Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Rozstanie z narzeczoną, ból emocjonalny i szansa na odbudowę relacji

Piotr

Moją narzeczoną rozstała się ze mną dwa tygodnie temu. Cały kwiecień próbowaliśmy walczyć o związek, ale po rozstaniu zaczęła się stopniowo odcinać. W tym momencie jestem całkowicie zablokowany (z desperacji próbowałem wszystkiego, by jakoś ją przekonać do siebie). Wiem już, że mimo jednego medium, przez które mogę się z nią skontaktować, nie mogę już się odzywać, bo będzie tylko gorzej. Ona niby cierpi przez to rozstanie, aczkolwiek wcześniej mówiła, że mnie nie kocha. Nie wiem, co już mam robić, nie wiem, kiedy się odezwie (powinna, z racji tego, że nie zapomina o nikim), i czy w ogóle istnieje jakakolwiek szansa na zbudowanie nowej relacji. Przeprosiłem ją za popełnione błędy i zapewniałem, że się zmienię (wiem, co z mojej strony przekonało ją do rozwiązania wszystkiego). Zacząłem nad sobą pracować, chodzę do terapeuty w celu naprawy swojej psychiki (bardzo mocno panikuję i boję się, że kogoś stracę). Wiem, że prawdopodobnie to już jest definitywny koniec, ale ciągle mam nadzieję, że po jakimś czasie wszystko się odmieni. Nie wiem, co już mam robić, ból związany ze stratą jest niesamowity, ciągle o niej myślę, nie jestem w stanie uciec od tych wspomnień i emocji. Czuję się aktualnie (przez wzgląd na całkowite odcięcie się ode mnie, gdzie nie skrzywdziłem jej w żaden sposób) strasznie, jak bezpański pies wyrzucony tak po prostu na drogę. Co mam zrobić? Czy ta nadzieja w ogóle ma sens? Czy w ogóle istnieje jakaś szansa na to, że się odezwie?

Dziękuję, że się tym podzieliłeś. Rozstanie z bliską osobą to jedno z najtrudniejszych doświadczeń emocjonalnych. Tęsknota, ból, bezsilność — to wszystko jest naturalną reakcją na stratę kogoś, kogo kochasz.

To, że czujesz się porzucony i zdezorientowany, wynika z żałoby po relacji. Psychologowie opisują ten proces jako etapy: zaprzeczenie, złość, smutek, nadzieja, aż po akceptację. Nie ma w tym nic nienormalnego — przeżywasz stratę po swojemu.

To również normalne, że wciąż masz nadzieję. Ale warto zadać sobie pytanie: czy ta nadzieja wspiera Cię, czy zatrzymuje w miejscu? Jeśli kontakt jest jednostronny, a druga strona się odcina, to próby kontaktu mogą tylko pogłębić cierpienie.

Robisz ważny krok — chodzisz na terapię i pracujesz nad sobą. To kluczowe, szczególnie gdy boisz się utraty i reagujesz silnym lękiem. Terapeuta pomoże Ci lepiej zrozumieć siebie i odbudować poczucie bezpieczeństwa.

Co możesz teraz zrobić?
– pozwól sobie czuć – nie tłum emocji, ale też ich nie podsycaj.
– unikaj nadmiaru bodźców: zdjęć, wiadomości, wspólnych miejsc.
– zadbaj o codzienność: sen, jedzenie, ruch. To małe kroki, które pomagają wrócić do równowagi.
– zapisuj swoje myśli i emocje – to pomaga zrozumieć, co naprawdę czujesz i ułatwia pracę terapeutyczną.

Czy jest szansa, że się odezwie? Może. Ale Twoje życie nie może zależeć od tego, co zrobi druga osoba. Związek powinien być oparty na wzajemności, nie na błaganiu o drugą szansę.

Najważniejsze teraz to odzyskać siebie — nie po to, by odzyskać byłą partnerkę, ale by znów poczuć się dobrze we własnej skórze. Warto przemyśleć napisanie listu pożegnalnego, kiedy będziesz miał w sobie gotowość — nie do wysłania, ale by zamknąć ten etap emocjonalnie. To często bardzo pomaga.

