Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Choruję na chorobę afektywną dwubiegunową. 2 miesiące temu przeszłam covid i ciężkie powikłania.

Gosia

Witam, choruję na chorobę afektywną dwubiegunową. 2 miesiące temu przeszłam covid i ciężkie powikłania m.in. obturacyjne zapalenie płuc, dróg moczowych, problemy z sercem. Od ponad miesiąca zmagam się z helikobakterem. Jedno leczenie nie pomogło. Miałam gastroskopię, wyszedł silny stan zapalny żołądka z dwoma zmianami, z których lekarz pobrał wycinki na badania histopatologiczne. Czuję się ciągle zmęczona, osłabiona, jestem nerwowa, mam w sobie dużo napięcia, życie mnie nie cieszy tak jak kiedyś. Nasilił się lęk. Czy to depresja, czy normalna reakcja organizmu w takiej sytuacji? Oprócz tego mam dużo innych problemów z byłym mężem np. Mój psychiatra mówi, że to normalny stan i nie chce mi nic zmienić w lekach.
Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

A czy poza leczeniem psychiatrycznym korzysta Pani z psychoterapii? Jeśli nie, to zachęcam do podjęcia się tej drogi, a jeśli tak - do wniesienia tematu problemów somatycznych na sesji. Lęk czy depresja mogą współwystępować z różnymi chorobami, a psychoterapię warto w takich sytuacjach dołączyć do leczenia somatycznego.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z poczuciem samotności i trudnościami w budowaniu trwałych przyjaźni?
Dzień dobry, Potrzebuje się wygadać, więc postanowiłam się podzielić tym tutaj. 3 lata temu rozstałam się z moją najlepszą przyjaciółką, którą znałam całe życie. Nasi rodzice przyjaźnili się w młodości oraz nasze siostry. Bardzo trudno było mi się pogodzić z tą stratą, ona powiedziała, że już nie jest w stanie przyjaźnić się tak jak kiedyś z jedną osobą, że teraz poznaje cały czas nowe osoby, więc nie może mi dać tego co kiedyś. Tęsknię za nią, myślę o niej czasem, ale myślę, że żyje trochę bardziej wyobrażeniem. Międzyczasie poznawałam i poznaje mnóstwo osób na studiach, poza studiami oraz poprzez hobby, zainteresowania i wyjazdy. Zauważyłam, że mam tendencję do tego, że czasem wolę poznawać nowe osoby, bo zawsze jest jakaś nadzieja, że ta znajomość się rozwinie, że nie będzie na chwilę. Próbuje utrzymywać kontakty i je pogłębiać, początkowo bardzo bałam się proponować spotkań, bo od razu zakładałam odrzucenie, ale udało mi się to przełamać i starałam się wychodzić z inicjatywą coraz częściej, ponieważ czułam i czuję się czasami bardzo samotna, mam wrażenie, że nikogo tak naprawdę nie interesuje, że nie jestem dla nikogo ważna. Poznałam jedną dziewczynę przez mojego byłego chłopaka, kiedy byliśmy w związku bardzo dobrze się dogadywałyśmy, później po rozstaniu dalej utrzymywałyśmy kontakt, ale było to trudne, ponieważ musiałam poradzić sobie z rozstaniem. Z czasem zauważyłam, że trochę przeceniam tą przyjaźń, ona zazwyczaj odzywała się do mnie, gdy potrzebowała coś na studia, gdy proponowałam spotkanie była chętna, lecz później odwoływała lub przekładała, albo zapominała i spotykała się z kimś innym. Było mi przykro, bo naprawdę na to liczyłam, teraz myśle, że ona się już w ogóle nie odezwie. Mam też jedną dziewczynę na studiach, z którą fajnie mi się rozmawia i chciałabym pogłębić tą znajomość i wyjść poza tylko uczelnianą znajomość, nigdy jednak nie udało nam się spotkać, pomimo tego, że wiele razy to planowałyśmy. Ostatnio zaproponowałam jej wyjście na pizzę i powiedziała, że