30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Zmagam się ze stanami lękowymi, depresyjnymi, zespołem stresu pourazowego

Zmagam się ze stanami lękowymi, depresyjnymi, zespołem stresu pourazowego. Czasami nie potrafię zrozumieć sama siebie, ale też mam wrażenie, że inni mnie nie rozumieją. Jednego dnia się śmieje, drugiego płacze lub to i to tego samego dnia, mam straszne koszmary w nocy. Boję się o swoje bezpieczeństwo. Jestem matką dwójki dzieci, mąż się znęcał nade mną psychicznie, jestem w trakcie rozwodu. Toczą się sprawy sądowe przeciwko niemu. Jest to wszystko dla mnie bardzo trudne. Czuję przed nim ogromny lęk. Nie mogę podjąć pracy odradził mi psycholog, skierowanie mam do psychiatry po leki. Chciałabym wrócić do dawnego swojego zajęcia, ale nie potrafię, boję się, że mi nie wyjdzie, że nikt tego nie kupi itd. Nie wiem, co mam zrobić ze sobą. W ostatnim czasie lekarz wykrył u mnie cukrzycę typu 1. Jak żyć, gdy wokoło tak dużo negatywnych rzeczy? Jak się zmienić dla dzieci, aby miały szczęśliwą matkę? Mam nowego partnera i bardzo mnie wspiera, ale mimo wszystko nie potrafię się cieszyć życiem. Jest dla mnie zupełnie inny niż mąż i czasami uważam, że za dobry. Bo nigdy tego nie doświadczyłam tego, co mi on daje. Raz już byłam na lekach przeciwdepresyjnych. Ale się boję, czy one nie obniża mi libido, bo te wcześniejsze takie były. Wiem, że potrzebuje pomocy psychiatry i leków, bo jak psycholog powiedziała, za kilka miesięcy będzie ze mną gorzej. A dla swoich dzieci chcę żyć, chcę być silna, ale czasami jest naprawdę ciężko. Jak to wszystko ogarnąć, jak wziąć się za siebie? Tak bardzo chcę zmiany, a nie mam pojęcia od czego zacząć? Oprócz tego, że chodzę do psychologa...
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

to, co jako pierwsze rzuca mi się w oczy, to Pani ogromne pragnienie zmiany i silna motywacja w postaci dzieci, dla których chciałaby Pani poradzić sobie z traumatycznymi doświadczeniami i ich konsekwencjami. Wychodzenie z takich stanów, powstałych na skutek traumy nie jest łatwe, ale zdecydowanie możliwe - ważne jedynie, aby podejść do siebie kompleksowo: 1. Po pierwsze faktycznie bardzo ważne, aby była Pani pod stałą opieką lekarza psychiatry. Jeśli uzna on za konieczne, wdroży leczenie farmakologiczne dopasowane do Pani potrzeb. Obecnie istnieje naprawdę wiele leków, które można dopasować tak, aby zminimalizować skutki uboczne. Dobór leków to proces, proszę się uzbroić w cierpliwość, mówić lekarzowi o swoich obawach i potrzebach. 

2. Druga kwestia to psychoterapia - słyszę, że jest Pani w kontakcie z psychologiem - czy jest on również psychoterapeuta, po ukończonym 4-letnim szkoleniu psychoterapeutycznym, a kontakt, w którym jesteście, jest psychoterapia, opierająca się o umówiony kontrakt (ustalona długość trwania, zasady pracy, obszary do pracy)? Być może tak właśnie jest i wtedy bardzo dobrze, żeby kontynuowała Pani ten proces. Psychoterapia przynosi naprawdę bardzo dobre rezultaty w obszarach, które Pani wymieniła, jednak przychodzą one stopniowo. Wspaniałe byłoby, gdyby można było znaleźć lek/metodę, działające od razu, od razu przynoszące ulgę w cierpieniu, niestety nie jest to możliwe. Stawiam te pytania odnośnie osoby terapeuty/psychoterapii, ponieważ nie jest to powszechnie znany fakt, iż te 2 zawody (psycholog i psychoterapeuta) różnią się pomiędzy sobą wykształceniem i kompetencjami oraz zakresem pracy. Jest to szczególnie ważne w sytuacjach np. pracy z traumą, kiedy to jedynie wsparcie (tym zajmuje się psycholog) nie wystarczy, a potrzebna jest psychoterapia prowadzona metoda oparta na wiedzy naukowej. Takimi nurtami są przede wszystkim: nurt psychodynamiczny, systemowy, poznawczo-behawioralny, gestalt, psychoanalityczny. Ma Pani pełne prawo do uzyskania wiedzy nt. wykształcenia osoby, z którą Pani pracuje. 

