Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

W zeszłym roku zmarła moja mama, w tym roku babcia. Były całym moim życiem

Życie nie ma sensu Uważam, że życie nie ma sensu, po co żyjemy? Patrząc na świat z coraz dalszej perspektywy, np. na naszą planetę jakby ze zdjęcia satelitarnego lub z poziomu wszechświata to wszystko nie ma sensu. Po co to wszystko? i tak wszyscy umrzemy. Nasi bliscy również. Nasze dzieci, wnuki i prawnuki również. Już za dwieście czy trzysta lat nikt nie będzie o nas pamiętał, nawet o tym, że istnieliśmy. Tak jak teraz nikt nie pamięta i nie zna historii życia zwykłych ludzi, którzy żyli np. 3000 lat temu, czy 150, czy w starożytnym Egipcie. Nic po nas nie zostanie. Co za różnica, czy ludzkość jest trochę bardziej czy mniej rozwinięta pod względem np. technologicznym czy ekonomicznym i ktoś czasem wspomni jakąś osobę znaną z historii? W zeszłym roku zmarła moja mama w wieku poniżej 60 lat, w tym roku babcia (jej mama). Były całym moim życiem. Sama mam niewiele ponad 30 lat i nie mam dzieci. Po co je mieć, po to by cierpiały istnienie na tym beznadziejnym świecie? Jest na nim tyle zła, nienawiści wśród ludzi, wojen, głodu, cierpienia, chorób, a dobra i piękna niewiele, trzeba codziennie walczyć o przetrwanie, bo inaczej się umrze z głodu lub z braku schronienia zimą. A i tak wszyscy umrą, nasze dzieci też. Nic nie ma sensu. Po co pracować na co dzień, skoro wszystko jedno czy umrę z trochę większą lub trochę mniejszą ilością rzeczy materialnych, które i tak wyrzucą osoby/dzieci porządkujące moje mieszkanie/dom po śmierci. Co za różnica, czy odwiedzę kilka krajów świata, czy więcej, skoro i tak nie da się zwiedzić całego świata. Patrzę na świat codziennie z perspektywy wszechświata i dziwię się jak ludzie mogą normalnie żyć i przejmować się swoimi drobnymi sprawami nic nieznaczącymi, jak mogą się cieszyć czymkolwiek, nie mieć depresji, skoro i tak wszystko to już za jakieś 100 lat już zniknie całkowicie.
Irena Kalużna-Stasik

Irena Kalużna-Stasik

Dzień dobry, 

Bardzo pani współczuje! To co pani opisuje jest bardzo smutne, prawdopodobnie jest pani w żałobie. Straciła pani najbliższe osoby, to wymaga czasu i pracy. Pytanie czy jest pani pod opieką terapeutą lub psychologa? Słyszę też, że czuje pani żal, bezradność być może nawet gniew i złość, takie emocje i samopoczucie wymaga uwagi i troski. Potrzebuje pani, po tak trudnym doświadczeniu zaopiekować się sobą i swoim zdrowiem psychicznym. Zachęcam poszukać wsparcia u specjalisty.

Irena Kalużna-Stasik

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Pani mala,
Zastanawiam się, czy przed śmiercią tych dwóch, ważnych dla Pani kobiet, które jak Pani pisze były dla Pani całym życiem, światem, również miała Pani takie myśli?  Pustka, bezsensowność, smutek i rozpierający żal to mogą być nie tylko w Pani przypadku refleksje egzystencjalne, ale i powikłana żałoba. Dobrym pomysłem byłoby udanie się po pomoc do specjalisty, bo potrzeba więcej informacji, aby móc podpowiedzieć, Pani co dalej można z tym zrobić.
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Aleksandra Działo

Aleksandra Działo

Szanowna Pani,

Na pytania, które Pani zadaje, ludzkość szuka odpowiedzi od wielu tysiącleci. Są to pytania zarówno uzasadnione jak i bardzo ważne. Częściowych odpowiedzi dostarczają nam takie dziedziny jak psychologia, socjologia, no i przede wszystkim filozofia. Pytania te są bardzo ważne, a jak bardzo są trudne, można wnioskować po tym, że właściwie do dziś nikomu nie udało się sformułować jednej, uniwersalnej odpowiedzi na nie.

