📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
Terapia grupowa wydaje się przy lęku społecznym najbardziej oczywistym wyborem, a brytyjskie wytyczne odradzają stawianie jej przed terapią indywidualną. Sprawdź, co dokładnie zalecają, ile sesji liczy przebadany protokół i których metod nie rekomendują.
Skoro problemem jest lęk przed ludźmi, to terapia w grupie ludzi brzmi jak najkrótsza droga. Brytyjskie wytyczne NICE mówią co innego: nie należy rutynowo proponować terapii grupowej zamiast indywidualnej. Nie dlatego, że grupa nie działa. Działa lepiej niż większość innych oddziaływań, ale wypada słabiej od terapii indywidualnej i jest od niej mniej opłacalna.
Widać to w największej dotychczasowej analizie porównawczej. Zebrano w niej 101 badań z udziałem 13 164 osób i porównano 41 różnych oddziaływań. Indywidualna terapia poznawczo behawioralna dała efekt wielkości 1,19 odchylenia standardowego względem listy oczekujących, grupowa 0,92.
Jeśli więc masz do wyboru grupę teraz albo terapię indywidualną za trzy miesiące, to jest realny dylemat. Ale jeśli oba warianty są dostępne, kolejność jest przesądzona.
Wytyczne nie mówią „terapia poznawczo behawioralna" i nie zostawiają reszty wyobraźni. Opisują dwa konkretne protokoły.
Protokół oparty na modelu Clarka i Wellsa to do 14 sesji po 90 minut, rozłożonych na około cztery miesiące. Zawiera między innymi ćwiczenia pokazujące na własnej skórze, co robi skupienie uwagi na sobie, informację zwrotną z nagrania wideo korygującą zniekształcony obraz siebie, systematyczny trening kierowania uwagi na zewnątrz, eksperymenty behawioralne z zadaniami do domu oraz pracę z bolesnymi wspomnieniami sytuacji społecznych.
Protokół Heimberga to 15 sesji po 60 minut plus jedna 90 minutowa poświęcona ekspozycji, także w cztery miesiące.
To użyteczna miara. Jeśli po kilku spotkaniach nikt nie zaproponował ci ani jednego eksperymentu behawioralnego, ani razu nie zobaczyłeś_aś siebie na nagraniu i nie dostałeś_aś zadania na tydzień, warto zapytać, na jakim modelu opiera się ta terapia.
Dla osób, które nie chcą terapii indywidualnej, wytyczne przewidują wspieraną samopomoc: do dziewięciu spotkań wokół książki opartej na terapii poznawczo behawioralnej, w sumie około trzech godzin wsparcia w ciągu trzech do czterech miesięcy.
W tej samej analizie sieciowej wiele metod wypadło lepiej od listy oczekujących. Inhibitory MAO 1,01, benzodiazepiny 0,96, leki z grupy SSRI i SNRI 0,91, psychoterapia psychodynamiczna 0,62.
Interesujące zaczyna się wtedy, gdy zamiast listy oczekujących bierze się właściwe placebo, czyli warunek, w którym ktoś poświęca badanej osobie tyle samo uwagi albo podaje tabletkę bez substancji czynnej. Tylko dwie klasy oddziaływań pobiły swoje placebo: indywidualna terapia poznawczo behawioralna (0,56 względem placebo psychologicznego) oraz SSRI i SNRI (0,44 względem tabletki placebo).
Reszta różnic wobec listy oczekujących zawiera w sobie efekt samego bycia zaopiekowanym_ą i upływu czasu. Przydaje się to przy czytaniu haseł o metodach, które „okazały się skuteczne w badaniach".
Gdy wybierasz farmakoterapię, wytyczne wskazują na start escitalopram albo sertralinę. Pierwsze dni bywają nieprzyjemne, bo leki z tej grupy mogą na początku nasilać niepokój, pobudzenie i problemy ze snem. To spodziewany efekt aktywacji, nie znak, że lek szkodzi.
Progi czasowe zapisane w wytycznych:
Osoby poniżej 30 roku życia powinny zostać zbadane w ciągu tygodnia od pierwszej recepty, a przez pierwszy miesiąc kontrolowane co tydzień pod kątem myśli samobójczych.
Osoby starsze niż 30 lat, bez podwyższonego ryzyka samobójczego, w ciągu jednego do dwóch tygodni.
Jeśli po 10 do 12 tygodni poprawa jest tylko częściowa, wytyczne każą dołączyć indywidualną terapię, a nie zmieniać lek.
Gdy lek zadziałał w pierwszych trzech miesiącach, bierze się go jeszcze co najmniej pół roku, a odstawia stopniowo.
