Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Żona jest w ciąży, jednak ja już od dłuższego czasu planuję rozstanie. Co zrobić?

Jestem tuż przed 30stką, 10 lat w jednym związku i 2 lata po ślubie. Przez większość tego związku żyłem za granicą osobno od żony. Rok temu zacząłem nową pracę i zaprzyjaźniłem się z jedną z koleżanek. Przez ten rok zaczęły się stopniowo budować moje uczucia względem niej, jak i nasza więź. Zawsze mogłem na niej polegać, czułem się wysłuchany i otoczony troską. Była zawsze lojalna wobec mnie. Koleżanka nic nie wiedziała o moich rodzących się stopniowo uczuciach względem niej. W grudniu 2023 dojrzałem, by wyznać koleżance, że ją kocham. Okazało się, że oboje czuliśmy, że coś się między nami budowało przez ten rok, ale nigdy nie przekroczyliśmy granicy, a gdy wyznałem moje uczucia, otworzyła się puszka Pandory. Zaczęliśmy mieć romans emocjonalny po wspólnych wyznaniach, trwało to może miesiąc, „koleżanka” źle się z tym czuła i poprosiła o przerwę, a ja uznałem, że muszę podjąć decyzję co dalej i ograniczyliśmy kontakty. Od grudnia, gdy wyznałem miłość innej, zakończyłem pożycie z żoną i nie szukałem tego u „koleżanki”. Chciałem być na tyle fair, ile można w takiej sytuacji. Doszedłem do wniosku, że chcę zakończyć mój formalny związek. Nie był to zły związek. Ta nowa kobieta dała mi emocjonalnie to, czego nigdy nie dostałem, ja jestem przy niej lepszy. Gdy byłem gotowy zakomunikować żonie, że chcę zakończyć nasze małżeństwo, okazało się, że jest w ciąży. Zaszła w nią tuż przed całym tym „romansem” i moimi wyznaniami miłości do innej. Nie wiem co zrobić. Nie chcę tego dziecka i nie chcę być w tym związku. Wiem, że odejdę z biegiem czasu i chciałabym zrobić to w miarę szybko, tylko kiedy to zrobić? Nie powinno się porzucać ciężarnej, ale za pół roku, za rok, 2 lata to nigdy nie będzie właściwy czas. Tu nie ma właściwych rozwiązań, ale choć jak trochę to zminimalizować? Jak odejść pomimo ciąży i wspólnego wychowywania? Nie chcę mieć związku takiego, gdzie zostało się w nim „dla dziecka”, bo to nigdy nie przynosi nic dobrego.
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Dzień dobry

na pewno ciężko jednoznacznie i bez rozmowy odpowiedzieć.

W każdym razi,e jak sam Pan powiedział, istotą związku jest szczerość. Może warto zacząć od tego, że Pan sam da sobie chwilę czasu na pomyślenie/przemedytowanie, czego chce Pan od życia i na jakim etapie życia Pan jest? Co z tego, co Pan przeżywa jest chwilową fascynacją, a co stabilizacją? Gdzie i w jakiej roli się Pan widzi i z kim? Dobrze, żeby znalazł Pan sobie czas na samotne pomyślenie o tych kwestiach. 

Tu nie ma łatwych odpowiedzi, bo pozostaje odpowiedzialne podejście do ojcostwa, które może Pan w różny sposób realizować, podejście do związku trwającego 10 lat i ustalenie czy faktycznie nic między Wami nie ma, podejście do nowej partnerki i wzajemne ustalenie czego od siebie chcecie i dlaczego….:)

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alina Nowaczyk

Alina Nowaczyk

Rozumiem, że jesteś obecnie w trudnej sytuacji, która wymaga delikatnego podejścia. W pierwszej kolejności, ważne jest zrozumienie swoich uczuć i dokładne przemyślenie sytuacji. Rozumiesz, że nie chcesz być w obecnym związku, ale jednocześnie zdajesz sobie sprawę z trudności związanych z odejściem w obliczu ciąży żony.

