Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Nie jestem szczęśliwa w związku, ale boję się odejść - jak poradzić sobie z poczuciem winy?

Iwona

Witam, Nie jestem szczęśliwa w związku, nie czuję radości jednak obawiam się zostawić partnera gdyż martwię się o niego. Martwię się jak sobie poradzi z tą sytuacją, boję się, że się załamie i że nie będę umiała poradzić sobie z poczuciem winy. Najbardziej obawiam się, że mógłby sobie coś zrobić. Ciężkie jest to dla mnie głównie z uwagi na fakt, iż nie mam konkretnego powodu by się rozstać wynikającego np. z jego zachowania, braków itp. tylko jest to kwestia wyłącznie moich uczuć, które się wypaliły i nie jestem w stanie zmienić tej sytuacji. Czy mam w takiej sytuacji prawo zakończyć tę relację? Boję się też oceny, oskarżeń o bycie złą osobą, niewdzięczna itp. Z góry dziękuję za pomoc!
Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Pani Iwono,

 

To, co Pani opisuje, jest bardzo częstym, ale i trudnym dylematem - rozdarciem między troską o drugą osobę a uczciwością wobec siebie samej. Warto zacząć od tego, że ma Pani prawo do swoich uczuć, niezależnie od tego, czy są one „wytłumaczalne” czy nie. Związek oparty wyłącznie na poczuciu odpowiedzialności czy lęku o drugą osobę z czasem staje się ciężarem.

 

Martwienie się o jego reakcję, nawet w ekstremalnych scenariuszach, mówi o Pani wrażliwości i empatii, ale jednocześnie może wskazywać, że bierze Pani na siebie zbyt dużą odpowiedzialność za coś, na co w pełni nie ma Pani wpływu. Jeżeli pojawiają się myśli, że partner mógłby sobie coś zrobić, warto potraktować je poważnie - nie w sensie rezygnacji z decyzji, ale jako sygnał, że być może sam również potrzebuje pomocy lub wsparcia psychologicznego.

 

Poczucie winy, lęk przed oceną czy etykietą „niewdzięcznej” osoby są bardzo naturalne, szczególnie jeśli w związku nie wydarzyło się nic drastycznego. Ale uczucia nie muszą mieć wyraźnej przyczyny - mogą po prostu się zmienić. Czasami rozstanie nie jest wyrazem egoizmu, ale głębokiej uczciwości.

 

Zachęcam Panią do rozmowy z psychologiem. Może to pomóc uporządkować emocje i przygotować się do działania w sposób, który będzie możliwie łagodny, ale też bezpieczny - zarówno dla Pani, jak i dla partnera.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Paulina Habuda

Paulina Habuda

Psycholog
85 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Zdaję sobie sprawę, że sytuacja w której się Pani znalazła musi być trudna. Może Pani czuć się zagubiona, widzę też w Pani wiadomości duże poczucie winy. Tak silne emocje pewnie nie są dla Pani łatwe i nie pomagają w podjęciu decyzji. Natomiast myślę sobie, że ważne jest aby podjęła Pani decyzję zgodną ze sobą i swoimi uczuciami. 

Z tego co Pani pisze wynika, że nic konkretnego się nie stało, po prostu nie kocha Pani już partnera. Jednak rzadko kiedy takie rzeczy wydarzają się po prostu same z siebie. Często kilka różnych mniejszych wydarzeń, myśli, spostrzeżeń na to wpływa - może Pani tego nie zauważyła, ale coś spowodowało, że nie czuje się Pani już szczęśliwa w tym związku. Jeżeli będzie Pani tkwić w relacji, która Panią unieszczęśliwia, to nie będzie to dobre ani dla Pani ani dla Pani partnera. 

Pisze Pani, że martwi się o partnera. Skąd biorą się podejrzenia, że partner może sobie coś zrobić? Czy partner ma tendencje do samouszkodzeń, myśli samobójcze? Czy może groził takim zachowaniem? 

