
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, rodzicielstwo i rodzina
- Jaki nurt terapii...
Jaki nurt terapii wybrać przy problemach z nieprzystosowaniem społecznym i nadopiekuńczością rodziców?
Ewa Witkowska-Malinowska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Pigulska
Arkadiusz Parker
Dzień dobry,
pracuję głównie w nurcie psychodynamicznym i tematyka, którą Pan/Pani opisuje jak najbardziej się w niego wpisuje. W psychoterapii ważny jest przede wszystkim kontakt z psychoterapeutą, to jak osoba się czuje w obecności specjalisty, czy może swobodnie mówić, zastanawiać się, być itp. i tym polecam się kierować przy doborze psychoterapeuty (oraz wytycznymi formalnymi, które osoba wcześniej opisała); moim zdaniem nurt jest drugorzędny
Pozdrawiam i życzę znalezienia właściwej osoby psychoterapeutycznej,
Arkadiusz Parker
Adrianna Stawarz
Dzień dobry. Nurt psychoterapii nie ma takie znaczenia. Ważna jest relacja jaką tworzy się z psychoterapeutą jak i własna motywacja do zmiany. Gdy zbuduje się zaufanie do terapeuty, łatwiej będzie zastosować metody jakie będzie proponował pacjent. Dobór metod zależy od indywidualnej sytuacji pacjenta. Szukając psychoterapeuty warto zadawać sobie pytanie na początkowych spotkaniach, jak mi z tym terapeutą jest w kontakcie? Czy jestem w stanie mu zaufać? Jeżeli odpowiedź będzie negatywna, warto szukać dalej. Z poważaniem. Adrianna Stawarz
Usunięty Specjalista_tka
Dzień dobry.
Proponowałabym nurt poznawczo-behawioralny lub terapię schematów. Pozwoli to na zdobycie odpowiednich narzędzi aby radzić sobie z wymienionymi trudnościami. Poza wybranym nurtem ważne jest też to, aby wybrać odpowiedniego terapeutę z którym zbudujecie satysfakcjonującą relację terapeutyczną. Wielu psychologów (w tym ja) oferuje konsultacje pro bono w których można otrzymać bezpłatną pomocą oraz sprawdzić, czy chcemy współpracować z tą osobą.
Służę pomocą, Edyta Kwiatkowska
Usunięty Specjalista_tka
Martyna Tomczak-Wypijewska
Dzień Dobry
Najistotniejszym będzie dopasowanie nurtu terapii do osobistych preferencji, a przede wszystkim znalezienie odpowiednio wykwalifikowanego specjalisty (tzn. osoby po minimum II rok szkolenia z psychoterapii lub już z ukończoną 4 letnią szkołą psychoterapii).
W nurcie poznawczo- behawioralnym w którym pracuję, duży nacisk kładziemy na naukę stretegii radzenia sobie, samoobserwacji, uczymy narzędzi. Osoba uczestnicząca w terapii powinna wykonywać tzw. prace osobiste, czyli zadania do zrobienia/ przemyślenia między sesjami. Psychoterapeuta jest aktywny podczas sesji (zadaje pytania, pokazuje ćwiczenia, modele).
Życzę powodzenia w pracy nad sobą,
Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog psychoterapeuta poznawczo- behawioralny
Gabriela Hombek
Witam. Zdecydowanie polecam pracę w nurcie behawioralno -poznawczy. Dobra jest też praca w nurcie Gestalt. Oba nurty wymagają dużo zaangażowania.
Pozdrawiam
Gabriela Hommbek
specjalista terapii uzależnień
Katarzyna Ochal
Właściwie terapia w każdym nurcie może być skuteczna w tym przypadku. Pytanie jednak jaka forma terapii jest dla takiej osoby odpowiednia- w jakiej będzie się czuła najlepiej.
W pierwszej kolejności wskazałabym nurt psychodynamiczny, żeby ustalić źródło lęku i określić dalsze kroki działania. Jednak jak wspominałam, ważne jest to w jakim nurcie dana osoba będzie się czuła najlepiej.
Jarosław Orzechowski
To prawda, że każdy nurt pozwala na kompleksową pracę z różnego rodzaju problemami natury psychicznej. Jednak tzw. trzecia fala psychoterapii, która czerpie z różnych nurtów "klasycznych", przyniosła rozwiązania szczególnie dobre dla pewnych typów problemów. Rekomenduję terapię schematów. Powodzenia!
