Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z emocjami i uzależnieniem od leków? Trudności z kontrolą zachowań i przeszłością

Dzień dobry, wiem że potrzebuję pomocy, jednak brakuje odwagi. Problemy mam od lat, prawdopodobnie spowodowane trudnym dzieciństwem. Jestem osobą bardzo emocjonalną, niestety pojawiają się wybuchy agresji, ponieważ nie radzę sobie z problemami, zdarzają się także niebezpieczne zachowania np. gdy się denerwuję potrafię wsiąść do samochodu i jechać jak opętana, a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze później tego nie pamiętam lub pamiętam jak przez mgłę. Często też uciekam w używki, gdy nazbiera się wenie zbyt dużo emocji sięgam po alkohol i narkotyki. Jest lepiej niż było, jednak wciąż mam wrażenie, ze nie kontroluje w pełni nad tym co robię w nerwach czy smutku. Nie potrafię żyć sama, nienawidzę własnej osoby i uważam, że jestem osobą bezwartościową. Nie widzę przyszłości, żyje przeszłością i teraźniejszością. Jest ktoś komu bardzo chciałabym pomoc, a mianowicie mój partner, ale boję się że go zranie lub stracę przez swoje zachowanie... Boję się pójść do lekarza, ponieważ jestem uzależniona od leków. Nie wiem już co robić, mam wrażenie że straciłam życie, że po prostu przegrałam.
Julia Gavryshchuk

Julia Gavryshchuk

Dzień dobry, znajduje się Pani w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Zwrócenie się na interwencję kryzysową lub dzienny/stacjonarny oddział psychiatryczny mogłoby Pani pomóc i wesprzeć w obecnej sytuacji. Można zacząć od wizyty u psychiatry, który wyjaśni Pani opcje otrzymania pomocy. Po wsparciu psychiatrycznym, mogłaby Pani zacząć też proces terapeutyczny. 

Trzymam kciuki! 

 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

hazard

Darmowy test na uzależnienie od hazardu (Anonimowi Hazardziści)

Zobacz podobne

Witam, rozpoznano u mnie jednostkę chorobową F23.1
Witam, rozpoznano u mnie jednostkę chorobową F23.1 (moja mama chorowała na depresję, nerwicę i omamy alkoholowe/jej siostra choruje na schizofrenię paranoidalną). Miałam omamy słuchowe, które przedstawiały wszystkie traumatyczne przeżycia ciągnące się od dzieciństwa-w czasie psychozy od nowa je przeżywałam). Nie przyjmuję leków, bo po każdych bardzo cierpiałam (czułam się tak źle, że myślałam, jak ze sobą skończyć i musiałam walczyć z tym jak się czułam, często z bezsilności płakałam, bo nie dało się wytrzymać, wyglądałam i funkcjonowałam za każdym razem jak zombi i czułam się, jakbym już nie żyła, zero uczuć, radości, ciągły niepokój, frustracja) plus bardzo wiele skutków ubocznych. Aktualnie czuję się bardzo dobrze (2 tyg nie biorę leków, bo odstawiłam, gdy miałam przejść na olanzapine). Niepokoi mnie fakt, że nie czuję pociągu do swojego partnera, nic nie czuję w trakcie zbliżeń z nim czy w trakcie zwykłego pocałunku. Po zejściu z leku Abilify (podniósł mi bardzo mocno enzymy wątrobowe i byłam przez 2 tygodnie bez żadnego leku) było wszystko w porządku i prawidłowo reagowałam. Po o zejściu z ostatniego Fluanxolu (podniósł mi mocno prolaktynę i miałam wejść na olanzapine) kompletnie nic nie czuję w czasie bliskości z partnerem. Czuję się tak, jakbym miała anhedonię polekową i zaburzenia funkcji seksualnych. Czy jest możliwe całkowite wyleczenie się z tej choroby dzięki samej psychoterapii?
