
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy
- Jak zaakceptować...
Jak zaakceptować chorobę przewlekłą i radzić sobie z oporem wobec wizyt u lekarzy?
Dzień dobry, mam pytanie odnośnie chorób przewlekłych a stanów emocjonalnych, jak radzić sobie brakiem akceptacji choroby ( która trwa już ponad 10 lat) i jak poradzić sobie z oporem dotyczącym wizyt u lekarzy specjalistów? Będę wdzięczna za odpowiedź.
Dagmara
Agata Dobrogoszcz
Dzień dobry, można oczywiście pracować nad akceptacją choroby oraz nad radzeniem sobie z emocjami, które towarzyszą Pani przed wizytami, jednak jest to możliwe najlepiej w dzięki pomocy specjalisty (psychologa,psychoterapeuty).
Pozdrawiam,
Agata Dobrogoszcz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista_tka
Dobrze poszukać psychologa/psychoterapeuty przy którym poczuje się Pani bezpiecznie i z którym zrozumie Pani z czym się wiąże brak akceptacji choroby i trudność z zasięgnięciem pomocy lekarzy. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne - ważne zatem, żeby sprawdzić, jakie są w Pani przypadku i otrzymać odpowiednie do nich wsparcie.
Usunięty Specjalista_tka
Kinga Bujna - Ulatowska
Pani Dagmaro,
Choroba/brak akceptacji i związane z tym różne trudne emocje wydają się stanowić ważny filar funkcjonowania, tak jak to Pani opisuje. Prawdopodobnie trzeba ponosić różne "koszty" związane z tym doświadczeniem i takim przeżywaniem swojej historii. Konsultacja psychologiczna / terapeutyczna może stanowić wsparcie w takiej sytuacji. Po kilku konsultacjach wstępnych ustala się wspólnie cele, (np wzmocnienie zasobów, czy próba nadania innych znaczeń swoim doświadczeniom radzenie sobie z emocjami, itp), formy pracy (wsparcie, poradnictwo psychologiczne, psychoterapia) i bada gotowość do dalszego procesu oraz odpowiada na pytanie czy dany terapeuta/psycholog i pacjent/klient chcą ze sobą pracować.
Pozdrawiam serdecznie
Nina Borecka
Wszystko zależy od tego jaki wytworzyła Pani obraz swojej choroby i czy traktuje pani chorobę w kategoriach: krzywda, strata lub wyzwania. To jak spostrzega Pani chorobę, wpływa na dalsze efekty leczenia i sposobu akceptacji tejże choroby.
Pozdrawiam,
Mgr. Nina Borecka
czatzpsychologiem.pl
Danuta Pakosz
Dzień dobry Pani Dagmaro. Rozumiem, że nie tylko choroba jest przewlekła, ale uczucia nieakceptacji w stosunku do niej również. Może to świadczyć o zatrzymaniu w procesie przeżywania utraty (w sensie utraty pełni zdrowia lub pewnych aspektów życia, które choroba uniemożliwia albo ogranicza. Opór w stosunku do wizyt u specjalistów może świadczyć o tendencji autodestrukcyjnej, w którym różnego rodzaje emocje negatywne nie są kierowane do osób , których dotyczą ale podświadomie przekierowywane na siebie. Na pewno psychoterapia może być tutaj skuteczną metodą przezwyciężenia problemów. Pozdrowienia, Danuta Pakosz

Zobacz podobne
Powrót wspomnień w terapii po traumie - jak sobie radzić z emocjami?
To jeszcze raz ja. Odnośnie tego rollecoasteru emocji. To chodziło o próbę skrzywdzenia mnie. Bo tej nazwy nie powiem na głos. To nie jest tak, że ja nie pracuję nad tym. Psychoterapię zaczęłam w roku 2025. W maju będzie rok. W wakacje miałam poświęconą Terapię całemu temu wydarzeniu. Następnie od września do lutego 2026 poruszalyśmy inne istotne tematy. Do momentu aż właśnie w lutym na terapii pani nazwała te słowa których ja teraz nie wymówię. Wtedy właśnie tutaj pisałam o tym spadaniu itd. To nie jest tak, że siedzę w domu i się użalam nad sobą. Tylko po prostu jest mi ciężko. Mam pracę , mam męża, mam przyjaciółkę i koleżankę z którymi ostatnio się widziałam. Ostatnio też była u mnie ktoś bliski z rodziny. Robie wszystko by nie myśleć, spacery, serial. Czas z mężem. W tamtym tygodniu na terapii padły słowa, że to nie moja wina. Terapeutka też mi to wszystko tłumaczyła. Ja staram się to wbić do mojej głowy. Ale... Właśnie jest ale. Ja Terapię zaczęłam dopiero właśnie w 2025 bo miałam punkt krytyczny w życiu. I gdyby nie ta decyzja to nie wiem co by było. Dlatego po prostu zastanawiam się dlaczego te wspomnienia teraz wracają. A i jeszcze kwestia kontaktu między sesjami Mam kontakt. Tylko czasem boję się napisać bo czuję wstyd mimo iż naprawdę nie mam czego się bać. Trochę chaotycznie napisane, chciałam jednak chciałam się wygadać.
