Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner ma silną więź z niebiologicznymi dziećmi, a moich dzieci nie akceptuje. Co zrobić?

Witam, mój partner ma dzieci niebiologiczne z poprzedniego związku. Tzn córkę, o której od początku wiedział, że nie jest jego i syna, o którym z czasem dowiedział się, że nie jest jego biologicznym. To był bardzo toksyczny związek, który rozpadł się 3 lata temu. I teraz ja.. mam córkę również. Sprawa wygląda tak, że jego ex bardzo często dzieci oddaje pod naszą opiekę i żaden problem w tym dla mnie, tylko że on strasznie faworyzuje tamte dzieci. Dla mojej jest oschły, nawet podirytowany jej osobą. Nie potrafię zrozumieć, jak dzieci obcej kobiety, którą podobno nienawidzi są dla niego tak ważne, a mojego syna nie potrafi zaakceptować. Czy trzeba czasu, czy jest zafiksowany na nich? Czy to w ogóle jest dobrze, że traktuje tamte, jak własne? Tamta kobieta ma nowego partnera, w dodatku pojawił się biologiczny ojciec. Tamte dzieci są zagubione. Do mojego partnera mówią tato. Widzę, że ciągle cierpi, jak nie ma ich przy nas, zresztą często o tym mówi.
Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk

Twoja sytuacja jest skomplikowana i pełna emocji, a zachowanie Twojego partnera może wynikać z wielu czynników psychologicznych i emocjonalnych. Może być tak, że przeszłe doświadczenia związane z toksycznym związkiem i nieścisłościami w związku z dziećmi wywołują u Twojego partnera silne emocje i konflikty wewnętrzne. Może on czuć się odpowiedzialny za te dzieci, nawet jeśli nie są biologicznie jego, co może powodować skomplikowane emocje. Twojemu partnerowi może zależeć na dobru dzieci ze względu na współczucie i poczucie obowiązku wobec nich, niezależnie od ich biologicznego pochodzenia.Trudno jest generalizować, ale czasami osoby mają trudności z akceptacją dzieci swojego partnera, szczególnie jeśli są to dzieci z poprzedniego związku. To może wynikać z różnych czynników, w tym lęków, poczucia zagubienia lub trudności w nawiązywaniu więzi.

 

Pozdrawiam,

Karolina Białajczuk, psycholog 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Paniczny lęk przedszkolny i strach przed lekarzami u 5-latki - jak sobie radzić?
Witam, mamy problem z córką (5lat) zaczęło się od podejmowania prób uczęszczania do przedszkola . W wieku 3 lat podjęliśmy pierwszą próbę która zakończyła się nie powodzeniem , pierwsze dni adaptacyjne przebiegały w porządku bez większych problemów . Zostawała od początku sama w klasie z grupą itp . Każdego dnia odbierając córkę widać było mocny stres i brak zadowolenia . Po kilku dniach Pani z przedszkola zadzwoniła że trzeba odebrać bo jest ,, gorszy dzień ,, oczywiście została odrazu po informacji odebrana zapłakana po powrocie do domu zasnęła na kanapie ( co się nie zdarza) i już po tej sytuacji była niechęć i panika nie było opcji żeby ją na siłę zostawić w przedszkolu. W kolejnym roku szkolnym postanowiliśmy spróbować innej szkoły . Panie były bardzo przyjazne i próbowały przekonywać tak jak umiały , kilka dni zostawałam z córką aby poczuła się tam bezpiecznie i poznała otoczenie natomiast nie odstępowała mnie na krok i nie podejmowała prób kontaktów z dziećmi każda moja próba wyjścia z klasy kończyła się histeria lekiem i płaczem . Szkoła naciskała żeby