Przy braku odpowiedzi albo nietolerancji kolejnym krokiem jest inny SSRI (fluwoksamina lub paroksetyna) albo wenlafaksyna, z zastrzeżeniem, że paroksetyna i wenlafaksyna częściej dają objawy odstawienne. Dalej dopiero inhibitory MAO.
Ta lista bywa zaskakująca, bo część z tych rzeczy jest proponowana osobom z lękiem społecznym całkiem często.
Interwencje oparte na uważności i terapia podtrzymująca: nie zaleca się ich rutynowo jako leczenia lęku społecznego.
Benzodiazepiny, leki przeciwpadaczkowe, trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne i leki przeciwpsychotyczne: nie w rutynowym leczeniu dorosłych.
Dziurawiec i preparaty dostępne bez recepty: brak dowodów na bezpieczne stosowanie, za to realne interakcje z innymi lekami.
Toksyna botulinowa na nadmierną potliwość i sympatektomia piersiowa na czerwienienie się: nie ma dobrej jakości dowodów na korzyść, a zabiegi mogą szkodzić.
U dzieci i nastolatków nie zaleca się rutynowo farmakoterapii lęku społecznego.
Częściowa poprawa nie oznacza, że terapia była nietrafiona. Wytyczne przewidują ten scenariusz i podają, co robić dalej.
Jeśli objawy zareagowały tylko częściowo na indywidualną terapię po pełnym kursie leczenia, rozważa się dołączenie leku do dalszej terapii. Jeśli częściowo zareagowały na lek, dołącza się terapię indywidualną. Jeśli leki nie pomogły w ogóle, wraca się do rozmowy o terapii.
Cała różnica siedzi w słowie „pełny". Pięć spotkań to nie jest nieudany kurs terapii poznawczo behawioralnej lęku społecznego, tylko jego jedna trzecia.
Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z osobami cierpiącymi na fobię społeczną i stosują sprawdzone metody terapeutyczne w leczeniu tego zaburzenia.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.





Dzień dobry, mam prawie 25 lat, mam fobię społeczną od dziecka, doświadczam epizodów depresyjnych, mam część symptomów agorafobii, od półtora roku zaczęłam doświadczać ataków paniki i stają się one częstsze, częściej się samookaleczam, do tego prawdopodobnie mam zaburzenie osobowości borderline (nie byłam jeszcze badana testami, ale 2 psychologów, psychiatra i inny lekarz mi tak powiedzieli). Jestem w terapii od ponad roku, ale ostatnio jest tylko gorzej. Dużo zmian nastąpiło w moim życiu, w tym ukończenie studiów, coming out po prawie dekadzie ukrywania się, mam zamieszkać bez rodziców w maju (mam zamieszkać z moją dziewczyną), ale pozostaję bez pracy. Nigdy nie pracowałam. Boli mnie to, że wszyscy oskarżają mnie o lenistwo, a ja jestem przerażona nawet, by rozmawiać na temat pracy, nawet jak nie o mnie chodzi. Czasem dosłownie mnie paraliżuje, nie mogę się ruszyć, nic powiedzieć, tylko czuję, jak cała się trzęsę. Okropnie boję się ludzi. Do tego przeraźliwie boję się być sama. Boję się wszystkiego, co jest z pracą związane do tego stopnia, że czuję, że nie mogę oddychać lub robię się agresywna. Moja sytuacja domowa się pogorszyła przez to jeszcze bardziej. Boję się pracować gdziekolwiek, ale jeszcze bardziej boję się pracować w zawodzie, ale jednocześnie tego chcę. Boję się też najczęściej przyznawać do tego, kim jestem a jestem psychologiem, bo czuję jak wtedy zmienia się sposób, w jaki inni na mnie patrzą. Czuję się tak ze strony różnych ludzi, też ze strony innych psychologów, psychiatrów, terapeutów, bo się boję, że znowu, po raz n-ty to usłyszę, że powinnam być jakaś, nie powinnam tego czy tamtego i że nawet nad własnym życiem nie panuję, a co dopiero innym pomagać. Staram się, studia z wyróżnieniem ukończyłam, dwa razy publikacje mi obiecano, pomagam ludziom czasem chociaż online, ale to i tak wszystko nie ma znaczenia, bo nadal pozostaje uwięziona w swoich problemach. Bardzo bałam się napisać nawet tutaj, bo boję się oceny. Wieczorem przed wigilią miałam swoją pierwszą wizytę u psychiatry i, mimo że powiedziałam, że nie chcę leków i strasznie się ich boję i tak mi je przepisała i umówiła się na następną wizytę. Wykupiłam je pod naciskiem innych. Wszyscy chcą, żebym je brała i nie