Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz
Witam, Jak znaleleźć szczęście w zyciu ? Mam 24 lat, a mam wrażenie że wpadłam w rutynę starszych osób - Praca, szkoła, dom. Od jakiegoś czasu zadaję sobie pytanie czy jestem w życiu szczęśliwa? I jak głębiej sie zastanawiam nad tym to stwierdzam że moj sens życia nie istnieje. Nie mam wyznaczonego celu. Żyje bo żyje i nie widzę swojej przyszłości. Mam wrażenie że zgubiłam poczucie wartości szczęście. Czuje się nieszczęśliwa, samotna.
Agnieszka Matusiak

Agnieszka Matusiak

Jak być szczęśliwą? To dobre pytanie i warto je sobie zadawać. Choć odpowiedź nie jest już taka prosta. Dobrym pomysłem byłoby przyglądanie się sobie i swojemu życiu podczas terapii, znalezienie celu i sensu życia to powolne kroki, które możemy przejść razem. Może to jakiś przejaw pogubienia się w życiu, zamknięcia pewnego rozdziału, rozpoczęcia nowego ale jeszcze nieosadzenia się w nim po nowemu, a może przejaw zaburzeń depresyjnych... Trudno tak teoretyzować, kiedy tak naprawdę mało danych...
2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paulina Kwiatkowska (Bil)

Paulina Kwiatkowska (Bil)

Zachęcam do konsultacji - wiele osób w Pani wieku mierzy się z problemami związanymi z wchodzeniem w dorosłość i pewnego rodzaju zagubieniem, które się z nim wiąże. Pisze Pani o poszukiwaniu szczęścia i sensu życia - myślę, że będę mogła pomóc. Pozdrawiam, Paulina Bil
2 lata temu
Agnieszka Wołoszyn-Kowalska

Agnieszka Wołoszyn-Kowalska

Szczęście dla różnych osób ma różne znaczenie, definicje. Zachęcam do przyjrzenia się swoim wartościom, "Co jest dla mnie ważne w życiu?". Wartości mówią nam o tym, w jakim kierunku chcemy podążać. Potem można zastanowić się, na ile obecne działania wspierają te wartości.
2 lata temu
Marzena Mańturz

Marzena Mańturz

Oczywiście na to pytanie nie ma jednej, właściwej odpowiedzi. Każdy z nas w inny sposób definiuje szczęście i z pewnością warto zastanowić się nad tym czym ono jest dla Pani. W tym celu z pewnością warto zgłębić kwestię tego: czego Pani w życiu brakuje, za czym Pani tęskni, co miałoby się zdarzyć aby mogła Pani powiedzieć, że jest szczęśliwa? Napisała Pani, że popada w rutynę: praca-szkoła-dom. Łączenie nauki z pracą na ogół nie jest proste. Zwykle większość czasu upływa nam wtedy na wypełnianiu obowiązków a brakuje chwil dla siebie. Warto pomyśleć nad zmianą proporcji i wygospodarowaniem czasu dla siebie, na drobne aktywności, które sprawiają Pani przyjemność. Od tego można zacząć. Oczywiście w kolejnym etapie można pomyśleć o wyznaczeniu sobie celów, które nadadzą Pani życiu kierunek i przybliżą do tego, co Pani nazywa szczęściem:)
2 lata temu
kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z problemami w związku: różnice w podejściu do obowiązków domowych i nadmierne używanie alkoholu

