Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak wytłumaczyć rodzinie, że przekracza moje granice? Wywierają na mnie presję na znalezienie partnera.

Co zrobić w sytuacji, gdy moja rodzina wywiera na mnie presję na znalezienie partnera? Jedna z najbliższych mi osób mówi, że powinnam poważnie rozważyć znalezienie męża (mam 25 lat), aby nie zostać sama w przyszłości. Ta osoba jest niezamężna, nigdy nie była w związku (ma lat 60) i boi się, że ja podzielę jej los i będę samotna. Ona nie chce, żebym ja była sama i nieszczęśliwa. Ale mi wchodzenie w związki nie daje szczęścia, proszę mi wierzyć. Wręcz przeciwnie. Gdy próbowałam to wytłumaczyć tej osobie, ona stwierdziła, że się wymądrzam, jestem jeszcze młoda i mało wiem o życiu i jestem uparta i powinnam jej słuchać, bo ona jest doświadczona życiowo. Moim zdaniem zachowanie takiej osoby to ewidentne przekraczanie moich granic, pozwalanie sobie na zbyt wiele. Jak jej to wytłumaczyć?
Nikoletta Dziedzic

Nikoletta Dziedzic

Związek nie zawsze oznacza poczucie spełnienia czy szczęścia - to fakt. Warto w tej sytuacji postawić granice. Jeśli tłumaczenie o tym, że nie czuje Pani aktualnie gotowości na związek nie pomaga warto skupić się na tym aby przekazać jak się Pani czuje podczas tej rozmowy, wywieraniu presji i zadawanych pytań. Rozmowa o emocjach i o tym jak to na Panią wpływa być może pomoże zrozumieć rodzinie, że nie jest to dla Pani wygodny temat. Niech Pani postara się też spojrzeć na to z innej strony - być może temat jest poruszany z troski rodziny o Panią, a nie ze złośliwości (Piszę to, ponieważ może to otworzy Pani nową perspektywę na obecną sytuację). Proponuję przyglądnąć się swoim emocjom - dlaczego ten temat rozmowy jest dla Pani taki skupiający uwagę i co to dla Pani może znaczyć.

Jeśli czuje Pani, że rodzina narusza Pani granice ma Pani prawo (najlepiej po wcześniejszym przeanalizowaniu sytuacji oraz swoich emocji) powiedzieć to wprost. Nie ma nic złego w stawianiu granic i mówieniu o tym.

Życzę Pani powodzenia!

 

Pozdrawiam serdecznie,

Psycholog,
Nikoletta Dziedzic

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Na to, co robi lub za jakiś czas zrobi rodzina trudno jest mieć wpływ. Można natomiast pracować nad Pani reakcją na wywieraną na Pani presją. Nikt nie lubi być zmuszany, a szczególnie w kwestiach tak delikatnych jak życie osobiste, czy tworzenie bądź nie bliskich związków. 

Skoro Pani pisze, że już podejmowała się Pani próby wytłumaczenia i rozmowy to chyba nie ma, co wchodzić w dalsze dyskusje z kimś, kto nieproszony o rady - ich udziela. Czy jest doświadczony życiowo czy nie, jest to faktycznie naruszenie granic i rozumiem Pani emocje, które to wzbudza. Być może intencje tej osoby są dobre, jednak warto uświadomić ją jaki efekt przez takie zachowanie uzyskuje. 

Sama nie znaczy nieszczęśliwa, to że akurat u tej osoby tak się złożyło, wcale nie znaczy, że właśnie tak samo potoczy się u Pani. Życzę dużo wytrwałości i siły i miłych niespodzianek życiowych. :)

Pozdrawiam serdecznie,

psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Oczywiście ma Pani prawo do swojego sposobu układania życia, budowania przyszłości. Warto powiedzieć osobie, którą uważa Pani za bliską, że bliskość nie polega na narzucaniu komuś swojej wizji rzeczywistości. W rozumieniu tej osoby to troska, jednak w relacji ważna jest szczerość, wolność i w wolności może Pani dokonywać wyborów. Zastanawia fakt, dlaczego Pani tak się przejmuje czyimś zdaniem i pozwala na przekraczanie granic. Zachęcam do przyjrzenia się temu. Powodzenia