Mąż twierdzi, że nauczyłam go okazywania uczuć i agresji – czy to ja jestem winna?
Sprawa dosyć dziwna. Mąż zawsze bedac w pracy nie napisze nie powie mi nic innego jak zawsze cyt,, mam na ciebie ochotę ,, nie zapyta sie jak ja sie czuje chociaż twierdzi iz mi to mówi, cwany bo niedosłyszę a on wie i aby sie wybielić powie ze bie raz tak mówi pyta sie yhyy....jako tako słyszę ale słyszę. Mąż potrafi mi powiedzieć ze ja go tego nauczyłam, to pytam sie czego niby nauczyłam??? Mówienia np zes na mnie ochotę słowa kocham cie tęsknie brakuje mi ciebie przytuelnia czy pocałunku pieszczot złapania za rękę??? Znakiem tego ja przez 20 lat wszystkiego go uczyłam bo on sam z siebie z uczuc nie potrafi powiedzieć i nie mówi tylko ja go prowadzę za rączkę jak małe dziecko??? Jak to odbierać on uważa ze ja go nauczyłam mówić mam na ciebie ochotę, tak samo ja go nauczyłam byc agresywny nie panować nad emocjami czy krytykować mnie poniżać itp??? Wszystkiego go ucze??? Jak mam to odbierać dla mnie to chore co on mówi wydaje mi sie ze choroba osychiczna brzmi w mężu. W pracy jest powie kocham cie tęsknie to co ja nauczyłam go wypowiadać te słowa w koja stronę??? Bo on sam z siebie nie piwie z uczuc ??? Jestem załamana totalnie
Czuję się przytłoczona po traumie - czy powinnam wrócić do psychiatry?
Witam. Niecałe 5 lat temu nastąpiła dla mnie traumatyczna sytuacja życiowa z mężem( w skutek zażywania amfetaminy przez jakiś czas, mąż zaczął mieć urojenia dotyczące moich rzekomych zdrad) przeszłam dla mnie myślę horror:( po wizycie u psychiatry dostałam leki po diagnozie " inne zaburzenia nerwicowe" niestety brałam je krótko, przerwałam leczenie ponieważ razem z mężem pokonaliśmy razem te trudności, mamy 4 dzieci a najmłodszy syn ma 18 miesięcy. Niestety w ostatnim czasie w szkole syna pojawiły się problemy, widzę teraz jak odbiły się na mnie, mam duże wahania nastrojów, raz jestem agresywna( bez przemocy fizycznej) a za chwilę płaczę a poczucie winy sprawia że mam pełne objawy fizyczne tj. Bóle pulsowanie głowy, ból brzucha z uczuciem trzęsienia się brzucha, sztywnienie nadgarstków i palcy u rąk, "góla" w gardle, bardzo szybkie bicie serca, kołotani, zimne poty itp. Z domu nie chce mi się wychodzić, każde wyjście w załatwienu sprawy jest dla mnie przytłaczające" że znowu muszę iść i rozmawiać z ludzmi" przez co zawalam dużo spraw, bardzo odbija się to na mężu ponieważ to w nim szukam wtedy winy o wszystko:( sama sobie ze wszystkiego robię problem, nie ma dla mnie pozytywnych myśli, zawsze jest coś co przekona mnie żeby jednak zrezygnować z danych rzeczy, w tym roku pierwszy raz byłam nad morzem z rodziną i nawet chwilę nie cieszyłam się z tego, wszystko ma dwie barwy białe i szare. Planuje wrócić do psychiatry, czy to konieczne czy ten zły czas minie jak wtedy? Dziękuję
Nie potrafię zaakceptować przeszłości seksualnej żony od 30 lat - złość, zazdrość i kryzys w małżeństwie