Jestem z chłopakiem dwa lata. Od pół roku mieszkamy razem, głównym pomysłodawcą byłam ja, a on bardzo chętnie się na to zgodził. Zanim zamieszkaliśmy razem, to dużo czasu przebywaliśmy u siebie wzajemnie, dzięki naszym pracom było to możliwe i zdarzało się, że nawet spędzaliśmy razem 5-6 dni na tydzień, więc myślałam, że już sporo o sobie wiemy i to jak funkcjonujemy, jest nam znane. Niestety po wspólnym zamieszkaniu zaczęłam dostrzegać ogrom jego wad i zaczęłam się oddalać od niego. Większość z tych rzeczy wynika z faktu, że w jego domu rodzinnym wszystko robiła mama, która jest typową gosposią domową i dba o wszysko - od sprzątania, gotowania, zakupów, koszenia trawy itp. Mój chłopak przywyknął do tego, że wszystko ma podane na tacy, mimo, że wydawałoby się, że wcale tak nie jest. Już kilka razy próbowałam z nim rozmawiać, że ja nie jestem jego mamą, że zaczynam mieć tego dość, bo jeśli ja nie wypiorę, nie odkurzę, nie opróżnię zmywarki i lub nie wymyje naczyń, nie posprzątam kotu, nie zrobię zakupów, to on tego też nie zrobi. Ogólnie wszystkiego co się robi w domu. Jestem zmęczona, sfrustrowana, zła, czuje się niezrozumiana. Zaczynam przechodzić wewnętrzny kryzys. Leczę się na depresję od kilku lat i biorę leki. Niestety musiałam już nawet mieć zwiększona dawkę, bo moje uczucia zaczynały być takie, jakie nie powinny. Mój chłopak przyjdzie z pracy i ma przygotowany obiad. Zje go, puści w międzyczasie serial, wyjmie piwko, swojego papieroska z niedozwoloną substancją, posiedzi chwile i pójdzie grać w gry, wróci, siedzę z kolejnym piwkiem i będzie tak siedzieć na krześle przy wyspie, oglądając tv, aż nie zaśnie. Narzeka na brak bliskości, ale ja nie chce jej z nim, jeśli nie jest trzeźwy. Wcześniej dużo palił zielonego, przestał, ale zaczął inne rzeczy, które działają podobnie. Patrząc na niego, widzę wiecznie wypitego i zjaranego faceta, który nic nie zrobi, jeśli ja nie zrobię awantury. Oczywiście ma momenty przebłysku i zrobi więcej, niż prosiłam, ale są to momenty. Bardzo, ale to bardzo go kocham, jednak ja nie dam rady tak dłużej. Adoptowaliśmy wspólnie psa, planowaliśmy zakup mieszkania lub budowę jakoś od przyszłego roku, ale ja tego nie widzę. Nie wiem na ile to zmienia się przez to jego podejście czy przez moją chorobę. Wynegocjowałam z nim, że alkohol tylko przez weekend.. nie wiem, czy coś to da.. bo on nie zna umiaru, a niewiele mu trzeba. Jemu wystarczą 3 piwka i ma dość. Ja mam dość, patrząc na to wszystko. Nie sądziłam, że tak to będzie wyglądać.. oczywiście nie jestem idealna, bo wiecznie się go czepiam, narzekam, marudzę itp, ale kto by tego nie robił? Czuje, jakbym miała dorosłe dziecko. Zaczynam żałować mojej propozycji. Planowałam zamieszkać sama, ale po rozmowie z nim, zaproponowałam jemu wspólne mieszkanie i nie wiem, czy to nie zniszczy naszego związku.