Jeżeli istnieje realna obawa, że może sobie coś zrobić, może Pani porozmawiać z kimś bliskim Pani partnera - żeby upewnić się, że będzie miał wsparcie po rozstaniu, kogoś na kogo będzie mógł liczyć. Mam tutaj na myśli przygotowanie się do tego rozstania tak aby partner miał wokół siebie wsparcie społeczne. 

To bardzo empatyczne z Pani strony, że martwi się Pani jak partner będzie funkcjonował po rozstaniu - ale proszę pamiętać, że Pani uczucia są równie ważne i ma Pani prawo być szczęśliwa. Proszę zadbać o siebie i swoje potrzeby.

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog, Seksulog

Zdjęcie Dorota Żurek

Dorota Żurek

Psycholog
89 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, ma Pani prawo do zmiany w swoim życiu i zakończenia relacji, która nie daje Pani satysfakcji i poczucia szczęścia. Przede wszystkim zachęcam do szczerej rozmowy z partnerem na temat Pani uczuć do niego i omówienia tego, co się dzieje w Waszej relacji. A może to tylko chwilowy kryzys i da się jeszcze uratować ten związek? Warto o tym porozmawiać i wspólnie zastanowić się, co dalej chcecie zrobić. Jeśli poczuje Pani, że faktycznie nie ma szans, by ten związek uleczyć, to nie ma sensu dłużej być razem i tkwić w nieudanej relacji. Proszę pomyśleć o sobie i nie brać na siebie odpowiedzialności za partnera, bo w takim układzie żadne z Was nie będzie szczęśliwe. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog 

Dzień dobry Pani Iwono, dziękuję za podzielenie się tak osobistymi i trudnymi przemyśleniami. Wielu z nas, rozważając zakończenie związku, mierzy się z podobnymi lękami i dylematami. To, co Pani opisuje, pokazuje Pani wrażliwość i empatię.

Proszę pamiętać, że Pani uczucia są wystarczającym powodem, by zastanowić się nad przyszłością relacji. Rozumiem Pani obawy o partnera, poczucie winy oraz lęk przed oceną. To bardzo naturalne. Ważne jest jednak, by rozróżnić odpowiedzialność za własne decyzje od odpowiedzialności za emocje drugiej osoby. 

W Pani sytuacji wsparcie psychologa może być bardzo cenne. Rozmowa z zaufanym specjalistą pozwoli Pani uporządkować myśli, zrozumieć własne lęki i przygotować się do podjęcia decyzji. Zachęcam Panią do umówienia konsultacji, by w bezpiecznej przestrzeni gabinetu przyjrzeć się tym wszystkim kwestiom.

 

Z wyrazami szacunku, 
Psycholożka Ola Fikus

Zdjęcie Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Psycholog
320 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,
Rozumiem, że znajduje się Pani w bardzo trudnej emocjonalnie sytuacji. Brak radości w związku i wypalenie uczuć są wystarczającym powodem, by rozważyć jego zakończenie, nawet jeśli nie wynika to z konkretnych zachowań partnera. Ma Pani pełne prawo zadbać o siebie i swoje potrzeby. Obawa o reakcję partnera, jego stan psychiczny czy ocena ze strony innych są naturalne, ale nie powinny odbierać Pani możliwości wyboru zgodnego z własnym wnętrzem. To, że Pani się martwi, świadczy o wrażliwości, nie o winie. Warto zakończyć relację z szacunkiem i troską, zachęcając partnera do skorzystania z profesjonalnego wsparcia, jeśli będzie tego potrzebował. Decyzja o odejściu nie czyni Pani złą osobą, może być wyrazem uczciwości wobec siebie i drugiego człowieka.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Dzień dobry,

 

To, że Pani się waha, jest zrozumiałe. Na pewno warto jednak, żeby Pani w sobie rozeznać, czy jest jeszcze szansa na to, żeby uczucie się pojawiło, czy też nie. Jeśli nie to może warto porozmawiać o tym z partnerem. Warto się przyjrzeć temu, dlaczego ma Pani takie obawy, czy partner ma jakieś trudności, czy boi się Pani, jak zareaguje? Warto, żeby poprosiła Pani o pomoc jakąś bliską osobę. Kogoś, kto zna dobrze i Panią i Pani partnera. Powinno to pomoc Pani podjąć decyzje. Warto też pomyśleć o skorzystaniu z pomocy psychologa, jeśli ma Pani skłonność do nadmiarowego reagowania poczuciem winy. 