Jako terapeuta, mogę podać kilka sugestii, które mogą pomóc w tym trudnym procesie: Rozważ razem z żoną możliwość uczestnictwa w terapii par. To bezpieczne środowisko, w którym można szczerym głosem rozmawiać o uczuciach, obawach i oczekiwaniach. Terapeuta pomoże w zrozumieniu wzajemnych perspektyw, co może prowadzić do wspólnej decyzji dotyczącej przyszłości waszego związku. Bądź otwarty w rozmowie z żoną, dzieląc się swoimi uczuciami, jednocześnie starając się zrozumieć jej punkt widzenia. Wspólna rozmowa stanowi szansę na zrozumienie siebie nawzajem i znalezienie wspólnego rozwiązania. W trudnych chwilach, skorzystaj z wsparcia przyjaciół, rodziny lub terapeuty indywidualnego. To otoczenie emocjonalne może dostarczyć ci niezbędnej pomocy i rady w trudnych momentach. Jeśli zdecydujecie się na rozstanie, wspólnie z żoną możecie zaplanować, w jaki sposób zadbać o dobro dziecka. Ważne jest, abyście, mimo rozłąki, tworzyli atmosferę miłości i zrozumienia, wspólnie dbając o rozwój waszego dziecka.

Nie jest łatwo podjąć taką decyzję, ale ważne jest, aby działać z szacunkiem i uczciwością wobec siebie i innych osób zaangażowanych. Jeśli czujesz się przytłoczony, warto skonsultować się z profesjonalnym terapeutą, który pomoże Ci przejść przez ten trudny okres.

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Rzeczywiście trudna sytuacja. Jednak to Pana dziecko, poczęło się z Waszego wspólnego z żoną pożycia. Pojawia się wiele pytań, np. czego brakowało Panu w związku, że szukał Pan romansu? Z pewnością budowaniu więzi emocjonalnej nie sprzyjała długa rozłąka, wyjazd za granicę. Doświadczył Pan później, że relację trzeba budować. Decyzja należy do Pana, zachęcam do szczerości z żoną. Może warto skorzystać z psychoterapii par, aby zbudować dziecku bezpieczny dom… Powodzenia