Mam dziewczynę z którą jesteśmy już razem 2 lata i związek przeszedł naprawdę wiele
Dzień dobry. Trudno jest mi zacząć pisać wątek na ten temat, ale potrzebuję nakierowania na dobrą drogę w tej sprawie. Mam dziewczynę z którą jesteśmy już razem 2 lata i związek przeszedł naprawdę wiele. Jestem 22 letnim chłopakiem po technikum, a ona jest 17-letnią dziewczyną z technikum. Były złe jak i dobre chwile, natomiast wszystko po czasie ułożyło się dobrze. Cały sezon letni zajmuję się rozwijaniem działalności, ale problemy związkowe również zajmują moją głowę i czuję, że to już nie jest to samo co na początku. Odbieram dziwne sygnały, że już jej nie zależy tak samo jak na początku. Nie odzywam się za wiele bo odrazu zostaje atakowany, że wszystkiego jej zabraniam, albo że musi być tak jak ja chcę. Natomiast nie czuję sie z tym aby liczyła się w ogóle z moim zdaniem i moją osobą. Często zdarzają/ły sie sytuacje, że w okresie zimowym jak i letnim gdy mam wolne i widzimy się więcej. Widzimy się chwilę po szkole i później ona ma widzieć się z przyjaciółka od godziny 16-19, ponieważ później ona się uczy i nie jest w stanie przełożyć swojej codziennej rutyny (a tak naprawdę wraca jej chłopak z pracy i chcą się widzieć same, a jej przyjaciółka później widzi się sama z chłopakiem). Ja w tym czasie mam szukać sobie zajęcia na siłę albo jechać do domu (około 30min drogi samochodem w jedną stronę). I później jest straszne naleganie aby byc od 19-22 (do tej możemy się widzieć). Jesli nie przyjadę to szuka sobie innej osoby z którą może spędzić ten czas żeby się nie nudzić. Gdy jednak napiszę, czy przyjaciółka nie mogła by sobie przełozyc rutyny, abym nie musiał tracić czasu na to dojezdzanie i proponuję czy nie mogły by się widzieć trochę pózniej przy czym wracał bym do domu to zostaje atakowany i odrzucany. Pragnę zaznaczyć, że one muszą się widziec tak codziennie i jest to dla mnie strasznie męczące psychicznie ponieważ strasznie ją kocham i mój charakter jest bardziej uległy. Czuję, że nie liczy się ze mną jak powinny liczyć się osoby w zdrowym związku i wydaje mi się, że jestem mniej brany pod uwagę (manipulowany). Drugim problemem są koledzy. Twierdzi, że nie chce mieć koleżanek bo ją bardzo zraniły niektóre, a oni jej nie ranią. Otacza się głownie nimi, do niektórych nie mam zastrzeżen bo naprawdę są w porządku, natomiast kilku poznałem i wiem, że oni mogą liczyc na coś wiecej. Zapytała mnie czy może isc z jednym z nich na basen i pokłóciliśmy się o to, ponieważ powiedziałem, że nie podoba mi się ten pomysł i będę sie źle z tym czuł (zazdrość). Po czym zostałem zaatakowany, że zabraniam jej mieć kolegów i przyjaciół. Dodam, że ten kolega, a mój przyjaciel napisał, że wydaje mu się że jestem o niego zazdrosny i nie chce wyciągać jej na basen, a ona odpisała mu, że raczej nie będę miał z tym problemu. Naprawdę nie chcę sie czuć jak KAT. Wydaje mi się, że w związku zasługuje na trochę szacunku i lojalności, nie spotykam się z żadnymi nawet przyjaciółkami sam na sam ponieważ ona jest zazdrosna, miałem nawet kilka sytuacji, gdzie pomogłem z zadaniem z matematyki jednej koleżance przez aplikację czatującą i dostałem straszną awanturę z tego powodu. Potrafię respektować jej zdanie, a ona mojego już niestety nie. Chciałbym aby ten związek polegał na zdrowej relacji, ale brakuje mi już sił i często mam ochotę odpuscić. Proszę
Nie mam ochoty na poprzednie aktywności, jestem ciągle zmęczona - czy to wypalenie?
Witam! W ciągu tego roku podjęłam się 24 h nauczania w szkole, to mój pierwszy rok, kończę studia, piszę pracę magisterską, doświadczałam też podcięcia skrzydeł w ważnych dla mnie sytuacjach. Do tego dochodzą obowiązki domowe. Czuję się zniechęcona do nauki na kolejny egzamin, czuję presję napisania mgr. Towarzyszy mi zmęczenie. Spędzam coraz więcej czasu przeglądając socjal media. Jestem zmęczenia. Czuję, że nie mam ochoty wracać do poprzednich aktywności (sprzed tego roku) Czy to wypalenie? Mam też subiektywne wrażenie, że czas urlopu nie naprawi sprawy. Co najlepiej zrobić?
Nie radzę sobie emocjonalnie po rozstaniu, ponieważ martwię się o byłego partnera i jego zdrowie, samopoczucie.
Witam. Mam 26 lat. Jestem świeżo po rozstaniu. Byliśmy razem ponad dwa lata, a czuję jakby to było dużo dłużej. Być może dlatego, że był to mój pierwszy poważny związek. On zerwał, ale to ja narobiłam głupot, które do tego doprowadziły. Cały czas płaczę, nie mogę się uspokoić, ale najgorsze jest to, że największą emocją, którą odczuwam jest to, że się o niego martwię. Mieszkaliśmy razem ponad rok i wiem jak wygląda życie z nim, było bardzo dobrze. Zdarzały się sprzeczki, ale nic poważnego. Ale boje się, że jak znowu zamieszka sam, wróci do trybu życia sprzed związku, a ja tego nie chcę. Nie potrafię przestać o tym myśleć. Jak sobie z tym poradzić?
Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się.
Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się. Teraz chodzi przynajmniej 2 razy w tyg. do lekarza i to prywatnie, bo jej się wydaje, że ma jakąś chorobę i umrze. Dodam, że odeszła od męża zostawiła 3 dzieci i w ogóle się nimi nie interesuje. Od psychologa na rozprawie dostała papiery, że nie może sama funkcjonować, pojawiły się problemy, bo od 3 lat nie płaci alimentów, nabrała pożyczek i wysyła oszustom w Afryce, Francji, nie da sobie przetłumaczyć, że to oszust. Nie pracuje, bo cały czas na L4, nie chce iść do psychologa. Czy mogę ją ubezwłasnowolnić? Ale boję się, że wtedy ja będę musiała jej długi płacić. Kiedy próbuję z nią rozmawiać, wścieka się i nie odzywa kilka mies. Jestem wykończona tą sytuacją. Jest za granicą kilka lat, ale nie ma nic, bo wszystko wysyła, później przyjeżdża do mnie, bo nie ma gdzie mieszkać, a ja z nią 2 tyg nie mogłam wytrzymać. Mogę ja na siłę wysłać do psychologa? Zresztą nikogo nie słucha, nawet policji się nie boi, a wiem że ją zamkną jeśli alimentów nie będzie płacić. Poszłabym na policję z tym oszustem, ale boję się ja wkopać z tymi alimentami. Do mojej córki zwraca się chamsko, nie zwraca nawet na nią uwagi, bo 24/7 na tel, nawet śpi tylko 2 godz a reszta w internecie. Potem że umiera bo jej nogi puchną, nic nie robi, nie chodzi a jest otyła. Nawet mamie nic w domu nie pomogła. Nie wiem, gdzie prosić o pomoc, gdzie zgłosić, bo ja już nie daję sama rady.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!