Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Boję się zajęć na studiach, że nie poradzę sobie na angielskim i w laboratorium. Analizuję też moje spotkania, to, co powiedziałam czy mogłam powiedzieć.

Dzień Dobry. Jestem na 2 roku studiów i boję się zajęć w laboratorium i zajęć z angielskiego. Wydaje mi się, że nie mam jeszcze żadnych umiejętności i boję się, że coś zepsuję. Nie mam problemów z samą nauką i egzaminami, ale nic nie umiem zrobić. Cały czas czuję lęk i chce mi się płakać. Boję się też mówić po angielsku, że czegoś nie zrozumiem albo się zatnę i nic nie powiem, bo inni mają angielski na wysokim poziomie. Dodatkowo ostatnio mam cały czas natrętne myśli, że powiedziałam coś głupiego albo że kogoś nieumyślnie uraziłam, chociaż nie mam powodów, żeby tak myśleć i po powrocie do domu analizuje wszystko, co powiedziałam. Nie mogę spać w nocy. Boję się, że już zawsze tak będzie i nigdy nie znajdę pracy albo nie poradzę sobie w napisaniu pracy licencjackiej. Czy leki na uspokojenie od psychiatry mogłyby mi pomóc? Dziękuję za odpowiedź i przepraszam, że się tak rozpisałam.
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Pani A>N>

Przede wszystkim zapraszam do indywidualnej konsultacji, żeby pochylić nad tym, co Pani teraz przeżywa - dotrzeć do przyczyn i źródeł myślenia o sobie, które Pani nie służy i pomału zmiany tego sposobu. Szczerze mówiąc nie uważam, żeby leki były od razu potrzebne, a poza tym one same problemu nie rozwiązują.

Patrząc obiektywnie jest Pani w sytuacji życiowej która wystawia Panią często na próby radzenia sobie ze stresem…więc to co istotne to poszukiwanie w sobie zasobów  - pomedytowanie nad sytuacjami, z którymi w życiu już sobie Pani poradziła, nad cechami charakteru o których Pani wie, że je ma i które pomagają gdy dzieje się coś wymagającego i trudnego. Warto tak troszkę popatrzeć na siebie z boku, być może ze świadectwami szkolnymi i indeksem w ręku, a być może z kimś kto Panią dobrze zna i faktycznie wyszczególnić swoje pozytywne strony - począwszy od cech, po osiągnięcia, sukcesu, umiejętności. Jest Pani mocno skupiona na tym, co w Pani do poprawy i nie proszę o to skupienie i wypisanie pozytywów, żeby pławić się w próżności, ale żeby wyposażyła się Pani w zasoby do radzenia sobie właśnie z przekonaniem “nie poradzę sobie”.

Druga sprawa to ocena tego ile na dzień dzisiejszy obowiązków, aktywności, problemów bierze Pani na siebie - czy faktycznie musi ich być tyle i czy faktycznie ma Pani przestrzeń na odpoczynek, uwolnienie myśli, na to, co jest dla Pani przyjemne….taka mam sugestie że to brak równowagi między tym co Pani założyła, że musi zrobić, a tym co chce Pani robić jest zachwiana…

Serdecznie zapraszam na mój profil: Agnieszka Wloka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alina Borowska

Alina Borowska

Witam, czytam, że Pani cierpi, ale też, że jest Pani świadoma swoich przeżyć wewnętrznych.  Ma pani wrażenie, że lęk Pani nie opuszcza. Zauważa Pani, że trudno jej poradzić sobie z myślami, ciągłym analizowaniem swoich działań. To napięcie wpływa na pani życie w różnych aspektach, powoduje problemy ze snem. 

Pani A.N. nie jest Pani sama w tym cierpieniu, wierzę i doświadczyłam w swojej pracy, że ludzie cierpiący z powodu lęku mogą znacznie poprawić jakość swojego życia. Myślę, że mogłaby tu być pomocna psychoterapia poznawczo- behawioralna. Oczywiście pomocna może być również wizyta u psychiatry i wprowadzenie farmakoterapii. Jednak uzupełnienie jej psychoterapią sprawi, że efekty będą lepsze i trwalsze. 

