Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak wytłumaczyć rodzinie, że przekracza moje granice? Wywierają na mnie presję na znalezienie partnera.

Barbara

Co zrobić w sytuacji, gdy moja rodzina wywiera na mnie presję na znalezienie partnera? Jedna z najbliższych mi osób mówi, że powinnam poważnie rozważyć znalezienie męża (mam 25 lat), aby nie zostać sama w przyszłości. Ta osoba jest niezamężna, nigdy nie była w związku (ma lat 60) i boi się, że ja podzielę jej los i będę samotna. Ona nie chce, żebym ja była sama i nieszczęśliwa. Ale mi wchodzenie w związki nie daje szczęścia, proszę mi wierzyć. Wręcz przeciwnie. Gdy próbowałam to wytłumaczyć tej osobie, ona stwierdziła, że się wymądrzam, jestem jeszcze młoda i mało wiem o życiu i jestem uparta i powinnam jej słuchać, bo ona jest doświadczona życiowo. Moim zdaniem zachowanie takiej osoby to ewidentne przekraczanie moich granic, pozwalanie sobie na zbyt wiele. Jak jej to wytłumaczyć?
Zdjęcie Nikoletta Dziedzic

Nikoletta Dziedzic

Psycholog
13 odpowiedzi na forum

Związek nie zawsze oznacza poczucie spełnienia czy szczęścia - to fakt. Warto w tej sytuacji postawić granice. Jeśli tłumaczenie o tym, że nie czuje Pani aktualnie gotowości na związek nie pomaga warto skupić się na tym aby przekazać jak się Pani czuje podczas tej rozmowy, wywieraniu presji i zadawanych pytań. Rozmowa o emocjach i o tym jak to na Panią wpływa być może pomoże zrozumieć rodzinie, że nie jest to dla Pani wygodny temat. Niech Pani postara się też spojrzeć na to z innej strony - być może temat jest poruszany z troski rodziny o Panią, a nie ze złośliwości (Piszę to, ponieważ może to otworzy Pani nową perspektywę na obecną sytuację). Proponuję przyglądnąć się swoim emocjom - dlaczego ten temat rozmowy jest dla Pani taki skupiający uwagę i co to dla Pani może znaczyć.

Jeśli czuje Pani, że rodzina narusza Pani granice ma Pani prawo (najlepiej po wcześniejszym przeanalizowaniu sytuacji oraz swoich emocji) powiedzieć to wprost. Nie ma nic złego w stawianiu granic i mówieniu o tym.

Życzę Pani powodzenia!

 

Pozdrawiam serdecznie,

Psycholog,
Nikoletta Dziedzic

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Na to, co robi lub za jakiś czas zrobi rodzina trudno jest mieć wpływ. Można natomiast pracować nad Pani reakcją na wywieraną na Pani presją. Nikt nie lubi być zmuszany, a szczególnie w kwestiach tak delikatnych jak życie osobiste, czy tworzenie bądź nie bliskich związków. 

Skoro Pani pisze, że już podejmowała się Pani próby wytłumaczenia i rozmowy to chyba nie ma, co wchodzić w dalsze dyskusje z kimś, kto nieproszony o rady - ich udziela. Czy jest doświadczony życiowo czy nie, jest to faktycznie naruszenie granic i rozumiem Pani emocje, które to wzbudza. Być może intencje tej osoby są dobre, jednak warto uświadomić ją jaki efekt przez takie zachowanie uzyskuje. 

Sama nie znaczy nieszczęśliwa, to że akurat u tej osoby tak się złożyło, wcale nie znaczy, że właśnie tak samo potoczy się u Pani. Życzę dużo wytrwałości i siły i miłych niespodzianek życiowych. :)

Pozdrawiam serdecznie,

psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Zdjęcie Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Psychoterapeuta
387 odpowiedzi na forum

Dzień dobry!

Oczywiście ma Pani prawo do swojego sposobu układania życia, budowania przyszłości. Warto powiedzieć osobie, którą uważa Pani za bliską, że bliskość nie polega na narzucaniu komuś swojej wizji rzeczywistości. W rozumieniu tej osoby to troska, jednak w relacji ważna jest szczerość, wolność i w wolności może Pani dokonywać wyborów. Zastanawia fakt, dlaczego Pani tak się przejmuje czyimś zdaniem i pozwala na przekraczanie granic. Zachęcam do przyjrzenia się temu. Powodzenia

