
- Strona główna
- Forum
- LGBTQIA+, związki i relacje
- Kolega, który też...
Kolega, który też jest homoseksualny, ma żonę, dzieci i nie potrafi się przełamać.
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Widzę, że przechodzi pan ciężkie chwil w związku z zaistniałą sytuacją. Nie umiem odpowiedzieć pau na pytanie czy istnieje szansa na stały związek, ale z pana listu wwynika, że oboje zainwestowaliście dużo w te relacje, na płaszczyźnie emocjonalnej jak i fizycznej. Wszystko zależy od tego jak gotowa jest druga strona i czy wogole jest gotowa podjąć jakieś kroki, aby z panem budować stały związek.
Proponowałabym szczera rozmowa odnośnie oczekiwań obu stron co do tej relacji byłaby najlepszym wyjściem.
Bardzo ważne w tej całej sytuacji są dzieci, które prawdopodobnie będą potrzebowały wsparcia specjalisty, jeżeli dojdzie do rozpadu związku oraz wyjawienia innej orientacji seksualnej.
K Rosenbajger
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zofia Kardasz-Parker
Dzień dobry,
trudno orzec za osobę jaka ma orientację, tym bardziej, że może też być biseksualna, panseksualna itd..
Pytanie czy jest szansa na stały związek, to pytanie do Was samych. jakie Pan ma wyobrażenia stałego związku, jak by to miało wyglądać, jakie ma Pan oczekiwania itp i te same kwestie z drugiej strony.
W opisanej sytuacji chyba ciężko będzie znaleźć wyjście, żeby nikomu nie było przykro. Ważne jest żebyście szczerze ze sobą porozmawiali, jak to widzicie w przyszłości, do czego chcecie dążyć - czy Wasze cele są zbieżne. Związek buduje się w razem i tak też dobrze jest planować przyszłość i podejmować decyzje.
Pozdrawiam serdecznie
Zofia Kardasz

Zobacz podobne
Dzień dobry, wraz z moją obecną partnerką wracamy często do mojej przeszłości. Jest to dla niej bardzo bolesny etap mojego życia, ciężki do akceptacji zwłaszcza, że okłamałem ją w kwestii mojej byłej relacji i straciłem jej zaufanie. Chciałbym zaznaczyć, że przed nią byłem rok w toksycznej relacji, w której stosowano wobec mnie przemoc psychiczną. Zdrady, kłamstwa, manipulacje faktami, szantaż emocjonalny, chorobliwa zazdrość, obniżanie poczucia własnej wartości. Chciałbym dowiedzieć się, dlaczego zachowywałem się na końcu tamtego związku w określony sposób. Z mojego punktu widzenia sytuacja wygląda tak, że przez cały związek podejmowałem próby rozstań, ale bezskutecznie, miałem wątpliwości (zaczęło się bardzo wcześnie, bo próbowałem zakończyć tą relację po 2tyg znajomości). Im dalej brnąłem w tą relację, tym były one większe. Stałem się złym człowiekiem, wręcz jej odbiciem z czasem trwania tej relacji, kłótnie, wyzwiska i oddalanie się. Problem pojawia się w tym, że w ostatnich 2msc związku czułem się bezsilny, moje poczucie własnej wartości nie istniało, czułem ogromne poczucie winy, robiłem nieustanne problemy, bo podejrzewałem, że była partnerka mnie zdradza, ale nie umiałem nic udowodnić. Jak okazało się kilka msc po rozstaniu, miała wielu partnerów i z każdym był ten sam schemat, który opisałem wyżej. I tutaj chciałbym prosić o pomoc, otóż nieustannie sprzeczam się z moją obecną partnerką o moją przeszłość. Nie pamiętam praktycznie nic z tamtego związku, mimo że był on rok temu, moja partnerka mi nie wierzy. Doprowadziło to do tego, że rozmawialiśmy przez cały nasz związek o mojej byłej relacji praktycznie codziennie i dostawałem mnóstwo szczegółowych pytań takich jak, ile razy zdarzyło mi się popłakać w tamtej relacji, ile razy miałem stany lękowe i prosiłem, żeby była partnerka ze mną nie zrywała, ile razy uprawialiśmy seks w ostatnim miesiącu związku. Tych pytań było bardzo dużo, ale na żadne nie znam konkretnej odpowiedzi, bo nie pamiętam nic z tamtej