Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Utrata pracy w przedszkolu: Jak sobie poradzić i znaleźć siłę do działania?

Cztery lata temu wróciłam do Polski, od tego czasu pracowałam w sklepie, nie lubiłam tej pracy, ale na mojej drodze stanęła pewna cudowna kobieta i zaproponowała mi pracę w przedszkolu gdzie pracowałam 2 lata,  ale nie stety przyszła nowa pani dyrektor i stwierdziła, że buduje swój zespół a staremu nie przedłuży umów, więc wyleciałam, ale w tym samym czasie koleżanka pomogła mi dostać pracę w drugim przedszkolu umowę miałam na 11 miesięcy wszystko szło pięknie aż do momentu, kiedy zaczęło brakować dzieci w placówce i nowa pani dyrektor stwierdziła, iż nie jest w stanie dać mi umowy bo ja na nią nie stać, ale jak będą dzieci to na pewno da mi ta umowę niestety wszystko to, co mówiła okazało się kłamstwem i zatrudniła kogoś innego na to miejsce a ja zostałam dosłownie z niczym nie mam tutaj gdzie mieszkam żadnych znajomych chwilowo poszłam do pracy do piekarni, ale nie potrafię się tam odnaleźć w ogóle wydaje mi się, że ja nic nie potrafię nie wiem, jak mam dalej żyć boje się wszystkiego proszę niech ktoś mi powie co mam zrobić bo czuję że nie daje rady

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Bardzo mi przykro, że tak się wszystko ułożyło. To wyczerpujące i rozumiem, że czujesz się przytłoczona I potraktowana niesprawiedliwie. 

Jeśli masz myśli, żeby sobie zrobić krzywdę, zadzwoń natychmiast na 112 albo na ogólnopolską linię wsparcia 116 123 -  proszę, nie zostawiaj tego bez kontaktu z kimś. 

Spróbuj zgłosić się do urzędu pracy lub MOPS, żeby sprawdzić możliwości doraźnego wsparcia, a jednocześnie szukaj krótkoterminowych ofert przez agencje pracy. To może dać chwilę oddechu i może uda Ci się dostać ofertę, która będzie Ci bardziej odpowiadać niż aktualna praca. Pamiętaj, że nie „jesteś nic nie warta”. To, co czujesz, często jest skutkiem zmęczenia i stresu, a nie twojej wartości czy umiejętności. 

 

Pozdrawiam ciepło, 

Katarzyna Świdzińska 

Psycholog okołoporodowy, dzieci i młodzieży

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

takie kryzysy zdarzają się i nie oznaczają, że nie daje Pani sobie z czymś rady. Raczej, że trafiła Pani na serię nieuczciwych i niepasujących miejsc pracy. Proszę teraz wziąć głęboki oddech i dać sobie krótką przerwę na uspokojenie, a potem w spokoju zastanowić się nad kolejnym krokiem. Może Pani spisać umiejętności i doświadczenia zdobyte w przedszkolach, skontaktować się z dawnymi współpracownikami i poszukać podobnych ofert w edukacji lub w pracy z dziećmi, a równocześnie rozważyć tymczasowe zatrudnienie, które da Pani finansowy oddech. Jeśli lęk i bezsilność stają się przytłaczające, proszę poszukać wsparcia psychologicznego/ Krótka rozmowa z terapeutą potrafi uporządkować myśli i dodać siły do podejmowania kroków. To trudny okres, ale z tego, co Pani pisze, ma Pani zasoby i kompetencje. Proszę dać sobie czas i wykonać mały, konkretny krok już dziś.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Pani uczucia zagubienia i obawy są zupełnie zrozumiałe w takiej sytuacji. Pani nie mogła liczyć na pracodawców, a praca, którą musiała Pani zaakceptować, nie daje satysfakcji. Brakuje poczucia stabilności i, niestety, także wsparcia od innych, ponieważ nie udało się Pani znaleźć znajomych w miejscu zamieszkania.

 

Proszę jednak pamiętać, że nie wszystkie te zmiany zależały od Pani i siłą rzeczy musiała Pani szukać nowej pracy, aby się utrzymać. Fakt, że mieszkała Pani za granicą i znalazła pracę mimo wielu wyzwań, pokazuje osobę, która potrafi przezwyciężać trudności życiowe.