Katarzyna Waszak 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Mama sugeruje niestosowne zachowanie wobec ojczyma po dawnym oskarżeniu - czy wrócić na terapię?
Dzień dobry Byłam już na terapii z powodu problemów rodzinnych itp. Oskarzylam o coś swojego ojczyma i zdobyłam na to dowód jednak nikt w rodzinie mi nie uwierzył wręcz twierdzili że to przeze mnie że go kusilam. Uciekłam w tedy z domu. Teraz po mimo że wszystko teoretycznie wyjaśniono i stwierdziłam że nie ma sensu się kłócić i ja przeprosiłam to mama cały czas szuka dziury w całym. Jak jestem w jakimś topie albo krótkich spodenkach to się pyta czy nie mam wstydu tak przy nim chodzić. Albo jak coś palne przez przypadek to ona od razu zmienia to w jakis poddekst i dwuznaczność. Męczy mnie to starsznie, nie wiem czy wrócić na terapię żeby przynajmniej nie dusić w sobie tego non stop. Terapia z mamą odpada bo już to przerabialiśmy.
7 odpowiedzi
Jak postawic granice wobec tesciowej wymagajacej opieki i nie czuc sie odpowiedzialna za jej zdrowie?
Nie wiem, gdzie kończy się troska o bliską osobę, a zaczyna odpowiedzialność, której nie powinnam brać na siebie Chciałabym opisać sytuację, z którą od dłuższego czasu mam problem i która coraz bardziej mnie obciąża. Mieszkam z mężem i dziećmi w Rybniku. Z nami mieszka również moja teściowa. Ma 71 lat i jest po amputacji nogi na wysokości biodra, korzysta z protezy. Ma również cukrzycę, nadciśnienie, poważne problemy z nerkami i inne problemy zdrowotne. Wcześniej mieszkała w Bielsku-Białej, ale przeprowadziła się do nas. Obecnie jej lekarze, specjaliści i cała opieka medyczna są już w Rybniku, więc zorganizowanie tego wszystkiego od nowa w Bielsku byłoby dla mnie dużym problemem. Jej mieszkanie również nie jest dobrze przystosowane do osoby po amputacji korzystającej z protezy. To jest jeden z powodów, dla których bardzo boję się jej ewentualnej wyprowadzki. Z drugiej strony sama wiem, że kiedy zostaje sama, potrafi sobie poradzić. Nie wymaga ode mnie całodobowej opieki. Nie wykonuję przy niej codziennych czynności pielęgnacyjnych. Pomagam głównie w organizacji życia, lekarzy, zakupów i jedzenia. Największy problem dotyczy właśnie jedzenia i jej zdrowia. W przeszłości bardzo zaniedbywała dietę i leczenie, co doprowadziło do poważnego pogorszenia cukrzycy i w konsekwencji do obecnych problemów zdrowotnych, w tym bardzo chorych nerek. Dlatego bardzo boję się, że gdyby zamieszkała sama, znowu przestałaby o siebie dbać, zaczęła źle jeść lub zaniedbywała zalecenia lekarzy, a jej stan ponownie by się pogorszył. Ma czworo dzieci. Pozostała trójka praktycznie się w jej życie nie angażuje i bardzo rzadko ją odwiedza. W praktyce większość spraw związanych z jej lekarzami, organizacją i codziennym funkcjonowaniem spadła na mnie i mojego męża. Jednocześnie mam wrażenie, że teściowa pozostałe dzieci postrzega jako najlepsze, natomiast mój mąż, mimo że to właśnie on jest jednym z tych, którzy realnie są przy niej, często jest przedstawiany jako ten najgorszy. Bardzo mnie to złości i rodzi we mnie poczucie ogromnej niesprawiedliwości. Z jednej strony czasami myślę, że spokojniej byłoby nam wszystkim, gdyby teściowa nie mieszkała z nami. Chciałabym mieć własny dom, więcej spokoju i przestrzeni dla siebie, męża i dzieci. Zdarza mi się myśleć, że jej wyprowadzka byłaby dla mnie ulgą. Z drugiej strony natychmiast pojawia się ogromny lęk: co jeśli po jej wyprowadzce coś się stanie? Najbardziej boję się nie samej wyprowadzki, ale tego, że jeśli później wydarzy się coś poważnego — pogorszenie zdrowia, upadek, zaniedbanie leczenia czy coś jeszcze gorszego — będę myślała, że to moja wina. Że gdyby mieszkała z nami, mogłabym temu zapobiec. Boję się, że nie udźwignę psychicznie świadomości, że mogłam zrobić więcej. Mam wrażenie, że przez ten lęk nie potrafię postawić granicy. Nawet kiedy jestem zmęczona, zła albo czuję się niesprawiedliwie