Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Córka nie chce wrócić do przedszkola, bardzo płacze, mówi, że jest jej tam niedobrze.

Witam. Zacznę od tego, że córka ma 5 lat. Ogólnie jest dzieckiem wycofanym, bojącym się nowych rzeczy, nowych wyzwań, nowych ludzi. Obawiałam się jej pójścia do przedszkola, ponieważ przez 4 lata była tylko i wyłącznie przy nas/rodzicach. Absolutnie z nikim innym nie chciała zostać sama. Ku naszemu zdziwieniu od września bez żadnych oporów zaczęła chodzić do przedszkola. Wracała szczęśliwa i zadowolona. W między czasie bywały różne przykre incydenty, ponieważ, np. w ramach profilaktyki po dzieci przychodziła Pani logopedka, żeby ogólnie sprawdzić, po prostu sprawdzić mowę dziecka. Albo przychodziła Pani doktor, żeby sprawdzić kręgosłup czy stopy dziecka... Córka wtedy reagowała panicznym płaczem. Jednak wracała do przedszkola. Oczywiście w domu tysiąc pytań czy na pewno nikt już po nią nie będzie przychodził (logopedka/ doktorka) . Później sytuacja znów dosyć się uspokoiła. Poważny kryzys zaczął się po feriach. Długa przerwa chyba nie pomogła. Córka kilka dni na siłę i przy porannych mega płaczach zostawała w przedszkolu. Ale kryzys zaczął się nasilać, zaczęła mocno krzyczeć płakać i cała się trząść rano, kiedy miała wychodzić do przedszkola... i tak do tej pory już do niego nie chodzi. Mówi mi: "jutro już pojdę" po czym rano i tak płacze. Zapytana o powód, dlaczego ... Mówi, że w przedszkolu jest jej niedobrze i boi się, że nas nie ma i nie będzie się mogła wtedy do nas przytulić, a jak płacze to Pani na nią krzyczy.
User Forum

Katarzyna

1 rok temu
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Pani Kasiu,

na pewno trzeba na spokojnie, ale dogłębnie porozmawiać z Panią w przedszkolu, a jeśli jest psycholog to także z psychologiem. Chodzi o rozmowę po pierwsze o tym, jak córka zachowuje się w czasie zajęć, jak w czasie zabawy z rówieśnikami, co Panie obserwują, a po drugie tak otwarcie o obawach tj. o krzykach, czy karach. Widać, że córeczce zależy żeby was nie zawieść stąd to “jutro już pójdę”, ale coś w środku niej ją blokuje. Warto z córką rozmawiać tak zupełnie otwarcie na wspólnym spacerze - co się dzieje dobrego a co złego w przedszkolu. Zaraz obok rozmowy spróbujcie poprzez zabawę, np. zabawę jej misiami w przedszkolu albo poprzez rysowanie dnia w przedszkolu - w takich  aktywnościach może wyjść, czego wasza córka się obawia, co doświadcza. Potem praca nad tym z przedszkolem, z psychologiem. Tylko najpierw dobrze zdiagnozujcie o co chodzi. Agnieszka Wloka