Przez wychowanie jestem zmartwiony, zapobiegawczy, nie żyję tu i teraz. Dopiero po alkoholu czuję, że jestem taki, jaki chciałbym być. Jak sobie pomóc?
Mam 30 lat. Odkąd pamiętam interesowałem się ludzką psychiką. Nie potrafię rozgryźć siebie. Mama bardzo zapobiegawcza, "nie wypada to, tamto", "po co ci to?" Mama zawsze się dostosowuje do otoczenia, nie wychodzi przed szereg. Tato - zaradny, perfekcjonista. Ja wychowany w tej atmosferze. Mam teraz żonę i w sumie wszystko jest ok. Mogę wciąż liczyć na wsparcie i pomoc rodziców, jakby co. Gdy wracam do domu po pracy po 23 w głowie mam "bądź cicho" "nikogo nie obudź" "staraj się być jak najciszej". Gdy robię jakieś czynności dzienne to w głowie myślę o czymś innym, często się na tym łapie. Ogólnie to nie czuję, że jestem tu i teraz. Próbuje różne techniki, czytam dużo o tym. Przez chwilę jest ok, czuję, że panuję nad swoimi myślami. Po czym łapie się po godzinie, że znowu jestem jak zaprogramowany robot. I tak w kółko. Kiedy wypije alkohol, staje się dokładnie taki, jaki chciałbym być. Wiem, że alkohol nie jest dobry, ale wtedy staje się tym, kim chciałbym być i to kontroluję. Pewny tego co i jak mówię, co robię, jak to robię, robię wszystko spokojnie, dokładnie i tak jak chce. Wiem o tym, że to jest droga do nikąd, ale to działa. Z tego, co mi się wydaje, to pojęcie overthinking opisuje właśnie mnie. Ale po alkoholu to znika. Raczej jestem introwertykiem, ale pracuje z ludźmi i to lubię, co raczej powinno się wykluczać. A może brakuje mi zajęcia w czasie wolnym? Pasji?
Czy psychoterapia może pomóc w problemach z samotnością i brakiem związków?
Dzień dobry, Mam 30 lat i jestem samotnym mężczyzną, psycholodzy takich jak ja nazywają krzywdząco "incelami" - nigdy nie byłem w związku, nigdy się nie całowałem ani nigdy nie uprawiałem seksu i jest mi z tym bardzo ciężko. Chodziłem na terapię od 19 roku życia przez kilka lat do różnych terapeutów i nigdy nic w sprawie samotności mi nie mieli do zaoferowania. Ostatni terapeuta którego bardzo dobrze wspominam powiedział wręcz, że to kłamstwo, że da się na terapii cokolwiek z tym zrobić bo terapia zajmuje się problemami psychicznymi a nie poradnictwem i chociażby bardzo chciał nie jest w stanie sprawić, że wejdę w związek. Nie ukrywam, ale czuję bardzo duży żal i rozgoryczenie - mam poczucie, że zmarnowałem wiele lat życia których nikt mi już nigdy nie odda. Jednocześnie cały czas widzę twierdzenia, że psychoterapia jak najbardziej może w tym pomóc (artykuły pisane przez psychologów, wypowiedzi na YouTube, nawet na stronach z umówieniem wizyty często wymieniane są: samotność lub "problem ze znalezieniem partnera/partnerki"). W jaki sposób psychoterapia może mi pomóc w takiej sytuacji? W jaki sposób rozmowy z psychologiem mają sprawić, że wejdę w związek/ktoś pojawi się w moim życiu?
Nieodpowiednie zachowanie i treści wstawiane przez pewną psycholożkę o narcyźmie.
Witam , jestem ofiarą narcyza . Trafiłam na panią psycholog, która nie tylko nie poprawiła mojej sytuacji psychicznej, a pogorszyła . Teraz jestem u odpowiedniej osoby i wiem , że dobry terapeuta może uratować życie, ale zły może nawet doprowadzić do odwrotnej sytuacji . Pani ta prowadzi Instagram, gdzie wstawia śmieszne scenki na temat narcyzów , udostępnia treści, która najczęściej nijak maja się do psychopaty, socjopaty, który jest oprawcą swojej ofiary . Uważam, że to może źle wpłynąć na wiele kobiet , mężczyzn, którzy zmagają się z taka traumą . Proszę o opinie .
Różnice między oporem a blokadą w psychologii: jak je rozpoznać i zrozumieć?
Czym różni się opór od blokady?
Po czym poznać, że to blokada czy opór?
Oba mogą być nieświadome i stać się świadome, gdy je rozumiemy.

