
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Witam. Nie wiem już...
Witam. Nie wiem już co mam robić. Jestem rok po rozwodzie. Z byłym mężem mamy 14-letniego syna.
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry,
to bardzo trudna sytuacja i przykro mi, ze się Pani z nią boryka. Nie mam niestety złotej recepty na to, co zrobić, ale przychodzą mi do głowy różne myśli: 1. wspierać syna, rozmawiać z nim na temat tego, jak przeżywa sytuacje z ojcem, a tam, gdzie ewidentnie widzi Pani przekraczanie granic czy znamiona przemocy (”łamanie psychiczne” jest właśnie forma przemocy, tak samo, jak szantaż, groźby, czy żądanie odpisywania na SMS o 2 w nocy), może Pani spokojnie tłumaczyć synowi, że Pani nie zgadza się na takie traktowanie go i on, choć w zrozumiały sposób chce mieć kontakt z tatą, tez może się na to nie godzić. 2. Próba skorzystania z pomocy psychologa szkolnego - jeśli instytucja szkoły zażąda spotkania, być może byłemu mężowi będzie trudniej odmówić. 3. Zgłoszenie się do mediatora sądowego w celu renegocjowania kontaktów byłego męża z synem i tam w obecności bezstronnego specjalisty, omówienie warunków brzegowych - kiedy Pani nie zgadza się na kontakt ojca z synem. 4. - to punkt, który moim zdaniem powinien towarzyszyć wszystkim innym - Pani sama potrzebuje wsparcia i pomocy w tym, Jam radzić sobie z emocjami: złością, bezsilnością i wieloma innymi w tej sytuacji - czyli sugeruje koniecznie zgłosić się do psychologa/psychoterapeuty.
Życze powodzenia ! Magdalena Bilinska-Zakrzewicz

Zobacz podobne
Jestem 37-letnią kobietą w 14-letnim niesformalizowanym związku. Od początku związku podchodziłam do niego — i generalnie do życia — dość poważnie. Jednak byłam wtedy młoda i oboje stwierdziliśmy, że na ślub, założenie rodziny przyjdzie jeszcze czas. Sporo na początku podróżowaliśmy, było generalnie dobrze. Oboje zgodnie czasem omawialiśmy przyszłość naszej rodziny. W luźnych rozmowach mówiliśmy o pierwszym dziecku przed moją trzydziestką — i tak praktycznie co rok, aż mam 37 lat i jestem w kompletnej rozsypce.
Problemy chyba zaczęły się już dawno. Pojawiły się delikatne problemy z alkoholem — nie były to duże ilości, ale bardzo często. Tak jest do dziś. Wie o tym, że nie akceptuję alkoholu w takiej częstotliwości. Kilka lat temu ja, planując rodzinę, otworzyłam firmę. Starałam się ją rozkręcić tak, by stać mnie było na czas ciąży i po urodzeniu dziecka. Trochę mnie to pochłonęło i kompletnie nie zauważyłam tego, że tylko ja planuję ciążę, rodzinę.
Tymczasem mój partner nie ma stałego źródła dochodu, regularnie spożywa alkohol, a do tego nasze kontakty seksualne są praktycznie zerowe. Jeśli się zdarzyły — były tylko i wyłącznie z mojej inicjatywy. Wielokrotnie mówiłam mu o wszystkim, co jest nie tak, czego oczekuję. Dwa lata temu go zostawiłam — na krótko, niestety — bo przekonywał mnie i rodzinę, że będzie starał się to zmieniać. Zmieniło się na krótko, bo myślę, że kolejny raz jesteśmy w tym samym położeniu, tzn. jest alkohol, brak stałego zajęcia, zerowa inicjacja seksualna i — niestety — odkryte kilka miesięcy temu uzależnienie od pornografii.
Jestem kompletnie zdruzgotana tym, że czuję się okłamywana i zdradzana, a wiedząc, ile lat mu poświęciłam i że być może nigdy nie założę już normalnej rodziny... Jestem wykończona psychicznie i samotna.

