Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak sobie pomóc, gdy ma się problemy z emocjami?

Jak sobie pomóc, gdy się ma problemy z emocjami?
Iwona Łaskarzewska

Iwona Łaskarzewska

Dzień dobry,

Problemy z emocjami mogą dotyczyć różnych kwestii: regulacji emocji, obniżenia lub podwyższenia nastroju (poza normą w swoim funkcjonowaniu), czy też trudności z reakcją w odpowiedzi na emocjonujące wydarzenie, itd. Pierwszym krokiem, by sobie pomóc jest doszczegółowenie co dokładnie jest problematyczne - ponieważ emocje same w sobie są jedynie sygnałem z ciała, że aktualnie dzieje się coś ważnego dla nas. Nie jesteśmy w stanie ich wyłączyć czy blokować (może mieć to negatywne skutki). Kolejnym krokiem może być konsultacja z psychologiem, by wspólnie przyjrzeć się obszarom sprawiającym trudności.

Z życzeniami dbania o siebie, Iwona Łaskarzewska, Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, 

Chętnie podpowiedziałabym bardziej szczegółowo, jednak trudno ze względu na ogólny charakter tego pytania. Na trudności w regulacji uczuć (czyli ich odczuwanie, rozpoznawanie, nazywanie, korzystanie z nich zgodnie z przypisana danej emocji funkcja, wyrażanie) wpływa wiele czynników tj. osobowość, temperament, doświadczenia w historii życia, aktualna kondycja psychofizyczna, wiedza w tym zakresie i inne. Na część czynników nie mamy wpływu jak, np. temperament, ale na wiele mamy - wiedza w temacie emocji, dbałość o higienę życia (snu, wypoczynku, diety) zwiększanie samoświadomości. Można korzystać z literatury w tym zakresie (np książka Agnieszki Jucewicz „Czujac”), słychać podcastów o tematyce psychologicznej. Jednak najbardziej skuteczna forma pracy nad emocjami to psychoterapia - indywidualna czy grupowa. Dobrać ją można zgłaszając się do psychoterapeuty na konsultacje , omawiając szczegółowo daną sytuację. Pozdrawiam

 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Uzależnienie od hazardu, utrata zaufania rodziny i silne myśli samobójcze – jak żyć z poczuciem winy i wstydu?
Hej. Po roku walki z uzależnieniem przegrałem tak naprawdę wszystko, cała rodzinę.Praca została , lecz nie mam siły na to żeby iść tam irato3ac ludzkie zycie. Od 2018 zmagam się z grami hazardowymi. Dostałem wiele szans byłem na dnie ale wstawałem i podnosiłem sie. Rodzina dała mi wiele szans i pomagała we wszystkim. Od roku byłem czysty i myślałem że mam już wszystko za sobą. Niestety dwa miesiące temu 14 lutego złamałem noge, przeszedłem operacje i l4. Po świętach wielkanocnych cos mi w głowie przeskoczyło i poszło. Najpierw skromnie lecz chcąc ratować sytuację szło dalej i tak skończyło na ciągu 14 dniowym. Mam wspaniałą żonę i córkę. Wiem że zostałem sam ponieważnie cofne rzeczy któree tym czasie zrobilem . Nie mam już odwrotu od swoich decyzji . Tak naprawdę bym skończył ze soba, było by najprościej i najłatwiej oczywiście dla mnie. Boje sie o corke ma 10 lat kocha Nas i nasze życie ( nie wie o moich wybrykach) w jej oczach jestem najlepszym tata na świecie) i nie poradzi sobie z tym. Jest bardzo wrazliwa. Chciałbym zniknąć już z tego świata, szczerze nie chce mi się żyć w tej rzeczywistości ale uczucie że moja córeczka doświadczy złego przez mój egoizm cały czas mnie powstrzymuje. Nie moge jej tego zrobic i tak wiele zrobilem zlego . Jak mam poradzić sobie ze wstydem który sprawiłem wszystkim ? Mówię tu o teściu i teściowej i szwagrach, którzy dali mi dwie duże szanse a ja ich po roku zawiodłem? Nie wiem jak przez to przebrnąć. Znam już te uczucia beznadziejnosci. To jest gorsze niż przegranie 100 tysięcy w kasynie. Pieniądze mogę zdobyć i pracować ale szacunku już nie odzyskam i poczucie że skrzywdziłem wszystkich nlajbliższych mnie dobija. Najbardziej przytłacza mnie fakt że zawidolem pobraz kolejny . Zawod w ich oczach i myślenie o tym doprowadza mnie do szaleństwa dosłownie.
Poczucie pustki, bezsensowności, trudności ze snem - jak sobie radzić?
Witam, jestem kobietą, mam 29. W przeciągu ostatnich niecałych 2 lat przeżyłam dużo w życiu, co może na mnie wpływ. Było to odrzucenie, zdrada, porzucenie, choroba nowotworowa i leczenie onkologiczne. Od jakiegoś dłuższego czasu nie radzę sobie sama ze sobą. Czasami czuję się jakbym była obca dla siebie, jakby to nie ja. Czuję pustkę, nie odczuwam radości, nie umiem nawet płakać, jedynie łatwo się złoszczę i wybucham gniewem. Czuję się beznadziejna, do niczego i nikomu niepotrzebna. Wiem, że wszyscy mają mnie gdzieś. Czuję, że lepiej by było gdybym nie istniała. Chcę gdzieś zniknąć. Ostatnio zaczęły się dodatkowo problemy z zasypianiem, miewam koszmary, czasem budzi mnie własny krzyk. Czasem, raz na kilka tyg. mam lepsze dni. Wtedy wiem, że dam radę, mam więcej energii i lepszy humor, nic nie potrafi mnie wtedy zdołować. Ale też wiem, że za jakiś czas wróci "ten gorszy czas"... Bardzo trudno się tak żyje. Co to może być? Jak sobie z tym radzić? Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
Nie radzę sobie z agresją i emocjami
Nie radzę sobie z agresją i emocjami.
Jak radzić sobie z psychicznym obciążeniem mając niepełnosprawnego brata? Brak wsparcia, depresja i brak celu w życiu.

