Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Rozstanie z narzeczoną, ból emocjonalny i szansa na odbudowę relacji

Moją narzeczoną rozstała się ze mną dwa tygodnie temu. Cały kwiecień próbowaliśmy walczyć o związek, ale po rozstaniu zaczęła się stopniowo odcinać. W tym momencie jestem całkowicie zablokowany (z desperacji próbowałem wszystkiego, by jakoś ją przekonać do siebie). Wiem już, że mimo jednego medium, przez które mogę się z nią skontaktować, nie mogę już się odzywać, bo będzie tylko gorzej. Ona niby cierpi przez to rozstanie, aczkolwiek wcześniej mówiła, że mnie nie kocha. Nie wiem, co już mam robić, nie wiem, kiedy się odezwie (powinna, z racji tego, że nie zapomina o nikim), i czy w ogóle istnieje jakakolwiek szansa na zbudowanie nowej relacji. Przeprosiłem ją za popełnione błędy i zapewniałem, że się zmienię (wiem, co z mojej strony przekonało ją do rozwiązania wszystkiego). Zacząłem nad sobą pracować, chodzę do terapeuty w celu naprawy swojej psychiki (bardzo mocno panikuję i boję się, że kogoś stracę). Wiem, że prawdopodobnie to już jest definitywny koniec, ale ciągle mam nadzieję, że po jakimś czasie wszystko się odmieni. Nie wiem, co już mam robić, ból związany ze stratą jest niesamowity, ciągle o niej myślę, nie jestem w stanie uciec od tych wspomnień i emocji. Czuję się aktualnie (przez wzgląd na całkowite odcięcie się ode mnie, gdzie nie skrzywdziłem jej w żaden sposób) strasznie, jak bezpański pies wyrzucony tak po prostu na drogę. Co mam zrobić? Czy ta nadzieja w ogóle ma sens? Czy w ogóle istnieje jakaś szansa na to, że się odezwie?

User Forum

Piotr

11 miesięcy temu
Aleksandra Nizińska

Aleksandra Nizińska

Dziękuję, że się tym podzieliłeś. Rozstanie z bliską osobą to jedno z najtrudniejszych doświadczeń emocjonalnych. Tęsknota, ból, bezsilność — to wszystko jest naturalną reakcją na stratę kogoś, kogo kochasz.

To, że czujesz się porzucony i zdezorientowany, wynika z żałoby po relacji. Psychologowie opisują ten proces jako etapy: zaprzeczenie, złość, smutek, nadzieja, aż po akceptację. Nie ma w tym nic nienormalnego — przeżywasz stratę po swojemu.

To również normalne, że wciąż masz nadzieję. Ale warto zadać sobie pytanie: czy ta nadzieja wspiera Cię, czy zatrzymuje w miejscu? Jeśli kontakt jest jednostronny, a druga strona się odcina, to próby kontaktu mogą tylko pogłębić cierpienie.

Robisz ważny krok — chodzisz na terapię i pracujesz nad sobą. To kluczowe, szczególnie gdy boisz się utraty i reagujesz silnym lękiem. Terapeuta pomoże Ci lepiej zrozumieć siebie i odbudować poczucie bezpieczeństwa.

Co możesz teraz zrobić?
– pozwól sobie czuć – nie tłum emocji, ale też ich nie podsycaj.
– unikaj nadmiaru bodźców: zdjęć, wiadomości, wspólnych miejsc.
– zadbaj o codzienność: sen, jedzenie, ruch. To małe kroki, które pomagają wrócić do równowagi.
– zapisuj swoje myśli i emocje – to pomaga zrozumieć, co naprawdę czujesz i ułatwia pracę terapeutyczną.

Czy jest szansa, że się odezwie? Może. Ale Twoje życie nie może zależeć od tego, co zrobi druga osoba. Związek powinien być oparty na wzajemności, nie na błaganiu o drugą szansę.

Najważniejsze teraz to odzyskać siebie — nie po to, by odzyskać byłą partnerkę, ale by znów poczuć się dobrze we własnej skórze. Warto przemyśleć napisanie listu pożegnalnego, kiedy będziesz miał w sobie gotowość — nie do wysłania, ale by zamknąć ten etap emocjonalnie. To często bardzo pomaga.

