Wstecz

Witam, mam taki problem, mam wrażenie, że moja 9 letnia córka boi się taty swojego.

Anonimowo

Witam, mam taki problem, mam wrażenie, że moja 9 letnia córka boi się taty swojego. Boi się go, np. obudzić, cały czas pyta czy go kocham, albo żeby taty nie denerwować, boi się czasami odebrać telefon, żeby tata nie był zły. Czy to o czymś świadczy? Znajomi i rodzina mówią mi też, że tylko ze mną zachowuje się bardziej swobodnie- śpiewa, tańczy itd, a gdy jest jej tata to siedzi po prostu. Proszę o odpowiedź.

Dzień dobry,

trudno powiedzieć dlaczego córka tak się zachowuje, zapewne jest tego jakaś przyczyna. Może tata zareagował bardzo nerwowo na jakieś zachowanie córki i teraz obawia się ona, że to się powtórzy (np. Pani nie było wtedy z rodziną). Można spróbować zapytać córkę, dlaczego pyta czy może obudzić tatę, jak to jest gdy tata jest zły.

Bardzo dobrze, że jest Pani uważna na zachowanie córki i stara się też analizować je w szerszym kontekście.

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Witam, 

Zastanawia mnie to, co powstrzymuje Panią od porozmawiania o tym w pierwszej kolejności z tatą córki. Może Pani też się go boi? Jeśli tak to tym bardziej jest to “czerwona lampka”, aby zająć się tą sprawą na poważnie, nie czekając na interwencję z zewnątrz. Reakcja osób bliskich też daje sygnały do niepokoju - proszę delikatnie wypytać córeczkę o jej stosunek do taty i czy coś się wydarzyło między nimi pod nieobecność Pani i jednocześnie dać jej bezpieczeństwo, by mogła zaufać Pani, i że cokolwiek Pani usłyszy-będzie Pani dla niej wsparciem i ochroni ją Pani, jeśli będzie taka potrzeba. 

Podejrzewa Pani coś, ale mam wrażenie, że zamiast zaufać swoim przeczuciom i zbadać sprawę samej, szuka Pani rozwiązania, tak by samej nic nie zrobić - jest Pani dorosła, a Pani córka jest malutka i potrzebuje Pani ochrony, córka zastyga w lęku - to nie wygląda jak zdrowa reakcja na ojca i może to świadczyć o tym ze coś się wydarzyło, co powoduje ten lęk. Bez Pani reakcji na tę sytuację, może Pani narażać córkę na coś, co może mocno rzutować na jej rozwój. Jeśli nie ma Pani gotowości na rozmowę z ojcem córki lub Pani nie ufa temu, co może powiedzieć to najlepiej zwrócić się szybko o wsparcie psychologiczne dla Was obu.

Możliwe, że Pani też potrzebuje wsparcia teraz i ma Pani lęk też o siebie w tej sytuacji - dlatego Pani nie potrafi zadziałać sama w ochronie córki. Wsparcie psychoterapeutyczne może być pomocne.

Pozdrawiam i powodzenia,

Magdalena Chojnacka

Dzień dobry, 

Niestety bardzo trudno wywnioskować cokolwiek na podstawie krótkiego opisu - to pytanie o bardzo wrażliwą kwestię i wymagałoby naprawdę solidnego przyjrzenia się, najlepiej też rozmowy ze specjalistą w kontakcie bezpośrednim. 
Dzieci mają to do siebie, że różnie zachowują się  w obecności różnych opiekunów - zazwyczaj najbardziej swobodnie, pokazując szeroki wachlarz zachowań, w obecności osoby, przy której czują się najbardziej bezpiecznie, bo to z nią spędzają najwięcej czasu. Pytanie jak jest u Państwa w rodzinie? Ponadto wiele kwestii może Pani zaobserwować sama: czy i jak się bawią, jak tata spędza czas z córką, jak reaguje na jej „trudne zachowania”, czy stosuje kary  i nagrody lub też jaki w ogóle jest - czy trzeba uważać, żeby go nie zdenerwować? Czy jest impulsywny, krzyczy? Jaki Pani ma do niego stosunek? Aż wreszcie - czy możecie swobodnie porozmawiać o Pani watpliwościach i obawach? Pozdrawiam 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak podjąć decyzję o przyszłości związku, gdy partnerka rezygnuje z planów na dziecko?

Dzień dobry, Jestem na rozdrożu. 

