Wstecz

Partner ma silną więź z niebiologicznymi dziećmi, a moich dzieci nie akceptuje. Co zrobić?

Ak

Witam, mój partner ma dzieci niebiologiczne z poprzedniego związku. Tzn córkę, o której od początku wiedział, że nie jest jego i syna, o którym z czasem dowiedział się, że nie jest jego biologicznym. To był bardzo toksyczny związek, który rozpadł się 3 lata temu. I teraz ja.. mam córkę również. Sprawa wygląda tak, że jego ex bardzo często dzieci oddaje pod naszą opiekę i żaden problem w tym dla mnie, tylko że on strasznie faworyzuje tamte dzieci. Dla mojej jest oschły, nawet podirytowany jej osobą. Nie potrafię zrozumieć, jak dzieci obcej kobiety, którą podobno nienawidzi są dla niego tak ważne, a mojego syna nie potrafi zaakceptować. Czy trzeba czasu, czy jest zafiksowany na nich? Czy to w ogóle jest dobrze, że traktuje tamte, jak własne? Tamta kobieta ma nowego partnera, w dodatku pojawił się biologiczny ojciec. Tamte dzieci są zagubione. Do mojego partnera mówią tato. Widzę, że ciągle cierpi, jak nie ma ich przy nas, zresztą często o tym mówi.
Zdjęcie Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk

Psycholog
94 odpowiedzi na forum

Twoja sytuacja jest skomplikowana i pełna emocji, a zachowanie Twojego partnera może wynikać z wielu czynników psychologicznych i emocjonalnych. Może być tak, że przeszłe doświadczenia związane z toksycznym związkiem i nieścisłościami w związku z dziećmi wywołują u Twojego partnera silne emocje i konflikty wewnętrzne. Może on czuć się odpowiedzialny za te dzieci, nawet jeśli nie są biologicznie jego, co może powodować skomplikowane emocje. Twojemu partnerowi może zależeć na dobru dzieci ze względu na współczucie i poczucie obowiązku wobec nich, niezależnie od ich biologicznego pochodzenia.Trudno jest generalizować, ale czasami osoby mają trudności z akceptacją dzieci swojego partnera, szczególnie jeśli są to dzieci z poprzedniego związku. To może wynikać z różnych czynników, w tym lęków, poczucia zagubienia lub trudności w nawiązywaniu więzi.

 

Pozdrawiam,

Karolina Białajczuk, psycholog 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z manipulacją w rodzinie?
Moja mama robi że mnie wariatkę poważnie chorą zależy jej tyle na mojej rencie jestem zmęczona tym wszystkim
3 odpowiedzi
Kryzys w małżeństwie: jak radzić sobie z przemocą słowną i fizyczną męża oraz skutkami dla dzieci?

Od trzech lat żyjemy z mężem w kryzysie. Ciągle kłótnie obrażanie, w tym wszystkim uczestniczą dzieci. Mój 12-letni syn powiedział mi dziś ,,tata jedzie po tobie każdego dnia i że on już nie ma sił i że nie wytrzymuje w tym domu. Agresja męża słowna, jak i fizyczna przeniosła się również na syna, który ma już swoje zdanie i nazywa to, co się dzieje po imieniu i otwarcie mówi, co czuje. Mąż mówi mi, że to ja swoim zachowaniem prowokuje go do takiego zachowania, że jestem głupią, pusta idiotka psychopatka itp inne i ze, jak nie pójdę do psychologa albo nie powiem mu co dalej z nami, to on mi pokaże. Daje mi czas do końca kwietnia… Czuję się zastraszona, jest godzina 23, a ja nawet nie wiem, czy będę spała w sypialni, bo nie wiem, czy mąż mi pozwoli, bo gdy mamy gorsze dni, to mówi, że to jest jego dom jego sypialnia i nie życzy sobie, abym z spała, bo na to nie zasługuje, a gdy mimo wszystko idę spać do sypialni, to w złości mnie wykopuje z łóżka lub włącza telewizor bardzo głośno bym nie mogła spać. Masakra .