Dzień dobry. Mam problem, który trwa prawie 30 lat.... Dotyczy przeszłości seksualnej mojej żony. Nie wiem czy, to ważne, ale od młodych lat musiałem ciężko pracować, aby cokolwiek mieć. Choroba ojca, itd.... Nie miałem czasu na imprezowanie, na zabawę, dyskoteki itd.... Byłem wychowywany w ogromnym szacunku do drugiego człowieka, a szczególnie do kobiet. W wieku 18 lat, prowadziłem już własną firmę, miałem jak na tamte czasy - dobre auto, zaczynałem budowę domu. Poznałem pewną dziewczynę, podobała mi się, czasami zamieniliśmy kilka słów, gdyż pracowała już w firmie do której jeździłem. Była z okolicy, co więcej nasze matki się znały. Pewnego dnia, to ona zaproponowała, aby się umówić, gdzieś razem wyjść. Tak też się stało. Przyjechałem po nią, wiem, że przyniosłem róże. Poszliśmy na dyskotekę, pogadaliśmy, zaczęliśmy się spotykać. Po niedługim czasie, może miesiąc, doszło do naszego zbliżenia, później częściej, po dyskotekach, spotkaniach. Może to ważne, ale było to moja pierwsza i jedyna partnerka seksualna. Miałem też świadomość, że nie byłem jej pierwszym, miałem świadomość, że mi to przeszkadza, ale liczyłem, że to przejdzie.... Po kilku miesiącach oświadczyłem się, zaplanowaliśmy ślub. Za rok ceremonia i wesele. Po kolejnych 2-3 miesiącach, okazało się, że moje wtedy narzeczona, jest w ciąży. Przyspieszyliśmy ślub, wszystko wydawało się OK. Pewnego jednak razu, podczas spokojnej rozmowy, poruszyliśmy temat, że fajnie nawet, bo ciąża przyspieszyła nasz ślub.... , i tutaj padło zdanie z ust mojej wybranki... "dobrze, że teraz zaszłam w ciążę, bo gdyby to było wcześniej za czasów dyskotek i imprez, to bym nawet nie wiedziała kto jest ojcem..." Powiedziała to wręcz z entuzjazmem, jakby chciała mi się tym pochwalić! Ten jej wyraz twarzy widzę do dziś, to zdanie mam w głowie każdego dnia! Temat nie był przez nas kontynuowany. Pobraliśmy się, urodziło się dziecko, niby wzór rodziny, ale to nie dawało mi spokoju... Pewnego dnia postanowiłem porozmawiać o tym z żoną.... rozmowa zakończyła się wręcz kłótnią. Szczerze powiedziałem co czuję i że chciałbym wiedzieć, co miała na myśli wypowiadając wtedy to zdanie. Powiedziała mi coś, co może nawet bardziej zabolało - że chciała się "wyszumieć" zanim będzie z kimś w małżeństwie.... To zabolało. Swój pierwszy raz przeżyła z kimś przypadkowym, oddała to komuś, kogo szczerze mówiąc nawet dobrze nie znała, a za tydzień szła już z kimś innym... Co sama przyznała. Niestety nie jestem w stanie tego zapomnieć. Wręcz mam wrażenie, że z czasem wręcz mnie to coraz bardziej boli wewnętrznie! Mam z tego powodu ogromną wewnętrzną złość, ból, a gdyby nie dzieci, rodzina, to pewnie już dawno być podjął inne kroki... Nie mam zastrzeżeń do żony, jako partnerki życiowej, dba o dzieci, o dom, prowadzimy razem firmę, jednak to nie daje mi żyć! Przez kilka lat starałem się nie poruszać tematu, ale ostatnio przy drobnej sprzeczce, eksplodowałem, wygarnąłem jej to wszystko, wykrzyczałem jak mnie to boli, jakie zrobiła mi świństwo, że nie powiedziała tego wcześniej, że puszczała się z kim popadło, aby później związać się z nieświadomym durniem.... Nie wiem też, czy to prawda, ale próbowałem o tym rozmawiać ze znajomym i powiedział mi otwarcie - nie chodziłeś na dyskoteki, nie imprezowałeś, to nie wiesz o największych puszczalskich z okolicy. Wszyscy wiedzieli, nikt świadomy by się z nią nie związał, a co więcej, chłopaki zakładali się o piwo, która z kim pójdzie, a później opowiadali sobie - to jeszcze bardzie mnie boli! Miałem też sytuację, gdzie magazynier w lokalnej firmie, kiedyś mnie zapytał - czy to moja żona, kiedy potwierdziłem, usłyszałem, że on dobrze ją pamięta z dyskotek! Zaśmiał mi się wręcz ironicznie w twarz! Ostatnio, nasza drobna sprzeczka przekształciła się poważną kłótnię, prawie tydzień się do siebie nie odzywaliśmy.... Ostatecznie odbyliśmy rozmowę, gdzie żona mi powiedziała, że żałuje tamtych historii, że gdyby mogła, cofnęłaby czas, a robiła to, aby z kimś być, bo liczyła, że jeśli się komuś odda, to on z nią będzie, bo koleżanki to jeszcze więcej miały chłopaków. Ostatnio stwierdziła, że to było tylko dwóch chłopaków, ale wiem, że to nie jest prawda, a co gorsza, wiem, że miała jakieś kontakty ze swoim sąsiadem, który wtedy miał już dzieci w jej wieku, a nawet dzieci starsze, pełnoletnie, był żonaty! Podobno do seksu między nimi nie doszło, ale nie potrafię jej już uwierzyć... Pamiętam z jaką pasją mi wtedy opowiadała, że nie wiedziałaby z kim mogła zajść w ciążę.... Jestem przez to kłębkiem nerwów, mam wszystkiego dosyć! Próbowałem zapomnieć, ale się nie da! Proponowałem jej, abyśmy skorzystali wspólnie z porady psychologa, może psychologa rodzinnego, ale ona nie chce. Piszę to z prośbą o pomoc specjalisty. Może ja to źle widzę, może jestem na tym punkcie przewrażliwiony... Nie wiem. Z góry dziękuję za jakąkolwiek odpowiedź.

Samookaleczenia przez nadmiar niezrozumiałych dla mnie emocji, bardzo dynamicznych.
Nie mogę zapanować nad agresją , cały czas jestem smutna ,mam koszmary ,raz jestem wesoła, ale tylko na chwilę , czuje się niepotrzebna i do niczego , płacze bez powodu , nie umiem rozmawiać z ludźmi , wszystko mi jedno czy żyje czy nie , tnę się do krwi, by ulżyć sobie z nadmiarem emocji . Co mam robić, co mi jest ?
DDA hero

DDA – kim są Dorosłe Dzieci Alkoholików? Pomoc

DDA to niekliniczna nazwa trudności, które mogą znacząco wpływać na życie osoby i jej najbliższych. W tym artykule przyjrzymy się bliżej przyczynom, objawom i metodom terapii.