 

Pozdrawiam,

Aleksandra Nizińska

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Poradnia Psychologiczno Seksuologiczna "Czas na zmiany"

Poradnia Psychologiczno Seksuologiczna "Czas na zmiany"

Rozstanie, zwłaszcza tak nagłe i połączone z poczuciem odcięcia i braku wpływu, jest niezwykle trudnym doświadczeniem. To naturalne, że czujesz się zagubiony, zraniony i pełen sprzecznych emocji – nadziei na odnowienie kontaktu mieszkającej z rozpaczą po stracie. Metafora "bezpańskiego psa" bardzo mocno oddaje to uczucie opuszczenia i braku przynależności, które teraz Ci towarzyszy.

To, co opisujesz – desperackie próby przekonania jej, panika, strach przed stratą – to typowe reakcje na zagrożenie dla ważnej więzi. Nasz mózg i ciało wpadają w tryb "walki o przetrwanie" tej relacji, co często prowadzi do działań, które paradoksalnie przynoszą odwrotny skutek, pogłębiając dystans.

Masz absolutną rację w jednym: odzywanie się teraz, zwłaszcza po próbach "przekonywania", prawdopodobnie przyniosłoby odwrotny skutek i utrwaliłoby jej decyzję o odcięciu. Dajesz jej w ten sposób to, czego w tej chwili być może potrzebuje – przestrzeni. Choć dla Ciebie jest to niewyobrażalnie trudne, brak kontaktu z Twojej strony jest teraz najrozsądniejszym krokiem.

Pytasz, czy nadzieja ma sens, czy się odezwie i czy jest szansa na przyszłość. Prawda jest taka, że nie wiemy i nie możemy wiedzieć, co przyniesie przyszłość ani co myśli druga osoba. Skupianie się na tych pytaniach, na spekulacjach, czy ona się odezwie i kiedy, utrzymuje Cię w zawieszeniu, w bólu i bezsilności. Twoja energia koncentruje się na czymś, na co nie masz wpływu. To jak czekanie na pociąg, który nie ma wyznaczonego rozkładu jazdy.

 

 

Z perspektywy terapii (zwłaszcza nurtów 3. fali, takich jak Terapia Akceptacji i Zaangażowania, ACT), kluczem w takich momentach jest:

 

Akceptacja: To nie znaczy zgoda czy polubienie sytuacji, ale uznanie jej realności. Akceptacja, że rozstanie miało miejsce, że ból jest obecny, że nie wiesz, czy i kiedy ona się odezwie. Walka z rzeczywistością ("To nie powinno się wydarzyć!", "Ona musi się odezwać!", "Muszę przestać czuć ten ból!") tylko potęguje cierpienie. Pozwól sobie poczuć ten ból, tę pustkę, ten lęk – są one naturalnymi, choć niezwykle trudnymi, częściami procesu żałoby po związku.

 

Skupienie się na sobie: To jest jedyna sfera, na którą masz realny wpływ. Bardzo dobrze, że rozpocząłeś terapię! To ogromnie ważny krok. Pracując nad swoim lękiem przed stratą, nad mechanizmami paniki, nie tylko pomagasz sobie przejść przez obecny kryzys, ale także budujesz zdrowsze podstawy pod każdą przyszłą relację – czy to z nią (jeśli kiedyś przyszłość przyniesie taką możliwość, co obecnie jest wielkim znakiem zapytania), czy z kimś innym.

 

Wartości i zaangażowanie: Kiedy jesteśmy w silnym bólu, łatwo zapominamy o tym, co jest dla nas ważne poza związkiem. Co było dla Ciebie istotne przed tą relacją? Pasje, przyjaciele, rozwój, zdrowie fizyczne? Nawet w małych krokach staraj się wracać do tych obszarów. Zaangażowanie w działania zgodne z Twoimi wartościami, nawet pomimo bólu, przywraca poczucie sensu i własnej sprawczości.

 

Ta nadzieja na powrót jest naturalna, pełni często rolę "lekarstwa" na nieznośny ból i niepewność. Jednak jeśli staje się jedynym punktem zaczepienia i uniemożliwia Ci skupienie się na teraźniejszości i pracy nad sobą, wtedy może być bardziej szkodliwa niż pomocna. Szansa na przyszłość z nią (lub z kimkolwiek) zawsze będzie większa, jeśli będziesz osobą stabilną, świadomą swoich mechanizmów i potrafiącą tworzyć zdrowe relacje, a to wymaga pracy nad sobą teraz.