chętnie, ale dopiero za 2 tygodnie. Boję się, że ona też zapomni i nic z tego nie będzie. Dalej się staram pogłębiać znajomości z innymi, ale mam czasem wrażenie, że to ja tylko się staram, boję się, że gdy przestanę to nie będę mieć nikogo. Mam jednego najlepszego przyjaciela i od niedawana chłopaka, ale oboje mieszkają za granicą, kiedy mnie odwiedzają to chciałabym ich komuś przestawić, bo oni poznają mnie ze swoimi znajomymi, a mi jest tak wstyd, że ja bym bardzo chciała ich z kimś poznać, ale jak przychodzi co do czego to nikt nie może, albo nie czuje że jestem z kimś na tyle blisko żeby zapromować spotkanie. Chciałabym mieć bliską przyjaciółkę, czy kilku bliskich przyjaciół na których mogę liczyć. Mam wrażenie, że każdy ich ma, a mi jest tak trudno ich znaleźć…nie wiem czy jest że mam coś nie tak, czy mam takiego pecha. Chciałabyś się moc z kimś podzielić tym co się dzieje u mnie w życiu, nawet tym, że poznałam chłopaka. A ciągle czuję, ze mimo starań wszystko idzie gorzej. Nie wiem już co zmienić I jak zmienić.
4 odpowiedzi
Konflikt z tesciem, przemoc w rodzinie zony i kryzys w malzenstwie - jak postawic granice?
Witam Opiszę w skrócie nasz malzenski problem. Z Żoną jesteśmy od 10 lat małżeństwem a znamy sie 18 lat. Od zawsze u rodziny żony w malzenstwie tesciow dochodzi do regularnych kłótni awantur wojen po czym nadchodzi chwilą spokoju zero wyjaśnień powrót do normalności na chwile i pozniej znowu jedno i to samo. Teściu traktuje teściowa jak pachołka z którym mozna robic co sie chce. Stosuje wobec niej przemoc finansowa, psychiczną... Tylko moja żona ewentualnie zawsze interweniowało w jaki kolwiek sposób zeby pomóc tesciowej natomiast jej rodzeństwo brat i siostra zawsze byli zdystansowani i nie wtrącali sie w ich relacje .... Ja natomiast 11 lat temu zacząłem pracować u mojego tescia w sklepie i pracowałem tam 11 lat. Prawie codziennie musiałem wysłuchiwać płaczu tesciowej jak bardzo zle teściu ja nie traktuje jaki on jest zły... po czym musiałem wracac do pracy znim i pol dnia siedziec i udawac ze nic nie wiem musiałem chować swój honor swoje myslenie do kieszeni, zagryzać zeby i nie mowic żadnej prawdy czyli co mi sie nie podoba. Z czasem każda sytuacja zaczęła potęgować sie następna sytuacja ponieważ nie jest to czlowiek z którym mozna porozmawiać cos wyjasnic ... I nieraz po takich wojnach od tesciow gdzie oni sie nie odzywali do siebie nagle na drugi dzien zjawiali sie np u nas w domu jakby nigdy nic sie nie stalo... Pozniej doszły różne obmawianie przez tescia mojej osoby. Kończył prace ze mną po czym szedł do domu i cały wieczór nagadywal tesciowej na mój temat i obcym ludziom i znajomym... na początku to olewałem ale pozniej niestety zaczęło sie to potęgować jedno i to samo bez możliwości poprawy naprawy i zmiany relacji na lepsze..... Pewnego dnia po 11 latach kiedy zostałem obmowiony przez tescia ktory powiedzial obcym ludziom ze ja mu kradnę pieniadze ze jestem wrzodem na tyłku... piątym kołem u wozu... zaczął wymyślać różne niestworzone rzeczy zeny tylko na mnie gadac. Z dnia na dzien rzuciłem ta prace z nim nagle po paru miesiącach przyjechal do nas do domu po teściowa ponieważ byla u nas i jakby nigdy nic pil sobie herbatkę i chciał rozmawiać jak z teściowa czyli jakby nigdy sie nic nie stalo .... W naszym malzenstwie przez to zawrzała wojna między nami ponieważ zona chciala żebym chociaż 