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z depresją po przeprowadzce na wieś i toksycznym wpływem rodziny?
Dzień dobry. Od czasu niechcianej przeprowadzki z mieszkania w mieście do domu na wsi, czuję się z każdym dniem coraz gorzej. Rodzina wymyśliła taką decyzję i nie miałam na nią wpływu. Po wejściu do nowego domu zaczęłam płakać, tęsknić za starym miejscem i panikować, nie umiałam zapanować nad żalem. Na domiar złego ojciec zaczął krzyczeć, wpadł w szał i zaczął się nade mną pastwić, bo wykazywałam niechęć i narzekałam (jest narcyzem i bywa toksyczny). Próbowałam myśleć o tej sprawie inaczej, pozytywniej i poznać nowy teren, sklepy, ułożyć rzeczy w pokoju itp. mimo wsparcia ze strony matki, od 2 tygodni mój stan zmienia się jak pogoda, czyli od czasu zamieszkania na wsi. Mam 21 lat, dopiero raczkuję w kwestii pracy (pracowałam za granicą, ale mi się nie podobało) i dorosłego życia, często też dotyka mnie zagubienie. I teraz czuję się gorzej niż kiedykolwiek, bo przeprowadzka wszystko mi utrudnia, nagle utraciłam całą moją stabilizację, dawną rutynę i nie mam oszczędności, żeby ot tak wrócić do miasta. Jestem apatyczna, wszystko mi zobojętniało, nie mam ochoty wyjść na zewnątrz (nic tu nie ma, tylko las), na zmianę płaczę albo czuję pustkę i ból w środku, czasami nienawiść do tego miejsca, rodziców. Czuję bezsilność, nie umiem się szczerze uśmiechnąć i cieszyć czymkolwiek, nie chce mi się gadać z bliskimi ani uczestniczyć w ich życiu. Co najgorsze - nie chce mi się rozwijać mojej pasji, jakoś nie mam sił i to też mnie frustruje, bo zamiast tego wspominam stare mieszkanie, myślę bądź oglądam bzdety w sieci. Wtedy też czuję, że tracę czas i narzekam na siebie, bo zawsze połowę dnia poświęcałam na to co kocham. I zajadam smutki słodyczami, chociaż zawsze dbałam o zdrowe żywienie. Wszystko tutaj mnie dołuje, łącznie z podejściem ludzi - mieszkałam na zachodzie Polski, teraz jestem na wschodzie. Po wyjściu do osiedlowego sklepu z tęczową przypinką aż czułam spojrzenia na plecach, chociaż to może tylko moje pesymistyczne myśli. Boję się, że nie mogę tu być sobą a jestem niebinarną osobą. Miewam lepsze dni, ale nawet wtedy z racjonalnym podejściem - podoba mi się wnętrze domu, a otoczenie i brak miasta po wyjściu wywołuje u mnie żal, wszystko jest monotonne. A ja uwielbiałam ten miastowy zgiełk i hałas. Nie wiem czemu tak się czuję, jak sobie pomóc i w którą stronę postawić krok? Tutaj jest tylko parę ofert pracy na krzyż i brak ludzi wokół. Mam wrażenie wyobcowania, jakby moje życie spowolniło i nie miało sensu, gdy będę tu tkwić a jestem bardzo kontaktową osobą. Nie ma tu też mojej znajomej. Brat twierdzi, że może mi pomóc w kwestii mieszkania w mieście, ale nie wiem co ma dokładnie na myśli i boję się, że będzie to dla niego obciążające. Nie chcę być dla nikogo problemem, nie umiem też prosić o pomoc, jednak chyba muszę, bo nie wytrzymam.
Konflikt w rodzinie po ukrywaniu informacji o zwolnieniu męża i problemach zdrowotnych

Mąż 22 listopada miał zawał. Jeździłam do niego do szpitala i do sanatorium ile tylko dalam rady. Pracę mam zmianową. Jadąc z nim do lekarza nieraz musiałam się wymienić. Lekarza z pośród kilku umówiłam mu tego co chciał. Później powiedział, mi że do ".ujowego" lekarza go umówiłam, jakby nie było lepszego. Na jedną wizytę nie dałam rady jechać to powiedział mi że; nasrać na taką babę co nie da rady jechać; na drugi dzień pytałam co lekarz powiedział i usłyszałam "nie dałaś rady jechać to mam się odpie.." Końcem kwietnia zawoziłam mu dok do ZUS o świad rechab to wtedy dowiedział się, że będzie zwolniony 23 sierpnia. Powiedział o tym tylko trzem starszym córkom, reszta nikt nie wiedział i ja też. Ja dowiedzialam się 2 września jak przywiózł świadectwo, a dzień wcześniej była rozmowa na temat pracy, ale nic nie powiedzieli. Na drugi dzień nawet dzwoniłam na PIP czy na świadczeniu można zwolnić. Parę dni później jedna córka przyznała się ile czasu już wiedzieli, że bali się mi powiedzieć jak zareaguje, a on mi wmawia że wiedzieli wszyscy. Rozmawiałam o tym z córką co jest w domu i też o tym nie wiedziała. Jestem teraz pokłócona z nim i trzema córkami za to ukrywanie wiadomości. Powiedziałam im że jest mi przykro że tak podstępnie odsunęli mnie od siebie, potraktowali mnie jak 5 koło u wozu, dosłownie jak śmieć. Oni czują się bez winy i obwiniają o wszystko mnie. Nie wiem co robić bo czuję się źle we własnym rodzinny domu.