 

Co konkretnie możesz zrobić?

Kontynuuj terapię: Wykorzystaj wsparcie terapeuty, aby przepracować lęk przed stratą i mechanizmy paniki.

Zaakceptuj brak kontaktu: Potraktuj to odcięcie jako sygnał, że teraz czas skupić się wyłącznie na sobie. Powstrzymaj się od prób kontaktu.

Pozwól sobie na żałobę: Ból jest naturalny. Nie uciekaj od niego za wszelką cenę (choć zdrowe formy dystrakcji są w porządku), ale też nie utożsamiaj się z nim całkowicie. Obserwuj swoje myśli i emocje bez oceniania ich.

Zadbaj o podstawy: Sen, jedzenie, ruch fizyczny – w kryzysie łatwo o nich zapomnieć, a są kluczowe dla równowagi psychicznej.

Znajdź wsparcie w innych relacjach: Spędzaj czas z przyjaciółmi, rodziną.

Skup się na swoich wartościach: Co jest dla Ciebie ważne? Poświęć czas na te obszary.

Czucie się jak "bezpański pies" jest bolesne, ale pamiętaj – Twoja wartość jako osoby nie zależy od tej relacji ani od tego, czy ktoś inny się z Tobą skontaktuje. Jesteś wartościowym człowiekiem, który przeżywa trudny moment.

Koncentracja na tym, co Ty możesz zrobić dla siebie w tej chwili, jest kluczem do przejścia przez ten kryzys i zbudowania stabilniejszej przyszłości. Nie patrz wstecz ani nie wybiegaj zbyt daleko w przyszłość – skup się na teraźniejszości i na procesie leczenia własnych ran.

 

Jeśli czujesz, że potrzebujesz bardziej spersonalizowanego wsparcia w przejściu przez ten proces i pracy nad lękiem przed stratą, zachęcam do kontaktu ze specjalistą. Jesteś na dobrej drodze, korzystając już z terapii. Trzymaj się.

11 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Piotrze, 

 

To, co teraz przeżywasz, jest bardzo trudnym i bolesnym doświadczeniem. Strata kogoś, kogo kochamy, może wywołać uczucia żalu, lęku i ogromnego zagubienia. Przede wszystkim chcę Ci powiedzieć, że Twoje emocje są naturalne. Masz prawo odczuwać ból, tęsknotę i niepewność.

To, że szukasz wsparcia i uczęszczasz na terapię, jest niezwykle ważnym krokiem. Pracujesz nad sobą i to wymaga ogromnej odwagi. 

Rozumiem, że czujesz się teraz jak „bezpański pies”, ale to poczucie odrzucenia jest wynikiem bólu emocjonalnego, a nie obiektywną prawdą o Tobie. Jesteś wartościową osobą, niezależnie od tego, czy ktoś jest obok Ciebie, czy nie.

Nie ma pewności, czy ona się odezwie i czy uda się Wam odbudować relację. To jest coś, na co masz wpływ tylko do pewnego stopnia. Ale masz pełną kontrolę nad tym, jak zadbasz o siebie w tym trudnym czasie.

Staraj się otaczać ludźmi, którzy Cię wspierają, rób rzeczy, które sprawiają Ci choć odrobinę radości, a przede wszystkim bądź dla siebie wyrozumiały. 

 

Z wyrazami szacunku,

Justyna Bejmert 

Psycholog

11 miesięcy temu
Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

Bardzo mi przykro, przez co pan przechodzi, ale z pana listu wynika, że uczęszcza pan na terapie, więc proszę dać sobie czas na przepracowanie tych emocji. 
Żadne rozstania nie są przyjemne i przechodzimy po nich żałobę, bo jest to strata, która bardzo boli.  Proszę dać sobie czas na przeżycie bólu. 
Jeżeli pana była partnerka nie chce z panem rozmawiać, to proszę to uszanować i dać jej przestrzeń oraz czas. A to, że ona się odcięła i nie chce z panem kontaktu, może oznaczać , że podjęła już decyzję, ale jest jej równie trudno. Proszę jednak uszanować jej granice i przepracować te emocje oraz żal po stracie z terapeutą. 