 

Pozdrawiam,

Aleksandra Nizińska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Rozstanie, zwłaszcza tak nagłe i połączone z poczuciem odcięcia i braku wpływu, jest niezwykle trudnym doświadczeniem. To naturalne, że czujesz się zagubiony, zraniony i pełen sprzecznych emocji – nadziei na odnowienie kontaktu mieszkającej z rozpaczą po stracie. Metafora "bezpańskiego psa" bardzo mocno oddaje to uczucie opuszczenia i braku przynależności, które teraz Ci towarzyszy.

To, co opisujesz – desperackie próby przekonania jej, panika, strach przed stratą – to typowe reakcje na zagrożenie dla ważnej więzi. Nasz mózg i ciało wpadają w tryb "walki o przetrwanie" tej relacji, co często prowadzi do działań, które paradoksalnie przynoszą odwrotny skutek, pogłębiając dystans.

Masz absolutną rację w jednym: odzywanie się teraz, zwłaszcza po próbach "przekonywania", prawdopodobnie przyniosłoby odwrotny skutek i utrwaliłoby jej decyzję o odcięciu. Dajesz jej w ten sposób to, czego w tej chwili być może potrzebuje – przestrzeni. Choć dla Ciebie jest to niewyobrażalnie trudne, brak kontaktu z Twojej strony jest teraz najrozsądniejszym krokiem.

Pytasz, czy nadzieja ma sens, czy się odezwie i czy jest szansa na przyszłość. Prawda jest taka, że nie wiemy i nie możemy wiedzieć, co przyniesie przyszłość ani co myśli druga osoba. Skupianie się na tych pytaniach, na spekulacjach, czy ona się odezwie i kiedy, utrzymuje Cię w zawieszeniu, w bólu i bezsilności. Twoja energia koncentruje się na czymś, na co nie masz wpływu. To jak czekanie na pociąg, który nie ma wyznaczonego rozkładu jazdy.

 

 

Z perspektywy terapii (zwłaszcza nurtów 3. fali, takich jak Terapia Akceptacji i Zaangażowania, ACT), kluczem w takich momentach jest:

 

Akceptacja: To nie znaczy zgoda czy polubienie sytuacji, ale uznanie jej realności. Akceptacja, że rozstanie miało miejsce, że ból jest obecny, że nie wiesz, czy i kiedy ona się odezwie. Walka z rzeczywistością ("To nie powinno się wydarzyć!", "Ona musi się odezwać!", "Muszę przestać czuć ten ból!") tylko potęguje cierpienie. Pozwól sobie poczuć ten ból, tę pustkę, ten lęk – są one naturalnymi, choć niezwykle trudnymi, częściami procesu żałoby po związku.

 

Skupienie się na sobie: To jest jedyna sfera, na którą masz realny wpływ. Bardzo dobrze, że rozpocząłeś terapię! To ogromnie ważny krok. Pracując nad swoim lękiem przed stratą, nad mechanizmami paniki, nie tylko pomagasz sobie przejść przez obecny kryzys, ale także budujesz zdrowsze podstawy pod każdą przyszłą relację – czy to z nią (jeśli kiedyś przyszłość przyniesie taką możliwość, co obecnie jest wielkim znakiem zapytania), czy z kimś innym.

 

Wartości i zaangażowanie: Kiedy jesteśmy w silnym bólu, łatwo zapominamy o tym, co jest dla nas ważne poza związkiem. Co było dla Ciebie istotne przed tą relacją? Pasje, przyjaciele, rozwój, zdrowie fizyczne? Nawet w małych krokach staraj się wracać do tych obszarów. Zaangażowanie w działania zgodne z Twoimi wartościami, nawet pomimo bólu, przywraca poczucie sensu i własnej sprawczości.

 

Ta nadzieja na powrót jest naturalna, pełni często rolę "lekarstwa" na nieznośny ból i niepewność. Jednak jeśli staje się jedynym punktem zaczepienia i uniemożliwia Ci skupienie się na teraźniejszości i pracy nad sobą, wtedy może być bardziej szkodliwa niż pomocna. Szansa na przyszłość z nią (lub z kimkolwiek) zawsze będzie większa, jeśli będziesz osobą stabilną, świadomą swoich mechanizmów i potrafiącą tworzyć zdrowe relacje, a to wymaga pracy nad sobą teraz.

