Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Studiuję i boli mnie powrót do akademika i współdzielonego pokoju. Czuję się bezsilna, poirytowana.

Witam. Mam 21 lat, aktualnie jestem na 2 roku studiów. Kierunek nieważny. Problem w tym, że może nie same studia mnie przerażają (miałam co do nich wątpliwości, ale na razie jest OK), co powrót do akademika i do pokoju z współlokatorką (mamy pokój we dwie). Nie wiem, z czego to wynika, ale przebywając z kimś (oprócz najbliższej rodziny) długo w jednym pomieszczeniu zaczynam się denerwować i zaczyna mnie irytować. Dodam, że jestem bardziej introwertykiem i nawet przebywanie w akademickiej kuchni sprawia mi dyskomfort. W dodatku moja współlokatorka często zaprasza znajomych (których nie znam) czy chłopaka nawet na noc, przez co mam problemy ze snem. Rozmowa nic w tym przypadku nie da, a o pokój jednoosobowy nie mogę się starać, bo jest zarezerwowany dla osób niepełnosprawnych (rozumiem to, ale w aktualnie mamy środek roku akademickiego i 3 na 5 pokoi stoi wolne). Nie wiem co robić, bo przez tą sytuację mam już dość studiów i wszystkiego (nie dramatyzuję, już nieraz z bezsilności tego "dziwnego uczucia" płakałam kilka godzin po nocach). Pozdrawiam
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Jak najbardziej Panią rozumiem. Przyznam szczerze, że przede wszystkim mocno rozważyłabym jakieś praktyczne rozwiązanie - od przegadania tematu z bliskimi/ znajomymi - być może a nóż ktoś ma coś wolnego albo pomysł na lokum - zawsze co dwie głowy to nie jedna, a wcale nie musi się Pani tłumaczyć czemu chce zmiany. Ta druga możliwość to faktycznie takie emocjonalne przepracowanie tematu i ustalenie zasad z koleżanką - tu raczej wiara w siebie i akceptacja swoich własnych potrzeb wychodzą na plan pierwszy. Ma Pani święte prawo lubić być sama, być introwertyczką i dbać o swoją przestrzeń prywatną. Pytanie tylko czy to Pani się tego bardziej nie wstydzi, niż inni nie szanują? Pytanie czy aby na pewno koleżanka ma świadomość, co Pani przeszkadza? Dobrze nawet spisać sobie taka rozmowę, jeśli jest dla Pani trudna - zwizualizować ją - co chce Pani powiedzieć koleżance, jakie rozwiązania Pani widzi…one są tylko w momencie, gdy coś jest dla nas mocno niekomfortowe, to na pierwszy plan wysuwa się wszystko co negatywne:) 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Witaj, sytuacja, w której się znalazłaś jest dla Ciebie niewątpliwie trudna i wywołuje silny stres oraz dyskomfort. Każdy z nas jest inny i nierzadko nie udaje się dopasować osobowościami współlokatorom. Możliwe, że miałaś inne oczekiwania wobec życia w akademiku i nie byłaś przygotowana na wyzwania związane z dzieleniem przestrzeni z innymi. Taka rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością może prowadzić do frustracji. Każdy z nas ma także różne potrzeby dotyczące przestrzeni osobistej. Brak prywatności w akademiku może być trudny do zaakceptowania i powodować dyskomfort i irytację. Każdy z nas ma również inną potrzebę bycia wśród ludzi, towarzyskości i ciągłego poznawania nowych osób. Dla introwertyków duże grupy lub długotrwałe interakcje społeczne mogą być wyczerpujące. Potrzeba im więcej czasu sam na sam, aby „naładować swoje baterie”, w związku czym zachęcam do znalezienia miejsca, w którym można się zrelaksować i odpocząć bez obecności wielu innych głośnych osób. Może to być np. biblioteka, cicha kawiarnia, czy nawet miejsce na świeżym powietrzu, gdzie może poczuć się swobodniej. Regularne spacery oraz stosowanie technik redukcji stresu (głębokie oddychanie, joga, trening relaksacyjny Jacobsona) może pomóc w obniżeniu poziomu stresu i poprawie samopoczucia.