Katarzyna Waszak 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Partner zaniedbał kontakt z synem, jednak nie potrafi go odbudować. Co można zrobić, by syn był bardziej otwarty na rozmowę z ojcem?
Witam, sprawa nie dotyczy bezpośrednio mnie, tylko mojego partnera, ma on nastoletniego syna, z którym troszeczkę zaniedbał kontakt, co prawda widują się co drugi dzień, bo jeżdżą wspólnie na treningi, ale na tym ich kontakt się kończy. Partner próbuje z Nim porozmawiać, proponuje synowi wspólne wyjście, wspólne spędzenie czasu, ale syn bardzo mało rozmawia, nie chce spędzać tego czasu z ojcem. Wiem, że jest to nastolatek, jest w okresie dojrzewania i będzie im ciężko odbudować tę relacje ojciec - syn, widzę, że partnera bardzo to boli, że nie ma z Nim takiego kontaktu jak kiedyś, bardzo cierpi z tego powodu - chciałabym jakoś Mu pomoc, ale nie wiem jak, każda próba partnera kończy się niepowodzeniem. Jest też podejrzenie, że była żona nastawia syna przeciwko ojcu i troszkę utrudnia im kontakt, a dziecko jest między młotem a kowadłem, niestety nie da się z Nią dojść do porozumienia. Moje pytanie co możemy zrobić, żeby syn partnera bardziej się otworzył na kontakty z ojcem i na rozmowę ?
Zgłoszenie przemocy w domu a lęk przed domem dziecka w wieku 14 lat – co mogę zrobić?
Dzień dobry, jakiś czas temu zgłosiłem sprawę przemocy w moim domu do służb. Teraz nie mogę prawidłowo funkcjonować bo boję się , że mogę trafić do domu dziecka. Mam 14 lat. Co robić ?
Jak pogodzić się z nową rzeczywistością po rozwodzie rodziców i odzyskać relację z mamą?

Mam 23 lata i od zawsze miałam super kontakt z moją mamą, ale od czasu rozwodu rodziców w tym roku wszystko się zmieniło. 

Był to trudny rok dla mnie pod wieloma względami - studia, rozwód rodziców, a do tego wszystkiego przeprowadzka do nowego mieszkania, mój ślub i moja mała siostra, która ma dopiero 8 lat. 3 miesiące przed moim ślubem, który był planowany od ponad 2 lat, mój tata oznajmił nam, że chce rozwodu, jak się później okazało stała za tym inna kobieta. 

W obliczu tego wszystkiego poświęcałam wiele czasu i energii na rozmowy z mamą i wspieranie jej w tak trudnej dla wszystkich chwili, ale niestety po dwóch miesiącach od początku tej rodzinnej katastrofy moja mama zaczęła desperacko szukać nowego partnera i odsunęła się ode mnie. 

Przestała do mnie dzwonić, spotykać się z nami ze względu na to, że nie pochwalałam tak szybkiej decyzji o szukaniu nowego partnera, bo wiem, że moja mama bardzo kochała tatę i chciałam, żeby przepracowała to najpierw sama ze sobą. 

Jak się jednak okazało, stałam się przez to jej wrogiem i na dodatek okazało się, że w przeciągu pół roku moja mama spotyka się już z 3 partnerem, który jak każdy poprzedni śpi w rodzinnym domu i spędza czas z moją 8-letnią siostrą. 

Jestem przerażona tym, co się dzieje i żadna rozmowa nie ma na to wszystko wpływu. Mama podejmowała próbę wproszenia na mój ślub faceta, którego 2 dni przed ślubem widziała pierwszy raz na żywo, ale odmówiłam, przez co się bardzo pokłóciłyśmy. 

Mama do wszystkich mówi, że nasz kontakt się zmienił, ponieważ teraz mam męża i swoje życie, ale z mężem mieszkamy ze sobą od 5 lat i tak naprawdę ślub nic nie zmienił w naszej relacji. 

Od tamtej pory widziałyśmy się 2 razy, przyszły święta a ja bardzo tęsknię za moją siostrą i dawną mamą. 

Rodzice męża nie żyją, a my jesteśmy w kropce. 

Pojawił się kolejny partner i po raz kolejny mam go zaakceptować albo moja mama zastrasza mnie, że już nigdy więcej się do mnie nie odezwie, jeśli nie przyjedziemy do nich na święta i zabroniła mi zabrać siostrę do siebie. Babcia straszy mnie, że moja mama zrobi sobie krzywdę przeze mnie, a mama grozi, że kolejnym razem, zamiast odwiedzać ją na święta, to będę odwiedzała jej grób. Jestem bardzo tym wszystkim zmęczona i potrzebuję wsparcia.

