Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Mąż nie chce poznać mnie ze swoimi dziećmi.

Agnieszka

Witam serdecznie. Od 6 lat jestem w związku, po ślubie 3 lata. Oboje z mężem mamy dzieci z poprzednich związków. Ja dwóch synów i mąż też, obecnie mamy jeszcze 5 miesięczną córkę. Mieszkamy z moimi dziećmi, relacje w domu są bardzo dobre, problem jest w tym, że mąż nie poznał mnie ze swoimi dziećmi, coraz częściej myślę o rozwodzie. Nie umiem sobie z tym poradzić, każda próba rozmowy kończy się na niczym. Bardzo mnie to rani, czuję się jak człowiek gorszej kategorii. Teraz mąż chciał zabrać naszą córkę na spotkanie ze swoimi dziećmi jednak nie zgodziłam się. W tej sytuacji jest to dla mnie nie do przejścia. Jak powinnam zachować się w takim układzie?
Zdjęcie Monika Sznajder

Monika Sznajder

Psycholog
27 odpowiedzi na forum

Ważnym jest zadanie sobie pytania, czego Pani chce i oczekuje w swojej relacji z mężem. Na czym Pani w tej sytuacji najbardziej zależy i dlaczego? Zachęcam do otwartej komunikacji na ten temat. Pisze Pani, że próby rozmowy kończyły się na niczym. Zachęcam do posługiwania się tak zwanym językiem żyrafy, to jest opisywanie konkretnej sytuacji (obserwacja), opis emocji (to jak się Pani w tej sytuacji poczuła/czuje) i prośba, czy próba nawiązania porozumienia w tej sprawie (czy mógłbyś). 

Tylko Pani może podjąć decyzję jak się zachować w takiej sytuacji, jednak zachęcam do ponownej próby podjęcia rozmowy z mężem na ten temat. Jeśli czuje Pani taką potrzebę, można indywidualnie lub jako Para zgłosić się do psychologa lub terapeuty na konsultację. Takie wsparcie, nawet doraźnie, często okazuje się bardzo pomocne.

Monika Sznajder, psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

sytuacja , którą Pani opisuje może powodować napięcie w relacji dlatego warto o tym porozmawiać z mężem w kontekście tego jakie są Pani emocje w związku z takim stanem rzeczy. Warto zapytać męża o powody dla których nie chce przedstawić Pani swoim dzieciom z pierwszego małżeństwa. Ukrywanie czy też nie dzielenie się w pełni swoją motywacją do utrzymywania takiego stanu rzeczy nie jest partnerskie i może budzić frustrację. 

Pozdrawiam

AK

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholog
586 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

w pierwszej kolejności trzeba uzyskać odpowiedź od swojego męża jaki jest powód tego, że nie może Pani poznać jego dzieci? Nie było ich na Państwa ślubie? 

Co takiego się wydarzyło, że przed ślubem zaakceptowała Pani tą sytuację, a teraz ma Pani potrzebę jej zmiany? 