Chociaż wspominasz, że rozmowa z współlokatorką nic nie dała, warto spróbować ponownie poruszyć temat, koncentrując się na wyrażeniu swoich uczuć i potrzeb w sposób asertywny, nieagresywny, unikając oskarżania współlokatorki. Warto też ustalić i komunikować otwarcie swoje granice. Możesz powiedzieć np.: „Chciałabym porozmawiać o czymś, co jest dla mnie ważne i dotyczy naszego wspólnego mieszkania. Zauważyłam, że czuję się ostatnio bardzo zestresowana i mam trudności ze snem, szczególnie kiedy w pokoju jest więcej osób. Bardzo potrzebuję ciszy i spokoju, aby móc się zrelaksować i dobrze spać. Zdaję sobie sprawę, że każda z nas ma swoje życie towarzyskie i to jest całkowicie normalne i zdrowe. Jednocześnie, mieszkanie razem wymaga od nas pewnych kompromisów, abyśmy obie czuły się komfortowo w naszej wspólnej przestrzeni. Zauważyłam, że czasami zapraszasz gości, w tym na nocowania, co jest w porządku, ale chciałabym zaproponować, abyśmy w takich sytuacjach zawsze najpierw rozmawiały i uzgadniały to razem. Chodzi mi o to, że w akademiku obowiązuje zasada, iż obce osoby mogą nocować w naszym pokoju tylko za obopólną zgodą. To dla mnie ważne, ponieważ wpływa na moje poczucie prywatności i bezpieczeństwa, a także na moją zdolność do odpoczynku i nauki. Rozumiem, że mogą zdarzyć się sytuacje, kiedy chcesz mieć kogoś blisko, i jestem otwarta na rozmowę o tym, aby znaleźć rozwiązanie, które będzie dla nas obu akceptowalne. Czy możemy ustalić, że zawsze będziemy się konsultować przed zaproszeniem kogoś na noc do naszego pokoju? Wierzę, że dzięki temu nasza współpraca i życie razem będą jeszcze lepsze. Cenię naszą relację i chciałabym, abyśmy mogły dobrze się dogadać i wspólnie mieszkać. Wierzę, że możemy znaleźć sposób, abyśmy obie były zadowolone. Jestem otwarta na twoje sugestie i chciałabym, abyśmy znalazły rozwiązanie, które będzie dla nas obu dobre.”. Możesz zaproponować, np. dwa nocowania w miesiącu, ustalić godziny ciszy nocnej itp. 

Spróbuj także rozmowy z administracją akademika o swojej sytuacji. Może okazać się, że istnieją niewykorzystane opcje, o których nie wiesz lub że w wyjątkowych przypadkach administracja może być skłonna zrobić wyjątek (np. czasami jest możliwość zajmowania samemu pokoju dwuosobowego przy kosztach za 1,5 osoby, a nie za dwie). Natomiast jeśli masz taką możliwość finansową (lub możesz skorzystać ze stypendium socjalnego) w ostateczności rozważ opcje zmiany warunków mieszkaniowych w przyszłym roku akademickim lub poszukaj alternatywnych form zakwaterowania, które lepiej odpowiadałyby Twoim potrzebom (rozumiem doskonale, jak wyglądają aktualnie koszty wynajmu pokoju jednoosobowego, ale można znaleźć oferty pokoi dla studentów w niższych cenach wynajmowanych, np. przez siostry zakonne itp.). 

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia,
psycholog Anna Gwoździewicz

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Gratuluję samoświadomości i zrozumienia, że komfort zaczyna się tam, gdzie dba się o własne potrzeby!

Choć temat wydaje się trochę intymny, być może trudno jest Pani o nim rozmawiać to jednak woła, aby podjąć jakieś działania dla polepszenia Pani funkcjonowania. 

Warto się przełamać i dać znać, czego Pani potrzebuje. W końcu to również Pani pokój, a na czas studiów dom, prywatna przestrzeń, azyl. W przypadku odwiedzin znajomych czy chłopaka myślę, że Pani musi zostać o tym uprzedzona i wyrazić zgodę. Na pewno są jakieś możliwe rozwiązania, aby w jakiś sposób to przeorganizować.

A jeśli nie to.. 

Może warto rozejrzeć się za jakimś innym lokum w okolicy? Czasem studia pozwalają na podjęcie dodatkowej pracy i dorobienie sobie do wynajmu. Może częściowo rodzice są w stanie Panią wspomóc? Jest ktoś znajomy, kto chce podnająć pokój w dobre ręce? 

Życzę powodzenia i szybkiego rozwiązania sprawy!