Katarzyna Waszak

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z obojętnością męża i brakiem zaangażowania w rodzinę?
Dzień dobry. Jestem mężatką od 5 lat, mamy małe dziecko. Mój problem polega na tym, że jestem sama z wszystkim, zajmuje się domem, dzieckiem, pracuję, robię zakupy, sprzątam, piorę, płacę rachunki. Mój mąż to najgorszy leń i osoba zapatrzona w siebie, która mam wrażenie, że pasożytuje na mnie. Nie robi nic. Dosłownie. Zje - zostawi resztki jedzenia, nie sprzątnie naczyń. Prania nie zrobi. Nie wyciągnie resztek że zlewu.Najgorsze jest to, że ma gdzieś nasze dziecko. Jeśli ma zająć się dzieckiem pokazuje mu bajki w telefonie albo sam ogląda filmiki i nie zwraca na nie uwagi, nie czyta mu książek, nie bawi się z nim, nie chodzi na spacery, nie kapie. Mnie też ma gdzieś, każda próba rozmowy kończy się wyzwiskami z jego strony. Mówię, on patrzy w telefon, mówię kilka razy to samo, proszę o cokolwiek, nie słyszy. Jestem ciągle sama z dzieckiem albo w pracy, nie mogę nigdzie wyjść, np do fryzjera czy w spokoju na zakupy. Mąż w niczym mnie nie odciąża, ma gdzieś jak jestem chora i proszę go o drobną przysługę, np herbatę. Siedzi przed ekranem smartfona,bo to jest najważniejsze. Od dwóch lat proszę go, żebyśmy wyszli gdzieś we trójkę, chociaż na herbatę i ciastko, albo na spacer. Obiecuje, ale zawsze ma wymówkę, albo pogoda nie taka, albo się źle czuje, albo jeszcze cokolwiek innego byle nie iść z nami. Przecież tak nie da się żyć. Zresztą, co to jest za małżeństwo, gdzie jeden człowiek robi wszystko a drugi zupełnie nic... Kilka dni temu poprosiłam, żeby spojrzał na dziecko, bo muszę wywiesić pranie. Siedział oczywiście w telefonie, dziecko samo wyszło na balkon i wyrzuciło z balkonu swoją ukochaną zabawkę...Mógł przecież też spaść. A mąż zajęty graniem lub oglądaniem filmików w telefonie. Jak rozmawiać. Tym człowiekiem, żeby cokolwiek dotarło. Każda próba wyrwania telefonu to kolejna awantura...
Jak poradzić sobie z złością na byłego partnerki w obecnym związku?
Tworzymy z Partnerką, od niemal roku, związek. Jesteśmy oboje po różnych przejściach i widzimy w sobie nawzajem przyszłość. Planujemy zaręczyny. W mojej ocenie jesteśmy w dojrzałym związku, świadomi swoich uczuć. Partnerka była przez około 10 lat w związku z księdzem. Poznali się kiedy Kasia miała 22 lata i była w nieudanym związku w którym jej potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane. Piotrek (ksiądz) jest od niej o 8 lat starszy. Kochali się, spędzali razem czas. Kasia planowała z nim wyjazd i założenie rodziny. Bardzo chciała mieć dzieci. On obiecywał jej odejście ze stanu duchownego i wspólne życie. I tak przez 10 lat. Koniec końców rozeszli się bo okazało się, że to były tylko puste obietnice. W tym czasie ten człowiek zaspokajał różne swojego potrzeby - od seksu, po unikanie samotności itepe. . W moim odczuciu - perfidnie ją wykorzystywał żeby zaspokajać różne swoje potrzeby i nie zostać samemu. Przez 10 lat Kasia nie miała normalnego życia. Musiała ukrywać związek, nie uczestniczyła w pełni w życiu towarzyskim wraz ze znajomymi, na wesela koleżanek chodziła sama, nie mogła publicznie spędzać czasu z osobą którą kochała, nie miała normalnego życia, normalnego związku. Podejrzewam, też że żyła w niewyobrażalnym stresie wyklęcia przez rodzinę i wspólnotę. Wiadomo, że to zawsze kobieta jest winna bo to ona uwiodła księdza. Dodatkowo Piotrek jest znajomym rodziny. Po zakończeniu związku zaczęła wchodzi w płytkie relacje oparte wyłącznie o seks, nie żałowała sobie przygodnych znajomości, które z relacjami nie miały nic wspólnego. Rozstali się mniej więcej 10 lat lat temu. Ten człowiek w dalszym ciągu jest obecny w jej życiu. Pomaga jej od czasu do czasu w różnych "męskich" sprawach. Odkąd się pojawiłem ta obecność jest na pewno mniejsza ale w dalszym ciągu jest. Mają mniej lub bardziej systematyczny kontakt. Kasia twierdzi, że temat jest wyczyszczony - ona zdaje sobie sprawę z krzywdy jaką wyrządził jej Piotrek, on podobno też, ona mu wybaczyła, przeżyła stratę tych lat i być może szansy na potomstwo(jesteśmy oboje w okolicach 40stki), przepłakała morze łez i chce iść przez życie dalej nie rozpamiętując tych straconych lat. Zaznaczę, że z tego co mówiła, nigdy nie poczuła do tego człowieka złości. Odkąd się dowiedziałem o całej sytuacji, nie mogę sobie poradzić ze złością na tego człowieka i z faktem, że Kasia nie potrafi wyrzucić go ze swojego życia (jest jej trochę wygodnie jak Piotrek pomaga w różnych rzeczach). Ten człowiek powinien nie dopuścić w ogóle do takiej sytuacji. Powinien pójśc po pomoc kiedy to się w ogóle zaczęło ale zamiast tego przez 10 lat mamił ją obietnicami wspólnego życia perfidnie ją wykorzystując i zabierając kolejne lata życia. Rok po roku. Miesiąc po miesiącu. Tydzień po tygodniu. Wiem, że już go nie kocha, ma wyłącznie sentyment. On jest jej jedynym męskim, bliskim znajomym. Nie potrafię sobie tylko poradzić ze świadomością tej ogromnej krzywdy i z faktem, że Kasia w dalszym ciągu