8‑letnie dziecko wybucha złością przy odrabianiu lekcji i lekceważy rodziców – czy to normalne zachowanie?
Czy to jest normalne że dziecko w wieku 8 lat wybucha złością za jazdym razem jak ma odrobić pracę domową,lekceważy co się i niego mówi?
Jak postawić granice w toksycznej relacji z rodzicem alkoholikiem i współuzależnioną matką?

Dzień dobry, Mam na imię Marta i mam 34 lata. 

Od 11 lat jestem w szczęśliwym małżeństwie, którego owocem jest nasz 9-letni syn. Męża znam, od kiedy miałam 16 lat. 

Od kiedy pamiętam, był moim przyjacielem, towarzyszył mi i wspierał. Pomimo tego, że stworzyłam swoją rodzinę, nie potrafię odciąć się od mojego domu rodzinnego, dlatego postanowiłam napisać i proszę o poradę. Mój ojciec, od kiedy pamiętam nadużywał alkoholu. Na przestrzeni wielu lat bardzo się rozpił i choć wiele lat starałam się, to nigdy nie byłam w stanie mu pomóc wyjść z nałogu. Gdy byłam nastolatką, w domu rodzinnym działy się bardzo złe rzeczy. Ojciec szalał, pił i bił mamę, były ciągłe awantury. Mama również w pewnym czasie miała kochanka, więc wraz z młodszą siostra miałyśmy piekło na ziemi. 

Ojciec szalał potwornie, wiecznie pijany rozbijał i niszczył wszystkie rzeczy w domu, biegał z nożem w ręku krzycząc, że się będzie ciął. Biegał z nożem i groził, że się zabije, a wychodząc z domu mówił, że się powiesi. Pamiętam, jak każdego popołudnia, były wieczne okropne krzyki, a w nocy byłyśmy z siostrą wybudzane podczas awantur. Próbowałyśmy interweniować wiele razy, ponieważ tato dusił mamę. Takich sytuacji było bardzo dużo i trwało to wiele lat, a spokoju doznałam wtedy, jak się wyprowadziłam, mając 22 lata. W końcu mogłam spać cale noce. Mój spokój długo nie trwał, ponieważ tak naprawdę od zawsze, pomimo, że tam nie mieszkałam, uczestniczyłam we wszystkich awanturach rodzinnych. Mama od zawsze informowała mnie, co się dzieje w domu, dzwoniła i opowiadała, co ojciec wyczynia, kiedy się napił i co zrobił. Po jej tonie głosu przez telefon jestem w stanie wyczuć co się z nią dzieje. 

Mama jest oczywiście współuzależniona i wszystkie swoje emocje przenosiła na mnie i na siostrę. Przez wiele lat pomimo tego, co się działo, uczestniczyłam np. w świętach Bożego Narodzenia i przyjeżdżałam, chociaż każdy przyjazd do domu rodzinnego wiązał się z wielkim bólem, ponieważ podczas każdej wigilii ojciec jest pijany, a jak przyjeżdżałam w zwykły dzień, nawet nie ma z kim rozmawiać, ponieważ ojciec spał pijany. 

Po każdych takich świętach w domu płakałam i musiałam się pozbierać psychicznie. Święta Bożego Narodzenia to dla mnie jedna z piękniejszych chwil w roku. W mojej rodzinie wraz z synem i mężem przygotowujemy się, mamy kalendarze adwentowe, dekoracje, roraty, choinka-to wszystko sprawia nam wielką radość, a potem…. Najpiękniejszy wieczór wigilijny zmienia się w mój koszmar. Ojcu nie zależy na żadnych kontaktach: nie odwiedza mojego syna oraz nas w ogóle. 