 

Co konkretnie możesz zrobić?

Kontynuuj terapię: Wykorzystaj wsparcie terapeuty, aby przepracować lęk przed stratą i mechanizmy paniki.

Zaakceptuj brak kontaktu: Potraktuj to odcięcie jako sygnał, że teraz czas skupić się wyłącznie na sobie. Powstrzymaj się od prób kontaktu.

Pozwól sobie na żałobę: Ból jest naturalny. Nie uciekaj od niego za wszelką cenę (choć zdrowe formy dystrakcji są w porządku), ale też nie utożsamiaj się z nim całkowicie. Obserwuj swoje myśli i emocje bez oceniania ich.

Zadbaj o podstawy: Sen, jedzenie, ruch fizyczny – w kryzysie łatwo o nich zapomnieć, a są kluczowe dla równowagi psychicznej.

Znajdź wsparcie w innych relacjach: Spędzaj czas z przyjaciółmi, rodziną.

Skup się na swoich wartościach: Co jest dla Ciebie ważne? Poświęć czas na te obszary.

Czucie się jak "bezpański pies" jest bolesne, ale pamiętaj – Twoja wartość jako osoby nie zależy od tej relacji ani od tego, czy ktoś inny się z Tobą skontaktuje. Jesteś wartościowym człowiekiem, który przeżywa trudny moment.

Koncentracja na tym, co Ty możesz zrobić dla siebie w tej chwili, jest kluczem do przejścia przez ten kryzys i zbudowania stabilniejszej przyszłości. Nie patrz wstecz ani nie wybiegaj zbyt daleko w przyszłość – skup się na teraźniejszości i na procesie leczenia własnych ran.

 

Jeśli czujesz, że potrzebujesz bardziej spersonalizowanego wsparcia w przejściu przez ten proces i pracy nad lękiem przed stratą, zachęcam do kontaktu ze specjalistą. Jesteś na dobrej drodze, korzystając już z terapii. Trzymaj się.

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Piotrze, 

 

To, co teraz przeżywasz, jest bardzo trudnym i bolesnym doświadczeniem. Strata kogoś, kogo kochamy, może wywołać uczucia żalu, lęku i ogromnego zagubienia. Przede wszystkim chcę Ci powiedzieć, że Twoje emocje są naturalne. Masz prawo odczuwać ból, tęsknotę i niepewność.

To, że szukasz wsparcia i uczęszczasz na terapię, jest niezwykle ważnym krokiem. Pracujesz nad sobą i to wymaga ogromnej odwagi. 

Rozumiem, że czujesz się teraz jak „bezpański pies”, ale to poczucie odrzucenia jest wynikiem bólu emocjonalnego, a nie obiektywną prawdą o Tobie. Jesteś wartościową osobą, niezależnie od tego, czy ktoś jest obok Ciebie, czy nie.

Nie ma pewności, czy ona się odezwie i czy uda się Wam odbudować relację. To jest coś, na co masz wpływ tylko do pewnego stopnia. Ale masz pełną kontrolę nad tym, jak zadbasz o siebie w tym trudnym czasie.

Staraj się otaczać ludźmi, którzy Cię wspierają, rób rzeczy, które sprawiają Ci choć odrobinę radości, a przede wszystkim bądź dla siebie wyrozumiały. 

 

Z wyrazami szacunku,

Justyna Bejmert 

Psycholog

Zdjęcie Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Psycholog
147 odpowiedzi na forum

Witam, 

Bardzo mi przykro, przez co pan przechodzi, ale z pana listu wynika, że uczęszcza pan na terapie, więc proszę dać sobie czas na przepracowanie tych emocji. 
Żadne rozstania nie są przyjemne i przechodzimy po nich żałobę, bo jest to strata, która bardzo boli.  Proszę dać sobie czas na przeżycie bólu. 
Jeżeli pana była partnerka nie chce z panem rozmawiać, to proszę to uszanować i dać jej przestrzeń oraz czas. A to, że ona się odcięła i nie chce z panem kontaktu, może oznaczać , że podjęła już decyzję, ale jest jej równie trudno. Proszę jednak uszanować jej granice i przepracować te emocje oraz żal po stracie z terapeutą. 

