
- Strona główna
- Forum
- traumy, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Jestem po rozstaniu...
Jestem po rozstaniu z żoną (bez rozwodu jeszcze). Powodem była zdrada.
Adam Jegliński
Dobry wieczór,
Trudno udzielić wyraźnej odpowiedzi na podstawie tych kilku zdań, więc podzielę się przypuszczeniem. Mam wrażenie, że może Pana bardzo męczyć nierozwiązany konflikt wewnętrzny w związku ze zdradą żony i utratą (częściową ?) rodziny. Może jakaś bardzo ważna decyzja jest nie podjęta w tej sprawie, bo bardzo trudno Panu dokonać tu wyboru ?
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Łukawska
Dzień dobry!
Niewątpliwie zdrada i rozstanie są jednymi z najbardziej stresujących i traumatycznych doświadczeń, jakie może człowiek przeżyć. Twoje objawy, stany lękowe, pojawienie się natarczywych myśli, problemy z koncentracją mogą wskazywać na rozwijający się stres pourazowy. Ważne jest, by pracować nad zatrzymaniem tego procesu, do czego bardzo Cię zachęcam.
W razie dodatkowych pytań, bądź chęci podjęcia współpracy- zapraszam do kontaktu!
Anna Martyniuk-Białecka
Dzień dobry,
Bardzo współczuję Panu tego stanu i niemożności normalnego funkcjonowania. Chciałabym się odnieść do tych trudności z koncentracją, o których Pan pisze. Nieprzepracowanie trudnych doświadczeń, które noszą znamiona traumy, a tak najpewniej odebrał Pan tą sytuację z żoną, generują często ogromne koszty nie tylko emocjonalne, ale i poznawcze. Znacznie obniżając zdolność do przetwarzania informacji. Udanie się do specjalisty lub sięgnięcie po jakąś z metod samopomocy np. pisanie ekspresywne, aby spróbować przyjrzeć się tej powracającej w myślach sytuacji zmniejszy potrzebę mimowolnego ruminowania o niej - uwalniając zasoby umysłowe.

Zobacz podobne
Byłam osoba bita. Nie przemawia do mnie argument od psychologów, że rodzice też byli bici i była taka "kultura".
Gdybym wzięła do ręki pas na swoje dziecko, które popełniłoby ciężkie przewinienie (to nawet nierealne), to poczułabym się zwyrodniale. A moja matka biła mnie skakanka za jakieś bzdety. Jakie jest inne wytłumaczenie? Niedorozwój w kraju, choroby psychiczne?
Witam. Proszę o pomoc, jakieś słowa wsparcia czy też jakąś radę na już. Ostatnio coraz częściej zauważam, że nienawidzę alkoholu, nie chodzi tu o smak, tylko o działanie. Gdy byłam jeszcze dzieckiem, to mój tato pił, nigdy mnie nie skrzywdził fizycznie więc była między nami jakąś duża więź. Tato jest dobrym człowiekiem, jest jak każdy inny, tylko że w przeszłości się upijał. Moja mama nie wytrzymała i się rozwiedli. Byłam dzieckiem, więc nie zwracałam uwagi na to, czy jest to jakaś trauma, czy coś. Jednak gdy już weszłam w ten wiek, w którym mam znajomych pijących, palących, a niektórzy nawet gorsze rzeczy robią...zaczęły pojawiać się problemy. Mój chłopak, który jest starszy ode mnie, już kiedyś miał jakieś doznania z tego typu używkami jeszcze zanim się znaliśmy (i dobrze, bo na samą myśl, że on kiedyś tak imprezował, się denerwuje). No ale skończył w tym, teraz w zasadzie to tylko pali papierosy, ale będzie rzucał. Jednak nie może być tak kolorowo, nie wiem, czy on jest uzależniony, czy co ale często sięga do tego alkoholu, niby normalne, 18 lat już dawno ma za sobą, ale gdy wczoraj piliśmy razem piwo na festynie, to on sięgał również po samogony na stoiskach, wiadomo, że to festyn, chłopak ma dużo stresów, więc chce odpocząć, ale moja głowa już jest wkurzona na całego. Z dobrej zabawy wyszłam na jakaś wredną małpę. Nie chciało mi się tańczyć, nie chciało śpiewać, ale za to strasznie chciałam nakrzyczeć na niego, chciałam się na nim wyżyć, chciałam, żeby poczuł smutek, żeby żałował. Byłam na niego niesamowicie zła i czułam chęć ucieczki, myśli z zerwaniu. Wiem, że ja tak naprawdę nie chce z nim zrywać, kocham go mocno, ale jednocześnie boję się alkoholu i tego typu życia, jakim żyli kiedyś moi rodzice. Patrze na niego jak odsypia tę noc i myślę, że czego on jest winien, przecież miał prawo się napić, aż kusi, żeby położyć się obok i po prostu przytulić, ale mechanizm obronny krzyczy, żebym go zostawiła, wyszła z domu, pod żadnym pozorem nie była dla niego miła. Zaznaczę jeszcze, że chłopak nigdy się ze mną nie awanturował po alkoholu, nigdy nie powiedział nic złego i nie skrzywdził mnie. Pozdrawiam