3. Wspierające proces jest, kiedy terapeuta i lekarz psychiatra mają ze sobą kontakt, a Pani wyraża zgodę na wymianę informacji pomiędzy tymi specjalistami w Pani sprawie. Skoro psycholog wysłał Panią do psychiatry, może jest to właśnie możliwe? 
4. Zadbanie holistycznie o siebie, swoje zdrowie, swoje ciało, leczenie innych chorób. Człowiek jest systemem naczyń połączonych i kiedy szwankuje jakaś cześć, cały organizm złe funkcjonuje. Warto dbać o dietę, ruch, odpoczynek, kontakt z naturą. 
5. Korzystanie ze wsparcia - często nie jest łatwe, mając za sobą trudne doświadczenia, ale warto tę pomoc przyjmować. 
Pozdrawiam, 

Magdalena Bilinska Zakrzewicz 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Brak myśli w głowie, nadmierna senność, poczucie otępienia. Nie wiem, co się dzieje
Nie mam myśli w głowie, tylko oczy I nic więcej Z dnia na dzień mózg wyłączony dosłownie, jakby już nie dopuszczał do siebie żadnych myśli. Skończyło się tak, że tym czym się stresowałem, przejmowałem już się nie przejmuję a pustka w głowie została. U mnie z myślami jest tak, że nie mam ich stałego przepływu, nie czuje ich w głowie, żeby myśleć muszę na siłę się zmuszać i doszukiwać się ich gdzieś w głębokiej podświadomości, to zupełnie nienaturalne .Czyli zero automatycznych/spontanicznych myśli, czuję się jakbym był bez mózgu, tylko oczy i nic więcej. Pustka powoduje, że człowiek się obawia wszystkiego, czy to załatwiać jakieś sprawy, czy nawet wyjścia do sklepu i kupienia czegokolwiek. Taki strach i niepewność. Odkąd to się zaczęło to żyje jak zombie, chodzę po domu, jem, piję i śpię i tak dzień w dzień to samo. Z powodu niemyślenia nie rozmawiam, prawie nic nie robie!!! Następne dni mijają tak, jak poprzednie. Do tego otępienie, nadmierna senność, potrafię spać po 12-15h. Z tego co pamiętam to moja głowa jest pusta przez całe dnie dosłownie, ogólnie czuję ciszę.
Wpływ gwałtu w dzieciństwie na orientację seksualną i możliwość pomocy terapią traumy
Dobry wieczór. Czy gwałt w dzieciństwie może wpłynąć na orientację seksualną w życiu dorosłym? Zakładając późniejszy homoseksualizm ( zaakceptowany , nieukrywany)… Czy terapia nad traumą coś by zmieniła ?
Jak mam sobie poradzić z konkubina wujka, która mi grozi?
Jak mam sobie poradzić z konkubina wujka, która mi grozi?
TW. Bardzo pragnę śmierci, czuję, że za nią tęsknię.
Witam, mam 37 lat. Jestem po prawie udanej próbie. Żyję, bo ktoś zadzwonił po pogotowie. Do próby doszło 5/6 lat temu. Po wyjściu ze szpitala obsesyjnie chciałam się dobić. Wtedy pojawiły się omamy (ta obsesja dobicia się była tak silna, że aż wywołała omamy słuchowe, czuciowe i wzrokowe, wcześniej ich nie miałam). Nie zrobiłam sobie krzywdy, bo nie miałam na to siły. Na początku nie mogłam utrzymać sztućców w ręce. Chodzenie - wysiłek ponad siły... Dziś biegam na małych dystansach (jak mam dobry dzień to 500m dam radę). Teraz niby jest dobrze w porównaniu do tego, co było wcześniej. Kiedy uspokoiłam silne pragnienie dobicia się, omamy prawie zniknęły. Pojawią się tylko w silnie stresowych sytuacjach (chciałabym dowiedzieć się jak takie coś nazywa się w psychologii - chodzi mi o omamy). Jednak cały czas tęsknię za śmiercią. Dla mnie to, że przeżyłam było tak samo silną traumą jak strata bliskiej osoby. Śmierć to dla mnie ktoś bliski. Prawie umarłam i bardzo tęsknię za uczuciem umierania. Psychicznie to uczucie zżera mnie od środka. Od jakiegoś czasu oglądam filmy edukacyjne na temat samobójstw na YT. To jak rozdrapywanie ran po stracie bliskiej osoby. To tak jakby rodzic oglądał filmy z imprez rodzinnych i patrzył na swoje dziecko... Lata chodzenia do psychologów i psychiatrów niczego nie zmieniają. 5 lat chodzenia do jednego specjalisty nie dało żadnej diagnozy (inni też nie dali żadnej diagnozy)... Nie wiem co mi jest, z czym się borykam. Nie wiem, czy mam jakieś zaburzenie, czy chorobę psychiczną za to wiem, że bardzo silnie wyuczyłam się ukrywać problemy. Dla otoczenie jestem spokojną, beztroską osobą, która robi co chce. Nikt nie zna prawdy o mnie. Nie wiem jakie chciałabym zadać pytanie. Bardziej chciałabym przeczytać opinię. Pozdrawiam serdecznie.
Śmierć rodzica - czy ciężkie przeżywanie jej przez dorosłe dziecko jest normalne?
Witam. Tydzień temu zmarł mój ukochany tato. Byliśmy ze sobą bardzo zżyci, nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Mimo, że nie mieszkaliśmy razem to codziennie rozmawialiśmy ze sobą. Udałam się po pomoc do psychiatry. Niestety ta wizyta mnie podłamała. Pan powiedział mi, że śmierć rodzica jest tragedia dla dziecka, a nie dla osoby dorosłej (mam prawie 30 lat) i że nie była to normalna relacja skoro dorosla osoba codziennie rozmawiała z rodzicem... Nie widzę w tym nic dziwnego, bo skoro mieliśmy dobry kontakt i tato był również moim przyjacielem to co w tym złego... Skąd w ogóle takie stwierdzenie, że osoba w moim wieku nie powinna przeżywać? Wiek tu chyba nie gra roli...
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.