Pozdrawiam serdecznie

psycholog, Alina Borowska

Eliza Szymkowiak

Eliza Szymkowiak

Dzień dobry,

Czytając Pani opis to zalecam wpierw konsultację z psychiatrą, pod kątem pojawiających się silnych lęków oraz trudności ze snem i natrętnych myśli. Współczesne leki dają dość dobre efekty a konsultacja z lekarzem umożliwi uniknięcie przeoczenia innych ważnych kwestii. Leczenie psychiatryczne może jak najbardziej być wspierane terapią własną, na której warto przyjrzeć się skąd pochodzi ten lęk oraz wzmocnić Pani zasoby. 

 

Łączę pozdrowienia 

Eliza Urbaniak

Marek Smalarz

Marek Smalarz

Szanowa Pani,

Dziękuję za odwagę w podzieleniu się swoimi uczuciami i obawami. To bardzo ważne, aby otwarcie rozmawiać o swoich emocjach i problemach, szczególnie gdy odczuwamy silny lęk i stres.

Pani obawy dotyczące zajęć w laboratorium i zajęć z angielskiego są zrozumiałe, szczególnie na początku studiów. Ważne jest, aby pamiętała Pani, że to początek edukcji. Pracując systematycznie i konsekwentnie, z czasem nabędzie Pani umiejętności niezbędnych do wykonywania zadań w laboratorium i komunikowania się po angielsku.

Co do Pani natrętnych myśli i lęków z nimi związanych, warto pamiętać, że są one częstym objawem zaburzeń lękowych, którym warto się przyjrzeć bliżej.. W takich przypadkach, ważne jest skonsultowanie się z lekarzem psychiatrą lub psychoterapeutą, aby uzyskać profesjonalną ocenę i odpowiednie wsparcie.

Leki na uspokojenie mogą być jednym z elementów terapii, jednak nie są one zalecane jako pierwsza linia obrony. Psychoterapia połączona z farmakologią jest skuteczną metodą leczenia zaburzeń lękowych i natręctw myślowych. Warto również rozmawiać o swoich uczuciach i obawach z terapeutą, aby zidentyfikować głębsze przyczyny i znaleźć skuteczne strategie radzenia sobie.

Proszę się nie przejmować, że się Pani rozpisała. Ważne jest, abyś miała Pani możliwość wyrażenia swoich myśli i uczuć. Proszę pamiętać, że nie jest Pani sama w swoich problemach, i istnieją profesjonaliści gotowi pomóc.

Jeśli ma Pani dalsze pytania lub potrzebuje wsparcia, proszę się zwrócić do mnie. Jestem tutaj, aby Panią wesprzeć.

Dziękuję za zaufanie i odwagę w podzieleniu się swoimi obawami.

pozdrawiam

Marek Smalarz
Psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Zobacz podobne

