Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz
Czy to normalne że rodzina obraziła się że nie chce mieszkać z młodszą siostrą i jej utrzymywać, pomimo tego że rodziców stać na płacenie na jej utrzymanie? Ojciec zarzucił mi że powinnam oddać mu pieniądze za swoje studia i dopiero wtedy on zastanowi się nad płaceniem za moją najmłodszą siostrę.
Sławomir Stepa

Sławomir Stepa

Z prawnego punktu widzenia rodzice mają obowiązek utrzymywać swoje dzieci w trakcie ich edukacji, co tyczy się również osób pełnoletnich jeśli przez wzgląd na np. studia nie są w stanie podjąć się pracy zarobkowej. Z przedstawionego przez Państwa opisu wygląda to tak, jakby rodzice przynajmniej w pewnym stopniu pragnęli podzielić się odpowiedzialnością za młodszą siostrę i oczekiwali podporządkowania. Czy jest to normalne? Każda rodzina, każdy taki system funkcjonuje na swój sposób, więc trudno ocenić to jednoznacznie. Proszę mieć jednak na uwadze, że Państwa potrzeby i możliwości są tak samo ważne jak innych osób. Jeśli nie czujecie się Państwo gotowi opiekować się siostrą, nie macie wystarczających zasobów (ekonomicznych, psychologicznych) to jest to ważny i wystarczający powód do tego, by odmówić. Taka odmowa powinna spotkać się z szacunkiem i ze zrozumieniem. Pozdrawiam, Sławomir Stepa
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Danuta Pakosz

Danuta Pakosz

Dzień dobry. Relacje w Pani rodzinie nie opierają się na wolności do niezależnych decyzji i partnerstwie. Pani pytanie odzwierciedla bunt przeciwko takiemu traktowaniu Trudno jest w takiej atmosferze wyrażać swoje odczucia. Być może potrzebuje Pani wsparcia w budowaniu własnej autonomii. Przerzucanie obowiązków ekonomicznych na dzieci nie jest oczywiście normą w naszym społeczeństwie. Pozdrowienia, Danuta Pakosz
3 lata temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z frustracją i stresem w trudnej sytuacji finansowej? Różnice w podejściu do życia w związku
Poszukuję wsparcia, innej perspektywy, sama nie wiem czego. Od długiego czasu jesteśmy w ciężkiej sytuacji finansowej, mamy małe dziecko i ustalony podział obowiązków - ja zajmuje się domem, mąż zajmuje się pracą. Wykonuje małe zlecenia w jego czasie wolnym, co w aktualnej sytuacji często pozwala nam „dożyć”, gdyż dopiero od niedawna dostał pracę dorywczą. Czuję, że jestem w ciągłym stresie, trybie przetrwania i zamartwiania się o kolejne rachunki, pożyczki i ich spłaty. Frustracji dodaje tez fakt, że muszę sobie tak wiele odmawiać, bez wyjścia typu „zrobię nadgodziny i sobie pozwolę”. Pojawia się u mnie niechęć do zbliżeń, irytacja do jego prawie każdej bzdurnej czynności, czuję do niego złość za tę całą sytuację, mając wewnętrzne przekonanie, że tak po prostu nie może/powinno być (może to o zmianę przekonania chodzi?). Jesteśmy zupełnie różni jeśli chodzi o podejście do życia - punktualność, dokładność, chęci do działania - to miejsca, w których my stoimy po przeciwnych stronach. I w tym dole nasze przeciwieństwa jeszcze bardziej mi przeszkadzają, stąd zaczęłam się zastanawiać nad tym czy nie powinnam zachować się jakoś inaczej? Tylko jak? Udawać i przekonywać samą siebie, klasycznym sloganem „jakoś to będzie/będzie dobrze?” Diabelsko ciężko jest mi to sobie wyobrazić, a co dopiero tak zrobić. Czy to kwestia wybaczenia? Akceptacji wad drugiej strony? No nie wiem… dlatego tu jestem. W najgorszym czasie swojego życia, gdy nie mogłam znaleźć pracy poszłam na budowę, a tu usłyszałam, że on już ma dość wykonywania swojego zawodu, gdy dostał propozycję odstąpienia miejsca w pracy od swojego znajomego, i tak mnie to odrzuciło… Mam duże zrozumienie, wiem, że może działać podświadomie, ale kurczę, to nie moja działka, aby rozwiązywać jego każdy problem i doszukiwać się co za czym stoi. Jak widać powyżej, jestem strasznie sfrustrowana i proszę o pomoc. Pozdrawiam.
Chcę się wyprowadzić z ciężkiego domu, jednak ojciec uległ wypadkowi. Czy wyprowadzka do egoizm?
Dzień dobry. Mam 32 lata. Obecnie mieszkam w domu rodziców. Trzy miesiące temu mój tata uległ wypadkowi (przewrócił się pod wpływem alkoholu). Jest w stanie neurologicznym (ma afazję, niedowład prawej ręki, porusza się sam jednak wymaga opieki osób trzecich). Sama jestem teraz na zwolnieniu lekarskim po operacji, więc ciągle jestem w domu, jeszcze przez miesiąc. Staram się pomagać jak tylko mogę ... już wcześniej planowałam wyprowadzkę jednak teraz stoję przed dylematem, czy w takiej sytuacji mogę wyprowadzić się z domu. Chciałabym zacząć swoje życie. Sytuacja w domu nigdy nie była dobra. Miałam ciężkie dzieciństwo. Awantury,przemoc po alkoholu. Nadal są napięte stosunki z matką. Ciągle kłótnie i pretensje. Chciałabym mieć swój własny kąt, zaznać spokoju i zacząć układać życie po swojemu. Zastanawiam się czy nie będę wyrodną córką i czy nie będzie to egoizm z mojej strony, gdy zostawię ich teraz samych? Martwię się ciągle jak tata zareaguje, gdy dowie się o wyprowadzce. Proszę o radę
Czy podjąłem dobrą decyzję wyprowadzając się z domu teściowej po sporach o własne mieszkanie?

