
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, traumy
- Chcę się...
Chcę się wyprowadzić z ciężkiego domu, jednak ojciec uległ wypadkowi. Czy wyprowadzka do egoizm?
Maria
TwójPsycholog
Cześć Mario,
jak czytam, wychowywałaś się w domu, w którym nie otrzymałaś bezpieczeństwa, stabilności i radości. Rodzice nie zapewnili Ci zdrowego miejsca do bycia dzieckiem. Nawet jeżeli byłoby odwrotnie, masz pełne prawo do wyprowadzki i prowadzenia życia po swojemu. W przedstawionym opisie, to prawo wydaje się być jeszcze bardziej potrzebne do spełnienia. Opuszczenie domu rodzinnego, szczególnie toksycznego, to bardzo ważna część swojego własnego zdrowienia i rozwoju. Tata uległ wypadkowi, natomiast Ty wciąż jesteś jego dzieckiem - Twoją odpowiedzialnością nigdy nie było i nie będzie opieka nad Nim. Stawianie własnych granic i szanowanie własnych potrzeb nigdy nie jest egoizmem. Chciałabym też, żebyś zastanowiła się, dlaczego nazywasz to egoizmem i boisz się etykiety (spojrzenia kogoś innego) “wyrodnej córki”? Szczególnie w sytuacji, kiedy nie zapewniono Ci podstawowych potrzeb.
Trzymam kciuki :)
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Z Pani informacji wynika, że brakowało jej poczucia bezpieczeństwa w relacji z rodzicami. W wyniku uzależnienia ojca, współuzależniona jest cała rodzina, wynikiem tego jest najwyraźniej parentyfikacja, czyli odwrócenie ról - dziecko przejęło rolę rodzica, opiekując się swoimi opiekunami. Tymczasem powinno być odwrotnie. Opisane zjawisko jest rodzajem przemocy, a w domu doświadczano równocześnie przemocy fizycznej. To mogło wpłynąć na ograniczenie Pani sprawczości w przejęciu inicjatywy nad budowaniem osobistego życia. A ma Pani do tego prawo, z pewnością nie jest to egoizm, ale wyraz troski o siebie. Powodzenia
Katarzyna Waszak - psychoterapeuta
Aleksandra Kaźmierowska
Dzień dobry Mario,
w tej sytuacji warto przede wszystkim zadbać o siebie. Dom, w którym się wychowałaś nie był dla Ciebie bezpiecznym miejscem, doświadczyłaś i z tego co piszesz nadal przeżywasz w nim bardzo dużo napięcia oraz odpowiedzialności za osoby, które są dorosłe i powinny same wziąć odpowiedzialność za swoje życie i relacje które tworzą. Masz prawo do wybierania i stworzenia dla siebie bezpiecznej przestrzeni bez względu na okoliczności, to zdrowy wyraz troski przede wszystkim o samą siebie.
Serdeczności
Aleksandra Kaźmierowska

Zobacz podobne
Z mężem sex magia, codzienność piękne słówka, czułości - kochanie, skarbie zaczepki z jego strony..
Może przejdę do rzeczy, miał kiedyś bardzo bliskie relacje z koleżanką z pracy, aż miesiąc poza pracą spotykali się w ustronnych miejscach, co o tym nawet nie wiedziałam. Dowiedziałam się przypadkiem, kiedy do mnie zadzwoniła koleżanka, że mój mąż jest z jakąś babą pod sklepem około godz. 18.00, tego dnia miał pracować do 21.00 okłamał mnie, nie przyznał się do tego. Po około 8 miesiącach wyszło szydło z worka, sam wyznał prawdę, po czym zablokował kobietę, nie ma z nią kontaktów, twierdząc, że to było na stopie koleżanka kolega. W pracy zaczęli plotkować o nich, że miał z nią romans, dalej razem pracują. Wybaczyłam mężowi, zaufałam a on nagle do mnie od dnia 6 stycznia 2025r zachowuje się bardzo nie stosownie, nie wiem, jak mam to odebrać.
Mówi mi od 3 dni teksty cyt,, jak oddasz psa, to się rozejdziemy, wypierdalaj, jestem złym człowiekiem''.
Zaczęłam te słowa odbierać, jakby mi podpowiadał, że chce, abym to ja jego zostawiła. Nie wiem, co przez to chciał mi powiedzieć??? Obawiam się, bo pomimo wszystko kupuje kwiaty, biżuterię, megaaa sex, mówi mi, że tylko ja, że jestem najważniejsza w jego życiu. Pomimo to rani mnie słowami. Powiedziałam mu otwarcie, że takimi słowami odpycha mnie od siebie, bo żadna kobieta, słysząc od mężczyzny takie słowa, nie będzie chętna być w takim związku.