Mam w sobie ogromną chęć i motywację do spełniania planów, jednak problemy zdrowotne sprawiają, że się boję i wiem, że utrudniają mi drogę. Jak sobie poradzić?
Mam wiele celów do osiągnięcia. Nie są one zbyt łatwe, ale mam plan i chcę je realizować. Jednak moje zdrowie jest kiepskie i ciągle mam jakiś problem zdrowotny. Niedawno też zdiagnozowano u mnie PCOS, co odbiera mi chęci i siły do codziennego funkcjonowania. Przede mną leczenie i się tego wszystkiego obawiam, martwię się czy kiedykolwiek będę w pełni zdrowa, więc czy moje starania w ogóle się opłacają. Jak dodać sobie siły i motywacji w kiepskim zdanie zdrowia?
Czy moje życie romantyczne odbiega od normy? Introwertyczność i nieśmiałość w relacjach
Dzień dobry! Jestem 25-letnią kobietą z niepełnosprawnością, prawdopodobna neuroatypowością (nie diagnozowałam się jeszcze, bo sytuacja finansowa mi nie pozwalała i jeszcze jakiś czas pozwalać nie będzie) i chorobą przewlekłą. Jestem introwertyczna, nieśmiała, spokojna, wrażliwa i empatyczna, szczególnie do ludzi z niepełnosprawnościami i chorobami, ale też trochę zakompleksiona przez swoją chorobę i niepełnosprawność. Od wieku nastoletniego w relacjach z płcią przeciwną jestem (wcześniej nie miałam żadnych problemów w relacjach z płcią przeciwną, wręcz przeciwnie - wolałam jako dziewczynka towarzystwo chłopców niż dziewczynek, bo lepiej się z nimi dogadywałam) aż za bardzo ostrożna i efekt jest taki, że w zasadzie nigdy nie miałam partnera, czy nawet chłopaka. Już jako nastolatka skupiałam się raczej na nauce i na inwestowaniu w siebie, bo to była rzecz, w której jestem dobra, efekt jest taki, że w tym roku kończę dobre i wymagające studia - lekarski. Nie wiem, czy to normalne, ale nigdy nie jarały mnie wyskoki typu palenie, picie (zdrowie - biorę na stałe leki, mój stan zdrowia stopniowo się pogarsza, do dziś dbam o zdrowie jak tylko mogę i często chodzę po lekarzach, żeby mieć w miarę dobre samopoczucie i się trzymać, więc z tym nigdy nie eksperymentowałam i nie eksperymentuję), czy imprezowanie, nigdy nie byłam stadna, raczej od końca podstawówki trzymałam się na uboczu. Kompletnie nie rozumiałam też nastoletnich „motyli w brzuchu” (a potem szybki związek, szybki seks, eksperymentowanie - jasne, miałam wtedy kilka cichych zauroczeń, ale już wtedy rozumiałam, że zauroczenie to nie jest miłość i że często ono szybko stygnie kiedy przychodzi codzienność i porządnie poznamy drugiego człowieka) i do tej pory w pewien sposób nie rozumiem szybkich związków opartych na zauroczeniu, które miały być do grobowej deski, jeszcze z ładną instagramową oprawą, a które przy pierwszej trudnej sytuacji się rozpadają - w sumie to wtedy patrzałam na to jak na trochę niedojrzałość obu stron, ale takie związki w wieku nastoletnim to może nie wiem, element czy etap rozwoju emocjonalnego, który u mnie z jakichś powodów nie wystąpił? W zasadzie już od wczesnej młodości od związku oczekiwałam nie tylko partnerstwa romantycznego (wiadomo, sprawy romantyczno-erotyczne to dla mnie też bardzo ważna część związku, bo nie jestem osobą aseksualną), ale też intelektualnego - żeby partner podzielał moje zainteresowania i żeby było zawsze o czym porozmawiać i żeby się wspierać kiedy przyjdzie trudny moment. Nie miałam od liceum też dużego prywatnego kontaktu z mężczyznami - w klasie miałam 5 chłopaków, 4 zajętych i 1 gej. Na studiach taka sama proporcja - na grupę seminaryjną dosłownie kilku chłopaków, wszyscy zajęci i także 1 gej (w 6-osobowej grupie klinicznej miałam same dziewczyny, w parze klinicznej jestem z koleżanką, z którą kumpluje się od 1 roku w sumie najbardziej, poznałyśmy się na forum dotyczącym rekrutacji na studia). Nie mam też starszego ani choć w przybliżonym wieku kuzynostwa ani rodzeństwa, bo jestem najstarsza i to dużo od nich starsza - może gdybym miała miałabym troszkę inny tryb życia, bo miałabym większy kontakt prywatnie z większą liczbą osób starszych lub w zbliżonym wieku poznanymi przez nich? Od końca liceum jednak coraz częściej odczuwam, obserwując rówieśników, którzy są już w poważnych związkach/po ślubach/ mają dzieci albo już poważne związki niedawno skończyli, że chyba coś jest ze mną nie tak i czuję się jakaś zacofana w tych kwestiach i myślę, że przetraciłam swoje najlepsze lata na takie rzeczy i że coś ważnego mnie ominęło. Dodam jeszcze tylko, że nie miałam emocjonalnie nieobecnych i niedojrzałych rodziców rodziców, którzy mieli że tak powiem większościowy tryb życia (młodo związek, młodo ślub, szybko dziecko) którzy nie są zbytnio zadowoleni z mojego trybu i mają to za lenistwo. Prosiłabym o poradę co najlepiej żebym z tym zrobiła i czy coś faktycznie jest ze mną nie tak. Dziękuję z góry za odpowiedzi!
Lęk przed rozpoczęciem rozmowy z obcymi - jak sobie z tym poradzić?
Mam silny lęk przed rozpoczęciem rozmowy z ludźmi. Gdy ktoś inny rozpocznie rozmowę to kontynuuje ją,ale ja sama nie potrafię kogoś obcego o coś zapytać. Czuję też lęk gdy ktoś kogo nie znam do mnie coś mówi. Chciałabym znaleźć znajomych,ale nie potrafię z powodu tej blokady, co to może oznaczać?
Czuję się przytłoczona studiami i brakiem typowego życia studenckiego, boję się, że zmarnuję młodość

Witam, mam 22 lata w tym roku 23. 