utrzymuje z nim kontakt. Rozumiem, że ciężko jej będzie wyrzucić go z życia zupełnie bo mogą zacząć się pojawiać pytania ze strony rodziny na które ciężko będzie odpowiedzieć. Ona nigdy z nikim o tym nie rozmawiała. Nie miała z kim porozmawiać o związku z nim kiedy w nim była, kiedy przeżywała żałobę – przeżywała ją w absolutnej samotności. Miała kiedyś podejście do terapii – poszła na jedno spotkanie, twierdzi, że z ciekawości ale niestety nie zaiskrzyło między nią a terapeutką. Nie wiem czy to z ciekawości czy podświadomość podpowiadała jej że to może jej pomóc. Nie wiem jak mam sobie poradzić z poczuciem tej krzywdy i ze złością na tego człowieka. Mam jej w sobie niewyobrażalne ilośći. To nie jest moja krzywda ale czuję jakby Piotrek wyrządził ją również mi. Nie wiem czy Kasia faktycznie przerobiła w sobie ten związek i te stracone lata. Nie wiem czy da się to zrobić w samotności. Nie rozumiem faktu że ten człowiek jest nadal obecny w jej życiu. Chciałbym być pewien, że z tego wyszła i temat jest faktycznie jest zamknięty ale obecność Piotrka, w moim odczuciu, temu przeczy. Myślałem już o terapii par i sygnalizowałem to Kasi. Jest z jej strony zgoda. Zastanawiam się tylko od czego mielibyśmy zacząć pierwsze konsultacje. Być może to tylko ja mam problem – ze złością i poczuciem krzywdy. Będę zobowiązany za jakieś wskazówki.
Mam pytanie w sprawie poważnych problemów w nowym związku, który się rozpadł
Witam. Mam pytanie w sprawie poważnych problemów w nowym związku, który się rozpadł. Początek z mojej strony nie był najlepszy, lecz starałem się odbudować i pokazać partnerce, że bardzo zależy mi na nowej relacji. Niestety się nie udało, a zacząłem być traktowany bardzo źle, szykanowany, obrzucany wyzwiskami, obrzucany błotem. Jest mi z tym źle.
Czy moje podejście do pieniędzy jest zdrowe? Oszczędność, presja rodziny i lęk o przyszłość finansową
Witam, zastanawiam sie czy moje podejscie jest zdrowe czy jestem z jakichs wzgledow zaburzone. Chodzi o podejscie do pieniedzy, zaczyna mnie to bardzo mocno irytowac, ze az dzisiaj zdecydowalem sie siegnac o porade do Was. Otoz jestem osoba bardzo oszczedna - i kupuje rzeczy ktore po prostu na prawde potrzebuje, mimo, ze dzisiaj finansowo raczej moge powiedziec, ze mi sie uklada - problem tylko w tym, ze zmuszam sie do zawodu ktory wykonuje ze wzgledu na bardzo dobre pieniadze. Jednoczesnie chce to zmienic wiec tym bardziej chce oszczedzac bo jezeli nadarzylaby sie okazja na np. Jakis pomysl biznesowy bede przygotowany. Pochodze z biednego domu - problemy z pieniedzmi byly zawsze - gdyby nie pomoc dziadkow moze dzisiaj zostalbym zlodziejem a nie skonczylbym studiow. Mam wrazenie, ze wszyscy w okol mnie ciagle cos ode mnie chca i uwazaja, ze skoro mam pieniadze to powinienem sie dzielic - byc moze maja racje i jest to moj problem. Jedna z osob z rodziny kilka lat temu pozyczyla na mieszkanie - lacznie chyba 1500 lub 2000 € - zlitowqlem sie ze wzgledu na ewentualna eksmisje - do dzisiaj nie oddane. Mam ciotke ktora dzwoni tylko zeby pozyczyv na szczescie oddaje. Brat mial klopoty finansowe ktoregos razu pomoglem mu i wlasciwie okolo €1000 poszlo w niepamiec - dzisiaj radzi sobie super pomagamy sobie we wszystkich kwestiach i nie mysle nawet o tych pieniadzach - nie wypominam i ni chcialbym. Drugi brat mogl sie uczyc, wolal pic, jest tqk niezaradny, ze potrzebuje stalej opieki - kilka razy rowniez dalem na mieszkanie. Najbardziej drazni mnie kiedy ktos nie robi nic aby polepwzyc swoja sytuacje ale uwaza, ze mu sie nalezy. Moja Mama ma raka, ledwo wiaze konief z koncem - przyjechalq nas odwiedzic - ciagle chce do sklepu - wysylam jej czasem pieniadze zeby pomoc. Dzieci brata i partnerki czesto prosza - jeszcze z tymi od brata jestem zzyty ale z partnerka jestem rok i irytuja mnie nawet krotkie zarty daj bliczka. Nie wiem dlaczego tak mocno mnie to drazni… dzisiaj pojechalismy do sklepu - kupilem corce brata kosmetyki - uslyszalem od Mamy nie wiem nawet czy w zartach - zrobie liste kosmetykow to mi tez kupisz… w tym momencie zarzwonila partnerka i w zartach potwierdzila ze powinienem w koncu dzien matki. Jestem po 3 tygodniowym pobycie u partnerki wydalem bardzo duzo pieniedzy - sam bym wydal z 4 razy mniej… nie mam stabilnej pracy wiec nie wiem kiedy zaczne znowu zarabiac. Moja dziewczyna powtarza ze pieniadze sa od wydawania i wydaje je na dziefi nawet kiedy jej na cos niestac kosztem wlasnego jedzenia - zyje ledwo od 10 do 10 ale zeobila wszystko zeby wyslac syna na oboz do Hiszpani. Kocham spokoj finansowy jaki mam dzieki swojemu rozsadkowi ale mam wrazenie, moge go zachowac jedynie odcinajac sie od ludzi. Kiedy powiedzialem partnerce moze moze za duzo na slodycze wydalismy… jedyny rezultat to irytacja… nie moge z nia o tym porozmawiac. Mowi ogolnie, ze nie chce juz dzieci ale dzisiaj sugerujac moje zakupy dla mamy stwierdzila w zartacu ze chcialbym dzidziusia ale nie chce wydawqc pieniedzy.
Problemy w małżeństwie: mąż ignoruje mnie emocjonalnie i unika czułości