 

Wszystkiego dobrego!

Zdjęcie Anna Kapelska

Anna Kapelska

Psycholożka
76 odpowiedzi na forum

Pani Iwono,

 

Rozumiem, że obawia się Pani zranić uczucia partnera. Pyta Pani o Prawo do zakończenia relacji - oczywiście, że Pani je ma, na każdym etapie. Proszę się zastanowić, czy partner wolałby być z panią w związku, wiedząc, że Pani uczucia się wypaliły i nie czuje Pani satysfakcji? Czy jednak warto rozważyć rozstanie ze szczerą rozmową na temat swoich uczuć i emocji, pójście swoją drogą a tym samym umożliwienie sobie oraz partnerowi innej ścieżki i być może relacji?  

 

To naturalne, że boi się Pani ocen i oskarżeń, ale co waży więcej - te 'ewentualne oceny' (być może wcale ich nie będzie lub nie będą tak straszne, jak sobie Pani wyobraża), czy tkwienie w nieszczerej relacji, w której nie czuje Pani radości?

 

Życzę dobrych decyzji!

 

Pozdrawiam serdecznie,

Anna Kapelska

Psycholog, Terapeutka 

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholożka
586 odpowiedzi na forum

Droga Iwono,

 

poczucie winy świadczy o tym, że umiesz współodczuwać, że posiadasz empatię, że rozwinęłaś w sobie kompetencje emocjonalno-społeczne. Niemniej jednak tkwiąc w związku, w którym nie chcesz być, spowodujesz, że tworzyć go będą 2 nieszczęśliwe osoby: Ty - bo tworzysz pozory oraz Twój partner, który prędzej czy później zobaczy, że nie jesteś w tym wszystkim sobą. 

Tak, masz prawo zakończyć tę relację. Ze względu na szacunek do Waszych przeżytych lat bądź wobec niego uczciwa. Nie jesteś w stanie przewidzieć do końca jego reakcji i związanych z tym emocji. I tak, może pojawić się złość, poczucie urazy, dezorientacja czy nienawiść. Daj mu prawo je przeżyć. Ale one, jak i wszystkie pozostałe emocje - dobrze poprowadzone - przeminą. 

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Pani Iwono,
ma Pani prawo zakończyć związek, nawet jeśli nie ma konkretnego powodu poza brakiem uczuć. Relacja powinna dawać bliskość i radość obu stronom, a jeśli tego nie ma – przedłużanie jej często przynosi jeszcze więcej bólu.
Rozumiem Pani obawy o partnera, ale jego emocje i decyzje są ostatecznie jego odpowiedzialnością. Może Pani okazać troskę i wsparcie przy rozstaniu, jednak nie może Pani żyć w związku z poczucia winy.
Oceny i komentarze otoczenia mogą być trudne, ale to Pani życie i Pani prawo dbać o swoje dobro.