zostawić dziecko i wyjść . Wiedzialam że to nie przyniesie rezultatów ze względu na dość dużą panikę , płacz , drżenie. Byliśmy postrzegani jako nadopiekuńczy rodzice . Pani z przedszkola stwierdziła że jest zablokowana i będzie duzy problem .Zrezygnowaliśmy . Zaczęliśmy uczęszczać do psychologa szukając pomocy i jakiegoś sensownego rozwiązania. Odbyliśmy 3 wizyty w gabinecie prywatnym aczkolwiek również zostaliśmy odebrani jako przesadzający rodzice i dostaliśmy informację że to minie . Dodam że pani psycholog na pierwszej wizycie wydawała się mocno zainteresowana i mieliśmy nadzieję że to coś pomoże . Kolejna wizyta Pani psycholog wydawała się nie kojarzyć o co chodzi musieliśmy zaczynać opowieść od nowa a na trzeciej wizycie poprostu pograła z córką w planszowke i stwierdziła że jest ok i to minie . Dodam jeszcze że w domu jest też problem ponieważ córka boi się nawet iść do swojego pokoju sama . Ciągle musi mieć mnie na oku np. idzie do łazienki drzwi muszą być otwarte . Szczepienie które miała mieć również przełożyliśmy ze względu na panikę . Niechęć do lekarzy wynika z sytuacji gdzie musieliśmy skorzystać z nocnej opieki medycznej i tam musiała mieć pobrana krew co zostało zrobione na siłę 3 panie pielęgniarki trzymały dziecko i w taki sposób zostało wykonane badanie . Pamięta to do dziś a było to ok. Rok temu . Gdy pojechaliśmy na wizytę kontrolną nie weszła nawet do gabinetu byl taki strach że w żaden sposób nikt nie poradził sobie aby weszła do tego gabinetu . Szarpanie , wyrywanie , płacz aż do zanoszenia , chowanie się . Zdajemy sobie sprawę że nie unikniemy obowiązkowych szczepień jak i szkoły . Nie wiemy co mamy robić w takiej sytuacji jak pozbyć się takiego panicznego lęku . Może cała ta historia brzmi jak nadopiekuńczy rodzice aczkolwiek wewnętrznie jestem przekonana że córkę paraliżuje strach i jakaś blokada . Przed uczęszczaniem do przedszkola bardzo lubiła inne dzieci . Po tych próbach nawet nie chciała bawić się z innymi dziećmi na placach zabaw tak jakby uciekała przed każdym spotkanym dzieckiem .
Córka partnera nie chce mieć z nim kontaktu. Czy powinnam w jakiś sposób być w tej sytuacji?
Mój partner jest ode mnie starszy o 16 lat. Ma dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa - córki 18 lat i 12 lat. Z córką 12 lat ma dobry kontakt, jednak 18-letnia córka dziś powiedziała mu przez telefon, że nie chce mieć z nim żadnego kontaktu, że był nieobecny w jej życiu, że zasłania się swoją chorobą (partner choruje na depresję - choć ja podejrzewam u niego zaburzenia afektywne dwubiegunowe - ale psychiatra na wizycie dał mu leki na depresję i stwierdził, że to przepracowanie). Odkąd jestem z mężem on kilkukrotnie próbował spotkać się z córką, jednak ta zawsze odmawiała. Ja sama wychowywałam się bez ojca i bardzo dotknęła mnie ta sytuacja, że jego córka oznajmiła, że nie chce mieć z nim kontaktu. Jednocześnie nie wiem, jaka powinna być moja rola w tym wszystkim. Czy powinnam zachęcać partnera do czegoś? Wiem, że córka jest też pod dość dużym wpływem swojej mamy, która nastawia ją negatywnie przeciwko ojcu (ojciec jest raczej do płacenia dość wysokich alimentów i przelewania pieniędzy).
Brak bliskości w małżeństwie, życie jak współlokatorzy i pragnienie dziecka – co dalej z naszym związkiem?