relacji. Ciągle odpowiadam nie wiem, a z czasem kiedy partnerka zaczęła wizualizować „co mogło” się wydarzyć i przedstawiać mi całą historię to zacząłem wątpić w to, co jest prawdą, a co nie, zacząłem mówić, że „możliwe, że była taka sytuacja” mimo że nie przychodziło mi żadne wspomnienie związane z tym. Doszło do tego, że próbowałem wszystkiego, bo nic nie pomagało, potrafiliśmy rozmawiać codziennie po 7-8h na temat mojej byłej relacji i zacząłem jej mówić to, co chciała usłyszeć i potwierdzać jej czarne myśli. Żeby tylko zaakceptowała najgorszą prawdę i żebyśmy mogli iść dalej. Problemem jest również to, że moja partnerka uważa, że miałem ogromne uczucia do mojej byłej partnerki i mimo że w tamtym okresie miałem ogromne wątpliwości, co do uczuć, wręcz przez większość czasu myślałem o tym, że jej nie kocham, nie widzę z nią przyszłości, chciałem odejść, to na końcu dopuściłem się bardzo desperackich rzeczy, takich jak terapia dla par, terapia indywidualna, żeby zrozumieć siebie, bo byłem okropnie pogubiony, proszenie, żeby mnie nie zostawiała, pisanie maili po rozstaniu, bo byłem wszędzie zablokowany, kwiatek pod drzwi po tygodniu od zerwania i pójście do psychiatry z podejrzeniem depresji, gdzie brałem leki przez okres 2-3tyg (sam przerwałem w momencie, jak zacząłem się lepiej czuć). Nie wiem, dlaczego to robiłem, bo tak jak wspomniałem wyżej, kiedy tylko nie czułem zagrożenia, że zostanę sam i byłem spokojny i nawet w kłótniach z byłą partnerką ja wiedziałem, że nie chce z nią być i nie mam do niej żadnych uczuć, ale kiedy dochodziło do rozstań bądź sugerowania, że z nami koniec, zachowywałem się jak desperat. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego się tak zachowywałem, mimo tego że byłem świadomy w jakiej relacji jestem, chciałem odejść i nie miałem żadnych uczuć. Przez to, że rozmawialiśmy o mojej byłej relacji praktycznie codziennie przez rok związku, gdzie w między czasie partnerkę okłamałem, mówiłem jej to, co chciała usłyszeć, wątpiłem w swoje słowa i mówiłem, że „mogło się tak zdarzyć” wszystko się pomieszało do takiego stopnia, że ani ona, ani ja nie wiemy, co jest prawdą. Partnerka mi kompletnie nie ufa. Wszystko co dla niej robię i co ją wyróżnia jest traktowane w taki sposób, że tam zachowywałem się tak samo. Czuję i widzę ogromną różnicę pomiędzy moim obecną związek a byłym, największą w sobie i w moich staraniach o relacje. Ale im więcej robię, tym więcej rzeczy jest mi zakładane, że zrobiłem w tamtej relacji. Nie umiem wytłumaczyć partnerce, że nie może być we wszystkim pierwsza, bo każdy ma jakąś przeszłość i nawet jak się coś powiela takie jak kupowanie kwiatów to ona nie widzi różnicy pomiędzy 3-4 bukietami w poprzednim związku a 2-3 bukietami w miesiącu dla niej, wszystkie pozytywne rzeczy są pomijane, a to, co robiłem w poprzedniej relacji jest wyolbrzymiane. Zaznaczam, że doszło do tego, że pisaliśmy do mojej byłej partnerki, bo w trakcie trwania obecnego związku dostałem od niej zdjęcia na maila z podpisem i nie daje mi spokoju, rozmawiałem z jej obecnym partnerem i eskalowało to do takiego stopnia, że pisaliśmy do innych ludzi, którzy z nią byli i każdy potwierdza ten sam schemat, jakby każdy związek był taki sam. Zostałem oskarżony o wiele rzeczy, z których nie umiem się wytłumaczyć, bo obecna partnerka mi nie wierzy. Moja była partnerka do samego końca kłamała odnośnie wszystkiego obecnemu partnerowi, mimo że mieliśmy dowody, kłamała na mój temat i opowiadała różne historie, takie jak pobicie, zaręczyny, mimo że nigdy takie sytuacje się nie wydarzyły. Nie wiem, co mam robić, nie wiem jak rozplątać tą spiralę i pomóc partnerce zostawić przeszłość za sobą.