traktowana, myśl o tym, że mogłabym się wycofać, natychmiast uruchamia we mnie poczucie odpowiedzialności. Jednocześnie rozumiem, że jest dorosłą osobą i że nie mogę kontrolować jej decyzji dotyczących jedzenia, leczenia i życia. Tylko emocjonalnie bardzo trudno mi to zaakceptować. Nie wiem, czy moje obawy są przede wszystkim uzasadnioną troską, czy też biorę na siebie odpowiedzialność za jej życie, która tak naprawdę nie należy do mnie. Chciałabym zrozumieć, dlaczego tak bardzo boję się konsekwencji postawienia granicy i dlaczego tak trudno mi zaakceptować, że mogę pomóc drugiej osobie, ale nie mogę zagwarantować, że nic złego jej się nie stanie. Chciałabym również nauczyć się stawiać granice bez poczucia, że robię komuś krzywdę albo że w razie najgorszego będę za to odpowiedzialna. Czy w takiej sytuacji terapia byłaby pomocna? Jeśli tak, nad czym przede wszystkim warto byłoby pracować?
11 odpowiedzi
Dzień dobry, mam syna, 14 lat, mieszkamy w Anglii, syn był prześladowany w szkole przez kilku uczniów
Dzień dobry, mam syna, 14 lat, mieszkamy w Anglii, syn był prześladowany w szkole przez kilku uczniów, jak i przez nauczycieli w szkole i od tego czasu zamknął się w sobie i jest trochę wycofany. Chociaż przed tymi wydarzeniami w szkole lubił dużo mówić. I postanowiliśmy wsiąść syna na nauczanie w domu. I od tamtej pory nie mówi z ludźmi, tylko z nami w domu. Gra w gry przez internet z kolegami ze szkoły i dużo mówi do nich (chociaż nie widza się tylko słyszą), czasami spotykają się na podwórku z nimi i też nie about dużo do nich mówi. I co możemy zrobić, żeby syn zaczął mówić tak jak dawniej, jak mu pomóc? Czy to przejdzie mu samo ? Pozdrawiam i bardzo proszę o odpowiedź.
2 odpowiedzi
Jestem w sanatorium, a rodzice zabraniają mi kontaktu z innym.
Witam, mam 43 lata, od pewnego czasu nie mogę dogadać się z rodzicami, jakiś czas temu poznałam kogoś- niestety rodzice zabronili mi z nim być, ja wciąż utrzymuje z nim kontakt, dostałam sanatorium w okolicach jego zamieszkania, ale rodzice zabraniają mi pojechać. Nic nie mogę sama zadecydować o moim życiu, co mam zrobić? zależy mi na tej znajomości.
7 odpowiedzi
Stres a nawyk skubania skórek oraz lęk przed porodem - czy istnieje terapia?
Dzień dobry mam pytanie odnoście stresu, czy to że skubię skórki przy paznokciach zauważyłam że w sytuacjach stresowych głównie, to jest objaw jakiś problemów psychicznych które trzeba leczyć? Dodam że często kończy się to ranami i są to nawet blizny z dawnych lat do połowy palca. Drugie pytanie, staramy się z mężem o dziecko ale bardzo stresują mnie myśli o porodzie naturalnym, czy można to leczyć, czy istnieje jakaś terapia?
5 odpowiedzi
Córka po rozwodzie, mam wrażenie, nie daje ojcu wolności w ułożeniu sobie życia i organizacji.
Partner po rozwodzie nigdy nie jest w stanie podać terminu naszych spotkań, gdyż dostosowuje się do dorosłej (18l) córki, która zawsze go szachuje, nie umie się określić, kiedy przyjedzie lub mówi 'może jutro się zobaczymy' lub w tym tygodniu, któregoś dnia zostanę u Ciebie....dotyczy to również Świąt.. nawet, gdy mówi, że go nie będzie w domu, córka zjawia się pod drzwiami i dzwoni informując go, nigdy nie daje możliwości zorganizowania ojcu życia. Córka jest dla niego najważniejsza i zależy mu, żeby się z nią widywać, przystaję na to, ciagle zabiera ją do restauracji, kupuje drogie prezenty..czasami mam wrażenie, że jest to adorowanie.... czy córka jest rozdarta między Matką a Ojcem, czy próbuje ich pogodzić i nie chce, żeby on ułożył sobie życie? Czy czas pomoże, żeby pogodziła się z rozwodem i dala Ojcu wolność? Czy on chce takiej wolności? Czy jest to próba wywierania wpływu? Czy takie relacje ojciec- córka są poprawne? Czy to jest zrowa miłość? Czy córkę należy traktować trochę jak narzeczoną? Czy są to wyrzuty sumienia za rozwód? A ojca tak przedmiotowo?
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.