K Rosenbajger

Psycholog

11 miesięcy temu
Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

To, co Pan czuje, jest normalną reakcją na stratę (ból, tęsknota, chaos emocji). Rozstanie boli, szczególnie gdy wiązał Pan z tą relacją duże nadzieje. Dziś najważniejsze jest nie to, czy ona wróci, tylko co Pan zrobi ze sobą.

Ma Pan prawo cierpieć, ale też ma Pan wpływ na to, jak przejdzie przez ten czas. Walka  o kontakt tylko pogłębia ranę. Skupienie się na sobie, by się odbudować, pójście na terapię to dobry kierunek. Nadzieja może być ciężarem, jeśli trzyma Pana w miejscu. Jeśli kiedyś ona się odezwie, wtedy podejmie Pan decyzję.  Dziś warto zadbać o siebie. To jedyne, co naprawdę zależy od Pana. I to wystarczy na teraz.

11 miesięcy temu
Katarzyna Szadziewska

Katarzyna Szadziewska

W opisanej przez Pana sytuacji, zakończenia relacji z narzeczoną, wybrzmiewa dużo bólu i bezsilności. Widać rozpacz, tęsknotę, zagubienie i wielkie pragnienie odzyskania bliskiej osoby, a także niepokój o przyszłość.  Mówi Pan, że czuje się jak bezpański pies — to bardzo mocny, obrazowy wyraz Pana wewnętrznego stanu. Może wiązać się z wewnętrznym doświadczeniem bycia niechcianym, niekochanym — nie tylko przez partnerkę, ale być może także przez ważne figury z Pana przeszłości. Pana ból może być nie tylko reakcją na utratę konkretnej osoby, ale także głęboko poruszać wcześniejsze, być może nie do końca uświadomione lęki przed porzuceniem i odrzuceniem.

Myślę, że to, czego Pan najbardziej teraz potrzebuje, to uznać i przeżyć ten ból, bez ucieczki, bez przymusu działania. To też czas, by sprawdzić, czego naprawdę Pan teraz chce, ale nie w relacji z narzeczoną, ale w relacji z samym sobą. Terapia, którą Pan rozpoczął, na pewno pomoże zrozumieć, co się dzieje z Panem tu i teraz (w ciele, emocjach i świadomości), a także zastanowić się, dlaczego rozstanie wywołało aż tak głębokie emocje. 

 

Życzę Panu, by odnalazł Pan spokój i ukojenie i odnalazł nadzieję na lepszą przyszłość.  

11 miesięcy temu
Karolina Maciejewicz

Karolina Maciejewicz

Cześć Piotr, 

 

Dziękuję Ci za zaufanie i podzielenie się tym, co przeżywasz. Rozstanie, zwłaszcza kiedy uczucia są nadal żywe i silne, jest jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń emocjonalnych. 

 

To, co czujesz, jest w pełni zrozumiałe. Żal, tęsknota, bezradność, rozpacz, dezorientacja, potrzeba kontaktu, to objawy głębokiego przywiązania i straty. Twój ból ma swoje źródło nie tylko w utracie osoby, ale też w gwałtownym przerwania więzi z osobą, która dawała Ci poczucie bezpieczeństwa i sensu.

 

Robisz coś bardzo ważnego, szukasz pomocy i pracujesz nad sobą. Terapia to nie tylko sposób na przetrwanie tego bólu, ale także na zrozumienie siebie głębiej: skąd bierze się Twój lęk przed stratą, jak wygląda Twoje przywiązanie w relacjach, jakie wzorce powtarzasz. To nie jest „zmiana dla niej” to szansa, by zbudować coś prawdziwego w sobie, niezależnie od tego, czy ta relacja jeszcze powróci.

 

Twoja była partnerka może rzeczywiście cierpieć, ale jednocześnie wiedzieć, że nie chce lub nie może być już w tej relacji. Ludzie nie zawsze odchodzą z nienawiści, czasem odchodzą, mimo że coś do kogoś wciąż czują. Z Twojego opisu wynika, że ona stopniowo się oddalała. Teraz się odcina i to może być jej sposób na poradzenie sobie z sytuacją. 