K Rosenbajger

Psycholog

Zdjęcie Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

Psycholog
46 odpowiedzi na forum

To, co Pan czuje, jest normalną reakcją na stratę (ból, tęsknota, chaos emocji). Rozstanie boli, szczególnie gdy wiązał Pan z tą relacją duże nadzieje. Dziś najważniejsze jest nie to, czy ona wróci, tylko co Pan zrobi ze sobą.

Ma Pan prawo cierpieć, ale też ma Pan wpływ na to, jak przejdzie przez ten czas. Walka  o kontakt tylko pogłębia ranę. Skupienie się na sobie, by się odbudować, pójście na terapię to dobry kierunek. Nadzieja może być ciężarem, jeśli trzyma Pana w miejscu. Jeśli kiedyś ona się odezwie, wtedy podejmie Pan decyzję.  Dziś warto zadbać o siebie. To jedyne, co naprawdę zależy od Pana. I to wystarczy na teraz.

W opisanej przez Pana sytuacji, zakończenia relacji z narzeczoną, wybrzmiewa dużo bólu i bezsilności. Widać rozpacz, tęsknotę, zagubienie i wielkie pragnienie odzyskania bliskiej osoby, a także niepokój o przyszłość.  Mówi Pan, że czuje się jak bezpański pies — to bardzo mocny, obrazowy wyraz Pana wewnętrznego stanu. Może wiązać się z wewnętrznym doświadczeniem bycia niechcianym, niekochanym — nie tylko przez partnerkę, ale być może także przez ważne figury z Pana przeszłości. Pana ból może być nie tylko reakcją na utratę konkretnej osoby, ale także głęboko poruszać wcześniejsze, być może nie do końca uświadomione lęki przed porzuceniem i odrzuceniem.

Myślę, że to, czego Pan najbardziej teraz potrzebuje, to uznać i przeżyć ten ból, bez ucieczki, bez przymusu działania. To też czas, by sprawdzić, czego naprawdę Pan teraz chce, ale nie w relacji z narzeczoną, ale w relacji z samym sobą. Terapia, którą Pan rozpoczął, na pewno pomoże zrozumieć, co się dzieje z Panem tu i teraz (w ciele, emocjach i świadomości), a także zastanowić się, dlaczego rozstanie wywołało aż tak głębokie emocje. 

 

Życzę Panu, by odnalazł Pan spokój i ukojenie i odnalazł nadzieję na lepszą przyszłość.  

Zdjęcie Karolina Maciejewicz

Karolina Maciejewicz

Psycholog
60 odpowiedzi na forum

Cześć Piotr, 

 

Dziękuję Ci za zaufanie i podzielenie się tym, co przeżywasz. Rozstanie, zwłaszcza kiedy uczucia są nadal żywe i silne, jest jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń emocjonalnych. 

 

To, co czujesz, jest w pełni zrozumiałe. Żal, tęsknota, bezradność, rozpacz, dezorientacja, potrzeba kontaktu, to objawy głębokiego przywiązania i straty. Twój ból ma swoje źródło nie tylko w utracie osoby, ale też w gwałtownym przerwania więzi z osobą, która dawała Ci poczucie bezpieczeństwa i sensu.

 

Robisz coś bardzo ważnego, szukasz pomocy i pracujesz nad sobą. Terapia to nie tylko sposób na przetrwanie tego bólu, ale także na zrozumienie siebie głębiej: skąd bierze się Twój lęk przed stratą, jak wygląda Twoje przywiązanie w relacjach, jakie wzorce powtarzasz. To nie jest „zmiana dla niej” to szansa, by zbudować coś prawdziwego w sobie, niezależnie od tego, czy ta relacja jeszcze powróci.