Mam takie poczucie, że Pani wątpliwości są związane z procesem żałoby, który ma Pani prawo teraz przechodzić. Dwie ważne osoby w życiu i strata ich – jedna po drugiej, mogą być powodem podważenia sensu życia i zadawania ważnych, egzystencjalnych pytań. Proces żałoby ma prawo trwać długo, a skoro tak, mamy prawo poszukiwać pomocy, która umożliwi nam przejście przez ten ważny okres. Może Pani rozważyć wsparcie psychologiczne w formie regularnych spotkań, ale warto też skonsultować się z lekarzami – psychiatrą lub internistą, zwłaszcza, jeśli pojawiają się jakieś objawy somatyczne, bezsenność czy trudności z koncentracją.

Szukając odpowiedzi na pytania o sens życia, warto rozważyć wsparcie się o literaturę. Na mnie osobiście duże wrażenie wywarła książka „Człowiek i sens życia” V. Frankla, twórcy logoterapii i wielkiej postaci psychoterapii egzystencjalnej. Warto też zerknąć na twórczość Y. Yaloma, porusza on często tematy wagi i sensu ludzkiej egzystencji.

W takim trudnym okresie, jakim może być żałoba, warto być dla siebie życzliwym i cierpliwym.

Pozdrawiam ciepło, Aleksandra Działo

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Witam, 
dziękuję Ci za podzielenie się swoimi rozważaniami. Czytając Twoją wypowiedź, mogę się jedynie domyślić, jak bardzo cierpisz, ile jest w Tobie bólu i poczucia bezsensu… Wszyscy czasem zmagamy się z myślami o śmiertelności i sensie życia. To, co przeżywasz jest bardzo trudne i Twoje refleksje nad sensem życia są zrozumiałe, szczególnie w kontekście niedawnej straty mamy i babci, której doświadczyłaś. Proces żałoby jest trudny, ale ważne jest, aby dać sobie czas na przeżycie tego bólu. Często w takich momentach wydaje się nam, że życie traci sens, a nasze działania są bez znaczenia…

Tak, nasza fizyczna obecność na ziemi jest przemijająca, ale wartość chwil spędzonych z bliskimi, miłości i radości, które doświadczamy, jest nieoceniona. Te momenty tworzą NASZE wspomnienia. Pomyśl, ile pięknych chwil przeżyłaś z mamą i babcią. A teraz wyobraź sobie, że w ogóle nigdy nie było ich w Twoim życiu… Nawet jeśli za 200 czy 300 lat nikt nie będzie pamiętał naszych imion, to nasze działania i decyzje wpływają na otaczający nas świat. To, co robimy teraz, ma znaczenie tu i teraz, ale także dla przyszłych pokoleń. Czy my sami nie korzystamy z tego, co powstało dawno temu? 

Tak, świat jest pełen trudności, takich jak wojny, głód, cierpienie i choroby. To realne problemy, które wpływają na życie wielu ludzi. Ale równocześnie, świat jest pełen dobroci, piękna i inspirujących przykładów. Są ludzie i organizacje, które walczą o lepsze jutro, pomagają potrzebującym i przyczyniają się do pozytywnych zmian. Postępy w nauce, technologii, medycynie pokazują, że ludzkość jest zdolna do przezwyciężania trudności. Różne wolontariaty, wspieranie lokalnych inicjatyw, dbanie o środowisko –  w taki sposób sami możemy przyczynić się do tworzenia lepszego świata, nawet jeśli skala tych zmian wydaje się nam mała. 

Tak, decyzja o sprowadzeniu dzieci na świat pełen trudności nie jest łatwa, ale warto pamiętać, że życie, pomimo wyzwań, jest również pełne możliwości, radości i piękna. Wychowując dzieci na świadomych i empatycznych ludzi, możemy pomóc im uczynić świat lepszym miejscem. Dzieci uczą się poprzez przykład. Jeśli pokażemy im, jak działać na rzecz społeczności i przeciwdziałać niesprawiedliwości, będą kontynuować nasze działania. Wychowując dzieci, mamy możliwość wpływania na przyszłe pokolenia. Możemy przekazywać wartości i uczucia, które pomogą im tworzyć lepszy, bardziej zrównoważony świat. 