 

Z tego, co Pani pisze, taka sytuacja z jednej strony wzbudza lęk i strach, a z drugiej strony pojawiają się myśli, że „nic Pani nie potrafi” – które na pewno nie pomagają.

 

Sugeruję spotkanie ze specjalistą, aby mogła Pani zyskać większą samoświadomość swoich zalet i umiejętności oraz znaleźć własne miejsce i kierunek w życiu.

 

Trzymam kciuki, aby Pani znalazła siłę i wsparcie w tym trudnym czasie,

Lucio Pileggi, Psycholog

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Droga Pani Iwono, moje Koleżanki powyżej przepięknie napisały już wszystko co mogłabym napisać. Chcę więc tylko dorzucić swoją cegiełkę i przypomnieć, że te myśli, o byciu do "do niczego" to nic innego jak surowy kryty wewnętrzny, mechanizm który wytworzył się w Pani na drodze różnych trudnych doświadczeń i to już od samego dzieciństwa. On nie jest obiektywny, on jest oceniający i surowy. To czego Pani potrzebuje to samowspółczucia. Czyli podejścia do siebie z życzliwością, tak jakby zwracała się Pani do przyjaciela. Polecam serdecznie książkę z GWP o tym samym tytule, można ją czytać samodzielnie. Oprócz tego interwencja kryzysowa jeśli czuję Pani że utknęła w martwym punkcie i potrzebuje Pani poprowadzenia, albo po prostu wsparcie psychologiczne. Życzę dużo siły, spokoju i nadziei. Proszę też pamiętać o podanych wyżej przez Koleżankę telefonach zaufania. Pozdrawiam serdecznie !  Kamila Kłapińska-Mykhalchuk, psycholog, psychoterapeutka 

Monika Figat

Monika Figat

Warto zastanowić się, jakie wartości są dla Pani najważniejsze w życiu – czy to rozwój, kontakt z ludźmi, czy poczucie sensu w pracy – i spróbować, nawet małymi krokami, szukać sposobów na ich realizację, niezależnie od obecnej sytuacji. Czasem zmiana wymaga czasu i cierpliwości, a poczucie "nie radzę sobie" jest tylko chwilowym stanem, który można przepracować.

Najczęściej poczucie pewności siebie buduje się przez działania i małe sukcesy - proszę się nie poddawać.

Proszę pamiętać, że nie musi Pani być z tym sama – warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub poszukać wsparcia w fundacjach czy telefonach zaufania. Choć sytuacja wydaje się bez wyjścia, można ją przepracować.