 

Twoja była partnerka może rzeczywiście cierpieć, ale jednocześnie wiedzieć, że nie chce lub nie może być już w tej relacji. Ludzie nie zawsze odchodzą z nienawiści, czasem odchodzą, mimo że coś do kogoś wciąż czują. Z Twojego opisu wynika, że ona stopniowo się oddalała. Teraz się odcina i to może być jej sposób na poradzenie sobie z sytuacją. 

 

Czy się jeszcze odezwie? Tego nikt nie może Ci powiedzieć z całą pewnością. Ale czekanie na to jako na jedyną nadzieję zatrzymuje Cię w miejscu. Zamiast żyć dalej, trwasz w napięciu, karmiąc się wizją powrotu. A to podtrzymuje cierpienie.

 

Z pozdrowieniami, 

Karolina Maciejewicz 

Zdjęcie Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Psycholog
132 odpowiedzi na forum

Witaj Piotrze!

Bardzo dziękuję Ci, że podzieliłeś się tak trudnym doświadczeniem. To, co opisałaś, pokazuje, że była to dla Ciebie trudna emocjonalnie sytuacja, która wywołała silne reakcje. Emocje takie jak rozczarowanie, żal czy złość pojawiają się wtedy, gdy coś, na czym nam zależy, nie przebiega tak, jak oczekiwaliśmy. To normalne, że odczuwasz je intensywnie, zwłaszcza w sytuacji, gdzie w grę wchodziły oceny, autorytet promotorki i Twoje zaangażowanie. Wycofanie, które wtedy nastąpiło, mogło być sposobem Twojej psychiki na poradzenie sobie z poczuciem niesprawiedliwości. Dystansowanie się od osoby, która kojarzyła się z tym doświadczeniem, było próbą ochrony siebie przed kolejnymi trudnymi emocjami. Taka reakcja jest naturalna w sytuacjach, które wywołują poczucie zagrożenia emocjonalnego lub poczucia, że granice zostały naruszone. Okres, który był potrzebny na ponowne zbliżenie się do promotorki, był procesem wewnętrznym. Emocje często potrzebują czasu, żeby się uspokoić i żeby móc spojrzeć na sytuację z większym dystansem. Ten proces, choć długi, pozwolił Ci na odbudowanie relacji i znalezienie dla niej nowej jakości. Twoja reakcja nie była przesadzona. W relacjach, w których pojawia się element zależności i napięcia, takie odczucia są zrozumiałe. Stres, obawa przed oceną i poczucie, że ktoś ważny nie zareagował tak, jak tego potrzebowałaś, mogły zadziałać na wyobraźnię i wzmocnić emocje. Twoje zachowanie i uczucia miały sens w tej sytuacji. Warto potraktować to jako doświadczenie, które pozwoliło Ci lepiej zrozumieć swoje granice i potrzeby. Masz prawo do emocji i do refleksji nad nimi. To element rozwoju i uczenia się o sobie. Trzymaj się, przesyłam dużo ciepła!

 

Z pozdrowieniami 

 