10 minut z nim posiedział i udawal ze wszystko jest fajnie i dobrze zeby mu przykrości nie sprawić ze go oleje. Żona przyznaje mi racje z moimi argumentami ze nie zamierzam njczego udawać ale twierdzi mocno ze to jest jej ojciec jest emocjonalnie związana i skoro ja kocham zebym dla niej chociaż 10 minit z nim siedzial... Natomiast ja po 11 latach mam dość udawania, chce nazywać rzeczy po imieniu i jeśli ktos chce zrobic to co robi z teściowa całe zycie czyli zdeptać człowieka i splunąć na niego a pozniej udawac jakby nigdy nic ze nic sie nje dzieje. Moja żona nie jeździ do tesciowej kiedy jest teściu.. tez go omina jak również jej siostra i 3/4 rodziny. Bardzo prosze o taką opinie z zewnatrz obiektywna jakie moze byc dla nas obiektywne rozwiązanie w naszym malzenstwie żebyśmy przez małżeństwo zepsute od tesciow w takich sytuacjach nie zabijali sie wzajemnie.....
5 odpowiedzi
Moim problemem w wieku 26 lat jest samowykluczenie z życia społecznego.
Moim problemem w wieku 26 lat jest samowykluczenie z życia społecznego. Nie mam przyjaciół, zawieranie jakichkolwiek znajomości jest niemożliwe, wieczny smutek, który 24 g na dobę czuje, załatwienie sprawy u lekarza, w urzędzie wiąże się z dużym stresem i paniką. Nieraz zrobiłem 30 km do specjalisty, np. jak wbiło mi się ciało obce w oko, to siedziałem w samochodzie i ryczałem takie emocje. Zawodowo nigdzie nie mogę się odnaleźć, staram się pracować obecnie Niemcy z rodziną, ale niestety 1 pokój na 3 osoby czuje się źle, nie mogę być sam nawet 1 g, czuje się źle. Wiem, że jak zrezygnuje z pracy, to nie mam dobrych relacji z mamą przeciwieństwa, zawsze byłem nierobem i nic nie pomagałem, nie pije alkoholu od 7 lat z powodu w sumie urodziny mojej siostry byłem bez pracy i rodzina no zaczęła mi docinać, że nic nie robię itp. parę przykrych słów które, nigdy się nie zakochałem, boje się nigdy mi nikt nie powiedział nawet mama, że mnie kocha, myślałem wielokrotnie o samobójstwie, ale się boję, mam w sobie tyle bólu, że mnie rozrywa psychicznie, jestem już zmęczony, nie mogę być sam minuty, telewizor radio na okrągło, a ja się modlę o spokój cisze.
2 odpowiedzi
Mam problemy z emocjami, co robić?
Mam problemy z emocjami, co robić?
2 odpowiedzi
Brak radości z życia, niska pensja, mieszkanie z rodzicami i wstyd przed kobietami – jak sobie poradzić?
Mam dość życia codziennie nic mi nie sprawia radości odkąd poddałem prawo jazdy tylko zrobiło się gorzej. Pracuje w tej samej pracy od 4 lat za najniższą krajową mieszkam z rodzicami i o związkach normalnym życiu mogę zapomnieć. Moi koledzy są lepsi inni zarabiają więcej coś osiągają a ja jedyne co to robie ortodonte nie mam planu na życie zawszę byłem wybrakowny wycofany z najniższą krajową mieszkaniem z rodzicami wstydzę się kobiet do takiego stopnia że robię wszystko by z nimi nie rozmawiać. Nie mam siły na to życie myślałem że jak zrobię te zęby itp to wtedy jakoś zacznę robić coś innego bo będę miał to z głowy te leczenie a tylko wiem że tracę czas a nie mam planu ani pomysłu co chce robić w życiu boje się życia boję się samotności a wiem że taki będę moi koledzy są lepsi więc w końcu kontakt i tak się urwie poza tym wstydze się z nimi rozmawiać oni są po prostu mężczyznami a ja chłopczykiem Jestem do tego prawiczkiem więc to bardziej powoduję że jestem wybrakowany jako facet. Nie wiem już jak sobie z tym poradzić każdy dzień jest bólem.
