę, być mamą, ale nie mogę się ciągle tego doczekać. Zmagam się z takim problemem, że jeżeli dowiem się, że ktoś z rodziny czy nawet znajoma osoba, jest w ciąży wpadam, że tak powiem w szał, dopada mnie zazdrość. 

Ok rok temu, gdy dowiedziałam się, że siostra będzie miała dziecko, płakałam po tej informacji z zazdrości chyba z 2 godziny, byłam wręcz zła, nie mogłam się wtedy opanować. 

Tak jest za każdym razem, a mi się ciągle nie udaje, a lata mi uciekają. Jak sobie z tym poradzić.

11-letnia córka narzeka, unika szkoły i zajęć dodatkowych - jak jej pomóc?

Mam 11-letnią córkę. Ostatnio ciągle narzeka na coś, wszystko jej nie pasuje. Nie chce sie jej chodzić do szkoły, na ulubione zajęcia dodatkowe. Wszczyna kłótnie o wszystko.

Kontynuacja pytania udawania ciąży.
Nie chodzi o to, że ja się tym zachwycam, po prostu podoba mi się wizualny wygląd ciąży, śledzę też często w internecie takie treści, jak mężczyźni i kobiety również robią sobie brzuchy, jak w ciąży.
Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie
Witam. Mam 24 lata i jestem facetem. Zacznę może od początku. Jestem wynikiem gwałtu, próbowano przeprowadzić aborcję, ale została przerwana, matka starała się mnie „wypłukać” alkoholem, ale jak widać bez skutku. Życie obdarzyło mnie wyjątkowo irytującą pamięcią, pamiętam leżenie w kołysce i darcie się aż do zmęczenia oraz minę i obojętność matki, gdy mnie karmiła. Do 10 roku wychowywałem się na zmianę raz u matki, raz u babci wraz z bratem, matka hobbystycznie zajmowała się usługami przyjemnościowymi w zamian za pieniądze. Dzieciństwo było pełne wrażeń, których nie będę tutaj opisywał z racji ich ilości. Borykam się z problemem - chorobą sierocą. Do 11 roku życia aż do informacji, że znalazła się dla mnie i brata rodzina zastępcza, moczyłem się w łóżko. Byłem z tego tytułu wyśmiewany, karany, karcony itp. Kołysałem się do snu, kręcąc głową z boku na bok, wyobrażałem sobie wtedy lepsze życie i tak usypiałem. Początkowo było to maksymalnie 15 minut przed snem. W wieku około 14 lat zacząłem robić to nieświadomie przez sen (obserwacja bliskich). Los chciał, że w wieku 16 lat zakochałem się po uszy w cudownej dziewczynie, ale przyciągała uwagę wielu osób. Byliśmy ze sobą 4 lata, ciągle jej nie ufałem i dawała ku temu powody, ale wybaczyłem. Weszła ze mną w związek dlatego, że przykuwałem uwagę swoją popularnością. W okresie gimnazjum każdy mnie znał i chciał ze mną rozmawiać- bardzo aktywnie zwracałem na siebie uwagę. Ale po przejściu do technikum zacząłem być trochę odludkiem - kołysałem się czasami już nie tylko do snu, ale z nudy. Wciąż wyobrażając sobie lepsze życie. W wieku 20 lat dziewczyna zerwała ze mną przez telefon, pokazując oziębłą i nie do poznania dla mnie postawę. Wybraliśmy się jeszcze na wspólne wakacje, ponieważ nie dało się odwołać. Na nich chcąc zaciągnąć mnie do łóżka powiedziała, że mnie kocha i chce to naprawić, na drugi dzień patrząc z obrzydzeniem powiedziała żebym nie robił sobie nadziei, bo potraktowała mnie jak rzecz. Od tamtego czasu kołyszę się w każdej wolnej chwili, kiedy tylko się da, zaniedbując dosłownie wszystko dookoła. W wieku 22 lat porzuciłem studia na 3 roku. W momencie zerwania dowiedzieliśmy się, że moja Ciocia zastępcza ma nowotwór. Napięcie w domu skupiało się na mnie, jako osoba wrażliwa zawsze starałem się wszystkim pomoc i rozweselić, a kiedy nie mogłem tego robić z własnych problemów to naturalnym było wyżywanie się na mnie. Aktualnie jestem samotny, oswoiłem się z tym, przestałem już cokolwiek czuć. Chodzenie do psychologów przerwałem, gdy usłyszałem kolejny raz „depresja” od niedorobionego psychologa czy psychiatry, którzy oczekiwali że wchodząc będę od razu w stanie powiedzieć im co mi dolega. Przez całe życie moja choroba miała obraz ambiwalentny, skąd do cholery miałem wiedzieć co mi jest, skoro nawet nie wiem kim jestem? Obecnie w wieku 24 lat nie mam już obok siebie nikogo, nikogo tez nie dopuszczam emocjonalnie, czuję się wycofany do własnej głowy, pełen obraz dysocjacji. Nie przeżywam niczego, a chciałbym. Jak normalny człowiek zrobić prawo jazdy, kupić wymarzone auto, znaleźć kochającą żonę itp. Ale nie potrafię, nie wiem gdzie szukać pomocy, zazwyczaj wizyty u psychologów kończyły się tylko tym ze lustrowałem im ich własną osobowość - dla kogoś żyjącego ciągle w myślach udawanie osoby siedzącej naprzeciw jest czymś niczym rozrywką. Co mam zrobić? Gdzie byli wszyscy skretyniali pedagodzy i psycholodzy wtedy? Nie zrobię sobie nic tylko dlatego że to byłoby tchórzostwo, ale nie mam motywacji żyć, bo jest to niczym katorga, każdy dzień zlewa sie w jedno a jedyne co robię to bujanie się z boku na bok, myśląc co by było gdyby. Próbowałem praktycznie wszystkiego, umiem grać na kilku instrumentach, rysować, modelować, rzeźbić, tańczyć (tańczyłem przez 11 lat w zespole). Z zawodu jestem elektrykiem, konserwatorem maszyn, mam uprawnienia na wózek widłowy oraz spawacza. A pomimo tego łapię roboty „poboczne” żeby dorabiać na studia które wznawiam z nowym miesiącem. Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie i fantazjach w trakcie kołysania się. Co mam robić?
Ciąża z byłym partnerem, uzależnienie emocjonalne i potrzeba wsparcia
Dobry wieczór. Mam spory problem. Mianowicie jestem w ciąży z byłym narzeczonym. Nasz związek zakończył się dlatego, że doszło do zdrady z mojej strony. Narzeczony też nie był w porządku, często kłamał, ciągle pił, siedział w zakładzie karnym i podnośnik na mnie rękę. Po rozstaniu się że mną spotykał i tak wpadliśmy. Teraz jest za granicą a ja jestem sama. Nie chce być przy porodzie dziecka i całkowicie podkreśla zakończenie naszej relacji z czym ja nie jestem sobie w stanie poradzić. Wydaje mi się, ze mnie sobie podporządkował i jestem od niego uzależniona. Już nie wiem co robić. Boję się ze to wpłynie na mojego synka. Interesuje się ciąża i dzieckiem ale wydaje mi się, ze on chce żyć swoim życiem a ja nie będę w stanie sobie z tym poradzić siedząc w domu i wychowując nasze wspólne dziecko. Proszę o odpowiedź czy potrzebna jest mi terapia bądź konsultacja psychologiczną. I czy mój stan może wpłynąć na rozwijające się we mnie życie.
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.