Co ja mam myśleć, robić???
Dziś był sex z rana magia, mąż napisał mi na messenger, tak stwierdził, że nawet nie byłam zadowolona, że rano był sex, napisałam, że oczywiście, że jestem zadowolona, bo uwielbiam z nim sex, na co akurat nie mam co narzekać.
Nie wiem, czy uczucia są z męża strony szczere, czy to podpucha???? Zazwyczaj chodzi o głupie sprzeczki, że ja tylko wszytko robię w domu on tak naprawdę nic.
Kupił mi pod choinkę psa york, nie kwapi się wychodzić z nim na spacery, ale zapewnia za każdym razem, że rano z nim wyjdzie, co do czego wyręcza się dziećmi.
Byłam zła. Zaczęłam mu wbijać, wrzucać na głowę, a ten do mnie ataki, że 8 miesięcy temu byłaś inna, ładniejsza, a teraz zobacz, jak się zmarnowałaś. Tłumaczę mężowi, że to tylko dlatego, że wszytko w domu jest na mojej głowie.
Nie dociera co chce mu przekazać, nie wiem, co ja mam myśleć, co robić???? Będąc w pracy, potrafi wysyłać nagie zdjęcia, również w domu robić mi moje nagie zdjęcia co nawet mi nie przeszkadza, ale zastanawia mnie po co???
Zapytując męża, stwierdził, że po prostu lubi i chce mieć, bo go jaram, podniecam. Mąż nigdy taki nie był, ileś lat do tyłu też mieliśmy psy, nie było problemów, aby wyszedł - teraz o cokolwiek poproszę, krzyczy na mnie, potrafi wpaść w ataki furii, chce z pięści walić w drzwi, wyzywa mnie, doprowadza do łez, co w ogóle nie ruszają go tak jak kiedyś.
Tak kiedyś ocierał łzy, łagodził sytuację, teraz to niestety ja, ponieważ bardzo go kocham, on o tym wie.
Była nawet sytuacja, że od godz 10.00 aż do 20.00 zaparty był, olewał mnie, odpychał, nie chciał rozmawiać, po prostu jakbym była powietrzem. Potrafi być agresywny, choć mnie nie uderzy. Co, do czego potrafi napisać, że pomoże mi on i sobie naprawić moja jak swoją psychikę, choć tak naprawdę ją psuje.
Proszę o porady, co ja mam myśleć, robić.
Mi mówi, jesteś moją na zawsze, nie pozwolę Ci odejść i sam tego nie chce. Więc po co to wszystko ??
Dlaczego on mi to robi????
Zabija tylko moje uczucia do siebie i on tego nie widzi.
Nigdy nie widział swoich błędów, o wszytko obwiniał mnie. Często potrafi w nerwach mnie krytykować, a sądzi, że ja krytykuje jego, że wbijam mu na łeb. Nie wierze tak szczerze w jego uczucia myślę, że to jest coś na rzeczy, iż prowadzi podwójne życie, mi zamydla oczy.
Obserwuje jego codziennie, nawet mogę w telefonie poszperać, nie ma nic takiego podejrzliwego. Ciągle mówi mi, że z niczym mnie nie kłamie, nie oszukuje, bo mnie bardzo kocha więc czemu takie nagle zmiany słów.????
Czy ja robię coś złego???.czy on jest toksyczny???.
Upadam z sił. Nie mam gdzie odejść, on ma mieszkanie od swej mamy, ma gdzie mieszkać. Czasami wydaje mi się, że on może mnie niszczyć psychicznie i to robi, bo wie, że nie mam gdzie pójść i to jego alibi, choć może się mylę??
Może to ja za dużo od niego żądam??? Nie umie on rozmawiać logicznie, wszystko, co ja nie powiem, odbiera jako atak jego osoby, że się czepiam. Byliśmy 4 razy razem na terapii małżeńskiej. Stwierdził, że nie powinniśmy chodzić, a razem między sobą wszystko poukładać, choć z jego strony widzę, że to nie wyjdzie. Kiedy proponuję, aby sam ze sobą poszedł do psychologa czy psychiatry, potrafi mi powiedzieć, że to ja jestem psychicznie chora. Z niczego nic sobie nie robi.
Potem jakby nigdy nic przeprasza, sądzi, że żałuję, kupuje kwiaty, chce sexu.
Proszę o konkretne wypowiedzi, załamuje ręce kocham go, ale dłużej tego nie zniosę.