2 odpowiedzi
Dobro córki w kryzysie relacji z żoną.
Dzień dobry, żona poważnie myśli o rozwodzie. Mamy 8-letnią córkę. Rodzice żony są rozwiedzeni i widzę, że u mnie powiela się dokładnie taki sam schemat, łącznie z zarzutami - z mojej strony brak wsparcia psychicznego w trudnych chwilach, ze strony żony uzależnienie od telefonu i gier - (spędza tam prawie cały wolny czas od ponad roku) i nawiązywanie tam zbyt bliskich relacji łącznie z nagranym filmem erotycznym najprawdopodobniej dla kogoś. ) Mieliśmy trudną rozmowę powiedziałem, że zrobię wszystko, żeby ratować małżeństwo, że będę pracować nad tym, czego jej brakowało ( wsparcie psychiczne) Wszystko inne miała zawsze zapewnione łącznie z wsparciem psychicznym ("dobrym słowem"), ale widocznie nie takiego oczekiwała. Może zabrakło bliskości ? Dlatego chcę nad tym pracować. Zaproponowałem terapie dla par. Czekam na Jej decyzję, w między czasie Teściowa mieszka w Niemczech i doradza żonie w tym temacie i nie koniecznie z korzyścią dla mojego małżeństwa ( słyszałem rozmowę) nawet o tym, żeby zabrać tam córkę, czy to w ogóle dopuszczalne ? Przeciez chodzi o dobro dziecka a z córką jesteśmy bardzo blisko. Ja straciłem zaufanie do żony po tym co znalazłem w telefonie, o czym jej powiedziałem na spokojnie. Od ostatniej rozmowy próbuję już naprawiać relacje, ale czuje, że żona nie bardzo chce (myśli, że robię to na pokaz) .. Boję się, że jak będę zbytnio "natarczywy" to żona wycofa się jeszcze bardziej. Z drugiej strony jak odpuszczę to obawiam się, że odbierze to jako brak wniosków z sytuacji i w końcu złoży pozew rozwodowy. CO ROBIĆ ? Mam wrażenie, że Ona nie widzi u siebie żadnej winy tylko, że to ja jestem wszystkiemu winien. Film erotyczny wytłumaczyła tym, że to miało być dla nas i że nikomu tego nie wysłała ( tak jej ponoć doradziła jej koleżanka, która tak robi w kryzysie z partnerem), ale z drugiej strony skoro mieliśmy już takie złe relacje czy nagrałaby coś takiego...? nigdy tak się nie zachowywała. Dowodów, że wysłała nie znalazłem. Pragnę, aby w najgorszym wypadku córka została przy mnie, jednocześnie nie chciałbym w żaden sposób ograniczać spotkań z żoną. Najważniejsze jest dla mnie dobro córki. Proszę o poradę .
1 odpowiedź
Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady

Cześć, piszę tutaj, bo nie wiem już, co robić. Czuję się, jakbym straciła oboje rodziców. Po śmierci mamy ojciec związał się z dużo młodszą kobietą. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Jego partnerka kontroluje go na każdym kroku – nie możemy z siostrą spokojnie z nim porozmawiać, bo ona zawsze jest obok, wtrąca się, słucha, a potem ma do niego pretensje. Ojciec twierdzi, że „nie może” jej wyrzucić, choć mówi, że ma jej dość. Wiemy, że się jej boi. Słyszałyśmy też, że ma na niego jakieś „haki”. Powiedziała wprost, że „ustawi nas tak, jak jego” – czyli chce przejąć kontrolę nad całą rodziną. Ojciec przestał mieć swoje życie – kiedyś w weekendy odpoczywał, relaksował się. Teraz robi tylko to, co ona chce: zakupy, wyjazdy do jej rodziny, do ludzi, których kiedyś unikał. Nie może sam decydować o niczym – nie wychodzi nigdzie sam: ani do kolegów, ani nawet do swojej siostry czy szwagra. Wszystko musi być „z nią” lub za jej zgodą. Każdy weekend wygląda tak, jakby specjalnie organizowała mu czas, żeby tylko nie był z nami i nie miał okazji pomyśleć po swojemu. Wciąż mieszkam w rodzinnym domu, ale nie mogę się w nim czuć swobodnie. Nic nie jest już moje, wszystko podporządkowane jest jej. To boli. Próbuję z nim rozmawiać, wysyłałam wiadomości, delikatnie pytam, czy jest szczęśliwy, ale unika odpowiedzi. Boję się, że sytuacja się pogorszy, że całkiem się od nas odetnie, a ona będzie miała nad nim pełną władzę. Jeśli ktoś z Was był w podobnej sytuacji – bardzo proszę o rady. Jak rozmawiać z osobą, która jest zmanipulowana? Czy można jakoś ochronić go (i nas) przed taką toksyczną osobą? Nie chcę się poddać, ale czuję, że grunt osuwa mi się spod nóg. Dziękuję każdemu, kto przeczyta i odpowie.