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak odzyskac siebie po zatraceniu sie w zwiazku i znalezc motywacje do budowania wlasnego zycia?
Odkąd poznałam chłopaka prawie będzie 2 lata trochę zatraciłam się w związku moim głównym priorytetem w życiu właśnie był on przez co straciłam swoje życie. Lecz to jest lepsze pytanie czy ja przed nim miałam swoje życie Mam wrażenie/teorie że zanim poznałam chłopaka to i tak do końca nie miałam za bardzo jakieś pasji czy hobby bo byłam raczej skupiona w większości na nauce Pomimo że zawsze jak ludzie pytali czym się interesuje odpowiadałam sportem, książkami, filmami Marvela czy kreatywnymi rzeczami Ostatnio chcę zbudować własne życie od początku bo mam wrażenie właśnie że tego dawnego nie było ale pomimo że wydaje mi się że lubię tworzyć kreatywne rzeczy to ostatnio totalnie Nie mogę się do nich zabrać przeglądam szukam inspiracji ostatecznie na nic się nie decyduje ale w sumie jest tak ze wszystkim chyba za nic nie mogę się zabrać zastanawiałam się również czy nie blokuje mnie mój pokój czy po prostu nawyki jakie w nim opanowałam blokują mnie przed sięganiem choćby tych kreatywnych rzeczy Mam trochę kryzys bo pomimo wiedzy jaką mam co powinnam robić żeby wyjść z tego mini dołka to dalej nie potrafię się ruszyć
Obawiam się o życie dziewczyny. Ma depresję i myśli samobójcze, widzę, jak jest jej ciężko. Boję się, że już nie wytrzyma.
Moja dziewczyna coraz głębiej popada w depresje. Co jakiś czas mówi o tym, że myśli o samobójstwie i że nie ma innej opcji. Próbowałem ją przekonać do psychologa szkolnego lub numeru zaufania dziecka, ale nie skutecznie. Nie mam pojęcia co robić, a czuję, że jej życie jest zagrożone. Nie chce, żebym powiadomił rodziców. Powiedziała, że gdyby się dowiedzieli, urwałaby ze mną kontakt, a wiele razy mówiła, że gdyby nie ja to już by nie żyła. Co robić?
Jak radzić sobie z emocjami i uzależnieniem od leków? Trudności z kontrolą zachowań i przeszłością
Dzień dobry, wiem że potrzebuję pomocy, jednak brakuje odwagi. Problemy mam od lat, prawdopodobnie spowodowane trudnym dzieciństwem. Jestem osobą bardzo emocjonalną, niestety pojawiają się wybuchy agresji, ponieważ nie radzę sobie z problemami, zdarzają się także niebezpieczne zachowania np. gdy się denerwuję potrafię wsiąść do samochodu i jechać jak opętana, a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze później tego nie pamiętam lub pamiętam jak przez mgłę. Często też uciekam w używki, gdy nazbiera się wenie zbyt dużo emocji sięgam po alkohol i narkotyki. Jest lepiej niż było, jednak wciąż mam wrażenie, ze nie kontroluje w pełni nad tym co robię w nerwach czy smutku. Nie potrafię żyć sama, nienawidzę własnej osoby i uważam, że jestem osobą bezwartościową. Nie widzę przyszłości, żyje przeszłością i teraźniejszością. Jest ktoś komu bardzo chciałabym pomoc, a mianowicie mój partner, ale boję się że go zranie lub stracę przez swoje zachowanie... Boję się pójść do lekarza, ponieważ jestem uzależniona od leków. Nie wiem już co robić, mam wrażenie że straciłam życie, że po prostu przegrałam.
Lęk społeczny od dziecka, który utrudnia mi teraz funkcjonowanie w dorosłości.
Co jeszcze mogę zrobić? Od zawsze byłem cichym dzieciakiem trzymającym się na uboczu i nie lubiącym być na świeczniku (i nauczyciele nie widzieli w tym problemu, po prostu uważali że jestem grzeczny, nikt nigdy nie zwrócił uwagi że coś może być nie tak), od kiedy pamiętam mam problem z nawiązywaniem nowych znajomości, bo paraliżuje mnie strach, kiedy mam zainicjować rozmowę, trzymałem i trzymam się nadal tylko z najbliższym wąskim gronem przyjaciół i znajomych, których znam praktycznie od piaskownicy. Jednakże teraz rzadko kiedy mamy czas żeby się spotkać, wiadomo dorosłe życie, praca itd. Przenosi się to też na inne sfery życia niż towarzyskie, kiedy przychodziło do odpowiedzi w szkole oblewałem się zimnym potem i robiło mi się słabo, to samo tyczy się np. rejestracji u lekarza itd. Dlatego też zrezygnowałem z matury, bo tak bardzo bałem się ustnej części i do teraz pluję sobie za to w brodę. (Warto dodać, że mam od dziecka nadwagę, niedoczynność tarczycy nie jest żadnym usprawiedliwieniem, za to problemy skórne, które uniemożliwiały mi ćwiczenie już