Dzień Dobry. Poniżej opiszę swoją sytuację, ponieważ bardzo długo się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem. 

Jestem z żoną 10 lat po ślubie, mamy 5-letniego synka. Jeszcze przed małżeństwem planowaliśmy wspólne życie. Pomysłem moim było na wynajęcie mieszkania i w przyszłości odłożenie na coś swojego, niezależnego. Cały problem zaczął się w momencie, kiedy teściowa weszła w temat. Mieszka w domu, gdzie było 2 dorosłych i 3 dzieci, dom 2 kondygnacyjny. Padło stwierdzenie, po co będziecie wynajmować, skoro góra cała będzie dla Was (2 pozostałych dzieci). Zgodziliśmy się i zrobiliśmy remont, bo jak mówiła to będzie Nasze. Temat tego nasze nie wyszedł ode mnie, a od testowej. Po paru latach nadal nic się nie działo z zapisami. A do tego zaraz po skończonym remoncie dokooptowała Nam swojego synka do jednego z pokoi. Mnie się to bardzo nie podobało, bo chcieliśmy być niezależni, a nie mieć kogoś za ścianą, który myje sobie gary w naszym nowym sprzęcie. Oczywiście jej się to nie spodobało i odpowiedź była, że u Nas się żyje wszyscy razem. Uspokoiłem się i żyliśmy dalej. Gdy mieliśmy fundusze ,chciałem kupić dla nas mieszkanie. Wtedy pojawił się kolejny temat, ponieważ chcemy odejść a tu cała góra dla Nas. Ona chciała zapisać, tylko ja nie chce. Zaczęło mnie na nowo ruszać emocjonalnie. Do tego doszły spadki po zmarłym teściu, które przed śmiercią obiecywał nam, jak i swojemu wnukowi. Dla mnie pewne deklaracje i życzenia przed śmiercią są nie do podważenia, nawet już razem z teściem zaczęliśmy procedury pod budowę domu i zapisy. 