 

Czy się jeszcze odezwie? Tego nikt nie może Ci powiedzieć z całą pewnością. Ale czekanie na to jako na jedyną nadzieję zatrzymuje Cię w miejscu. Zamiast żyć dalej, trwasz w napięciu, karmiąc się wizją powrotu. A to podtrzymuje cierpienie.

 

Z pozdrowieniami, 

Karolina Maciejewicz 

11 miesięcy temu
Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Witaj Piotrze!

Bardzo dziękuję Ci, że podzieliłeś się tak trudnym doświadczeniem. To, co opisałaś, pokazuje, że była to dla Ciebie trudna emocjonalnie sytuacja, która wywołała silne reakcje. Emocje takie jak rozczarowanie, żal czy złość pojawiają się wtedy, gdy coś, na czym nam zależy, nie przebiega tak, jak oczekiwaliśmy. To normalne, że odczuwasz je intensywnie, zwłaszcza w sytuacji, gdzie w grę wchodziły oceny, autorytet promotorki i Twoje zaangażowanie. Wycofanie, które wtedy nastąpiło, mogło być sposobem Twojej psychiki na poradzenie sobie z poczuciem niesprawiedliwości. Dystansowanie się od osoby, która kojarzyła się z tym doświadczeniem, było próbą ochrony siebie przed kolejnymi trudnymi emocjami. Taka reakcja jest naturalna w sytuacjach, które wywołują poczucie zagrożenia emocjonalnego lub poczucia, że granice zostały naruszone. Okres, który był potrzebny na ponowne zbliżenie się do promotorki, był procesem wewnętrznym. Emocje często potrzebują czasu, żeby się uspokoić i żeby móc spojrzeć na sytuację z większym dystansem. Ten proces, choć długi, pozwolił Ci na odbudowanie relacji i znalezienie dla niej nowej jakości. Twoja reakcja nie była przesadzona. W relacjach, w których pojawia się element zależności i napięcia, takie odczucia są zrozumiałe. Stres, obawa przed oceną i poczucie, że ktoś ważny nie zareagował tak, jak tego potrzebowałaś, mogły zadziałać na wyobraźnię i wzmocnić emocje. Twoje zachowanie i uczucia miały sens w tej sytuacji. Warto potraktować to jako doświadczenie, które pozwoliło Ci lepiej zrozumieć swoje granice i potrzeby. Masz prawo do emocji i do refleksji nad nimi. To element rozwoju i uczenia się o sobie. Trzymaj się, przesyłam dużo ciepła!

 

Z pozdrowieniami 

 