Witam , jestem po wizytach u Psychologa ( skończyły się gdyż kolejne miały sens tylko z Żoną a Ona tego nie chciała) a tak od początku jesteśmy z Żoną ze sobą od 2014 roku od 2020 małżeństwem i jak to w każdym związku różnie to bywało aczkolwiek nie wydaje mi się aby u nas było jakoś źle ale generalnie z czym tutaj jestem , Żona ma bardzo specyficzny charakter lub styl bycia bo ciężko mi powiedzieć jak to nazwać ale jest bardzo zablokowana jeżeli chodzi o wyrażanie uczuć i jest tak od samego początku ( i od dawna też dużo o to się kłóciliśmy ) wydaje mi się bo nie mi to oceniać ,że bardzo się starałem być dla niej dobry , robić wszystko aby była szczęśliwa długo też milczałem w kwestii wyrażania uczuć przez nią lecz z biegiem czasu zaczynało się to robić nieprzyjemne gdyż przy tym czułem się tłamszony , np. gdy mówiłem do niej "moje Śliczności " dostawałem teksty typu ,że mam tak nie mówić itp .... Bardzo długo w naszym związku nie było mowy o zbliżeniach i nie było nawet opcji o tym porozmawiać "bo Ona nie rozmawia o takich sprawach " zmieniło się to dopiero w 2022 roku kiedy Żona postanowiła coś ruszyć z tematem gdyż przyszedł czas na dziecko ... Okazało się ,że musi mieć delikatny zabieg ginekologiczny aby w ogóle mogło dojść do zbliżenia ,wcześniej nic nigdy o tym nie słyszałem prócz tego ,że Ona nie ma takich potrzeb , że to przyjdzie z wiekiem , że po ślubie będzie inaczej itp.... jestem raczej normalnym facetem który jak każdy ma potrzeby i nie będę ukrywał ,że dobijała mnie nasza sytuacja coraz bardziej bo prócz tego nie mogę nic złego powiedzieć a wręcz przeciwnie ,że lepiej trafić nie mogłem Kobieta Anioł .... Niestety nie zrobiłem wszystkiego jak należy i zacząłem znajomość internetową tylko i wyłącznie i Żona o tym wie bo poddałem się badaniu wariografem na którym było takie pytanie... Zrobiłem to w najgorszym momencie jakim mogłem , kiedy Żona była w ciąży ale chęć poczucia się " doceniany " "pożądany" zwyciężyła kiedy tylko urodziła się Córeczka skończyłem to gdyż zacząłem całkiem inaczej patrzyć na świat i nie ukrywam miałem nadzieję ,że i Żony podejście się zmieni i otrzymam to wszystko od niej ... Bardzo dużo godzin spędziliśmy na rozmowach o tym i wiele razy słyszałem ,że się zmieni ,że coś z tym zrobi ale jak się okazało mówiła tak abym dał się spokój i już jej nie męczył tym tematem .... Niestety nic się nie zmieniało a mało tego Żona odkryła tą znajomość .... Oczywiście straciłem jej całe zaufanie ( i wcale się jej nie dziwię ) ale z racji naszej córeczki postanowiła iż zostaniemy razem ale jako współlokatorzy ( wersja oczywiście tylko dla nas ) było to w listopadzie 2024 i tak do dziś trwa ... Jak już pisałem chodziłem do psychologa bo różnie to ze mną bywało i nie ukrywał chciałem sobie pomóc jak i też mam nadzieję ,że pomoże to z biegiem lat odzyskać to co straciłem u Żony lecz Pani psycholog zasugerowała iż powinienem przyjść z Żoną gdyż jak to stwierdziła była delikatna pomoc w pójściu w tym kierunku i powinniśmy oboje to przerobić , Żona oczywiście się nie zgodziła bo cały czas powtarzała ,że to i tak niczego nie zmieni... Ostatnio poinformowała mnie że chciałaby drugie dziecko ( nie napisałem iż nasze Szczęście przyszło na świat w wyniku inseminacji ) i to drugie chciałaby tak samo ... Pierwsze podejście się nie udało ... Nie długo będzie drugie .... Ja coraz gorzej sobie z tym wszystkim radzę , nie wiem co mam o tym myśleć , nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek przytulę Żonę a nie wspomnę o zbliżeniach chodzę obok niej i mam ochotę zedrzeć z niej wszystko tak strasznie za nią tęsknię ale niestety nie mam zielonego pojęcia co mam robić , co może nam pomóc , kto może nam pomóc...