Nawet jeśli ostatecznie nie będziemy pamiętani za nasze materialne osiągnięcia, to wykonywanie pracy, która jest zgodna z naszymi wartościami i zainteresowaniami, może przynosić ogromne poczucie spełnienia i satysfakcji TU I TERAZ. Praca często też wiąże się z nawiązywaniem relacji z innymi ludźmi. Te relacje mogą przynosić radość, wsparcie i inspirację, a także przyczyniać się do naszego dobrostanu emocjonalnego. Nie musisz zwiedzać całego świata, aby czerpać z tego przyjemność i poczucie spełnienia. Każda podróż, nawet mała, jest wyjątkowym doświadczeniem, które może wzbogacić Twoje życie. 

Myślisz, że sto lat temu ludzie martwili się o nasze obecne życie? Skupiali się na swoich czasach, swoich problemach i radościach. Podobnie my, nie musimy martwić się o to, co będzie za sto lat, ponieważ NIE MAMY KONTROLI nad tym, co stanie się za te sto lat. ALE MAMY KONTROLĘ NAD NASZYMI CODZIENNYMI DZIAŁANIAMI I DECYZJAMI, które mogą uczynić nasze życie oraz życie innych lepszym TU I TERAZ.

Radość i sens życia często kryją się w małych, codziennych momentach. Może to być spacer w parku, dobra książka, ulubiony film, piękny zachód słońca, dobry posiłek, czy serdeczna rozmowa z przyjacielem. Zastanów się, co sprawia Ci przyjemność i postaraj się znaleźć czas na te małe przyjemności każdego dnia. Czasem warto poświęcić chwilę na odkrycie, co naprawdę Cię fascynuje. Może to być nowa pasja, hobby, czy aktywność, która przynosi Ci radość. To naturalne, że w trudnych momentach możemy czuć się przytłoczeni i zdezorientowani. Skupienie się na swoich przyjemnościach i małych radościach może pomóc Ci znaleźć sens i spełnienie w codziennym życiu. Co sprawia, że dziś jest wyjątkowe? Jakie drobne przyjemności możesz znaleźć w swoim codziennym życiu?

Nie da się takich wątpliwości omawiać na forum, dlatego bardzo polecam Ci konsultację z psychoterapeutą pracującym w nurcie egzystencjalnym. Ten rodzaj psychoterapii pomaga ludziom zrozumieć i znaleźć sens w życiu, nawet w obliczu trudnych i niepewnych sytuacji. Tego typu terapia może pomóc Ci odkryć na nowo, co jest dla Ciebie naprawdę ważne i jak możesz nadać swojemu życiu głębsze znaczenie. Ciekawą lekturą może być także dla Ciebie książka Viktora Frankla “Człowiek w poszukiwaniu sensu”. 

Życzę Ci, abyś znalazła radość w małych rzeczach i odkryła, jak wiele piękna może kryć się w codziennych chwilach. 
Zaakceptuj to, czego nie możesz zmienić i zaangażuj się w to, co sprawia Ci radość. 

Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Gwoździewicz 

Zobacz podobne

Mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenię
Dzień dobry, mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenie, ponieważ mam wrażenie, że wycofuję się ze społeczeństwa. Mam straszne lęki, negatywne myśli, ciągła gonitwa myśli, a najgorzej jest rano po przebudzeniu się i jak mam czas wolny i np. leżę z synem, oglądamy bajkę a tutaj te myśli - że wariuję, że jestem na coś chory, że mam raka albo że zrobię komuś krzywdę.
Kryzys psychiczny całkowicie zaburza moje funkcjonowanie i zdrowie fizyczne. Natrętne myśli, bezsenność, chroniczne zmęczenie. Co mógłbym zrobić?
Dzień dobry, mam 32 lata i przechodzę przez kryzys psychiczny od jakiś 3 miesięcy. Poradziłem sobie z uzależnieniem od narkotyków ze wsparciem rodziny oraz mojej żony, ale to już było jakieś 3 lata temu i byłem normalnym mężczyzną cieszącym się z życia. Miałem w październiku stresową sytuację w pracy i konflikt z przełożonym, sytuacja wyszła na moje, że tak powiem, ale niesmak pozostał u kierownika oraz innych współpracowników- nie ma ku temu konkretnych przykładów, ale ja mam takie subiektywne odczucie. Nie umiem się pozbierać, nie śpię po nocach, byłem u psychologa- Pani psycholog stwierdziła, że jestem na tyle silny, że powinienem sobie z tym wszystkim samemu poradzić. Dodam, że staramy się z żoną o dziecko i też nam to nie wychodzi, podjęliśmy leczenie w klinice niepłodności, jest nadzieja, że będzie poprawa. Mój stan psychiczny przytłacza mnie, nie jestem tym samym człowiekiem, najprostsze rzeczy przynoszą mi trudność, które kiedyś robiłem od tak bez zastanawiania się i analizy i było to dla mnie jak małe piwo przed śniadaniem. Nie wiem co się ze mną dzieje, mam natrętne myśli, bezsenność oraz kołatanie serca, śpię po 4-5 godzin. Przestało mnie interesować cokolwiek i stałem się taki otępiały, jakbym się cofnął w rozwoju, takie mam odczucia. A przecież zawsze miałem dobre oceny w szkole i na studiach. Co w takiej sytuacji robić? Nie chciałem iść do psychiatry, ponieważ leki antydepresyjne leczą tylko objawy a nie przyczynę tych stanów. Zawsze byłem wrażliwym dzieckiem czy da się to jakoś wypracować, żeby natrętne myśli opuściły mnie i żebym wrócił do tego, co było przed pojawieniem się tych dolegliwości?
Od połowy pierwszej ciąży popadam w nagłe napady złości połączone z frustracją i płaczem.
Witam, mam 23lata jestem kobietą i mam pytanie czy potrzebuje konsultacji psychologicznej/psychiatrycznej? Czy może to normalne emocje? Otóż sprawa wygląda tak: od 2,5 roku jestem mamą chłopca, a od 6 miesięcy mam córkę. Otóż od połowy pierwszej ciąży popadam w nagłe napady złości połączone z frustracją i płaczem. Dzieje się to nie raz 2-3 razy w tygodniu. Jestem tak zła z powodu tego, jak wygląda moje życie, że wrzeszczę( nie na dzieci oczywiście tylko sama do siebie lub nie wiem chyba na wszechświat), uderzam głową, pięściami o ściany nie raz wyrywam sobie włosy trwa to zazwyczaj kilka godzin w tym czasie wypominam sobie zły wygląd po ciąży (nie dodatkowe kilogramy, bo ich nie mam tylko rozstępy, bliznę po CC itp), mało pomocy ze strony partnera, zbyt wczesne macierzyństwo (urodziłam syna mając 21lat), mam poczucie bycia w klatce siedząc w mieszkaniu, czuje, że nic już mnie dobrego nie spotka, że tracę swoje życie, często myślę o tym, że mam już dość i chciałabym to wszytko skończyć, przed snem marzę o tym, by się nie obudzić a rano płaczę się, że jednak wstałam i żyje. Uważam, że nic nie osiągnęłam, sprawiam sobie ból fizyczny, bo na chwilę zapominam o bólu psychicznym. Żadne tłumaczenia typu, że powinnam być szczęśliwa, bo mam dwoje zdrowych dzieci i dach nad głową do mnie trafiają. Dosłownie nienawidzę swojego życia każdego dnia, męczy mnie już to uczucie, bo towarzyszy mi już prawie 3 lata. Ostatnio od około 3 tygodni