Kacper Urbanek 

Psycholog diagnosta 

10 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Zakończenie związku
Zakończenie związku. Witam, opiszę pokrótce swoją sytuację. Zostawiła mnie dziewczyna po 2 latach związku. Twierdząc, że musi to sobie wszystko przemyśleć. Po dwóch miesiącach do mnie przyjechała, wytłumaczyć mi, co zrobiłem źle. Wypominała mi różne sytuacje, ale ja też miałem co do jej zachowania uwagi w tym związku, choćby usuwanie przede mną wiadomości, bo jak twierdziła, nie chciała „żebym tracił humor” albo usuwanie w historii połączeń na komunikatorach rozmów przez kamerkę z kolegą. Postanowiłem więc, że do niej nie wrócę, bo nawet gdy miałem się zastanowić czy do niej chce wrócić (dała mi czas, żebym to przemyślał, bo ona chciała wrócić, ja nie), to gdy nie odpisywałem jej 6 godzin, miała do mnie pretensje, że nie odpisuje, gdzie ja potrzebowałem po prostu czasu dla siebie… Zresztą nie uznaje przerw w związku, czy takich rozstań, bo to już druga taka sytuacja. Rozumiem raz, ale nie drugi. Zaznaczę, że chciałem pracować nad tym związkiem gdy byliśmy razem, ale ona totalnie nie chciała ze mną rozmawiać zbywając mnie tekstami, np. „Że teraz się musi skupić, bo prowadzi”, „Teraz gotuje”, „Teraz jestem zmęczona”. W ogóle od jakiegoś czasu było ciężko z nią porozmawiać, bo ciągle twierdziła, że potrzebuje czasu. Lubiła mnie też kontrolować, miała cały czas moją lokalizację dostępną i hasła do wszystkich social mediów. Właściwie to nie wiem czemu się na to zgodziłem z perspektywy czasu. Chyba był to mój pierwszy poważny związek i nie wiedziałem, jak się zachować. Tak przynajmniej staram się tłumaczyć. Tylko teraz jestem załamany, bo przeprowadziłem się 500 km dla tej dziewczyny, wiązałem z nią przyszłość, a teraz zostałem sam w dużym mieście. Nikogo tu nie znam, rodzina jest daleko i co najwyżej mogę do nich pojechać na urlopie… jest mi bardzo smutno z tego powodu i czuję się samotny. Czasami sobie po prostu nie radzę i płaczę w domu. Przy ludziach nie daję sobie tego poznać i mówię, że jest okej, ale w domu gdy jestem sam, przygniata mnie czasami ciężar moich decyzji, które podjąłem i chyba już sam siebie przestaje lubić i się zastanawiam, dlaczego bylem taki głupi i nie posłuchałem kogoś bliskiego. Z drugiej strony moi bliscy to też ciężki temat. Rodzice się mną nigdy za bardzo nie interesowali, nie rozmawiali, często się kłócili między sobą, ojciec przesadzał z alkoholem, więc chciałem się wyprowadzić od nich jak najszybciej, ale mimo to za nimi czasem tęsknie jacy by nie byli…. Utrzymuje z nimi kontakt telefonicznie, ale w ogóle mam wrażenie, ze mnie nie słuchają… mówią tylko co u nich, albo czy im nie pożyczę pieniędzy…. Chciałbym po prostu czuć się dobrze, a ostatnio kiepsko mi to idzie i poznać wartościową osobę, która kieruje się jakimiś wartościami, ale im bardziej poznaje ten świat i ludzi to mam wrażenie, ze najczęściej, na czym ludziom zależy to pieniądze, seks i alkohol. Proszę o jakąś radę, pomoc, cokolwiek…
Przemocowy mąż, boję się odejść ze względu na dzieci i że sobie coś zrobi.

Jestem z mężem od 18 lat (10 lat po ślubie). Gdy się poznaliśmy Mąż był człowiekiem bardzo skromnym, delikatnym i spokojnym. 

Gdy urodził się pierwszy syn zaczęły się bardzo nerwowe sytuacje. W kłótniach Mąż potrafił uderzać pięścią w drzwi aż zrobił w nich dziurę, rozwalił mi telefon twierdząc, że go zdradzam. Niejednokrotnie groził, że sobie coś zrobi. 

Często robi awantury przy dzieciach i to mnie najbardziej boli. Zarzuca mi, że to wszystko moja wina, bo ja mało z nim współżyje. A ja już po tych wszystkich wydarzeniach zamknęłam się na niego. Ciężko mi z nim rozmawiać, dzielić problemami, śmiać. Nasze rozmowy to tylko są na temat dzieci. Nie chcę, żeby mnie przytulał, dotykał. On twierdzi, że czuje się bardzo odrzucony. 

Ostatnio w kłótni powiedział przy dzieciach "pakuj się i wypier*alaj ". Wczoraj przez godzinę krzyczał na mnie jaka jestem okropna, bo znowu się z nim nie kocham, że pójdzie do moich koleżanek jak tak dalej będzie, znowu, że sobie coś zrobi. Kazał mi wybierać albo on albo moja rodzina. Nie mam od niego zbyt wiele pomocy, jest wiecznie chronicznie zmęczony. W domu rzadko robi coś sam od siebie, o wszystko muszę się prosić, albo obiecuje ze coś zrobi a nie robi. I znowu zostaje z tym ja. Mam ochotę odejść, ale boję się, że faktycznie sobie coś zrobi. No i dzieci...kochają go strasznie....

Mam trudność w relacji z chłopakiem, ponieważ z wyglądu przypomina mi ojczyma, którego nie lubię.
Jakiś czas temu poznałam chłopaka. Spotkaliśmy się i wcześniej tego nie dostrzegałam, ale gdy go zobaczyłam to zauważyłam, że jest on wizualnie nieco podobny do mojego ojczyma, z którym to nie mam dobrych wspomnień. Bardzo lubię tego chłopaka, nawiązała się dobra relacja i nie chciałabym tego kończyć, ale myśl w mojej głowie, że jest on podobny nie daje mi spokoju. Zapytałam wśród bliskich i nie widzą oni podobieństwa, ale nadal ta myśl mnie nie opuszcza.
Osoba z autyzmem poszukuje wsparcia: problemy rodzinne, zajęcia terapeutyczne i lęki przed szpitalem