Z życzliwością,

Maria Sobol 
psychoterapeutka integracyjna

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Kryzys małżeński po trójkącie - czy to zdrada emocjonalna?
Mam poważny kryzys w swoim małżeństwie, w którym jestem od 2011 roku. Dotychczas nigdy nic takiego się nie wydarzyło, uchodziliśmy z żoną za zgodne i dobrane małżeństwo. Pod koniec ubiegłego roku poczuliśmy się zbyt pewnie I zaczęliśmy eksperymentować w sferze intymnej. Otworzyliśmy się i zaprosiliśmy drugiego mężczyznę do trójkąta. Samo spotkanie było satysfakcjonujące, problemy pojawiły się dwa dni po spotkaniu. Mieliśmy utworzoną grupę na WhatsApp gdzie ze sobą rozmawialiśmy we trójkę. Problem pojawił się kiedy żona i kolega zaczęli dość intensywnie wspominać wspólny wieczór, poczułem się tym dotknięty i napisałem że to już było, nie ma sensu o tym rozmawiać. Wylogowałem się z grupy, powiedziałem żonie że nie ma się angażować bo miało być to jednorazowe spotkanie bez nawiązywania dalszej relacji. Dwa tygodnie później odkryłem że żona pisała z tym samym kolegą w godzinach nocnych, w naszym wspólnym łóżku gdzie spałem na tematy ogólne ale mocno podkręcone erotycznie. Zrobiłem żonie awanturę, powiedziałem że to co robi nosi znamiona zdrady emocjonalnej, powiedziałem jej że mnie to rani, że nie jest to normalna relacja jak ona twierdzi i nie podoba mi się sposób w jaki jej broni. Spokój trwał 3 tygodnie. W 1 dniu majówki, spędziliśmy z żoną fantastyczny dzień, co będziemy robili w kolejnych dwóch dniach. Wieczorem usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy coś oglądać, normalnie rozmawialiśmy. Około 22 uprawialiśmy seks po czym zasnąłem. Rano zorientowałem się że w czasie kiedy spędzaliśmy razem wieczór ona już pisała z nim.Zrobiła sobie przerwę na mnie, po czym znowu, leżąc obok mnie pisała sobie do 2:00 w nocy co takiego się u nich dzieje. Wysłała mu też swoje nagie zdjęcie. Rano zagroziłem żonie rozwodem, powiedziałem że ma spotkać się z psychologiem albo się rozwodzimy. Cały dzień miałem struty. Mijaliśmy się bez słów, wyprowadziłem się z sypialni, pierwszy raz płakałem jak bóbr, nie mogłem się uspokoić. Zaczynam wariować, czy to ze mną jest coś nie tak czy z nią?
7 odpowiedzi
Jak uwolnić się emocjonalnie od byłego partnera i przestać romantyzować toksyczne relacje?
jak uwolnić się od drugiej osoby? jak przestać romantyzować relacje z tą osobą,idee że ona żałuje, że myśli że jestem wspaniała, że tęskni, że się na mnie spojrzała. Odeszłam od niej dwa lata temu, codziennie się z nią widzę ale nadal o niej myśle i czuję jakbym potrzebowała od niej uwagi. Boję się tego, że się nie otworzę na drugą osobę albo gdy już poznam kogoś nowego, kogoś kto mnie dobrze traktuje to, że będę myśleć i tęsknić za kimś kto sprawiał że się czułam gorzej. Boje się tego że wolę toksyczną miłość, a nie zdrową. Nie wiem czy skupiać się na sercu czy na rozumie (wracać czy nie wracać). Przeraża mnie to że im więcej czasu minęło tym więcej o nim myślę i cos do tej osoby czuje. Proszę co ja mam robić, jak mam zrozumieć siebie, moje uczucia itd.
4 odpowiedzi
Kryzys w małżeństwie: brak zaufania i komunikacji po zdradach i imprezach żony