Mogę powiedzieć, że nie mam z nim już żadnych relacji, nie potrafię z nim rozmawiać. Największym problemem jest dla mnie od jakiegoś czasu moja mama, która jako osoba współuzależniona kompletnie nie liczy się z moimi uczuciami. Dodam również, że miałam stany depresyjne w związku z powyższymi sytuacjami. Pomimo tego, że tworze z mężem i synem fajną rodzinę, oparta na szacunku i zwykłym życiu bez awantur załamałam się z powodu problemów w domu rodzinnym. Myślę, że moja depresja była kwestią czasu i jak ktoś wychodzi z takiego domu to prędzej czy później zachoruje na nerwice lub depresje. Po terapii, którą odbyłam kilka lat temu, zrozumiałam, że mama oraz ja jesteśmy współuzależnione i postanowiłam postawić granice, abym mogła żyć normalnie. Od wielu lat tłumacze mamie, że nie mogę już słuchać jej użalania się na jej straszne życie i już dawno poinformowałam ją, że to jest jej życie, ona jest dorosła i to jest jej wybór, że została z ojcem, ale ja już nie daje rady uczestniczyć w ich awanturach. Usłyszałam wtedy, że oni są moimi rodzicami i w sumie to mama nie wiedziała, że mnie to boli i że jestem aż tak słaba psychicznie. W związku z tym, że sytuacja w ogóle się nie zmieniła, od tego roku poinformowałam kilka miesięcy wcześniej mamę, że nie pojawię się na wigilii, ponieważ nie dam rady psychicznie już tego znieść. Ojciec poprzednie dwa lata w Wielkanoc był tak pijany, że przez dwa dni nie podniósł się z łóżka, więc nawet się tam nie pojawiliśmy. On nie wiedział, że są święta, ponieważ poza jego piciem jego nic nie interesuje. 

Mama od października zaczęła wydzwaniać i z wielkimi wyrzutami pytać mnie jak spędzę wigilie oraz czy wiem, że jest jej przykro, ponieważ ona jest moją mamą i ja tak bardzo ją ranię. 

Próbowałam wytłumaczyć jej, jakie są również moje uczucia i jak ja cierpię z powodu tak wyglądających świąt u nich, ale ją to kompletnie nie interesuje. Nie odbyło się oczywiście bez obrażania mnie i robienia ze mnie najgorszej. Mama opowiadała również swoim siostrom i babci, że to ja jestem najgorsza, bo ja nie mam ochoty podzielić się opłatkiem z rodzicami, więc nastawia rodzinę przeciwko mnie. Rodzina od wielu lat ma klapki na oczach i udaje, że nie widzi, jak ojciec pije, ponieważ każdy boi się zwrócić uwagę. Mama uważa, że przez cały rok będę słuchać o awanturach, a potem w wigilie będę udawać, że nic się nie stało i jesteśmy super rodziną, a tak po prostu nie jest. 

To spotkanie świąteczne to jest kłamstwo, moje udawanie, a jak widzę pijanego ojca przy stole, to oczywiście nie mogę zwrócić mu uwagi, a jeszcze muszę podzielić się z nim opłatkiem i złożyć życzenia. Mój mąż oraz mój syn również muszą przytulić się z brzydko pachnącym i ledwo stojącym na nogach dziadkiem, ponieważ tak trzeba, ponieważ się święta. 

W tym roku zaprosiłam mamę na święta do siebie - odmówiła, ponieważ jak napisała, bez taty nie przyjedzie. 

Na chwilę obecną straszy mnie, że nie pojawi się na komunii syna, skoro to ja zrobiłam się taka niedostępna i nie chce mieć kontaktu. Manipuluje moimi uczuciami na każdym kroku, najpierw mnie obraża, a potem dzwoni i udaje, że się nim nie stało. 

Ojciec mimo błagania nie podjął nigdy próby leczenia i wiem, że już z tego nie wyjdzie. Jestem już zmęczona moja współuzależnioną i toksyczną matką. Czuje, że nie chce mieć z nią powoli żadnego kontaktu. Moja mama i mój ojciec są od wielu lat moim problemem, w przeciwieństwo do rodziny, która sama stworzyłam. Rodzice zatruwają mi życie od 20-stu lat. 

Mama oczywiście używa argumentu miłosierdzia i mówi, że mam ojcu wybaczać jego zachowanie, bo to jest w końcu mój OJCIEC i na święta muszę pojawiać się w domu rodzinnym. 

Czy muszę uczestniczyć w wieczerzy wigilijnej wraz z moimi rodzicami? Nie wiem, czy w tym wypadku można zdrowo postawić granice. Czuje się bardzo zagubiona. 

Nie mam ochoty na żadne święta z moimi rodzicami i najchętniej uciekłabym za granicę na ten czas. Najzdrowiej byłoby dla mnie odciąć się ostatecznie i czuje, że tak to się niestety skończy, ponieważ zamiast bardziej skupić się na mężu i dziecku ja kręcę się jak satelita wokół ojca i matki, którzy nic nie robią, aby naprawić tę sytuację, a wręcz przeciwnie. 

 

Marta

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.