Jak radzić sobie z brakiem wsparcia od partnera w opiece nad dzieckiem

Witam, mam problem z partnerem. Ogólnie dobrze się rozumiemy i znamy już dłuższy czas, mamy razem dziecko. Problem polega na tym, że on niby się cieszy, że jest ojcem, ale w ogóle mi nie pomaga. W domu nie miał żadnych obowiązków, jest jedynakiem, wszystko robiła za niego matka. Nie ma poczucia obowiązku, wraca z pracy, siedzi na internecie, niby coś tam robi albo wychodzi z domu niby do swojego ojca i znika na 2-3h a jak wraca, twierdzi, że przecież krzywda mi się nie stała, że zostałam sama. I tak w kółko, chociaż proszę go o pomoc, nie otrzymuje jej. Mało tego jeszcze ją muszę ogarniać każdą nadobniejszą rzecz w domu, a on potem i tak powie mi, że tylko siedzę w domu i bawię się z dzieckiem. A ja mam na głowie wszystko dziecko, dom, zakupy, naprawy, samochód, rachunki, do tego dochodzi wspólny biznes, jakieś sprawy typu ubezpieczenia, jego widzimisię, czyli jak czegoś ode mnie chce (a chce bardzo często) to dzwoni, prosi i wymaga. Próby rozmowy nie działają, próbowałam i prośbą i groźbą i czynem zmusić go do myślenia, że ja nie jestem sprzątaczką i służąca, a dziecko jest wspólne. Czasem nawet wydawało mi się, że już zrozumiał i na jakiś czas się zmieniał, ale wystarcz,y że ktoś mu zaproponował wyjście z domu np. tesciu zawoła go na chwile do warsztatu i już na 3h zapomnina, że ma dziecko i że mieliśmy ją kąpać (jest jeszcze malutka). I ją znowu zostaje sama. Potem przestałam robić dla niego wszystko, efekt jeszcze gorszy, bo chodził obrażony, nie odzywał się do mnie. Najgorsze, że on w ogóle mnie nie słucha i mam wrażenie, że jestem dla niego darmową nianią i pomocą domową. Moje zdanie jest totalnie dyskryminowane i niestety, ale bardziej słucha matki i koleżanki z pracy niż mnie. Nawet w kwestii wychowania dziecka na mnie spada cały ciężar, nie przejmuje się, jak sobie daje rade i jakie mam zasady, ale wystarczy, że któraś z nich powie ze np.mam nie dawać jej truskawek, to on od razu się odpala, że mam tego nie robić, bo ona powiedziała. Albo najgorzej jak ustalamy wspólnie jakieś reguły, typu zakaz całowania dziecka, ale jak jego matka to robi, to już się nie odezwie i to mu nie przeszkadza, bo ona po prostu się cieszy I ona taka jest a ja muszę to akceptować. Jego matka mnie też bardzo pomija w kwestii macierzyństwa, córka zawsze jest bardziej podobna do tatusia, na wycieczce była z tatusiem, tatuś ją będzie nosił, patrzy na tatusia itd. A o mnie do dziecka mówi, że ją szarpie (jak załamałam jej rękawiczki i kwiliła), że na mnie jest zła, że jej nie noszę tylko siedzi w bujaka, ale zaraz przyjdzie tatuś i będzie nosił. Mówiłam mu, ze mam z nią problem, do tego nas nachodzi, wchodzi mi do pokoju, kiedy jestem rozebrana, dokucza mojemu dziecku aż płacze, chociaż ona myśli, ze tylko ją dotyka a płacze przeze mnie, bo jej dałam smoczka, kłamie, że nie otwieram jej drzwi, jak ktoś ma do nas przyjść np.znajomi przychodzą raz na 2 miesiące, to nagle ona jest u nas kilka dni i kilka razy pod rząd, a potem wcina ją na tydzień byle by nie było tak że ktoś widział małą a ona nie bo nie może tego znieść. Oprócz tego próbowała dawać jej jakieś jedzenie niedostosowane do wieku na szczecie ciotka partnera interweniowała. Ale on nie widzi problemu,ja mam być miła i akceptować to co ona robi bo ona ma problemy emocjonalne, bo