
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak naprawić...
Jak naprawić relację, w której partnerka nie czuła się kochana, a ja uznałem, że to chyba prawda. Jak radzić sobie, gdy w związku jest normalnie, a nie zawsze romantycznie i przebojowo?
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
rozumiem, że próbuje Pan naprawić związek po okresie rozważań i zerwania. Warto podkreślić, że związki mogą być skomplikowane, a uczucia mogą się zmieniać z czasem. W sytuacji, w której próbuje Pan naprawić związek, a jednocześnie ma lęki i wątpliwości, ważne jest podjęcie konkretnych kroków w celu zrozumienia swoich uczuć i budowania zdrowej relacji. Najważniejsza w związku jest komunikacji, czyli otwarta rozmowa z partnerką o swoich uczuciach i obawach. Wyrażenie swoich myśli może pomóc zrozumieć siebie nawzajem i znaleźć wspólne rozwiązania. Proszę przyjrzeć się swoim uczuciom i zastanowić się, skąd biorą się Pana obawy. Czy mają one źródło we wcześniejszych doświadczeniach, czy wynikają z obecnej sytuacji? Proszę pamiętać, że nikt nie jest doskonały i związki także nie są idealne. Ważne jest zaakceptowanie, że czasem mogą pojawiać się trudności i wątpliwości. Kluczowe jest, jak razem radzicie sobie z tymi trudnościami. Rzeczywiste związki różnią się od romantycznych idealów. Warto zdawać sobie sprawę z tego, że miłość to również praca, kompromis i zrozumienie dla drugiej osoby. Skoncentrujcie się na wspólnych celach i planach na przyszłość. Wspólne cele mogą pomóc zacieśnić więzi i skierować wasze wysiłki na budowanie wspólnej przyszłości. W razie potrzeby zawsze można rozważyć rozpoczęcie terapii par. Terapeuta może pomóc w zidentyfikowaniu problemów, budowaniu lepszej komunikacji i wspólnym rozwiązaniu trudności. Proszę pamiętać, że związki wymagają zaangażowania obu stron, otwartej komunikacji i gotowości do wspólnego rozwoju.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta

Zobacz podobne
Dzień dobry,
jestem po ślubie 2 lata, mamy 8-miesięczne dziecko i odkąd się pojawiło, nie potrafimy się dogadać. Znamy się z mężem 9 lat, mieszkaliśmy razem 3 lata. Od poniedziałku do piątku było super, a na weekend wracaliśmy do domów rodzinnych i pojawiały się problemy. W rodzinie męża od dawna były kłótnie o wszystko i on przestał szanować swoich rodziców (dochodziło do wyzwisk i plucia). Ja nie mogłam tego zaakceptować. Zawsze mu mówiłam, że tak nie wolno i do mieszkania wracaliśmy pokłóceni.
Dodam, że mąż miał bujne życie młodzieńcze i nie stronił od używek. Mimo tych komplikacji zdecydowaliśmy się na ślub. Zamieszkaliśmy z jego rodzicami na czas budowy domu (mąż ma gospodarstwo). Było idealnie, ale nie na długo.
Ja wcześniej miałam operację i mogłam nie mieć dzieci (mąż o tym wiedział), zaczął się tym zadręczać (może to była wymówka) i znowu pojawił się alkohol. Zaszłam w ciążę.
Byliśmy przeszczęśliwi. Ja poprzez ciągle kłótnie męża z rodzicami nie cieszyłam się nią, byłam bliska depresji, do 8 miesiąca ciąży dojeżdżałam 100 km do pracy, bo nie chciałam mieszkać w domu. Urodził się piękny, zdrowy chłopiec.
Oczko w głowie męża. Po powrocie do domu, męża przeważnie nie było, zawsze miał coś do zrobienia, więc byłam sama z dzieckiem. Wszystko na mojej głowie. Mąż zajął się budową, ja z małym dzieckiem dowoziłam mu potrzebne rzeczy, w międzyczasie obowiązki domowe. Zamiast w weekendy cieszyć się ze mną synkiem, mąż szukał towarzystwa do alkoholu lub pił drinki sam, mówił, że mu się należy po ciężkim tygodniu.
Więc piątek lub sobota alkohol a na drugi dzień kac.
Przez 8 miesięcy nie pojechałam nigdy sama do sklepu, tylko z niemowlakiem na rękach (nieodkładane dziecko).
Mąż twierdził i tak, że nic nie robię. Żeby iść spokojnie się wykąpać, musiałam prosić, żeby został z dzieckiem.
Nie mam już siły. Nie wiem, co robić. Mąż powiela zachowanie swojego ojca, tylko że on jest pracowity w przeciwieństwie do ojca.
Witam. Chciałabym poznać opinię na temat takiego zachowania partnera.
Otóż, zabrania on zwyczajnych rozmów ze znajomymi w miejscu pracy. Obraża ich, zniechęca do nich, sugeruje, że jeśli on ich nie lubi, to ja również mam ich nie lubić, bo on tego ode mnie wymaga.
Następnie mówi, że jeśli ja ich lubię, to znaczy, że jestem taka sama beznadziejna jak oni. Limituje czas tych rozmów, kilka minut.
W złości, w toku mojego tłumaczenia, że są to zwyczajne rozmowy między ludźmi, obraża mnie, przeklina,wyzywa.