3 odpowiedzi
Jak porozmawiać z tatą, żeby nie odwołał mojej pierwszej psychoterapii psychoanalitycznej?
Dzień dobry, Tata zapisał mnie na 24 września na psychoterapię psychoanalityczną. I ja się bardzo cieszę, bo to mój ulubiony nurt. Ale cały czas boję się, że ktoś inny np. ciocia, babcia od radzą mu ten pomysł, bo 1 sesja kosztuje 230zł a kolejne 190zł. Co mogę zrobić aby sesja na pewno się odbyła i aby tata jej nie odwołał?
13 odpowiedzi
Kryzys małzenski po latach oddalenia, konfliktach i rozstaniu z dziecmi – czy da sie uratowac relacje i rodzine?
Nasza historia i trudna droga do tego punktu Nasz ślub wzięliśmy w 2017 roku. Rok później urodziło się nasze pierwsze dziecko, a w 2021 roku drugie. Niestety, przez ostatnie osiem lat nasza codzienność wyglądała tak, że żona spała z dziećmi, a ja w salonie. Brakowało nam bliskości, intymności i prawdziwych rozmów o nas – ostatnie dwa lata kręciły się wyłącznie wokół dzieci, zakupów i logistyki domowej. Żona nie pracowała aż do jesieni 2023 roku. Kiedy w końcu podjęła pracę, zaczęła się zmieniać, ale relacja między nami wciąż kulała. W 2022 roku kupiliśmy działkę i rozpoczęliśmy budowę domu. Finansowo w zasadzie ciągnąłem to sam – od ślubu pokrywałem 100% kosztów życia, rachunków i 97-98% kosztów budowy. Żona zarabiała 4-5 tysięcy, ale gdy zapytałem, ile udało jej się odłożyć, twierdziła, że nic, bo wszystko wydaje na dzieci. Nie chciała pokazać konta, pozwalała jedynie zerknąć na chwilę w telefon. przed budową wziąłem kredyt 150tys w revolut, Żona dołożyła do dachu 15 tysięcy i to było tyle z jej finansowego wkładu. Narastający kryzys i błędy z obu stron Oboje popełnialiśmy błędy i wiem, jakie są moje winy. Jestem człowiekiem dominującym i stanowczym, a żona jest introwertykiem, który tłumi emocje w środku. Moje dzieciństwo, podobnie jak jej, nie dało mi wzorca pełnej, ciepłej rodziny (jej mama zmarła, gdy żona miała 5-6 lat, a tata był bardzo surowy). Czasami traciłem cierpliwość – gdy dzieci nie słuchały po dziesięciokrotnym uproszeniu, podnosiłem głos. Zdarzyło mi się też przekląć ze złości pod nosem (np. szukając pilota na mecz) czy ostro zareagować w stresowych sytuacjach, jak wtedy, gdy zimą młodszy syn spadł na ziemię i ubił ząbek, bo żona go nie dopilnowała, albo gdy zapomniała podać dziecku leku. Do dziś mam wyrzuty sumienia za te wybuchy, ale czułem ogromną frustrację. Przez lata czułem się jak samotny bankomat bez żadnego wsparcia emocjonalnego. Mimo że wracałem zmęczony z budowy, zajmowałem się domem, gotowałem, robiłem większość zakupów i sprzątałem. Mieszkaliśmy na osobnym piętrze domu moich rodziców; babcia bardzo pomagała, choć czasem się wtrącała – jak to babcia. W 90% sporów stawałem jednak po stronie żony. Gdy żona zaczęła potajemnie spotykać się z kolegą z