Kacper Urbanek 

Psycholog diagnosta 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Czy chodzenie do kosciola dla spokoju ojca to brak granic czy swiadomy kompromis?
Jestem dorosła i wychowałam się w praktykującej rodzinie katolickiej. Obecnie nie podzielam przekonań religijnych mojego ojca, ale nadal chodzę do kościoła, ponieważ nie chcę sprawiać mu przykrości. Mój tata bardzo poważnie traktuje kwestie grzechu ciężkiego, zbawienia i wiecznego potępienia. Obawiam się, że gdyby dowiedział się o mojej niewierze, bardzo by się załamał, ponieważ szczerze wierzy, że mogłabym zostać potępiona - plus czułby, ze zawiódł jako rodzic. Podczas ostatniej konsultacji psycholożka zwróciła mi uwagę, że postępuję wbrew sobie i nie stawiam odpowiednich granic, ze moja rodzina ingeruje w moje życie jako osoby dorosłej. Mam jednak wrażenie, że nie uwzględniła perspektywy mojego ojca i nie uwzględniła tego, że moja decyzja jest pewnym kompromisem. Samo chodzenie do kościoła nie jest dla mnie wielkim wyrzeczeniem. Natomiast gdybym widziała, jak bardzo tata cierpi z mojego powodu, sama cierpiałabym jeszcze bardziej. Doszłoby do tego poczucie winy, że go zawiodłam. Dlatego wydaje mi się, że po prostu wybieram mniejsze zło. Nie chodzi o to, że nie potrafię podejmować własnych decyzji, tylko o to, że biorę pod uwagę również uczucia bliskiej osoby oraz nasze relacje i potencjalne koszty. Czy takie postępowanie rzeczywiście świadczy o niedojrzałości i problemach z granicami? Czy nie może być po prostu świadomym kompromisem, który w tej sytuacji uważam za rozsądniejszy?
0 odpowiedzi
Jak radzić sobie z samotnością, wahaniem nastroju i problemami w relacjach?
Byłam samotniczką już od dzieciństwa miałam jedną przyjaciółkę przez siedem lat potem nastąpił we mnie taki etap sprawiania jej przykrości bo wywoływało we mnie to jakiejś ciekawe emocję — w późniejszych etapach swojego życia cierpiałam na zaburzenie somatyczne przez chroniczny stres przez szkołę miałam problemy z rówieśnikami — potem wróciłam do swojego stanu z okresu sprawiania przykrości przyjaciółce czułam się jak nowonarodzona jednak pusta w środku niby się uśmiechałam i śmiałam gdy mnie coś rozbawiło kluczowym pytaniem było "czy faktycznie jestem szczęśliwa" — wystąpiły też u mnie problemy z agresją jak coś mnie wkurzyło lub szło nie po mojej myśli, brak mi też przywiązania nie jestem w stanie traktować ludzi jako przyjaciół czy znajomych raczej są mi potrzebni do konkretnych rzeczy gdy się nimi nudze nieświadomie wyniszczam tą znajomość co nie wzbudza we mnie jakiś emocji , czasami żałuję że nie skrzywdziłam tej osoby jeszcze bardziej. — warto uwzględnić że w życiu zależy mi na jednym rodzicach i pieniądzach dla których byłabym się w stanie poświęcić w 100% — jednak co też zauważyłam to rzadkie ale występujące wahania nastroju które bardzo mnie też męczą jak wystąpią.
7 odpowiedzi
Mam wrażenie, ze życie nie jest dla mnie. Mam narzeczonego, nasz ślub planowany jest na sierpień. Ja odsuwam wszystkie przygotowania.
Mam wrażenie, ze życie nie jest dla mnie. Mam narzeczonego, nasz ślub planowany jest na sierpień. Ja odsuwam wszystkie przygotowania. Wiem, że chcę z nim być i kocham go, ale nie potrafię podejmować żadnych decyzji związanych np, z ubieraniem się. Mój wybór sukni ślubnej wyglądał tak, że płakałam w przymierzalni, wychodziłam i uśmiechałam się. Nigdy nie zaakceptuję tego jak wyglądam, choć wszyscy mówią ze jestem piękna. Czasem mam lepszy czas, właśnie w takim czasie zrezygnowałam rok temu z rozpoczętej psychoterapii. Moje życie to jeden wielki chaos. Nie potrafię podejmować decyzji, całe życie miotam się i nie wiem co chce robić w życiu. Łapie różne prace. Zawsze byłam bardzo mądra ale w końcu nie poszłam na studia bo nie umiałam podjąć decyzji. Przerastają mnie najprostsze rzeczy. Jestem idealistka. Chciałabym żeby wszystko było perfekcyjne, ale nie potrafię ogarnąć wokół siebie najprostszych