Jestem osobą w spektrum Autyzmu. Mam 29 lat, nie mam przyjaciół ani nie mam z kim sensownie porozmawiać o tym, czego mi bardzo jest potrzebne w życiu. Byłem w 2021 roku w Szpitalu Psychiatrycznym w IPIN w Warszawie i bardzo boję się, że znowu tam trafię, ponieważ leki, które dostaje od psychiatry, nie pomagają mi za dobrze. Nigdy nie byłem u żadnego terapeuty, a uczęszczam do jednej z placówek terapii zajęciowej, w której chcą mnie przenieść do innej placówki, też która by się specjalizowała pomocą takim ludziom. Dodatkowo jeszcze jest jedna sprawa, a mianowicie 30 sierpnia 2025 roku jest Wesele, na które nie chce iść, bo nie mam osoby towarzyszącej, która by ze mną chciała pójść na nie, a dodatkowo podobno tam też będzie dziadek mój, z którym nie umiem się zbytnio dogadać i który po chamsku obraża mojego ojca, twierdząc, że z nim byłoby mi lepiej, niż z matką moją, bo też takie stwierdzenie posiada partner matki mojej, który chciałby, aby ojciec przejął prawo do opieki nade mną, a na razie nie jest to możliwe. Gdzie szukać pomocy w tej kwestii, gdzie pisać i czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym byłby wskazaniem do tego, żeby moje samopoczucie wyglądało lepiej, bo boję się tam iść, jakby co, bo boję się, że dostanę od kogoś krzywdy tam, a prawdopodobnie przez sytuację w domu matki mojej zachorowałem oprócz autyzmu na chorobę afektywną dwubiegunową, przez to, że żyje w dwóch światach - w świecie matki mojej, gdzie partner matki jest despotą i który pije alkohol i w świecie ojca mojego, który widać, że mnie bardzo kocha, bo zanim często zdarza mi się bardzo szlochać, bo także nie raz za dawnym miejscem zamieszkania, w którym miałem przyjaciół i dziewczynę, także mi się zdarza nawet przez sen szlochać, bo tęsknie bardzo za tamtymi chwilami, kiedy ojciec był jeszcze z nami i wiem, że wiele znaczy teraz dla mnie słowo "Tata", a przysiągłem sobie na swoje życie, że jeśli mimo autyzmu byłbym kiedyś tatą, czego bardzo pragnę, bo nawet ojczymem mogę zostać, to nie będę takim despotą, jakim jest obecny partner matki mojej, który obraża mnie od glutów, a nie raz od ojca mojego, przez co chciałem coś sobie zrobić, bo do tego mnie namawiał tak jak dziadek mój, którego w duchu nienawidzę za to. I mam pytanie, czy jestem dobrym człowiekiem mimo tego, że nie raz dostaje ataki od matki swojej, która boi się tego, że ją dla jakieś dziewczyny zostawię i że się od matki mojej wyprowadzę do niej lub do ojca mojego, bo mama moja mu zazdrości tego, że lepiej mu się w życiu układa od niej, przez co swoje frustracje wyładowuje na mnie, a ja później na takiej jednej dziewczynie z tej terapii zajęciowej o imieniu Joanna, przez co ją teraz bardzo przepraszam i jej rodzinę a szczególnie matkę jej, bo także swoje frustracje, które wynoszę z domu partnera matki mojej, na innych w tej placówce przenoszę. 