Dzień dobry, Mam ogromny problem ze związkiem albo z sobą. Nie mam pewności. Chciałbym otrzymać od Was pomoc. Na profesjonalną na ten moment mnie nie stać, więc piszę tutaj. Najważniejsze informacje: - jesteśmy małżeństwem od 16 lat, posiadamy dwójkę dzieci jeszcze młodych (poniżej 10 lat) - w przeszłości zdarzyło się kilka nieprzyjemnych historii, które opisze poniżej chronologicznie - miłością darzyliśmy się wielką, jednak ostatnimi czasy jest coraz gorzej. Postaram się utrzymać chronologię zdarzeń: 1. W około 2 roku naszego związku, zdarzyło mi się pisać z inną kobietą, jednak do niczego więcej poza pisaniem nie doszło. Moja żona uznała to za zdradę i ok - miała absolutne praw do tego, ponieważ takiej sytuacji nie powinno być w ogóle. 2. Ponad rok później przyjechał do mnie mój jeszcze wtedy przyjaciel, w międzyczasie urodził mi się syn. Żona wtedy zdradziła mnie z nim w sąsiednim pokoju. I od tego momentu zaczęła się dziwna fala. Odkryłem tą zdradę, później flirtowała nagminnie z różnymi facetami (to masażysta, to kierownik w pracy). Po wykryciu tych sytuacji i wielu kłótniach, żona się uspokoiła. Zmajstrowaliśmy drugie dziecko i było ok. 3. Po narodzinach drugiego dziecka, zaczęła nagminnie co tydzień wychodzić na imprezy, a co za tym idzie pić. Żona wychodziła o 21:00 z koleżanką i miała wracać po 24, a najczęściej odprowadzali ją inny mężczyźni koło 5-6 rano.... Nie przyłapałem ich na niczym, ale wyglądało to słabo. Doszło do tego, że mimo iż była umówiona ze mną na walentynki, to tak się napiła z ową koleżanką dzień wcześniej, że wróciła nad ranem i nieprzytomna spędzała ze mną walentynki. 4. Po tym trochę się ogarnęła, ale chcąc z nią porozmawiać o tej sytuacji zawsze wybucha gniewem i zwala winę na mnie (że ja mam jakiś problem itp). 5. Na jakiś czas odpuściła sobie koleżankę, znalazła hobby (ok. 12 miesięcy perfekcji) - była wspaniała, kochana i unikała swojej koleżanki (max kawa i to w dzień). Nie poruszaliśmy wcześniejszych tematów. Ale od ostatniego czasu, miłość jakby opadała, kiedy chcę pogadać o sytuacji z nami czy z jej koleżanką to mnie atakuje. O innych tematach możemy porozmawiać, ale nie o tych wyjściach i koleżeństwie (zona twierdzi, że to przez to, że mam złe zdanie o jej przyjaciółce - co jest prawdą, ale to nie powód aby mnie wyzywać czy olewać). Temat zacząłem wznawiać, ponieważ, zawsze jest problem z tą koleżanką, a teraz wymyśliły, że razem we dwie jadą odpocząć od wszystkiego. W weekend. Do Gdańska... Oczywistym jest że jej nie ufam, ale staram się być wyrozumiały.... Co mam o tym wszystkim myśleć? Czy to jest normalne? Błagam o sensowne opinie, ponieważ zbliżam się powoli do kresu emocjonalnego. Za każdym razem jak chce porozmawiać to słyszę te odpowiedzi w kółko: "Wku***asz mnie tym", "Chyba Cię po****ło", "Dorośnij w końcu" i "Weź zluzuj". Wczoraj udało mi się merytorycznie porozmawiać. Wytłumaczyłem wszystko. Najpierw przyznała mi rację i już się cieszyłem że złapaliśmy nić porozumienia, bo uznaliśmy że mamy ten sam cel. Ale 10 minut później już usłyszałem, że ja się czepiam, że zwalam na nią i w ogóle nie potrafię rozmawiać. Czy to może ja przesadzam? I co powinienem zrobić w takiej sytuacji? Powoli nachodzi mnie myśl, żeby odciąć się emocjonalnie (dla dobra dzieci), dać jej żyć swoim życiem i tyle... Zapomniałem dodać, iż po wczorajszej rozmowie do dzisiaj do popołudnia jest dla mnie miła i udowadnia jak mnie kocha. Ale po południu chciałem zamienić jedno zdanie na wczorajszy temat i już usłyszałem, żebym nie zaczynał bo jest miła.
5 odpowiedzi
Wsparcie dla sąsiada po stracie żony i jego zainteresowanie mną - jak postępować?

Nazywam się Anna, pochodzę ze wsi z województwa opolskiego, powiat Nyski. W mojej miejscowości mam sąsiada, któremu w lipcu zeszłego roku, zmarła Jego żona. Wspierałam tę rodzinę na różne sposoby. Mieszka tam również brat zmarłej żony tego Pana, niepełnosprawny. Jego też wspierałam. Jednak musiałam się odsunąć, ponieważ uważałam, że moja misja pomocy i wsparcia dla tej rodziny skończyła się. Jednak coś się wydarzyło. 

Mąż tej Pani zaczął się od lipca zeszłego roku we mnie wpatrywać. Wpatruje się we mnie do dziś. Zaczęła się troska z Jego strony o mnie. Więcej zaczął ze mną rozmawiać. 

Raz Go zapytałam, dlaczego się wpatruje, odpowiedział ładna dziewczyna, tom patrzył. Angażuje się też w rozmowę, dopytuje się, słucha z uwagą.

5 odpowiedzi
Czas trwania stosunku a utrata erekcji - czy jest powód do niepokoju?
Witam, mam pytanie odnośnie długości stosunku. Nie dawno wraz z partnerką zaczęliśmy uprawiać seks. Po kilku próbach i poznawaniu swoich preferencji mamy schemat. Chcialbym jednak skupic sie na samej penetracji bo tu widze cos co mnie niepokoi, mianowicie: sama penetracja trwa kolo 3 do 5 minut. Po tym czasie erekcja mi ustaje i penis robi sie miększy. Gdy juz nie daje rady wychodze z partnerki. Od niej slysze wtedy komentarz"nic sie nie stalo". Dodam jeszcze ze ona nie potrafi dojść od samej penetracji. Czy nasz stosunek jest za krótki? Ile on powinien trwać? Czy powinienem udać sie do jakiegos lekarza? Z gory dziękuję za odpowiedź
8 odpowiedzi
Jak przekonać rodziców do akceptacji mojego wyjazdu do chłopaka na weekend
Witam, chciałabym prosić o radę. Mam 20 lat a mój chłopak jest o kilka miesięcy młodszy. Studiuje zaocznie i obecnie szukam pracy. Mieszkam z rodzicami w wielkopolsce a on w warmińsko-mazurskim. Chłopak już był u mnie kilka razy i zdążył poznać moich rodziców, którzy go polubili. Ostatnim razem obiecałam mu, że to ja go odwiedzę i zostanę na weekend, ponieważ będzie pracował w tygodniu a ja będę odbywać praktyki studenckie lub coś znajdę. Ale gdy tylko wspominam rodzicom o tym, że chce tam pojechać i poznać jego rodziców to od razu moi są źli i mi zabraniają. Są strasznie nadopiekuńczy i mają traumę z mojego poprzedniego związku, gdzie u chłopaka zostawalam dłużej niż powinnam. Panikują że nikogo tam nie znam i że mój chłopak ma przyjechać do nas jeżeli chce się spotkać. Gdy powiedziałam mojej mamie, że tata chlopaka o mnie pyta to powiedziała, że jeżeli chce mnie poznać to on ma przyjechać (ma 55 lat i jest chory). Moi rodzice tego jednak nie rozumieją i nie wiem jak do nich dotrzeć. Planowałam pojechać do niego na weekend w walentynki - piątek, sobota i w niedzielę wrócić i spędzić czas u niego w domu. Do moich rodziców nie dociera rozmowa bo od razu na mnie krzyczą, że mam pracy szukać a nie myśleć o wyjazdach (chociaż byłby to mój pierwszy do niego i na weekend tylko). Czy powinnam się zbuntować i pojechać pomimo ich zakazów czy odpuścić?
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta wychodzi ze splątanej liny w stronę otwartej furtki, ptak wylatuje z klatki

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.