Bożena Nagórska
Dzień dobry
W przypadku dorosłego nieprzystosowania, braku samodzielności oraz lęku społecznego wynikającego z nadopiekuńczości rodziców, najbardziej skutecznym wyborem będzie terapia schematów. Nurt ten pozwala dotrzeć do głębokich, zakorzenionych w dzieciństwie przekonań – takich jak schemat „zależności i niekompetencji” czy „podatności na zranienie” – i skutecznie je przetransformować. Równie pomocna będzie klasyczna terapia poznawczo-behawioralna, która poprzez konkretne zadania i stopniowe eksponowanie się na lękowe sytuacje pozwoli Pani krok po kroku zbudować realną autonomię, pewność siebie oraz praktyczne umiejętności społeczne w codziennym życiu.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Rozstałem się z partnerką w ciąży; liczne kłotnie, próba odcięcia od rodziny, wszyscy są źli, jesteś najgorszy, do niczego się nie nadajesz - to słyszałem. Początek ciąży partnerka mówiła bardzo długo, że usunie, później było trochę lepiej, ale znowu kłótnia za kłótnią, spakowałem się i wyprowadziłem, po tygodniu rozmawialiśmy przez telefon, albo to składamy albo będę sobie układać życie na nowo, dla mnie to za szybko, później już było coraz gorzej - kontakt tylko poprzez mail, w wiadomościach 'zniszczę Cie', poinformowała mnie o tym, że urodziła to pojechałem do szpitala, po szpitalu miałem z nią kilka dni kontakt, chciałem po wyjściu przyjechać i porozmawiać, ustalić szczegóły, ale się nie dało 'albo ja uznajesz albo nie mamy o czym rozmawiać', później były badania genetyczne, ustalanie kontaktu przez prawników, udaje mi się spędzać czas z dzieckiem, nie u niej w domu, lecz w hotelu, powiedziała, że mnie nienawidzi, ja im więcej czasu spędzam z dzieckiem, tym bardziej chciałbym przepracować to, co się między nami wydarzyło.
Ona tłumaczy, że wszystko to, co wydarzyło się w ciąży, jest wynikiem jej stanu, ja w pewnym stopniu to rozumiem i chciałbym naprawić naszą relację, ale wydaje mi się, że ona zupełnie nie chce, bardzo zależy mi na kontakcie z dzieckiem, z perspektywy czasu dostrzegam swój błąd, chciałbym to jakoś przepracować, ona nawet nie chce ze mną rozmawiać, tłumaczę, że dla dobra dziecka powinniśmy jakoś współpracować, na co dostaję odpowiedź, że 'musze Cie tolerować i nic więcej'.
Dzień dobry, Jestem na rozdrożu.
Związałem się przed 6 laty z kobietą, która ma dziecko, obecnie 10-letnią dziewczynkę. Jesteśmy taką trochę patchworkową rodziną. Ja mam 40 lat, partnerka 35. Mieszkamy razem, kochamy się. Mała ma kontakt z ojcem, mnie traktuje bardzo dobrze. Ponieważ partnerka pracuje w korporacji, gdzie bardzo dobrze zarabia, ale też i długo pracuje, to ja odbieram jej córkę ze szkoły, gotuję obiady, pomagam w lekcjach. Z biologicznym ojcem też nie ma problemu, jest on obecny w życiu dziewczynki, chociaż założył nową rodzinę i ma kolejne dzieci.
Ja mam więcej czasu, bo wykonuję wolny zawód, ale też finansowo jestem niezależny. Jest jednak inny problem, bo zawsze marzyłem o rodzinie tzn. żonie i własnym dziecku i czuję, że zbliżam się nieuchronnie do momentu, gdy będę zmuszony podjąć trudną decyzję. Z partnerką ten temat był obecny od dawna. Na początkach naszej znajomości twierdziła, że bardzo chce mieć kolejne dziecko, bo sami byliśmy jedynakami i wiemy, że jak to było smutne. Chciała jednak chwilę poczekać, jak się nasza znajomość rozwinie, co dla mnie zrozumiałe.
Ja zresztą też nie chciałbym tak od razu. Nasz związek jest bardzo dobry, kochamy się, okazujemy dużo czułości i wsparcia, jesteśmy pokrewnymi duszami. Już od dłuższego czasu rozmawiamy o przyszłości, budowie domu, wzięciu ślubu. Partnerka zaczęła jednak odwlekać temat dziecka i jestem mocno tym wszystkim podłamany. Na początku twierdziła, że chce skupić się na pracy, gdzie idzie jej bardzo dobrze, jest jeszcze młoda i szkoda jej zostawić to, co osiągnęła, więc dziecko jeszcze chwilę może poczekać. Przed Świętami Bożego Narodzenia przeprosiła mnie i wyznała mi jednak szczerze, że nie chce już mieć więcej dzieci. Długo jej to zajęło i po prostu doszła do momentu, w którym jest w 100% przekonana, że więcej dzieci nie chce mieć. Jestem tym załamany, coś we mnie pękło, czuję się oszukany. W Sylwestra mieliśmy wielką kłótnię, do dzisiaj mamy ciche dni. Zaczyna we mnie też dojrzewać myśl o zakończeniu tej znajomości, bo widzę siebie za 20 lat jako całkowicie samotnego starego faceta. Życie jest nieprzewidywalne, możemy się za kilka lat rozstać, rodzice odejdą, partnerka może umrzeć, cokolwiek się może zdarzyć, a ja zostanę jak palec, bez rodziny.
Nie mam pojęcia jak to wszystko poukładać. Jeśli dojdzie do rozstania, co wydaje mi się dzisiaj nieuchronne, to jak małą do tego przygotować? Ta cała sytuacja mnie niszczy, nie mogę się skupić na niczym innym jak buszowaniu w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi, przeglądam też ogłoszenia z mieszkaniami. Może jednak zostać i spróbować popracować na partnerką, aby zmieniła zdanie w tej kwestii, co wydaje mi się nierealne?