pozdrawiam

psycholog Anna Martyniuk-Białecka

pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Lęk przed rozpoczęciem rozmowy z obcymi - jak sobie z tym poradzić?
Mam silny lęk przed rozpoczęciem rozmowy z ludźmi. Gdy ktoś inny rozpocznie rozmowę to kontynuuje ją,ale ja sama nie potrafię kogoś obcego o coś zapytać. Czuję też lęk gdy ktoś kogo nie znam do mnie coś mówi. Chciałabym znaleźć znajomych,ale nie potrafię z powodu tej blokady, co to może oznaczać?
Nieetyczny psychiatra, bez wiedzy. Negował moje doświadczenia i trudności.
Witam. Po pierwszej wizycie u psychiatry czuję, że większość moich problemów była umniejszana lub negowana. Dla anonimowości powiedzmy, że mam "około" 27 lat i z powodu problemów psychicznych i innych zdrowotnych wyłączyłam się z tzw. normalnego życia 10 lat temu i od tego czasu nic się nie zmieniło i nie mam żadnej siły i perspektyw od siebie by się zmieniło. Mówiłam o trwających ciągle szkolnych lękach, przez które źle się czuję i nie mam wykrztałcenia (choć się bardzo dobrze uczyłam, ale zakończyłam edukację), braku przyjaciół/unikania znajomości od czasów szkoły, czucia się dalej jak dziecko i życia na koszt rodziny, posiadaniu za czasów dziecka niepełnej rodziny z różnymi kłopotami u bliskich krewnych, moich problemach zdrowotnych (z którymi chodzę do innego lekarza prywatnie ze wględu na brak ubezpieczenia i terminy). Oczywiście psychiatra pytał o różne rzeczy rodzinne i zdrowotne, ale wiele odpowiedzi potem było typu: ze znajomymi to wszystko zależy ode mnie, albo wiele osób jest z takich rodzin i potem żyją, negował też niektóre z problemów zdrowotych wpływających na moje ciało, bo skoro chodzę z tym już gdzieś to "musi być pod kontrolą" (chociaż tamten drugi lekarz wie, że mam przez to problemy z ciałem i duży wstyd i nie wszystkie są pod kontrolą leków, które biorę ze wględu na naturę problemu). Ogółem na wszystko podsumował, że potrzebuję zdecydowanie terapii, bo z takiego życia ciężko mi będzie wyjść i trzeba byłoby całe życie przestawić (co jest prawdą) i dał też leki antydepresyjne/przeciwlękowe na dzień i noc. Reszta rzeczy takie jak potrzeba zdrowego odżywiania czy sport była poruszana i o tych rzeczach wiem, bo mówiłam, że staram się robić na ile mogę (lubię sport, nie palę, nie piję), choć mimo tego nawroty zaburzeń odżywiania z brakiem apetytu co jakiś czas powracają. Czułam się dwuznacznie. Wiem, że wiele rzeczy musiałabym zrobić, ale jest tego tak dużo, że wiele lat temu zaprzestałam, bo już od szkolnych lat nie dawałam sobie rady z natłokiem stresu, ludźmi i problemami zdrowotnymi, które się zaczęły w wieku nastoletnim i trwają nadal, nie dawałam rady przystosować się do tego typowego życia i nie chcę tak żyć.
Wszystko mnie denerwuje w pracy
Wszystko mnie denerwuje w pracy od przełożonego ciągły nacisk wykonuje swoją pracę bardzo dobrze a jemu zawsze coś nie pasuje dogryza mi poniża mnie przed częścią brygady....jestem rozdrażniona mam myśli co by było, gdyby mnie nie było kłócę się z partnerem jestem zmęczona najlepiej bym nie wychodziła spod kołdry czuje się jak nikt co mam robić? boje się stresuje byle małymi problemami trzęsą mi się ręce
Czy zakończona terapia depresji i zaburzeń lękowych wpłynie na rekrutację do policji?

Witam, mam pytanie odnośnie depresji i zadurzenia lekowych a rekrutacja do policji. We wrześniu po 4 latach skończyłam terapię psychologiczną odnośnie do właśnie depresji i zaburzeń lekowych. A to wszystko stwierdził lekarz psychiatra. Miałam kilka lekarzy psychiatrów ( miałam również przepisane leki od nich), ponieważ z każdym był utrudniony kontakt i potem sama z nich zrezygnowałam, jak i z leków, i uczestniczyłam tylko w terapii u psychologa. I teraz moje pytanie brzmi, czy przez to mogę być nieprzyjęta do policji? I czy mam sobie załatwić na rekrutację np. jakieś zaświadczenie od psychologa, że skończyłam terapię? I czy w Ankiecie bezpieczeństwa osobowego muszę to wpisywać? A policja jest moim wielkim marzeniem

Szef postąpił nieetycznie wobec mnie, jako pracownicy. Uwierzyłam w to, że jestem gorsza, mimo że wiem, że tak nie jest.
Zostałam zdegradowana przez szefa i zastępczynię na niższe stanowisko, chociaż nie mam sobie nic do zarzucenia. Po zrealizowaniu planów, uzyskaniu zasięgów, a także przeszkoleniu pracowników dano mi najniższe stanowisko i tylko ja nie dostałam podwyżki. Przed zdegradowaniem nikt mi nie powiedział, że uczę kogoś na swoje stanowisko... Ludzie potrafili śmiać się ze mnie, że źle pracowałam w momencie wywalenia mnie, chociaż wiedzą, że mam cały czas najlepsze wyniki w całym dziale. Nie uprzedzono mnie o niczym i nie chciano rozmawiać... Osoby nade mną nie mają nawet kwalifikacji, a obecny meneger żadnego wykształcenia. Załamałam się na wiele miesięcy, bo pokazywano mi przez wiele tygodni, że jestem nikim i nic nie znaczę, a także na początku uwierzyłam w to :( Zanim połapałam się, że można coś tak nieetycznego zrobić, to obwiniałam siebie i wymyślam, co że mną nie tak. Teraz nie radzę sobie sama ze sobą i nie mogę przestać czuć się gorsza mimo, że wiem, że było to zrobione specjalnie i szefowa nie chce mieć wysoko lepszej osoby.
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!