wymyślała, a ja okropnie boję się je brać. Dostałam krople betesda (escitalopram) i mam zacząć od 1 kropelki i tak dobić do 10 dziennie, powoli skoro tak się boję, ale wcale nie boję się mniej. Nie potrafię ani myśleć o tym, ani nie myśleć o tym, że mam je brać. Nawet nie mogę na ten lek patrzeć. Wiele razy dziennie zaczynam o tym myśleć i robi mi się niedobrze, słabo, gorąco, ciężko mi oddychać i czuję nagłe przypływy lęku. Boję się wszystkich efektów ubocznych, które ten lek może wywołać, a czego najbardziej przeraża mnie to, od ilu ludzi słyszałam, że od tego przytyło i ile to było kg. Jak myślę o tym, że wywołuje to też często dysfunkcje seksualne (a wiem, że czasem się one utrzymują nawet po zakończeniu farmakoterapii), to też mi skręca żołądek. Jednak najbardziej przeraża mnie wzrost wagi. Moja dziewczyna (a wcześniej też rodzice) się martwi tym, co robię od ostatnich paru miesięcy, ciągle sprawdzam kalorie wszystkiego i je liczę, ciągle się ważę, kombinuję jak powstrzymać głód. Zaczęło się od tego, że dobiłam do początków otyłości w parę lat, po tym, jak miałam wcześniej wagę w normie, i teraz w końcu zaczęłam chudnąć i przeraża mnie wizja, żeby przytyć choćby trochę, a co dopiero kilkanaście czy kilkadziesiąt kg, a od wielu osób to słyszałam. Poza tym boję się nawet swojego strachu, swojej reakcji na lek zaraz po zażyciu. Pani psychiatra też zwróciła mi na to uwagę, że moje lęki wiążą się też z zażywaniem różnych substancji, np. kiedyś wzięłam xanax i akurat coś mnie zakuło w głowie po paru sekundach i zaczęłam nagle myśleć, że guz mózgu albo padaczka albo, że umrę i dostałam ataku paniki. Tak samo było, jak dostałam znieczulenie u dentysty i jeszcze w innych przypadkach. Oczywiście rozmawiam z terapeutką o wszystkim lub o większości spraw, ale postanowiłam napisać też tutaj, bo czuję, że już nie mam siły i nie wiem, co mam robić... dużo problemów się skumulowało, a rozwiązania na nie są tylko kolejnymi problemami lub drogą do nich... Bardzo proszę o poradę i z góry bardzo dziękuję
Czy mogę powiedzieć, że mam fobię społeczną od zawsze, jeśli jedyne co pamiętam to fakt, że moja siostra od razu załapała kontakt z kuzynką, gdy po raz pierwszy ją spotkała a ja (byłam wtedy jeszcze przed przedszkolem) miałam z tym problemy i nie chciałam się ruszyć na podwórko bez mamy (mieszkałyśmy z kuzynką w jednym domu na wsi)? Potem pewnego dnia się otworzyłam i od tamtej pory normalnie się bawiłyśmy z kuzynką. I jeszcze pamiętam, że pierwszego dnia przedszkola jako jedyna płakałam i nie chciałam, żeby mama mnie tam zostawiła, ale już drugiego dnia normalnie wsiadłam sama w autobus i tam pojechałam, tylko że całe przedszkole byłam na uboczu, nie chciałam się bawić na placu zabaw z innymi dziećmi i nie jadłam obiadów, jak wszyscy inni. Czy to była tylko nieśmiałość czy już początki fobii społecznej? Potem z biegiem lat to mi się pogarszało, głównie przez wyśmiewanie mojego szkolnego tyrana, a z czasem za jego przykładem też innych.
Dzień dobry, Czy to prawda, że fobia społeczna to trudność przewlekła i może trwać wiele lat, a nawet całe życie?
Czy można mieć fobię społeczną od zawsze? Czy może jak ktoś ma to od kiedy pamięta, to wtedy jest to osobowość unikająca? A depresja - czy może być przewlekła? Czy może jeśli trwa bez przerw, to wtedy jest to dystymia?
National Institute for Health and Care Excellence. Social anxiety disorder: recognition, assessment and treatment. Clinical guideline CG159 (2013).
Mayo-Wilson, E., Dias, S., Mavranezouli, I., Kew, K., Clark, D.M., Ades, A.E., Pilling, S. Psychological and pharmacological interventions for social anxiety disorder in adults: a systematic review and network meta-analysis. The Lancet Psychiatry, 1(5), 368-376 (2014).
Clark, D.M., Wells, A. A cognitive model of social phobia. W: Heimberg, R.G., Liebowitz, M.R., Hope, D.A., Schneier, F.R. (red.) Social Phobia: Diagnosis, Assessment and Treatment, 69-93. Guilford Press (1995).
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