Związałem się przed 6 laty z kobietą, która ma dziecko, obecnie 10-letnią dziewczynkę. Jesteśmy taką trochę patchworkową rodziną. Ja mam 40 lat, partnerka 35. Mieszkamy razem, kochamy się. Mała ma kontakt z ojcem, mnie traktuje bardzo dobrze. Ponieważ partnerka pracuje w korporacji, gdzie bardzo dobrze zarabia, ale też i długo pracuje, to ja odbieram jej córkę ze szkoły, gotuję obiady, pomagam w lekcjach. Z biologicznym ojcem też nie ma problemu, jest on obecny w życiu dziewczynki, chociaż założył nową rodzinę i ma kolejne dzieci. 

Ja mam więcej czasu, bo wykonuję wolny zawód, ale też finansowo jestem niezależny. Jest jednak inny problem, bo zawsze marzyłem o rodzinie tzn. żonie i własnym dziecku i czuję, że zbliżam się nieuchronnie do momentu, gdy będę zmuszony podjąć trudną decyzję. Z partnerką ten temat był obecny od dawna. Na początkach naszej znajomości twierdziła, że bardzo chce mieć kolejne dziecko, bo sami byliśmy jedynakami i wiemy, że jak to było smutne. Chciała jednak chwilę poczekać, jak się nasza znajomość rozwinie, co dla mnie zrozumiałe. 

Ja zresztą też nie chciałbym tak od razu. Nasz związek jest bardzo dobry, kochamy się, okazujemy dużo czułości i wsparcia, jesteśmy pokrewnymi duszami. Już od dłuższego czasu rozmawiamy o przyszłości, budowie domu, wzięciu ślubu. Partnerka zaczęła jednak odwlekać temat dziecka i jestem mocno tym wszystkim podłamany. Na początku twierdziła, że chce skupić się na pracy, gdzie idzie jej bardzo dobrze, jest jeszcze młoda i szkoda jej zostawić to, co osiągnęła, więc dziecko jeszcze chwilę może poczekać. Przed Świętami Bożego Narodzenia przeprosiła mnie i wyznała mi jednak szczerze, że nie chce już mieć więcej dzieci. Długo jej to zajęło i po prostu doszła do momentu, w którym jest w 100% przekonana, że więcej dzieci nie chce mieć. Jestem tym załamany, coś we mnie pękło, czuję się oszukany. W Sylwestra mieliśmy wielką kłótnię, do dzisiaj mamy ciche dni. Zaczyna we mnie też dojrzewać myśl o zakończeniu tej znajomości, bo widzę siebie za 20 lat jako całkowicie samotnego starego faceta. Życie jest nieprzewidywalne, możemy się za kilka lat rozstać, rodzice odejdą, partnerka może umrzeć, cokolwiek się może zdarzyć, a ja zostanę jak palec, bez rodziny. 

Nie mam pojęcia jak to wszystko poukładać. Jeśli dojdzie do rozstania, co wydaje mi się dzisiaj nieuchronne, to jak małą do tego przygotować? Ta cała sytuacja mnie niszczy, nie mogę się skupić na niczym innym jak buszowaniu w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi, przeglądam też ogłoszenia z mieszkaniami. Może jednak zostać i spróbować popracować na partnerką, aby zmieniła zdanie w tej kwestii, co wydaje mi się nierealne?