Po śmierci się wszystko zmieniło, pierwsze dążyła, żeby to spieniężyć. Na moje pytanie, jak to jest, że teść obiecywał dla wnuka. To nawet na to potrafiła odpowiedzieć, że "teścia już nie ma". Zapisać nie chciała, ale w tym czasie pojawił się temat mieszkania, bo znalazło się dobre. Była w kropce, bo nie chciała dać, a dalej twierdziła, że mamy cała kondygnacje. Czar goryczy przelały jej słowa, że a co będzie, jak ona grunt zapisze, a ja się będę chciał rozwieść. Powiedziałem dość, wyprowadzamy się. Obecnie Nadal mieszkamy w tym domu, ale teren jest zapisany na Nas i jesteśmy na etapie wykończenia domu. Straciłem do Niej szacunek, dlatego, że chciałem jej pomóc po śmierci teścia i drugiego szwagra. A nie to, że była do mnie murem to jeszcze żaliła się na lewo i prawo na Nasze sprawy. Teraz obecnie trochę się uspokoiło, lecz nie chce słyszeć, jak tam nam idzie w budowie, nigdy nie była zobaczyć, ma to gdzieś. Lecz nadal mam jakieś wewnętrzne poczucie czy zachowałem się w porządku?

Chcę uciąć kontakt z moją matką, po tym jak parę dni temu, gdy jechałyśmy razem samochodem
Chcę uciąć kontakt z moją matką, po tym jak parę dni temu, gdy jechałyśmy razem samochodem i ja się rozpłakałam, gdyż jestem ostatnio w stresie, jechałyśmy do dziadków, powiedziałam jej, żeby zawróciła do domu, bo płaczę i nie chcę jechać w takim stanie, nazwała mnie histeryczką, powiedziała, że mi odbija i po co płaczę, że nie będzie zawracać, że od tej pory dużo się zmieni między nami. Gdy prawie dojechałyśmy, wysiadłam z samochodu i szłam na pociąg, ona dzwoniła z 5 razy, podjeżdżała po mnie i kazała wracać, mówiła, że popełniam duży błąd. Ona ma problemy z głową jeżeli zachowuje się w taki sposób, bo ktoś jej odmówił i się rozpłakał. Nie ufam jej i czuję się gorzej w jej towarzystwie, nawet jeśli ona zachowuje się normalnie to i tak mam z tyłu głowy jej nieracjonalne zachowania. Jak można tak traktować dorosłą córkę? Jak to zrobić, by zupełnie ją odciąć? Kto wie, jak się wtedy zachowa.
Jak wspierać dziecko z lękami?

Mamy problem, z którym widzę, że boryka się mój syn.

Chyba coraz bardziej unika sytuacji, które kiedyś go nie stresowały. Każde wyjście do szkoły czy spotkanie z rówieśnikami to dla niego spory spadek nastroju i nie do końca wiem, co mogę zrobić, żeby go wesprzeć. 

Próbuję być dla niego wsparciem, ale czuję, że dotychczasowe metody nie są skuteczne. Czy ktoś mógłby doradzić, jakie podejścia są dobre w pracy z dzieckiem, które zmaga się z lękami? Próbowałem rozmawiać z synem o jego uczuciach, ale często ma problem z otworzeniem się, co nam to utrudnia. 

Jakie kroki mogę podjąć, żeby stworzyć dla niego bezpieczne i wspierające środowisko? Wiem, że każdy młody człowiek jest inny, ale może istnieją sprawdzone strategie, które pomagają w takich sytuacjach. 

Czy terapia rodzinna pomogłaby nam, jako rodzinie lepiej zrozumieć, jak wspierać syna? Jakie pytania powinienem zadać sobie i jemu, żeby zrozumieć źródło jego lęków? 

Dziękujemy

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!