małżeństwo jej i jej męża się nie udalo (w sensie z teściem się im nie układało nigdy) I ona się cieszy z wnuczki .Jednoczesnie nie mogę robić co uważam za słuszne przy moim dziecku ale pozwalać na to matce bo ona się po prostu cieszy.Koelzanka jeszcze ją j jego podpuszcza że ona robi dobrze i nie widzi nic złego w jej zachowaniu.Mysle że największym problemem nie jest ona sama tylko moj chłop który nie potrafi postawić granic.Ona mu nawet ciuchy wybierała i nadal wybiera i też nic w tym złego nie widzi.Cale życie przekraczała wszelkie jego granice i myśli że moje też może a on jej na to przyzwala.Jednoczesnie wychowała go na Pana domu któremu wszystko się należy i mam mu usługiwać i jest oburzona że ją od niego wymagam pomocy i powrotu do domu a potem myali i rozpowiada wszystkim jak to on się nie zajmuje córką.Co do głupich zdjęć nawet jest problem bo robiąc dziecku zdjęcia rozsyłam po rodzinie ale jak nie wyślę do jego matki to już ma problem,przecież to nie mój obowiązek,sam może to zrobić ale nie bo ja wychodzę na tą złą że jestem dla niej złośliwa a ona się tak cieszy.Duzo jeszcze było takich sytuacji nienormlanych.Najbardziej mnie nie denerwuje ona tylko on że się nie postawi i choć raz nie stanie po mojej stronie.Przeciez ją mu nie każe wybierać ani się kłócić wystarczy żeby jej powiedział wprost żeby tego czy tego nie robiła albo się tak nie odzywała do mnie.Co do pomocy też nie wymagam nie wiadomo czego chce tylko jechać na zakupy o innej porze niż 19/20 i żeby on zajął się na ten czas dzieckiem.Nie wiem jak mam na niego wpłynąć tak jak mówię żadna rozmowa nie przyniosła skutku.Juz nawet mi powiedział że ją to wiem co mu siedzi w glowie i znam się na ludziach(chodziłam do szkoły o profilu pshchologicznym)I stwierdził że mam rację a za dwa dni znowu zostałam sama z chorym dzieckiem i jeszcze stwierdził że to ze mną jest problem i że nie jest mu przykro jak mnie traktuje.Ja też przez tą całą sytuację jestem zła,rozdrażniona,złośliwą i sarkastyczna bo już nie daje rady.Nie chcę się podporządkowywać i być wiecznie sama,nie chce żyć na czyjeś dyktando i dać się dyskryminować jednocześnie dając z siebie wszystko dla dziecka.Dodam że jego ojciec też wie jaka jest jego matka i jak go wychowała i dużo razy stawał po mojej stronie.Bardzo proszę o rady jak to ugryźć albo jak przestać się tym PR,ejmowac

Czy dzieci wyrosną z nadmiernej chęci słodyczy i oglądania tv? Zabraniam córce tyle słodkiego, ale ona wciąż chce.
Witam, jestem mama 2 dzieci Jana 3 lata i marii prawie 6 lat.. Mam problem dotyczący słodyczy i oglądania tv. Moja Córka mogłaby je jeść ciągle. Jest mi wstyd w towarzystwie czy gdziekolwiek jesteśmy bo oni rzucają się na słodycze jak sępy. w towarzystowe zwracam im uwagę by tyle nie jedli. Kolejny przyklad byłam z córką na konkursie piosenki prawie 7 h jazdy kto proponował słodycze ona pierwsza. Ledwo odejdzie od stołu to za 5 min pytanie co dostanie słodkiego. Codziennie dostaja podwieczorek w przedszkolu i w domu na podwieczorek i to wszystko. Nie wiem jak to zatrzymać. Ja byłam w dzieciństwie wyśmiewana za odstające uszy., wiem jak to boli jak ktos się z ciebie śmieje. Kolejna kwestia tv oglądają popić przedszkolu pol godz i po kompieli godz. Ale jak oglądaja to nie ma z nimi kontaktu. Czy z tego wyrosną?
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.