rzeczy jeśli chodzi o strefę fizyczna. Mam wrażenie ze co chwile jestem kimś innym, całe życie się do kogoś porównuje i próbuje żyć cudzym życiem, ponieważ moje jest tak okropne. Czasem staram się cieszyć małymi rzeczami i „jakoś” żyć, jak wszyscy, ale czasem już się po prostu nie da tłumić tego co jest we mnie. Jestem jednym wielkim chaosem i bałaganem bez pasji, zainteresowań, wykształcenia. Jedyne czego Zawsze wiedziałam w życiu ze chce to mieć rodzine, męża i dzieci. Ale jak mam to zrobić skoro nie potrafię nawet przygotować się do własnego ślubu? Jak mam zostać żona i mama, nie potrafiąc ogarnąć najprostszych rzeczy wokol siebie? Co przekaże swoim dzieciom w genach? To ze nic nie potrafię i wszystko mnie przerasta? Nie potrafię żyć. Życie nie jest dla mnie. Tyle razy próbowałam. Naprawdę, co chwile próbuje. Ale zawsze dostaje kopa w twarz. Kupiłam ładne okulary, złamałam je. Kupiłam kurtkę, zalałam ją woskiem. Mam wrażenie ze cały świat jest przeciwko mnie. Wydaje mi się ze jedyna opcja w której mogłabym żyć to domek w środku lasu, cisza, brak ludzi, brak bodźców, tylko spacery i nic więcej. Bo życie w społeczeństwie jest dla mnie czymś niemożliwym. Zaczęła się teraz wiosna, a ja chodze ze łzami w oczach patrząc na tych wszystkich ludzi w wiosennych płaszczykach, kamizelkach i adidasach. Ja chodze w starej zimowej kurtce, ponieważ nie umiem nic wokół siebie załatwić. Nie mam stylu, nie mam pasji, nie mam wykształcenia, nie mam życia. Co robić? Narzeczony zachęca mnie do pójścia do specjalisty. Chodziłam. Niby było fajnie ale życie wciąż było za ciężkie. Mam wrażenie ze jestem taka jedyna i nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Mam 21 lat, a czuje się jak niemowlę potrzebujące nieustannej opieki i kogoś kto podejmowałby za mnie wszystkie decyzje życiowe…
1 odpowiedź
W związkach szukam poczucia bezpieczeństwa, którego nigdy nie miałam. Jak wyjść z błędnego myślenia?
Witam, byłam w paru związkach, te związki zawsze kończyły się porażką, bo szukałam w nich bezpieczeństwa. Jak mogę wyjść z tego błędnego koła?
3 odpowiedzi
Jak radzić sobie z problemem zazdrości i obawą przed zdradą w związku?
Witam, jestem w związku z mężczyzną który nie krył przede mną że spotkał się zanim mnie poznał przede mną z 7 kobietami z którymi sypiał ( jest atrakcyjny ) kocham go- on mnie też , ale często zauważam że ogląda kobiety na WP pl jak wyskakują takie pół nagie , jak idziemy do centrum handlowego chce się podobać kobietom i prowokuje do tego aby na niego patrzały kobiety tak go widzę jakby szukał ofiar tzn kobiet ładnych atrakcyjnych … nie wiem co o Tym Myśleć bo czuję że mnie bardzo kocha ale jest jakby trochę kobieciarzem … co robić ? Czy dojdzie do zdrady jak tego nie zmieni ?
4 odpowiedzi
Jak radzić sobie z przeszłością w związku? Partner nie akceptuje mojej historii
Witam. Mam problem w moim obecnym związku. A mianowicie mój partner nie może pogodzić się z tym w jakim związku byłam przed nim. Był to związek w którym wogóle nie powinnam się znaleźć(chorowałam na depresję i było mi wszystko jedno z kim i gdzie jestem) poprzedni partner to kryminalista i toksyk przez duże T. Mój obecny partner kiedy się o tym dowiedział i poznał moją osobę nie może pogodzić się z tym że taka osoba jak ja mogła zrobić coś takiego.. minął prawie rok odkąd jesteśmy razem i co chwilę prowadzone są „wojny” w tym temacie. On nie może odpuścić ja nie chcę o tym rozmawiać bądź odpowiadam co mi ślina na język przyniesie czasem niezgodnie z prawdą o czym on wie i oskarża mnie o kłamstwo a ja mam tego tematu serdecznie dość ponieważ nie po to stanęłam na nogi i nie po to jestem dziś tu gdzie jestem aby non stop wracać do przeszłości… co zrobić? Oprócz tego tematu który jest kością niezgody układa nam się na prawdę dobrze… niestety tamten temat mnie totalnie wyczerpuje i rozbija psychicznie i zdrowotnie.. Pozdrawiam
10 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.