
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Czy normalne jest...
Czy normalne jest niechęć do mieszkania i utrzymywania młodszej siostry przez rodziców?
Sławomir Stepa
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Danuta Pakosz
Dagmara Łuczak
Dzień dobry. To, że rodzina się obraża, nie oznacza, że Pani robi coś złego ani nienormalnego. Ma Pani pełne prawo nie brać na siebie odpowiedzialności finansowej i życiowej za młodszą siostrę, zwłaszcza jeśli jej rodzice mają realne możliwości, by ją utrzymywać. Utrzymywanie rodzeństwa nie jest obowiązkiem dorosłego dziecka, tylko odpowiedzialnością rodziców, niezależnie od ich emocji czy oczekiwań. Stawianie warunku w postaci oddania pieniędzy za Pani studia jest formą nacisku i próby wywołania poczucia winy, a nie uczciwą propozycją. Takie komunikaty często pojawiają się wtedy, gdy ktoś nie akceptuje Pani granic i próbuje je podważyć poprzez szantaż emocjonalny. Pani decyzja o samodzielnym życiu i niebraniu na siebie cudzych obowiązków jest zdrowa i adekwatna. To, że bliscy reagują złością lub obrażaniem się, mówi więcej o ich trudnościach z zaakceptowaniem Pani autonomii niż o Pani postawie. Ma Pani prawo decydować o swoim życiu i finansach bez konieczności „odpracowywania” wsparcia, które otrzymała w przeszłości.
Pozdrawiam, Dagmara Łuczak psycholog
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Odpowiadając najkrócej - tak, to, co czujesz, jest całkowicie normalne, a reakcja Twojej rodziny – absolutnie nie. Nie masz żadnego moralnego ani prawnego obowiązku mieszkania z dorastającą siostrą ani tym bardziej jej utrzymywania, zwłaszcza że rodzice mają na to środki. Finansowanie Twoich studiów było dobrowolną decyzją i obowiązkiem rodzicielskim Twojego ojca, a nie pożyczką, którą teraz masz odpracować, przejmując jego rolę wobec młodszego dziecka. Masz prawo budować swoje niezależne życie i nie daj sobie wmówić, że Twoja odmowa to brak empatii czy egoizm – to po prostu zdrowe stawianie granic.
Powodzenia i trzymaj się mocno!
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Witam, Chciałabym skonsultować się z psychologiem w sprawie córki 10 lat. Przybliżę sytuacje. Dziecko nie widziało ojca od 5 lat, również brak kontaktu. Prawa zostały odebrane poprzez sąd ojcu. Dzisiaj była sprawa o alimenty i sędzia zaproponowała, aby córka się z nim spotkała. Wsiadaliśmy do auta i powiedziałam, że jedziemy na salę zabaw i że tam będzie jej tata. Córka wpadła w histerię, płacz, krzyki i błaganie, aby tam nie jechać. Że chce do domu, że nie chce z nim się spotykać. Wróciliśmy do domu. Córka mi oznajmiła, że mi nie zaufa więcej, że nie chce ze mną rozmawiać... Zalecenia sędzi były takie, chociaż mówiłam, że córka nie chce... Chciałam dobrze, a wyszło źle...
Witam, jestem osobą po trudnym poprzednim związku, gdzie występowała przemoc emocjonalna względem mojej osoby, zadawana przez byłego partnera, który obecnie przebywa w Zakładzie Karnym. Posiadam 9- letnią córkę, która nie utrzymuje kontaktu z ojcem. Od dwóch lat jestem w nowym związku, z partnerem, którego bardzo kocham. Moja córka traktuje go jak ojca i też bardzo są za sobą. On również ma dziecko, 4- letniego syna z poprzedniego związku. Jego była partnera wyrządziła mu wiele krzywdy po rozstaniu, pozbawiła władzy rodzicielskiej, wytaczała nieustanne sprawy w sądzie (to ja załatwiałam adwokatów itp.), nie chce dojść do porozumienia.
Uważam, że ona cały czas chce do niego wrócić, pewne zachowania na to wskazują. Ja w tym uczestniczę, ponieważ partner nie potrafi samodzielnie załatwić sprawy ze swoją byłą partnerką. Początkowo chciałam nawiązać przyjacielską relację z chłopcem, próbowałam wielokrotnie wyciągać do niego rękę- spotkałam się z odrzuceniem z jego strony, chamstwem względem mojej osoby i nienawiścią, co doprowadziło to tego, że sama znienawidziłam tego chłopca. Obecnie nie mam ochoty widywać tego dziecka, próbować nawiązywać jakiejkolwiek relacji. Chłopiec jest nieustannie manipulowany przez matkę, nastawiany do mnie negatywnie. Mój partner nie potrafi mnie zrozumieć, oczekuje, że będę kochać jego syna i się nim zajmować. Nieustannie się przez to kłócimy, nie możemy dojść do porozumienia, on nie akceptuje tego, że ja nie chcę widzieć się z jego synem. Dochodzi do tego, że on po prostu dziecka nie bierze do nas. Kiedy zdarzało się, że chłopiec był u nas w domu, dostawałam paraliżu, szukałam wymówek, żeby z nimi nie przebywać. Nie potrafię się do dzieciaka przekonać w żaden sposób. Zastanawiam się nad rozstaniem. Proszę o pomoc w tej sytuacji.