pracy i chodzić na terapie, nie chcąc mi powiedzieć, o co chodzi, moje zaufanie mocno ucierpiało. W przypływie ogromnej frustracji, czując się osamotniony z budową i problemami, popełniłem błąd – pisałem z dawną znajomą, a wiedząc, że żona to czyta, pod wpływem alkoholu i wściekłości napisałem bolesne, wulgarne rzeczy (m.in. obrażające jej siostrę i targu). Chciałem ją uderzyć tam, gdzie zaboli, bo sam byłem na skraju wytrzymałości. Odejściem i obecna rzeczywistość Wiosną 2025 roku próbowaliśmy ratować małżeństwo u psychoterapeuty, ale to pomogło tylko na chwilę. 10 października poruszyłem z żoną temat tego, dokąd zmierzamy, pytając, czy zdaje sobie sprawę, że to prowadzi do rozwodu. Odpowiedziała, że może tak będzie lepiej. Ustaliliśmy wtedy, że ze względu na brak stabilności finansowej od stycznia wprowadzimy rozdzielność majątkową, a ja sam wezmę i spłacę kredyt na dokończenie domu. Zgodziła się, przytuliliśmy się i wierzyłem, że idziemy w dobrą stronę. Tymczasem tydzień później, pod moją nieobecność w pracy, żona uciekła z dziećmi do wynajętego w bloku mieszkania, pomagana przez siostrę, która – tak jak otoczenie żony, w tym koleżanki-rozwódki – moim zdaniem mocno wpłynęła na tę decyzję. Wynajęła to mieszkanie, choć wcześniej twierdziła, że nie ma pieniędzy na dokładkę do domu. Teraz synowie są u mnie regularnie. Starszy (8 lat) mówi wprost, że woli być tu ze mną, bo woli nasz dom niż blok, i rzucił nawet, że chciał nowy dom, ale mama wszystko „zakręciła”. Młodszy (5,5 roku) też bardzo to przeżywa. Co dalej? Początki były dramatyczne, ale z każdym dniem jest we mnie coraz większa chęć walki o zdrowy rozsądek i o moją rodzinę – choć wiem, że nie za wszelką cenę i na starych zasadach. Rozpocząłem własną terapię, kupiłem literaturę psychologiczną, czytam i analizuję swoje zachowania. Wiem, że rozdzielność majątkowa i uregulowanie spraw finansowych są mi niezbędne, by nie zostać na lodzie po latach finansowania wszystkiego samodzielnie. Chcę dać żonie trochę czasu, by pobyła sama, przemyślała wszystko (zwłaszcza że w nowej pracy bardzo się stresuje i bierze leki). Czy to da się uratować? Wierzę, że kryzysy małżeńskie można zażegnać, ale obie strony muszą tego chcieć i zacząć budować relację na zupełnie nowych, zdrowszych fundamentach – bez udziału osób trzecich, bez chowania żalów i z poszanowaniem obustronnych potrzeb. List, nad którym pracuję i który skonsultuję z psychoterapeutą, przekażę w odpowiednim momencie. Najważniejsze jest teraz dobro dzieci, mój wewnętrzny spokój oraz mądre i bezpieczne pokierowanie tą sytuacją.
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: nastolatka robi selfie telefonem i pokazuje znak victorii, obok uśmiechnięty chłopiec z piłką

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.