Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Chodzę na terapię od pół roku, średnio raz na dwa tygodnie.

Chodzę na terapię od pół roku, średnio raz na dwa tygodnie. Terapia skupia się między innymi na zmiany myślenia na pozytywne. Jednak nadal mam z tym problem i mam wrażenie, że im dalej wgłąb, tym mam większy mętlik, skłonności do "dołowania się" utrzymują się. Jak to przepracować - o co poprosić terapeutę lub co mogę zrobić samej, żeby zmienić te destrukcyjne myśli pochodzące z niskiej samooceny? Czy jeden terapeuta może zmienić nurt terapii? Czy tak można i czy warto?
Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry

 Terapia jest procesem, lecz jeśli czujesz, że utknęłaś w jakimś punkcie, porozmawiaj z terapeutą.  Może on zmienić podejście lub zasugerować dodatkowe strategie pracy. 

 Proszę rozpocząć praktykę uważności, pomaga ona zauważyć, kiedy  Pani wpada w negatywne myślenie  oraz da szansę na reakcję.  Proszę prowadzić też praktykę wdzięczności  pomoże w podniesieniu samooceny.    Zmęczona jest Pani zmianą sposobu myślenia, więc sugerowałabym się skupić nad pracą na zasobach. 

   Rozmowa z terapeutą powinna sprawić , że poczuje Pani, że Pani terapia idzie we właściwym kierunku. 

 pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry! 

Zastanawiające jest Pani stwierdzenie, że chodzi na terapię średnio raz na dwa tygodnie. Jeśli spotkania odbywają się rzadziej, to nie jest to psychoterapia, ale wsparcie. Zachęcam do rozmowy z psychoterapeutą o Pani wątpliwościach, może on zmienić nurt w czasie procesu, jeśli pracuje integratywnie.

Zastanawiające jest, skąd się wzięła niska samoocena. Czego Pani nie akceptuje w sobie?  Warto popracować nad zmianą relacji ze sobą, doświadczeniem emocji w bezpiecznej relacji terapeutycznej. Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Witaj,

na pewno warto pogadać z terapeutą. Półroczny proces jest jakąś relacją, którą nawet jeśli zdecydujesz się zakończyć, dobrze zamknąć nazywając co się wydarzyło. W mojej opinii nie o zmianę myślenia chodzi, ważne skąd płyną negatywne myśli, co czujesz, jakie są Twoje potrzeby. Rzeczywiście jest tak, że terapeuci różnie pracują w zależności od tego w jakiej modalności się poruszają. Dobra relacja z terapeutą jest kluczowa, dlatego warto rozmawiać z terapeutą o swoich wątpliwościach. 

Pozdrawiam

Dorota

Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk


Zmiana myślenia na pozytywne to ważny cel w terapii, ale może być również procesem trudnym i czasochłonnym. To kilka sposobów, jak możesz pracować nad zmianą destrukcyjnych myśli i poprosić terapeutę o wsparcie:

Wyraź swoje potrzeby: Ważne jest, aby być otwartym i szczerym wobec terapeuty co do swoich trudności związanych z myśleniem pozytywnym. Powiedz mu, że mimo dotychczasowej pracy nad tym, wciąż masz trudności i że chciałbyś bardziej skupić się na tym aspekcie w trakcie terapii.

Cele terapeutyczne: Możesz razem z terapeutą omówić swoje cele terapeutyczne i postarać się bardziej skoncentrować na pracy nad myśleniem pozytywnym. Możliwe, że terapeuta zaproponuje zmianę priorytetów w trakcie terapii, aby bardziej odpowiadały Twoim aktualnym potrzebom.

Techniki kognitywne: Poproś terapeutę o wprowadzenie bardziej zaawansowanych technik kognitywnych, które pomogą Ci w bardziej skutecznym przekształcaniu negatywnych myśli na pozytywne. Może to obejmować pracę z przekonaniami rdzeniowymi, a także techniki takie jak karta myśli czy dziennik myśli.

Praca w domu: Terapeuta może przekazać Ci zadania do wykonania w domu, które pomogą Ci praktykować myślenie pozytywne na co dzień. Praca w domu jest ważnym elementem terapii, który pozwala na wdrażanie nowych umiejętności w życie codzienne.