Proszę o odpowiedź, bo przez to, co się dzieje w placówce terapeutycznej, gdzie dostaje groźby telefonami do matki mojej i do ojca mojego jak nie spełnię ich oczekiwań, nie wiem, czy ja jestem winny temu wszystkiemu, czy oni są winni temu, że do takiego stanu mnie doprowadzili, który zagraża teraz zdrowiu psychicznemu mojemu i innych głównie tej dziewczynie, która tam uczęszcza od 2019 roku, bo też wiele razy się skarżyła matce rodzicom swoim na mnie, że jej taki Kuba z Aspergerem dokucza, przez co boję się teraz poważnych konsekwencji, że zostanę szybko wydalony z placówki zajęciowej, w której na szczęście jeszcze jestem i na szczęście mnie jeszcze nie wywalili z niej, a choć chcą teraz tam pisać do kuratorium oświaty o przeniesienie mnie do innej placówki też dla osób z Aspergerem, bo prawdopodobnie nie rozumieją, na czym polega moja niepełnosprawność, bo także prawdopodobnie nie rozumie także tego oprócz ojca mojego część otoczenia, w którym od 2017 roku mieszkam a w poprzednim miejscu zamieszkania rozumieli, na czym to polega i z czym to się je, bo też oprócz dziewczyny, z którą tam byłem to także interesowała się mną pewna dziewczyna o Imieniu Ania, którą bardzo chciałbym kiedyś znów zobaczyć i ciekawym doświadczeniem byłoby i nie raz sobie wyobrażam, co by było, gdybym to ja jej był chłopakiem a ona moją partnerką, bo widać, że mimo tego, że byłem w związku, to się mną trochę interesowała i nie raz mówiła, że w przeciwieństwie do mojej dziewczyny, z którą byłem na balu maturalnym w 2017 roku, nigdy by takiego świństwa, jakie mi ona zrobiła wtedy, mi nie zrobiła i że nigdy w przeciwieństwie do niej by mnie nie uderzyła. Pozdrawiam Kuba. A moim takim marzeniem jest, by się znalazła rzeczywiście placówka lub ośrodek, w którym nie stanie mi się żadna krzywda, bo takie marzenie ma też sąsiad mój, którego kuzyn mnie od 2022 roku nachodzi, a policja nic z tym zrobić dalej nie może i bardzo bym chciał, żeby znalazł się sposób na niego jakiś i także na dziadka mojego, który jest ojcem mamy mojej, który wysyła maile i pisma do prokuratury na mnie i na rodzinę moją i też kiedyś słyszałem, że chciał wysłać w tajemnicy bez mojej zgody zgłoszenie do Wojskowej Komisji Okręgowej i chciałbym powiedzieć, że gdyby się też znalazł sposób jakiś na to wszystko, to bym był bardzo zadowolony i nawet jeszcze bardziej szczęśliwy niż jestem teraz i marzę o najpiękniejszym w życiu poranku, kiedy obudzę się obok mojej ukochanej partnerki mimo Autyzmu a mimo zniechęcenia i mimo tego, że ludzie we mnie już nie wierzą, to ja nadal w siebie mocno wierzę i w to też wierzę cały czas, że gdzieś tam, a nawet i na rodzinnym śląsku, jak i nawet może i w Warszawie właśnie czeka na mnie przyszła żona. 

Córka 18 lat po rozstaniu z chłopakiem w spektrum autyzmu – jak poradzić sobie z jego nowym związkiem?
DZIEN DOBRY. Córka spotykała się z chłopakiem, był bardzo nieśmiały . Okazało się ze jest pod opieką psychologa na terapii. Córka bardzo go wspierała w całej terapii, cieszyła się z każdego sukcesu. Miał wahania nastroju ale zawsze było to spowodowane lekami i nerwowa i beznadzieją sytuacja w domu . Fajnie spędzali czas, uczyli się wszystkiego razem ( pierwszy pocałunek, przytulanie ). Rozmawiał tylko z córką, przy nas mało się otwierał- pomyślałam taki typ. Okazało się ze dostał diagnozę zaburzenia spectrum autyzmu. I Wtedy jeszcze bardziej się wycofał, ale córka nadal go wspierała . Jest na terapii około 4 lat corka nawet sugerowała aby zmienił lekarza bo nie widać było efektów . Aż w końcu córka poddała się , poprosiła o przerwę. (trwała około 2 miesiacy). Potem się spotkali i zadecydowali o rozstaniu. Córka powiedziała ze będzie na niego czekała a on ma nad sobą pracować, tak razem uzgodnili. Nagle okazało się ze on ma nowa, a mi serce pęka . cała robotę terapeutyczną wykonała moja córka…..a teraz tamta spija śmietankę…..nagle zrobił się taki lowelas…..ze nagle z tak nieśmiałego chłopaka zrobił się otwarty na nowa relację. i to tak szybko. jest bardzo zaburzony. Jak sobie z tym poradzić ?? córka lat 18 .
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.