Witam serdecznie jak pomóc niepełnosprawnej osobie aby się usamodzielniła w kawalerce bo na mieszkanie socjalne się nie kwalifikuje
Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się.
Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się. Teraz chodzi przynajmniej 2 razy w tyg. do lekarza i to prywatnie, bo jej się wydaje, że ma jakąś chorobę i umrze. Dodam, że odeszła od męża zostawiła 3 dzieci i w ogóle się nimi nie interesuje. Od psychologa na rozprawie dostała papiery, że nie może sama funkcjonować, pojawiły się problemy, bo od 3 lat nie płaci alimentów, nabrała pożyczek i wysyła oszustom w Afryce, Francji, nie da sobie przetłumaczyć, że to oszust. Nie pracuje, bo cały czas na L4, nie chce iść do psychologa. Czy mogę ją ubezwłasnowolnić? Ale boję się, że wtedy ja będę musiała jej długi płacić. Kiedy próbuję z nią rozmawiać, wścieka się i nie odzywa kilka mies. Jestem wykończona tą sytuacją. Jest za granicą kilka lat, ale nie ma nic, bo wszystko wysyła, później przyjeżdża do mnie, bo nie ma gdzie mieszkać, a ja z nią 2 tyg nie mogłam wytrzymać. Mogę ja na siłę wysłać do psychologa? Zresztą nikogo nie słucha, nawet policji się nie boi, a wiem że ją zamkną jeśli alimentów nie będzie płacić. Poszłabym na policję z tym oszustem, ale boję się ja wkopać z tymi alimentami. Do mojej córki zwraca się chamsko, nie zwraca nawet na nią uwagi, bo 24/7 na tel, nawet śpi tylko 2 godz a reszta w internecie. Potem że umiera bo jej nogi puchną, nic nie robi, nie chodzi a jest otyła. Nawet mamie nic w domu nie pomogła. Nie wiem, gdzie prosić o pomoc, gdzie zgłosić, bo ja już nie daję sama rady.
Zawsze byłam ofiarą. W domu najmłodsza a właściwie w całej ogromnej rodzinie
Zawsze byłam ofiarą. W domu najmłodsza, a właściwie w całej ogromnej rodzinie. Ojciec i matka gnębili mnie, wyśmiewali, bywało bicie, zero możliwości zaufania, a najgorsze było wyśmiewanie przy rodzinie albo wyśmiewanie, że nie dotrzymali słowa. W domu walczyłam o siebie, a nie rozwijałam się, więc za mądra nie wyrosłam. Takie drwiny i kpiny doprowadziły, że wyszłam z domu dopiero niedawno i nie radziłam sobie w życiu. Za późno przerobiłam rzeczy z psychologiem i teraz jest OK, ale wraca mi jedna kwestia... Gdy szukałam pracy jako 20-latka, to byłam naiwna. Poszłam na rozmowę o pracę i okazało się, że w tym miejscu ma się odbyć rozmowa, a nie że się pracuje... Już teraz bym wiedziała, jak się zachować, ale brnęłam dalej. Chciałam jak najlepiej wypaść, więc uśmiechałam się i odpowiadałam na pytania. Okazało się być to sprzedażą e-papierosów i facet siedział przede mną z laptopem i pytał, jakbym się zachowała w danej sytuacji. I to, co zrobił, nie miało żadnego związku z pytaniem, bo coś powiedział i wielki buch dymu dmuchnął mi dosyć wolno w twarz. Zdezorientowana udawałam, że nic się nie stało. Mam kilka takich sytuacji, gdzie teraz wiem, że nawet nikt nie odważyłby się złe zachować, bo mam swoje granice, ale wspominam z żalem do siebie. Pamiętam ciągle to upokorzenie, jakby drwinę i nic nie robienie sobie z tego u tego faceta. Nawet nie pamiętam firmy do końca, ale to jest dramat dla mnie...
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.