Wsparcie grupowe: Rozważ uczestnictwo w grupie wsparcia lub warsztatach psychologicznych, gdzie możesz wymieniać się doświadczeniami i strategiami z innymi osobami pracującymi nad podobnymi trudnościami.

Co do zmiany nurtu terapii, to jest to możliwe, ale zazwyczaj zależy od terapeuty. Niektórzy terapeuci są elastyczni i mogą dostosować swoje podejście do Twoich potrzeb, ale inni mogą być bardziej zorientowani na konkretny nurt terapeutyczny. Jeśli czujesz, że bieżący terapeuta nie spełnia Twoich oczekiwań, warto zastanowić się nad zmianą terapeuty na takiego, który jest bardziej zgodny z Twoimi potrzebami i celami terapeutycznymi.

Pamiętaj, że proces terapii jest indywidualny i wymaga czasu. Nie zawsze zmiany pojawiają się natychmiast, ale regularna praca nad sobą i wsparcie terapeuty mogą pomóc Ci osiągnąć pozytywne rezultaty w dłuższej perspektywie.

Pozdrawiam

Karolina Białajczuk, psycholog 

 

Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Witaj 

 

szczerze porozmawiać z terapeutą. Nawet jeśli się nie porozumiecie, to fakt że wyraziłaś siebie jest krokiem w swojej sprawie. Pozytywne myślenie nie zmieni poczucia własnej wartości. To jest o wiele głębsze, powiązane z doświadczeniami i wymaga wsparcia i uważnosci. Przyjrzenie się przekonaniom na swój temat jest ważne, ale nadszarpnięte poczucie własnej wartości związane jest często ze wstydem i samotnością. To wymaga czułego zaopiekowania.