Czuję się przytłoczona, czuję, że jestem w tyle. Po liceum miałam rok przerwy, ponieważ musiałam poprawić maturę, aby dostać się na wymarzoną studia, dodatkowo pracowałam zarobkowo, nie miałam wtedy zbyt wielu znajomych, większość czasu spędzałam w domu, co było dla mnie ciosem, ponieważ większość moich znajomych była już na studiach. Dostałam się na studia, na psychologię, ale na studia zaoczne, niestety nie udało mi się na dzienne, ponieważ moje wyniki nie były wystarczające. Uznałam, że mimo to i tak spróbuję, studia bardzo mi się podobają, oprócz tego pracowałam i mieszkałam z rodzicami, a na zajęcia dojeżdżałam co tydzień. Poznałam wiele osób, na uczelni, też znajomych, znajomych, ale nadal brakowało mi takiego “typowego życia studenckiego” np. mieszkania w akademiku czy wynajmowania mieszkania lub pokoju. 

Obecnie jestem na trzecim roku studiów i na drugim roku planowałam wyprowadzić się na próbę do akademika, ale dostałam fajną opcję pracy w miejscowości niedaleko mojego domu rodzinnego i tak zostałam aż do początku 3 roku. Później zachorowałam i przez 4 miesiące przebywałam w domu, jednocześnie szukając pracy, ale już chciałam gdzieś w mieście (pomyślałam, że może w tym razem uda mi się na próbę wyprowadzić - znaleźć pracę, potem może spróbować mieszkania w akademiku), ale niestety pomimo prób dostałam ofertę pracy znowu w tej samej firmie i się zgodziłam, uznałam, że już nie mam zbytnio oszczędności na swoje potrzeby i skoro jest tak ciężko, to przejmuje. Zastanawiam się, czy dobrze robię, oprócz tego moim ogromnym marzeniem jest Erasmus, bardzo chciałabym wyjechać na pierwszym semestrze 4 roku, ale boję się, że się nie uda i że będę żałować, że nie udało mi się ani wyprowadzić, ani wyjechać. Czuję się przytłoczona, większość moich znajomych wyprowadziła się od rodziców na studia, korzystając z młodego wieku studenckiego, a ja mam wrażenie, że dalej stoję w miejscu i boję się, że później będę żałować, że nie zrobiłam tego wcześniej, że zmarnowałam moją młodość. Niby mam jeszcze szansę wyprowadzić się po Erasmusie (jeśli się uda), ale nie wiem, czy będąc coraz starsza, będę chciała mieszkać w akademiku. Nie wiem już co robić, chciałabym się kogoś doradzić, porozmawiać. Za chwilę będę mieć 23, potem 24…a tak nie wykorzystuję tej młodości w pełni. 

Może to błahostka, ale naprawdę co jakiś czas do mnie to wraca i wykańcza emocjonalnie.

Jak pokonać nawyki lękowe po stresującej pracy?

Przez ostatnie 5 lat pracowałam w bardzo stresującej pracy. 

Tak naprawdę przez 7 dni w tygodniu był nacisk ze strony szefa, również wieczorami, bo to była praca na wyższym stanowisku, pod ogromną presją. Zauważyłam, że wykreowały się u mnie nawyki lękowe. To znaczy, teraz mam inną pracę, z tamtą nie mam kontaktu - de facto nie mam wiele stresu w życiu, a codziennie rano budzę się maksymalnie zestresowana, przebudzam się już od 6 godzinę przed budzikiem i jestem w półśnie, przez co potem jestem wymęczona w ciągu dnia. Mam huśtawki nastroju, ale najczęściej wieczorem pojawia się u mnie jakiś stan niepokoju. Dodam, że na sen popalam zioło przepisane normalnie przez lekarza, które mnie uspokaja z reguły, ale czasami jak pokryje mi się to z napadem myśli stresowych, to nagle mam wysoki puls i dość źle się czuje. Pytanie, jak sobie z tym poradzić? 

Trudno mi się cieszyć z życia, gdy czuję, że mój organizm musi się cały czas bać i stresować, co jest nawykiem w pracy, którą skończyłam w wakacje 2024. 

Proszę o pomoc

pracoholizm

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.