
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z emocjami w kontakcie z dziećmi?
Usunięty Specjalista_tka
Aby być spokojnym i opanowanym w kontakcie z dziećmi, warto zadbać o swoje potrzeby. Jeśli osoba opiekująca się dziećmi jest głodna czy niewyspana lub doświadczyła trudnych sytuacji ze swoimi rodzicami w przeszłości, bardzo łatwo wchodzi w gniew, gdy dzieci nie reagują tak, jak by chciała. Ważne jest w tym dbanie o siebie i szukanie wsparcia - zarówno wśród przyjaciół, jak i profesjonalnej pomocy psychologa/psychoterapeuty.
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Daria Kamińska
Dzień dobry,
na początku gratuluję Pani autorefleksji. To pierwszy krok do potencjalnej zmiany. Pokłady złości, które ujawniają się wraz z postępowaniem naszego rodzicielstwa, naprawdę potrafią zaskoczyć i wpędzić w poczucie winy. Złość jest ważną i potrzebną emocją, która mówi o tym, że coś ważnego właśnie się dzieje, że jakieś nasze granice zostały przekroczone. Jest posłańcem jakiejś ważnej dla nas wartości, za którą tęsknimy i która wydaje się w danym momencie tak bardzo niedostępna, że aby w ogóle móc zwrócić się w jej stronę, zachowujemy się inaczej, niżbyśmy chcieli, zapominając o innych ważnych dla nas wartościach, takich jak cierpliwość, wsparcie czy szacunek. Złość jest zdrowa. Nie jest zdrowe trzymanie złości w sobie, tłumienie i odcinanie się od niej. Złość zawsze znajdzie ujście na zewnątrz w mniej lub bardziej dla nas oczywisty sposób.
- Zamiast więc z tym walczyć, warto zastanowić się nad tym, w jakich sytuacjach i w jakich relacjach (czy tylko w relacji rodzic-dziecko) pojawia się w Pani tak silna złość. Jak Pani interpretuje to, co się dzieje i czy można na to spojrzeć inaczej?
- Ponadto warto przyjrzeć się temu, co się kryje pod złością. Pod wybuchami niekontrolowanej złości często kryją się niezaspokojone potrzeby. Kiedy dopada nas rozdrażnienie, warto rozpoznać, o co tak naprawdę chodzi i – zamiast wybuchać – wyrazić prawdziwą przyczynę niepokoju. To jednak bywa trudne, bo nie mamy kontaktu z naszymi potrzebami.
Może Pani przyjrzeć się swojej złości i nauczyć się z nią lepiej żyć, korzystając np. z takich książek jak Uwaga złość wyd. Natuli - przeznaczoną typowo dla rodziców, Relacje na huśtawce do przyjrzenia się swoim relacjom i emocjom w ogóle Samodzielnie albo ze specjalistą może też Pani przyjrzeć się źródłom Pani silnych reakcji oraz zaplanować takie działania, które umożliwią Pani zyskanie więcej spokoju w relacji z dziećmi i w życiu.
Pozdrawiam serdecznie,
Daria Kamińska

Zobacz podobne
Dzień dobry, żyję w domu, który mnie ukształtował, tylko że nie w ten dobry sposób. W dzieciństwie było dużo upokarzania, krzyków i bicia ze strony rodziców. Teraz jestem dorosła, ale mam wrażenie, że mój organizm dalej działa jak wtedy w trybie ciągłego napięcia. Strasznie denerwują mnie drobne rzeczy. Wiem, że dla kogoś z zewnątrz to może wyglądać jak przesada, ale u mnie to jest reakcja na lata życia w stresie. Wystarczy jeden komentarz, jedno spojrzenie i już czuję, jak wszystko się we mnie zaciska. Najbardziej boli mnie to, że nadal mieszkam w tym domu. Próbuję być w nim szczęśliwa, chociaż to miejsce w ogóle temu nie sprzyja. Marzę o wyprowadzce, o własnym kącie, ale zwyczajnie mnie na to nie stać. I to poczucie, że jestem „uwięziona”, bardzo mnie dobija. Robię naprawdę dużo, sprzątam, gotuję, ogarniam dom, płacę rachunki. Staram się być odpowiedzialna i pomocna. A mimo to ciągle słyszę, że to za mało. Zawsze jest coś źle. Zawsze można było lepiej, szybciej, inaczej. Nie ma docenienia, jest ciągła kontrola i krytyka. Czasem marzę o naprawdę prostych rzeczach. O tym, żeby usiąść wieczorem przed telewizorem. Bez stresu. Bez myśli, że ktoś zaraz zwróci mi uwagę, że na blacie w kuchni stoi kubek po kawie. Bez poczucia, że muszę być w ciągłej gotowości, bo inaczej dostanę opieprz. Chciałabym choć raz poczuć, że mogę być niedoskonała i że świat się od tego nie zawali.Ten dom jest bardzo toksyczny. Nie ma w nim rozmowy, tylko ocenianie. Nie ma wsparcia, tylko wypominanie. Moje emocje są bagatelizowane, a granice praktycznie nie istnieją. Mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak będzie źle. Widzę, jak bardzo mnie to wszystko zmieniło. Mam problem z odpoczynkiem, bo czuję się winna. Mam problem z radością, bo zaraz spodziewam się krytyki. Żyję w napięciu, jakby coś złego miało się wydarzyć w każdej chwili. za każdym razem, gdy słyszę docinki w stylu „ty nic nie robisz”, mimo że robię naprawdę dużo, mam w głowie myśl, że mam już dość tego życia, że jestem w sytuacji w której nigdy nie chciałam być, że moje życie to porażka, że żyje życiem, którego bałam się jako nastolatka :(
Jestem dorosła, a moi rodzice rozwiedli się 3 miesiące temu.
Czy to normalne, że nie jestem w stanie pogodzić się z tym i zaakceptować, że mama zmusza mnie do spędzania świąt z nowym partnerem, którego ja nawet nie poznałam?