Pozdrawiam

Dorota

Zobacz podobne

Jak przekonać się do wizyty u psychologa/psychoterapeuty_ki?
W jaki sposób przekonać się do wizyty u psychologa bądź psychoterapeuty? Czuje , że problemy życia codziennego mnie przytłaczają
Jaki jest sens cwiczenia w terapii polegajacego na pytaniu obcych o atrakcyjnosc i wyglad?
Chciałabym zapytać o sens jednego ćwiczenia, które kiedyś zaproponowała mi terapeutka w pracy nad niską samooceną i wyglądem (albo fobią społeczną - nie wiem, nie powiedziała mi co konkretnie leczyłyśmy). Plan był taki, że na dalszym etapie terapii miałabym podejść razem z nią do obcych ludzi, np. w kawiarni, i zapytać ich, co jest we mnie ładnego / poprosić o wymienienie kilku pozytywnych cech mojego wyglądu. I właśnie nie bardzo rozumiem, co takie ćwiczenie miałoby właściwie sprawdzać. Jeśli chodziłoby o sprawdzenie, jak inni oceniają moją atrakcyjność, to uwazam, że wynik byłby mocno zafałszowany. Większość ludzi postawionych w takiej sytuacji raczej nie powie obcej osobie: „nic mi się w pani nie podoba”, tylko z uprzejmości zacznie szukać jakichś zalet. Czyli nawet osoba, którą większość ludzi uznałaby za nieatrakcyjną, prawdopodobnie usłyszałaby sporo pozytywnych rzeczy. I takie ćwiczenie mogłoby dać jej niewłaściwy obraz rzeczywistości. Dlatego zastanawiam się, jaki mógł być właściwy cel takiego ćwiczenia. Czy bardziej chodziło o ekspozycję na skrępowanie i podejście do obcych, o ćwiczenie przyjmowania komplementów, o podważanie negatywnego obrazu siebie, czy jeszcze o coś innego? I jeśli celem rzeczywiście było zbieranie informacji o tym, jak inni postrzegają wygląd, to czy takie pytanie nie jest trochę źle skonstruowane? Odpowiedzi są przecież w dużej mierze wymuszone samą sytuacją i normą uprzejmości. Ciekawi mnie, jak psychologowie rozumieją sens takiego ćwiczenia i czy spotkali się z podobną techniką.
Zaburzenia lękowo-depresyjne i trudności w podjęciu działań. Jakim sposobem można zacząć robić rzeczy, które się chce?
Czy jest jakiś sposób na pokonanie depresji, fobii społecznej i zespołu lęku uogólnionego, poza rzucaniem się w rzeczy, przed którymi się wzbraniamy przez te zaburzenia? Moja psychoterapeutka zawsze mi daje do zrozumienia, że warto coś po prostu zacząć robić, z zaznaczeniem, że wie, że to jest bardzo trudne (oczywiście nie mówi mi wprost co mam robić, pyta się mnie, co bym chciała jako następne zacząć robić i to ja wybieram). Nie można dojść do robienia tych rzeczy sposobem? Coś co pomoże wykonywać te rzeczy, zamiast tylko po prostu zacząć to robić?
Jak wytłumaczyć przyjaciółce tkwienie w destrukcyjnych mechanizmach mimo samoświadomości?
jak wytłumaczyć mojej najlepszej przyjaciółce tkwienie w mechanizmach przy jednoczesnej samoświadomości? (i czy mogę to nazwać tkwieniem w mechanizmach?) zacznę od dodania od razu, że zostałam niedawno zdiagnozowana z audhd, od wczesnego dzieciństwa mierzę się z traumami (przemoc fizyczna i psychiczna w rodzinie, prześladowanie w szkole od podstawówki do początku liceum). ostatnimi czasy czułam się beznadziejnie, ucięłam kilka rzeczy które nieszczególnie dobrze się przyczyniały do mojego stanu (roleplay typu pisanego w dużej grupie). spytała sie co mi się dzieję, próbowałam na swój sposób wytłumaczyć, że w gronie na bieżąco się porównywałam, czułam że odstaję, że nie ma tam dla mnie miejsca (tylko ja to odczuwałam) i powiedziałam, że umiem rozpoznać, że mój sposób postrzegania rzeczy nie ma sensu, umiem postawić się obok i spojrzeć na sytuację z drugiej strony, umiem rozpoznać że to szkodliwe, ale nie potrafię naprawić swojego sposobu myślenia. jestem w terapii od kilku lat, choć ostatnio mniej aktywnie przez sytuację finansową, wiem też że jestem z tych mechanizmów sie wyzbyć przy ciężkiej pracy. jak mogę to wytłumaczyć, by była w stanie zrozumieć moją perspektywę i zrozumieć, że nie jest to tak łatwe jak się wydaje?
Konsultacja z psycholożką zniechęciła mnie. Mam trudności z byciem szczęśliwym ze sobą.
Poszedłem ostatnio do Pani psycholog. Ostatnio miałem super relację z kobietą, która się pokrywała z moim światopoglądem , wymaganiami, co się zdarza raz na kilka lat. Przez miesiąc mieliśmy kontakt, 3 razy się spotkaliśmy, były czułości między nami. A kiedy zacząłem się chwalić, że odczuwam szczęście (tak to mój problem, sam jestem nieszczęśliwy), gdy ją to zaczęło przerażać i zaczęła mi mówić o odpowiedzialności za moje szczęście.. to szukając o co jej chodzi, trafiłem na artykuły o uzależnieniach emocjonalnych, lęku przed samotnością, przed odrzuceniem, niska samooceną itd. Wszystko mi się z tym zgadzało, co do mojej osoby. Poszedłem do Pani psycholog, a ona najpierw we wszystkim próbowała mnie usprawiedliwiać, że to normalne co ja czuje. Broniła mnie w każdej sytuacji, w której znalazłem swoją winę. A później, gdy się dobraliśmy do niskiej samooceny i problemu nieszczęśliwości samemu ze sobą, to zaczęła mnie namawiać, żebym dawał szansę każdej kobiecie, nie biorąc pod uwagę nawet tego, jeśli zdradziłaby 4 poprzednich partnerów. Czy to jest normalne ? W takiej desperacji jest metoda? To ma mnie nauczyć szczęścia samemu ze sobą? Mówiłem jej o uzależnieniu emocjonalnym, o tym, że mają mnie za toksycznego, bo czerpię szczęście z miłości, a ona odpowiedziała: "Teraz jest moda na psychologię i wszyscy wszystko nazywają toksycznym" Ta Pani na stronie znanylekarz.pl miała średnią 5.0 z 62 opinii. Zniechęciło mnie to strasznie do terapii. Ktoś by mi rozjaśnił sens takiej porady?
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!