Zobacz podobne

Samotność dziecka i odrzucenie przez rówieśników, proszę o pomoc.
Dziecko płacze, że nie ma koleżanek w szkole , często boli ją brzuch, są sytuacje, w których z płaczem idzie do szkoły. Czuje się odrzucona przez klasę, jedynie kilku chłopców się z nią bawi. Tak mówi, chodzi przygnębiona. Widać smutek w oczach, jak mówimy o szkole. Wychowawczyni nie widzi problemu twierdząc, że dzieci czasem tak mają, że nie chcą się z kimś bawić, jednak w tej sytuacji jest to nagminne. Jak tylko się zbliży, żeby pogadać, mówią odsuń się, ale jak któraś z nich płacze, ona podchodzi i pyta, co się stało, przytula, pomaga . Mimo to następnego dnia znowu ją odsuwają. Bywają dni, że płacze i mówi, że nie chce do szkoły chodzić. Co robić, jak jej pomóc?
1 odpowiedź
Jak poradzić sobie z żalem i smutkiem związanym z wyborem domu i życiowymi zmianami?
Jak radzić sobie z poczuciem żalu i smutku związanego z wyborem domu? Od około roku czuję narastający smutek i żal związany z domem, który wybudowałem. Miał być spełnieniem marzeń i miejscem odpoczynku dla mojej rodziny, a stał się głównym źródłem cierpienia i poczucia, że popełniłem bardzo poważny błąd. Najbardziej bolą mnie kwestie związane z ukształtowaniem terenu, brakiem prywatności oraz przekonaniem, że podjąłem decyzję, której konsekwencji nie da się już łatwo odwrócić. Kiedy myślę o domu, często chce mi się płakać. Mam bardzo silne poczucie błędu i coraz częściej łapię się na myśli, że nie jest to miejsce, w którym chcę się zestarzeć. Najtrudniejsze jest to, że w momencie podejmowania decyzji wszystko wyglądało inaczej. Zarówno moja sytuacja zawodowa, jak i nastawienie do życia były inne. Dziś mam wrażenie, że ten dom zaczął kojarzyć mi się ze wszystkim, co wydarzyło się złego w ostatnich latach. W trakcie budowy złamałem rękę podczas prac przy domu. Wtedy mówiłem sobie: „trudno, zrośnie się, trzeba działać dalej”. Musiałem też zrezygnować ze sportu po zerwaniu więzadła ACL. Również wtedy uznałem, że najważniejsze jest dokończenie budowy i że na własne potrzeby przyjdzie jeszcze czas. Mam jednak wrażenie, że przez lata odkładałem siebie na później. Działkę wybraliśmy głównie dlatego, że znajduje się obok domu mamy mojej żony. Nie mam konfliktu z jej rodziną i nikt nie robi mi nic złego, ale mimo tego nie czuję prywatności. Jednocześnie mam poczucie, że nie mogę tego łatwo zmienić. Pełne ogrodzenie utrudniłoby codzienne funkcjonowanie rodzinie, a sprzedaż domu również wydaje mi się problematyczna, bo oznaczałaby wprowadzenie obcych ludzi tuż obok nich. Czuję się przez to uwięziony między własnymi potrzebami a poczuciem odpowiedzialności wobec innych. W trakcie budowy urodziło nam się również drugie dziecko. Bardzo się z tego cieszę i jestem wdzięczny za swoją rodzinę, ale mam świadomość, że był to kolejny duży życiowy stresor nałożony na już trudny okres. Dodatkowo bardzo dużo prac przy budowie wykonałem samodzielnie. Przez dwa lata spędziłem na budowie niezliczone godziny. Bywały okresy, kiedy miałem poczucie, że w domu jestem tylko po to, żeby się przespać, a reszta życia kręci się wokół pracy i budowy. Włożyłem w ten projekt ogromną ilość czasu, energii, zdrowia i własnego wysiłku. Dzisiaj coraz częściej mam wrażenie, jakbym stracił dwa lata życia i nie dostał w zamian tego, na co liczyłem. To poczucie jest dla mnie szczególnie bolesne, ponieważ wszyscy wokół wydają się zadowoleni. Moja rodzina cieszy się z domu, a ja zamiast satysfakcji odczuwam głównie smutek, żal i poczucie straty. Czasami mam wręcz poczucie osamotnienia w tych emocjach. Równolegle bardzo mocno obciążała mnie praca zawodowa. W pewnym momencie z zespołu zostałem praktycznie tylko ja. Przejąłem obowiązki innych osób, a nawet więcej niż wcześniej. W zamian nie otrzymałem większego wsparcia ani realnych korzyści, pojawiły się jedynie coraz większe oczekiwania. Zdarzało się, że po całym dniu pracy jechałem na budowę, a będąc tam nadal uczestniczyłem w spotkaniach służbowych, bo „jeszcze tylko jeden projekt”, „jeszcze tylko jeden problem do rozwiązania”. Miałem poczucie, że właściwie nigdy nie odpoczywam. Obecnie czuję się bardzo wyczerpany psychicznie i fizycznie. W domu i