3 odpowiedzi
Ciąża z byłym partnerem, uzależnienie emocjonalne i potrzeba wsparcia
Dobry wieczór. Mam spory problem. Mianowicie jestem w ciąży z byłym narzeczonym. Nasz związek zakończył się dlatego, że doszło do zdrady z mojej strony. Narzeczony też nie był w porządku, często kłamał, ciągle pił, siedział w zakładzie karnym i podnośnik na mnie rękę. Po rozstaniu się że mną spotykał i tak wpadliśmy. Teraz jest za granicą a ja jestem sama. Nie chce być przy porodzie dziecka i całkowicie podkreśla zakończenie naszej relacji z czym ja nie jestem sobie w stanie poradzić. Wydaje mi się, ze mnie sobie podporządkował i jestem od niego uzależniona. Już nie wiem co robić. Boję się ze to wpłynie na mojego synka. Interesuje się ciąża i dzieckiem ale wydaje mi się, ze on chce żyć swoim życiem a ja nie będę w stanie sobie z tym poradzić siedząc w domu i wychowując nasze wspólne dziecko. Proszę o odpowiedź czy potrzebna jest mi terapia bądź konsultacja psychologiczną. I czy mój stan może wpłynąć na rozwijające się we mnie życie.
2 odpowiedzi
Moja rodzina nie wierzy w moją traumę-wykorzystywanie seksualne, przemoc w domu. Oprawcę uwielbiają, mnie wytykają palcami, nie rozumiem-jak można nie mieć wyrzutów sumienia?
Minęło kilkadziesiąt lat. A ja pamiętam, jak osoba z rodziny łapała mnie za piersi, żebym zeszła z komputera albo z fotela przed tv. Gdy nie chciałam - od tyłu było macanie i wtedy uciekałam. Ta osoba potrafiła wytrzeć o mnie ręce trzymane w tyłku (przepraszam za wyrażenie), zawsze kłamała i wyzywała mnie, nazywała kupą albo wyciągała smarki i o mnie wycierała. Było to wg niej zabawne, a rodzice nie chcieli słuchać moich skarg. Co najwyżej ja dostałam za "marudzenie" albo był krzyk, że mam się uspokoić. Sprawa przedawniona, wielu osób już nie ma w moim życiu. A ja to pamiętam. Przerobiłam ten temat, choć narzuca mi się jedno pytanie - dlaczego rodzice nie wierzą? Zerwałam kontakt z tą osobą kilka lat temu i pokrewnymi, poczułam ulgę. Jakby ktoś mi zrzucił tonę kg z moich barków! Ale cała rodzina uważa za dziwaka, samoluba. Dziś jest 1.11, a rodzina obgaduje, że jestem najgorsza. Mój oprawca jest uwielbiany, a to we mnie widzą problem. Gdy wspomniałam komuś, co działo się kilkadziesiąt lat temu, to ludzie się śmieją, nie wierzą, mówią, że mam coś z głową. Nie mam nic z głową. Nigdy nie miałam. Nawet mój oprawca żyje jakby był nieświadomy i nie widzi nic złego, że torturował mnie psychicznie połowę życia. Jak reagować na rodzinę? Nie chce do tego wracać, nie chcę też być na językach. Dlaczego ktoś nie ma wyrzutów sumienia i jeszcze uważa mnie za złą osobę, chociaż na widok tej osoby przez całe życie mdliło mnie. Teraz mam spokój. Ale na 1.11 nie chodzę na cmentarze i nie chcę nikogo tam spotkać! I przez to też jestem wytykana...
1 odpowiedź
Córka, 15 lat, staje się drażliwa wokół tematu aborcji i praw kobiet.

Córka zaczęła przejawiać strach, gdy pojawia się temat aborcji. Jest to dla mnie nieco zaskakujące, ponieważ jest jeszcze młoda (15 lat)  i nie spodziewałam się, że ten temat może ją w ogóle niepokoić. Unika rozmów związanych z ciążą (próbuję jakoś edukować) czy prawami kobiet, chodzi poddenerwowana cały dzień, gdy np. rano w telewizji pojawią się te tematy. To prawda, że teraz ten temat jest ciężki, ale ona tak jakby staje się drażliwa i nie potrafi się skupić na czymkolwiek. Nie wiem co mam robić czy naciskać na rozmowę, czy to zostawić.

1 odpowiedź
Czy problem DDA można przepracować jedynie przez psychoterapię?
Jak przepracować problem bycia DDA? Wiek 50+ , nadal opiekuję się ojcem alkoholikiem. Czy tylko i wyłącznie poprzez uczestnictwo w terapii?
10 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z opieką nad niepełnosprawnymi braćmi i żyć dla siebie?
Mam 42 lata dwoje dorosłych dzieci całe swoje życie , mieszkałam z matką i dwoma braćmi Mama była osobą niepełnosprawną miała problemy z poruszaniem się zmarła w tamtym roku opiekowałam się nią jak i dwoma braćmi którzy są niepełnosprawni Od kilku lat nie daje już rady bardziej psychicznie tak funkcjonować nie mam pojęcia jak mam dalej żyć nigdy nie miałam tak naprawdę swojego życia Ciągle tylko opieka i opieka a chciałabym w końcu robić rzeczy których nigdy nie robiłam i żyć w końcu dla siebie nie dla innych Nie mam pojęcia jak mam rozwiązać swoje problemy Myślę o zrezygnowaniu z opieki nad braćmi ale co mam z nimi zrobić nie stać mnie na to żeby opłacać opiekunkę , coraz poważniej myslę o oddaniu ich do jakiegoś ośrodka , ale nie wiem czy to słuszny wybór czy powinnam tak zrobić Na rodzinę nie mogę liczyć wszyscy mają to gdzieś przyzwyczaili się do tego że zawsze byłam Czy ja nie mam prawa do własnego życia i szczęścia
11 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dziecko spokojnie śpi w łóżku z misiem przy lampce w kształcie księżyca

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.