3 odpowiedzi
Nagłe rozstanie z narzeczonym po diagnozie schizofrenii paranoidalnej - jak zrozumieć jego zmianę i poradzić sobie po rozpadzie relacji?
Jestem po nagłym, niespodziewanym rozstaniu. Zacznijmy od tła. Dwa lata żyłam z niezdiagnozowana osoba, która od pół roku miała już objawy negatywne schizofrenii i było tylko gorzej. Nasze życie kręciło sie wokół potencjalnej choroby. Trochę oddaliliśmy się od siebie, bo narzeczony nie widział jak bardzo obciąża mnie presją choroby oraz przejęcie wszystkich obowiązków. Widział tylko siebie i był okropny. Umówiliśmy się,że jezrli będzie bardzo źle to się rozstaniemy. Jeżeli ja nie dam rady to on to zrobi,bo widziała nad nami wizja kolejnego epizodu psychotycznego. Nie chciał też iść po antydepresanty, sytuacja die pogorszyła i trafił do szpitala (tym razem zdiagnozowano schizofrenie paranoidalna). Dwa miesiące prawie codziennie go dowiedziałam. Tęsknił, dzwonil, mieliśmy plany na wyjście i zmianę życia (godzinna rozmowa przez telefon, która zapomniał). Dosłownie w przeciągu tygodnia narzeczonemu się odmieniło. Przyznal, że napisał do osoby sprzed lat, bo mu się przyśniła i czuje z nia silna więź (pisal z tą osobą 5 lat temu( o co była kłótnia), widział ją 10 lat temu 2 razy (ta osoba prawdopodobnie też jest zaburzona i aktualnie jest w manii), co jest dla mnie abstrakcja. Zerwanie nastąpiło potem, oficjalnie z powodu wypalenia. Nie stwierdzono kolejnego epizodu psychozy, jednak lekarz stwierdził, że takie 'fascynacje' się zdarzają. Były narzeczony stwierdził, że możemy meiskzac razem jako współlokatorzy. Jednak nie dałam rady i uciekłam. Ogólnie można powiedzieć, że rozstaliśmy się w zgodzie, gdyż stłumiłam zlosc. Z biegiem czasu od wyjścia ze szpitala, ex jest mniej 'wypalony'. Ma dalej jakieś emocje co fo mnie. Wygląda to jakby był zagubiony i gdybym została w mieszkaniu, nic by sie nie wydarzyło. Kłótnia i tyle. Jednak bardzo nie rozumiem tej 'wiezi' z tą osobą, która, dodatkowo, wiedząc, że ja istnieje, brnie w to. On sam mówi,że nie do końca to rozumie, nie wie czy z nja będzie, nie wie, co ona czuje. Mam straszny mętlik w głowie. Nie wiem czy potrzebuje psychologa, który ma styczność ze schizofrenikami, czy takiego od związków. Nie potrafię zrozumieć całej tej absurdalnej sytuacji. Czy to możliwe, że partner całe 10 lat skrycie kochał inna osobę? Czy możliwe, że ta osoba od zawsze była jego miłością życia i nasze zaręczyny były kłamstwem? (Ex twierdzi, że nie, że wszystko było prawdziwe, ake na ten moment nie ma znaczenia). Nie rozumiem niż nic, bo równocześnie ex chce mieć ze mną kontakt. A ja byłam gotowa na życie z nim, mimo choroby.
4 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!