Nie mogę zrozumieć podejścia męża do danych spraw, mówię mu wielokrotnie, ze nie słucha mnie, co mam do powiedzenia o moich smutkach obawach zmartwieniach i potrzebach, za każdym razem jak do niego mówię, to na mnie nie patrzy a gra w telefonie czy coś przegląda sądząc ze słucha, dla mnie to taki brak szacunku lekceważenie. Potrafi mówić pisać, ze tęskni ze ma na mnie ochotę, co do czego, kiedy wróci ze mną z pracy jest zupełnie inaczej nie ma chęci powiedzieć czułego słowa dać gestu objąć wtulić co mówi za każdym razem ze uwielbia sie do mnie przytulać. Nie mogę zadać prostego pytania np,, a dlaczego nie zaczepiasz mnie nie tulisz nie mówisz ciepłych czułych slow,, mąż od razu popada w złość jak on to mówi cyt,, przy tobie człowiek boi sie spać oddychać nie odpocznie, nie dasz chwili dla siebie najlepiej jakbym ru..al cie pół dnia. Robi mi sie przykro bo nie chce rozumieć moich potrzeb jak kazde dni jestem sama tęsknie brakuje mi sexu czułości bliskości Niby uważa ze mnie rozumie ale niestety nie, sadzi ze ja jego nie rozumiem. Jak mam rozumieć skoro nie chce sie ze mna komunikować logicznie rozmawiać??? Owszem sa tematy zazwyczaj sexu ponieważ maz bardzo mnie podnieca a sex z nim jest poorostu magiczny i tłumaczę ze czuje się kochana przez niego porządana sexy czuje ze mnje kocha pragnie. Mąż ostatnio wydaje mi sie albo ma kłopoty w pracy albo cos dzieje sie z nim nie chce powiedzieć uwaza ze wszytko ok. Mamy wspólną zaufana koleżankę tylko ja mam jej moge sie wyglądać nikomu nic nie powie. Mąż byl zły ze rozmawiałam z nią na nasze tematy jak intymne tak prywatne ale nie zrozumiał ze poprostu chciałam sie wygadac porady. Przyjechał po mnie do koleżanki pocałował w drodze do domu opowiadam o swej frustracji jak jestem smutna zniesmaczona kiedy nie mówi do mnie czulo nie zaczepia nie tuli itp. Oczywiście usłyszałam że ku..aaa wiecznie pierd... sz o tym samym ja mam dosyć. Wkurw...s mnie ta sytuacja. Kiedy wróciliśmy do domu około 2 godz cos grzebał na telefonie grał itp nawet mnie nie chciał przytulić. Potrafi mówić podchodz do mnie kiedy chcesz zaczepiaj , niestety kiedy to robię odpycha mnie Potrafi powiedzieć cyt.. ,, nie wytrzymasz do wieczora,??? Robi mi sie przykro kiedy on chce ja nie odmawiam. Poszliśmy kompac sie razem sie zawsze kompiemy byl nie miły wręcz chamski. Wszystko było mily sex czule słowa Maz nad ranem teksty ze zachowywał sie tak bo byl na mnie zły zmęczony pogoda ciśnienie praca ale żeby az tak by odepchnac żonę oziębło nie przytulić sie pomimo zlego samopoczucia??? Nic z tego nje rozumiem. Uwaza ze uwielbia sie tulić sex ze mna ze bedac w pracy strasznie za mna tęskni nie doczeka sie kiedy ujrzysz przytuli co do czego całkiem jest inaczej. Uważa ze tylko ja żadna inna ze kocha tylko mnie lecz jego zachowania mówią co innego. Odrazu mówię terapię małżeńskie czy psycholo itp odpada Potrafi mi powiedzieć ze z nim wszystko ok ze ja jestem chora psychicznie powinnam sie leczyć lub ze jestem kretynka toksyczna..nie mam siły co myśleć na ten temat???. Uwaza ze ja nim manipuluje - tak chcąc ciepła dotyku pieszczot upominam sie maz uwaza to za manipulacje ..sądząc ze taki jest z powodu przesilenia pogody....uważam ze maz w cos gra nie fair mimo iz zaprzecza ...może ma kogoś choc zawsze razem wracamy z jego pracy do domu nie wychodzi nigdzie. Opadam z.sil

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.