doszły problemy z jedzeniem. Między innymi nie mam ochoty jeść, na spokojnie wytrzymuje 8-12h bez posiłku, po jedzeniu źle się czuje, więc jem małe porcje lub wcale. Mój dzień zaczyna się o około 7 rano i kończy około 23.30. Dodam, że pomimo małej ilości snu (mała ilość godzin plus wstawanie w nocy do córki) często nie mogę spać. Najczęściej jest to spowodowane myślami, że zmarnowałam sobie życie, że życie mnie przytłacza. Często myślę o tym, żeby ze sobą skończyć, jednak nie pozwala mi na to myśl, że nie mogę zostawić partnera samego z dziećmi, kredytem itp. Czy potrzebuje pomocy? A może samo przejdzie ? Może to tylko przejściowy okres? Dziękuję z gry za odpowiedź. Pozdrawiam.
Jak radzić sobie w cięższych okresach życia? Do kogo lepiej się udać i gdzie mogę znaleźć dobry termin na NFZ? Walczę z uzależnieniem, zaburzeniami nastroju, teraz czuję, że przyszła depresja.
Witam. Mam na imię Darek mam 36 lat. Mam pytanie. Jak sobie poradzić z okresem, gdzie moje życie wywróciło się do góry nogami? We wrześniu wyjechałem za granicę do Holandii do pracy, po miesiącu wróciłem. Pracowałem w dwóch firmach i nie utrzymałem tego. Po powrocie po trzech tygodniach poszedłem do pracy na szkolenie i nie zaliczyłem testu, tak że też lipa. W moim życiu miewałem stany depresyjne, depresję, próby samobójcze, po których i tak bym sobie nic nie zrobił. Po pierwszej byłem w szpitalu psychiatrycznym 5 tygodni. To było w roku 2018. Od stycznia 2019 trzeźwieję od hazardu. Chodzę na wspólnotę AH. Przechodziłem terapię zamkniętą, jak i dochodzeniową przez 1.9 roku. Jestem osobą, która zyskuje na poznaniu i rozmowie 1 na 1. W grupie zawsze było ciężko się odnaleźć i tym razem. Introwertyzm - kiedyś zaakceptowałem, że jestem trochę odludkiem. Moje pytanie brzmi: Jak zapanować nad stanami, gdzie potrafię się rozczulać nad sobą w trudnych sytuacjach? Mam przyjaciół, z którymi mogę o wszystkim porozmawiać. Zastanawiam się, gdzie będzie lepiej się udać do psychiatry czy psychologa, żeby być pod stałą opieką na NFZ - nie stać mnie na prywatnego. Teraz mam wrażenie, że jest depresja, wszystko przychodzi z trudem, jest brak koncentracji w ważnych zadaniach i czuję, że umysł jest ociężały. Przy porodzie miałem mikrouszkodzenie mózgu, wadę wymowy w późniejszych latach. Mówić zacząłem jak miałem 3 lata. Na koniec napiszę, że są dni kiedy podejrzewam choroby typu autyzm, dwubiegunowość nie patrząc, że jestem hazardzistą, który jest trzeźwy prawie 5 lat to jest cud w moim życiu. Dziękuję za to, że ktoś to przeczyta te wypociny i dziękuję za odpowiedź.
Jak wspierać córkę, która jest perfekcjonistką, samotnikiem i przeżywa problemy emocjonalne?
Dzien dobry, Mam pytanie odnosnie mojej 20letniej corki. Od kiedy pamietam byla perfekcjonistka, raczej typem samotnika, nie umiala funkcjonowac z dziecmi, wolala ksiazki, jest i byla placzliwa, bardzo wobec siebie surowa. Byla i jest wzorową uczennicą. Studiuje dwa kierunki scisle (jej wybor). Teraz jest na wymianie zagranicznej. Jest jedynaczka. Nigdy z mezem jej do niczego nie zmuszalismy, mamy z nia bardzo dobry kontakt, wszystko nam mowi…Zawsze ja we wszystkim wspieramy. Martwi nas, ze stala sie bardzo placzliwa, depresyjna, ogranicza keontakty z ludzmi do minimum. Kazda najmniejsza trudnosc urasta do rangi problemu konca swiata:( Wczoraj oznajmila ze na 4roku chce mieszkac w studio, bo jak ma zly dzien to nie chce wychodzic do wspolnej kuchni:( Zajada stres snakami. Ma grupe specyficznych znajomych (transgenicznych, homoseksualnych), sama okreslila sie jako bi (my to akceptujemy!) Staramy sie ja wspierac, tlumaczyc (rozmowa jej pomaga, zrzuca to z siebie). Czemu ona tak ma, czy popelnilismy jakis blad? Jak mozemy jej pomoc, na co zwrócić uwagę? Czy jej zachowanie jest oznaka jakiegos zaburzenia? Dziekuje za wszelka pomoc.
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.