Mam mętlik w głowie i obrzydzenie do życia. Mój brat jest niepełnosprawny umysłowo w stopniu głębokim. Ostatnio stał się bardziej nerwowy. Trzaska drzwiami, uderza w piec w nocy. 

Jest głośny. W dzieciństwie zdarzyło się, że uderzył mnie lub siostrę. Często chodzi nago i się... zadowala. Na oczach wszystkich. Mama bagatelizuje ten problem, mówi, że z siostrą dramatyzujemy, przesadzamy. Że to nienawiść nas zaślepia. I może tak jest. Czuję się przeklęty. Nienawidzę życia, studiuje, więc mieszkam z rodzicami. Nie mam gdzie pójść. Próbowałem szukać pomocy u specjalistów, ale przepisywali mi tylko antydepresanty, leki przeciwlękowe. Nie stać mnie na terapię. Nienawidzę siebie. Nienawidzę mojego otoczenia. Nie mam motywacji do niczego, tkwię w depresji, która jest codziennością. Nawet nie wiem, czy to choroba, czy zwyczajny stan przytępienia. Nienawidzę moje brata, jestem złym człowiekiem. Przedawkowywałem tabletki o kilkaset mg, żeby zobaczyć, na jaką granice mogę się posunąć. Chcę pustki. Mam ogromne problemy społeczne. Czuję, że nie pasuję. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i nie czuje potrzeby zawierać przyjaźni. 

Żyję w stanie zawieszenia między rzeczywistością a snem urojonego umysłu, którym chyba jestem. Nie mam celu. I sensu. Będę musiał płacić alimenty na brata, gdy rodzice nie będą w stanie się nim zajmować. Jak byłem mały, myślałem, że mój brat jest opętany. Miałem paranoję przed duchami, zdarzyło mi się widzieć zjawy i słyszeć skrzypienie mebli w środku nocy. 

Jestem brzydkim, ohydnym dziwakiem. Chodzę na studia, ale czuję się jakbym, nie należał. Stoję za małą. Wyglądam obrzydliwie. Powoli mam dość. Powoli już mnie wszystko przytłacza. Moja mama nie chce oddać go do ośrodka, a ja nawet jeśli się wyprowadzę, będę przygnębiony z powodu sytuacji mamy. Jest uwięziona z nim. Do śmierci. Proszę. Czy dramatyzuje? Już nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem.

Mam ataki złego samopoczucia, tzn. czuje ból psychiczny, tak jakby bolała mnie dusza
Mam ataki złego samopoczucia, tzn. czuje ból psychiczny, tak jakby bolała mnie dusza, towarzyszą pragnienie odebrania sobie życia (lub samookaleczenia się). A taki stopniowo rosną, maleją, znowu rosną, po jakimś czasie jest lepiej i za kilka dni znowu ta sama sytuacja czy to może być depresja? Jeśli nie to, co to może być? Dodam, że biorę leki i nic nie pomaga.
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!