wokół niego nadal pozostaje sporo rzeczy do zrobienia, co powoduje, że nawet kiedy próbuję odpoczywać, często mam wyrzuty sumienia. Z jednej strony brakuje mi siły, a z drugiej nie umiem pozwolić sobie na odpoczynek bez poczucia winy. Od pewnego czasu nie odczuwam radości z rzeczy, które wcześniej były dla mnie ważne. Brakuje mi energii, trudno zmobilizować się do pracy wokół domu, a weekendy i urlopy są szczególnie ciężkie, ponieważ wtedy najwięcej o tym wszystkim myślę. Zdarza się, że cieszę się z końca weekendu i powrotu do pracy, bo łatwiej jest odwrócić uwagę od tych myśli. To wszystko urosło do takich rozmiarów, że zauważam wpływ samego miejsca na mój nastrój. Zdarza się, że poza domem czuję się znacznie lepiej. Niedawno poszedłem z żoną i córką na wycieczkę rowerową. Czułem się dobrze, byłem spokojniejszy i bardziej obecny. Jednak im bliżej byliśmy domu, tym bardziej wracało napięcie, smutek i przygnębienie. Sam fakt powrotu do domu potrafi zmienić mój nastrój. Kilka miesięcy po odstawieniu Asertinu czułem się dobrze, jednak od czerwca mój nastrój ponownie wyraźnie się pogorszył. Coraz częściej mam wrażenie, że nieustannie wracam do tego samego tematu i nie potrafię się od niego uwolnić. Dodatkowo widzę, że moja żona jest już zmęczona tym nawracającym problemem. Rozumiem ją. Ten temat wraca w naszych rozmowach od miesięcy i sam mam poczucie, że krążę wokół tych samych myśli bez znalezienia rozwiązania. Jednocześnie cierpienie związane z tym wszystkim jest dla mnie na tyle silne, że trudno mi po prostu przestać o tym myśleć. Chciałbym zrozumieć: czy jest to przede wszystkim reakcja na obecną sytuację życiową, czy może nawrót depresji, dlaczego żal związany z domem jest aż tak silny i zajmuje tak dużo miejsca w moich myślach, czy możliwe jest, że dom stał się dla mnie symbolem wszystkich strat, wyrzeczeń i trudności z ostatnich lat, jak odzyskać spokój i zacząć normalnie funkcjonować, jak odróżnić rzeczywisty problem od sposobu, w jaki wpływa na niego obecny stan psychiczny, jak podejmować dalsze decyzje bez ciągłego poczucia winy, żalu i rozpaczy. Bardzo chciałbym odzyskać nadzieję i poczucie, że przede mną nadal są możliwe dobre rozwiązania, nawet jeśli nie wyglądają tak, jak wyobrażałem je sobie kilka lat temu. Chciałbym przestać patrzeć na własny dom jak na symbol porażki i straconego czasu, a zacząć znowu wierzyć, że moje życie nie zostało zdeterminowane przez jedną decyzję
9 odpowiedzi
Brak bliskości w związku po 13 latach - jak zrozumieć i co dalej?
Po 13 latach razem, z 2 dzieci, mąż - jak mówi - uświadomia sobie właśnie, że "najlepiej czuje się sam ze sobą", że "nie ma ochoty na żadną bliskość" (fizyczną ani albo mentalną tj. rozmowy o potrzebach, uczuciach itp.). Mówi, że ma tak od lat, ale dopiero teraz sobie to uświadomia. Szczęśliwie zdecydował, że pójdzie do specjalisty. Pewnie po tym, gdy ja powiedziałam "zacznij mnie w końcu przytulać, bo sobie pójdę". Ja widziałam ten problem od lat, ale jakoś radziłam sobie z tym do tej pory (najpierw zakochanie, potem opieka nad dziećmi), ale teraz 1. odbyłam kilka kursów rozwoju osobistego, jestem więc bardziej nastawiona na prawdziwą, głęboką, relację 2. dzieci są mniej wymagające, więc jest więcej czasu, żeby skupić się na sobie i na nas. Potrzebuję rozmów i czułości. Tego drugiego nie ma absolutnie w ogóle i nigdy nie było. Poza tym mąż jest świetnym ojcem i moim przyjacielem. Jaka terapia najlepsza? We mnie jest mieszanka poczucia bycia oszukaną z poczuciem wdzięczności dla męża za to co jest/było dobre i złością na męża za każdy przejaw, który ja interpretuje jako ten z kategorii "relacja". Co możecie mi podpowiedzieć? Jak zaopiekować w sobie ten żal?
6 odpowiedzi
Zazdrość w związkach – wpływ dzieciństwa z konfliktowymi rodzicami
Ostatnio usłyszałam od swojej chrzestnej (siostry mojego taty), że moja mama jest bardzo zazdrosna, nawet za bardzo i dało mi to do myślenia. Ona ogólnie strasznie dużo pierdół mówi i rzeczy od rzeczy więc średnio jej wierzę, tym bardziej że zna tylko stronę prawdopodobnie taty. Ja natomiast zawsze słyszałam te kłótnie i byłam za mamą bardziej niż za tatą. I dzisiaj też jestem świadkiem takiej kłótni. