
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Co powinnam zrobić,...
Co powinnam zrobić, aby zapanować nad niekontrolowanym wybuchami złości mojego męża?
Co powinnam zrobić, aby zapanować nad niekontrolowanym wybuchami złości mojego męża? Jest strasznie zazdrosny, wyjechał na 2-miesięczne szkolenie, był z inną kobietą, kłamał, a wracał na weekendy i wydzierał się na mnie i na dziecko. Teraz wszystkiego się wypiera, wyzywa od najgorszych, że aż dziecko potrafi mnie wyzwać, a teraz nagle się wścieka i krzyczy. Ostatnio nawet rozwalił drzwi w ataku.
K.P
3 lata temu

Zobacz podobne
Nocne spotkania z przyjacielem - czy to słuszny wybór?
Witam, Piszę z pytaniem, odnoście przyjaźni.
Od wielu lat mam przyjaciela, przez dłuższy czas spotykaliśmy się, bo tak wygodniej było w nocy. Przez to ze strony rodziców miałem dziwne pytania, a czemu nie w dzień? Wiadomo, nic złego nie robiliśmy. Spotkania w nocy nam pasowały.
Przyjaciel przyzwyczaił się do takiej formy spotkań i jest mu wygodniej tak, a ja po ożenieniu się mam teraz problem z tym, że moja żona też dziwnie patrzy na te spotkania. I dalej pytanie, czy rezygnować z takich nocek, czy przejść na tylko dzienne spotkania (z tym że w dzień ciężko spotkać się ), według przyjaciela i on uważa, że to rodzice czy żona mają problem, a ja mam robić to, co uważam za słuszne. Tylko co jest słuszne ? Pozdrawiam
Jestem mamą 6 letniego chłopca, mam 26 lat i jestem atrakcyjna, mam wysportowaną sylwetkę, zgrabne ciało, jestem fizycznie taka, jaka chcę być, psychicznie siedzę na dnie
Jestem mamą 6 letniego chłopca, mam 26 lat i jestem atrakcyjna, mam wysportowaną sylwetkę, zgrabne ciało, jestem fizycznie taka, jaka chcę być, psychicznie siedzę na dnie. Ojciec dziecka ma gdzieś swojego syna, jest alkoholikiem, od 4 lat nie ma z nim kontaktu, miałam zaś chłopaka, z którym byłam krótko, ok pół roku i mnie pobił, zostawiłam więc go, po roku znów się zakochałam, chłopak młodszy ode mnie o 3 lata, był cudowny, było naprawdę super i w pewnym momencie zaczął wybierać kolegów, pracę, a na końcu mnie zostawił, bo jak to powiedział, nie chce jednak kobiety z dzieckiem.. po jakimś czasie do mnie dotarło, że coś chyba jest ze mną nie tak, nie mogę sobie znaleźć nikogo wartościowego, bo mam dziecko.. nie mam wsparcia rodziny czy przyjaciół, praktycznie jestem z tym wszystkim sama, teraz jeszcze doszedł stan zapalny kaletki podbarkowej i jestem na zwolnieniu lekarskim, grozi mi zwolnienie z pracy, bo taki szef.. minusem tego wszystkiego jest to, że nie mogę znaleźć pracy, bo ja potrzebuję na jedną zmianę, aby dziecko na ten czas mogło być w przedszkolu, bo, jak wspomniałam wyżej, nie mam wsparcia.. dni w domu są okropne, 12 h siedzenia w łóżku, nie mogę wyjść, bo zwolnienie lekarskie.. mieszkam w bardzo małym mieście i wszyscy się tu znają, ale nie cierpię z tego powodu od tygodnia czasu, cierpię tak od nie pamiętam już kiedy.. rodzice zawsze mieli na nas wywalone, stary jest alkoholikiem a matka powiedziała, że nie pomoże nijak.. najlepiej, jak byśmy się wszyscy wyprowadzili, bo ona chce mieć spokój (mam 11 rodzeństwa i tak, nie mam wsparcia) dziećmi też się nie zajmie, bo ona nie chce, bo chce spokoju... na starego nie ma, co liczyć.. z ciotkami, wujami nie jesteśmy zżyci.. rodzice nigdy nie dbali o relacje rodzinne.. nie miałaM w życiu autorytetu.. nikt nie podpowiedział mi, co mogę zrobić, którędy iść, dlatego dziś jestem tu, gdzie jestem.. wynajmuję mieszkanie sama, sama wychowuję dziecko, zarabiam tyle, co na rachunki, wliczając alimenty i 500+.. to i tak nic.. czasem a nawet często się budzę z myślą, po co ja dziś w ogóle się obudziłam .. wszystko w moim życiu traci sens, a najgorzej, że wciąż kocham kogoś, kto mi powiedział, że nie chce jednak kobiety z dzieckiem.. to wszystko cholernie boli.. I ja już tak dłużej nie mogę.. JJ
Jak balansować rolę córki i swoją kobiecość? Problemy z tożsamością i kontaktami z rodzicami
Nie chcę już występować w roli córki, nie umiem się w tym odnaleźć i mam tego dosyć. Jestem młodą kobietą, Większość życia mieszkałam z rodzicami jak wszyscy, wyprowadziłam sie po ukończeniu 19 lat, ale jednak rodzice chcą mieć ze mną kontakt a ja z nimi nie chcę. Nie rozumiem, jak można jako dorosły chcieć mieć kontakt z rodzicami ? O czym ja mam z nimi rozmawiać? Przez tyle lat z nimi mieszkałam że już wystarczy, przecież to upośledza udział w społeczeństwie. Jak można stać się dorosłą kobietą czy mężczyzną mając kontakt ze swoimi rodzicami? Mi to koliduje strasznie. Rzeczy które robię albo chcę robić to nie są rzeczy o których mogę czy chcę rodzicom powiedzieć bo jest to strasznie dziwne, krępujące. I to wcale nie chodzi o jakieś niepokojące aktywności, wręcz przeciwnie. Ja po prostu nie umiem pogodzić tych wszystkich ról. Jak spodoba mi się mężćzyzna i o nim myślę, mam się z nim spotkać albo gdybyśmy mieli spędzić noc a tu nagle dzwoni mama to przecież popsuje cały nastrój i moją kobiecą stronę. Nie rozumiem jak miałabym nagle funkcjonować. Nie umiem się tak przełączać córka-partnerka-wnuczka-koleżanka-pracownica itp. Tych ról w życiu jest bardzo wiele i ja już mam dosyć bo czuję, że muszę się uciskać, a chciałabym być sobą! Nie chcę ciągle się gdzieś wpasowywać, bardzo rzadko kiedy czuję że mogę być sobą. Naprawdę nie wiem, jak inni to łączą. Ale mi to skrajnie przeszkadza, chciałabym jak najczęściej móc być tą kobiecą sobą i tą stronę pokazywać. A krępuje mnie to przy rodzicach, innych członkach rodziny. I przez to moja kobiecosć się chowa. Gdybym miała być wsytuacji, gdzie jestem jednocześnie z rodzicami i partnerem to kompletnie nie wiedziałabym, kim być, jak się zachowywać. Może innym to przychodzi naturalniej, ja natomiast jestem bardzo emocjonalna i wiele rozpoznaję u siebie wzorców. Na pewno wiem, że nie lubię tej strony swojej, którą jestem przy rodzicach. Nawet chodzić nie mogę swobodnie, mój naturalny chód jest kobiecy a przy rodzicach czuję że to niewłaściwe i chodzę sztywno, nawet się garbię, unikam naturalnej ekspresji twarzy, czuję że muszę być sztywniejsza i znacznie bardziej neutralna, wręcz mało kobieca. Dużo wstydu tutaj występuje. Nawet zmieniam swój głos jak z nimi rozmawiam na mniej kobiecy. Czy to normalne? Nie wiem skąd się to wzięło. Ale bardzo mi to przeszkadza już od kilku lat.
Wyprowadzka w planach, ale obawiam się, że zostanę sama - nie będę miała do kogo wrócić.
Jestem w nietypowej sytuacji. Poznałam faceta, myślę nad wyprowadzką, chciałabym w końcu jakoś ułożyć życie. Jednak coś stoi na przeszkodzie- moje obawy - on mieszka prawie 500 km od mojego domu rodzinnego. Ja bardzo chce się stąd wynieść, zacząć wszystko "od nowa", rodzina mnie wykańcza, jest toksyczna, ciągle kłotnie, dyskryminacja mnie na każdym kroku. Chciałabym ograniczyć kontakt do minimum i odetchnąć z ulgą, żyć bez nerwów, myślą, że jestem nikim. Boje się tego, że jednak " swoje to swoje" tam będę miała tylko partnera, nikogo nie znam tak naprawdę. Mam cały czas strach przed podjęciem tego kroku wyprowadzki, że jednak może nam się nie uda, że każdego dnia nawet po 2-3 latach on może wyrzucić mnie na bruk. Nie będę miała do kogo już wrócić. Też była sytuacja, byłam w szpitalu po 2 dniach było ciężko być samej z dala od rodziny. Gdy dzwonili napływały łzy do oczu, czułam jakby taką samotność. Nie wiem czy umiałabym sobie z tym poradzić przy takiej odległości, jednak wizyty rodziny nie byłyby częste i jak zaryzykować, by w końcu ułożyć to życie?
Czy brak kontaktu przez kilka dni oznacza koniec relacji? Jak interpretować prośby o przerwę w komunikacji?
Dzień dobry. Czy uważacie Państwo że dwa, trzy dni czy nawet tydzień bez kontaktu z osobą (osobami) którą (które) się lubi to znak że ta osoba (te osoby) nie chcę ( nie chcą) już z nami kontaktu? Czy prośbę od takiej osoby (takich osób) aby się przez dwa, trzy dni nie kontaktować należy uważać za ograniczanie przez tą osobę kontaktu? I czy słusznie należy się obrażać i już się z tą osobą (tymi osobami) nie kontaktować? Czy każdy powód który zostanie podany przy prośbie o brak kontaktu należy traktować jako wymówkę? Bardzo bym nie chciała stracić kontaktu z tą osobą. Boję się jednak że wszystko do tego zmierza i wolałabym być na to przygotowana. Proszę o poradę.