Witam serdecznie, mój mąż nie skupia się na mnie, interesują go inne kobiety, dzwoni do nich i pisze po kryjomu, kiedy chce rozwiązać problem, wtedy słyszę, że jestem głupia i wymyślam wszystko. Na różnych stronach lajkuje zdjęcia obcych kobiet, nie mam już siły walczyć z wiatrakami
Mam spory problem z lękiem przed intymnością i czuję, że to naprawdę odbija się na moich relacjach. Kiedy zaczynam czuć, że ktoś chce się do mnie zbliżyć – emocjonalnie czy fizycznie – pojawia się we mnie ogromny niepokój i automatyczna chęć wycofania się. To strasznie frustrujące, bo chciałabym mieć głębsze, bardziej autentyczne relacje, ale ten lęk wydaje się nie do pokonania.
Dzień dobry, czuję się bezsilny, nie wiem, co robić. Moja dziewczyna od roku nie daje mi spokoju z moją przeszłością, ja nie potrafię stawiać granic i czuję, że jej „historie” na temat tego, co zrobiłem w przeszłości, wpływają na moje wypowiedzi, często sugerując mi, co zrobiłem, wątpię w to, co naprawdę było. Powiedziałem jej już kilka razy to, co chciała usłyszeć, bo zapewniała mnie, że jak powiem prawdę, to ona zacznie to przerabiać i walczyć o nas. Zaznaczę ,że okłamałem ją kilka razy odnośnie do mojej przeszłości ze strachu przed utratą związku i poczucia wstydu za przeszłość (jest to dla mnie ciężki temat, bo byłem w toksycznej relacji). Czy powinienem mówić jej to, co chce usłyszeć? Nie znam już rozwiązania tego problemu, rzeczywistość z przeszłością się bardzo zmieszały i sam nie wiem, co jest prawdą, bo tak często poruszaliśmy te tematy, a ja po mojej byłej relacji nie pamiętam nic. Nie radzę już sobie ze zmianami humoru, każdą najmniejszą rzecz powoduje, że z wielkiej miłości potrafimy w sekundę stać się wrogami. Jestem oskarżany o manipulacje, bo pisze jej, że rozumiem ja i chcę być dla niej wsparciem tak samo, jak chce wziąć odpowiedzialność za moje kłamstwa z przeszłości. Jestem oskarżany również o love bombing, bo po 2msc związku zacząłem wspominać o rodzinie, od roku czasu przerobiłem mnóstwo rzeczy dla niej, nie robię jej żadnych problemów, jestem praktycznie codziennie do jej dyspozycji, planuje randki, kupuje kwiaty kilka razy w miesiącu, staram się jakościowo spędzać z nią czas i poświęcać uwagę. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić, czuję wyrzuty sumienia i odnoszę wrażenie,jakby to była wszystko moja wina, mimo, że naprawdę nie pamiętam tego, o co ona mnie pyta. Nie chce zaspokajać jej leków tym, co chce usłyszeć, ale zrobiłem tak już kilka razy i to wszystko się okropnie zmieszało. Nie chce się rozstawać, czuję jakbym był złą osobą i robił coś źle, a chce tylko dobrze.