trochę tak, bo ból często był nie do zniesienia (mimo to próbowałem i grałem np. w klubie w nożną czy w koszykówkę). Na szczęście te skórne schorzenia już pokonałem i jest wszystko w porządku, wziąłem się za siebie i zrzuciłem już blisko 30 kg) W podstawówce jeszcze jakoś dawałem radę, prawdziwe problemy zaczęły się w gimnazjum. Pojawiły się stany lękowe i mocny lęk społeczny. Ze swoją klasą nie miałem problemów, za to byłem dręczony przez osoby z innej klasy i do dzisiaj pozostała mi trauma, opuszczałem bardzo wiele lekcji i siedziałem roztrzęsiony w domu. Technikum uznałem za swego rodzaju nowy start, pierwsza klasa przebiegła raczej bez problemu. Co prawda nadal byłem cichy i wycofany ale dałem radę przechodzić cały rok w miarę spokojnie. W klasie nie nawiązałem żadnych poważniejszych znajomości, z nikim się nie zadawałem poza szkołą. No i przyszła 2 klasa... jakoś na końcu 2 miesiąca roku szkolnego złapałem szkarlatynę i to dosyć mocną przez co 2 miesiące przeleżałem w łózku z prawie 40 stopniową gorączką, okropnym bólem głowy i innymi objawami. Gdy wyzdrowiałem to nie byłem już w stanie wrócić, nikomu z klasy nie dałem znać dlaczego mnie nie ma, bałem się ocenienia i pytań o to dlaczego mnie nie było, paraliżował mnie strach. Szkołę dokończyłem w trybie indywidualnego nauczania i tak jak wcześniej napisałem zrezygnowałem z matury ze strachu, jednak udało mi się zdobyć technika pojazdów samochodowych ale nic mi on aktualnie nie daje. Po szkole była bardzo niewielka poprawa. Udało mi się pójść do pracy, po 3 miesiącach okresu próbnego nie przedłużono mi umowy, wytłumaczono mi to tym że niby była ogólna redukcja etatów i nikogo nowego też nie potrzebują, jednak ja w to nie wierzę i do dzisiaj się obwiniam że po prostu byłem za słaby i mimo że dawałem z siebie wszystko, to było to za mało. Od tego czasu wróciły wszystkie demony z czasów dzieciństwa i szkolnych. Od tego czasu boję się pójść do jakiejkolwiek pracy, zdarzyło mi się nawet odwołać rozmowę o pracę w jej dniu bo tak sparaliżował mnie strach i dostałem drgawek. Aktualnie mam 22 lata, zawodowo stoję w miejscu i czuję presję czasu. Rodzice mnie wspierają zarówno psychicznie jak i czasami finansowo, jednak gdy mam chociaż trochę oszczędności to oddaję im wszystko z naddatkiem bo nie mógłbym spojrzeć w lustro. Stany lękowe, depresyjne i lęki społeczne tylko się pogłębiły, gdy jestem np. w galerii handlowej czuję jakby wszyscy się na mnie patrzyli i obgadywali, od razu się pocę. Boję się też przykładowo wjechać do miasta samochodem w godzinach szczytu bo się stresuję że ktoś będzie na mnie trąbił, zgaśnie mi samochód, na światłach itd. Czuję się niepotrzebny i często się za wszystko obwiniam, często uważam się za ciężar dla wszystkich. Jeśli chodzi o charakter to nigdy nie należałem do wrednych osób, wręcz przeciwnie, zawsze byłem w cholerę empatyczny, bezkonfliktowy i wolę być skrzywdzonym niż skrzywdzić kogoś. Denerwuje mnie gdy ktoś jest bez serca. Jestem w cholerę wrażliwy, płaczę na filmach, grach czy przy książkach jeśli tylko mają chwytającą za serce historię. I... właśnie tych cech charakteru też się wstydzę (chociaż nie wiem czy to dobre określenie) bo boję się że ktoś mnie zwyzywa od słabiaków czy mięczaków. Sam też się boję że będąc właśnie takim typem osoby nie osiągnę sukcesu bo żeby teraz coś osiągnąć, trzeba mieć w sobie trochę z bycia zimnym człowiekiem a empatia i wrażliwość właśnie nie są dzisiaj normą. Gdy nie ma czasu na spotkanie z przyjaciółmi czuję się w strasznie samotny a nie umiem nawiązać żadnej nowej znajomości, nawet w internecie, boję się do kogokolwiek odezwać czy napisać. Z wejściem w związek jest dokładnie ta sama sytuacja. Od 2 miesięcy chodzę na terapię, ufam swojej terapeutce i czuję wsparcie i leciutką poprawę jednak jeszcze trochę czasu musi minąć zanim się przed nią w pełni otworzę. Jednak jestem zadowolony, że się na to zdecydowałem.
Jak poradzić sobie ze zdradą męża?
Jak poradzić sobie ze zdradą męża? Daliśmy sobie drugą szansę ale ja wciąż nie potrafię sobie z tym poradzić. Nasze życie intymne też uległo zmianie l, nie potrafię po prostu. Chciałabym żeby było jak dawniej. Mamy synka.
Stress

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.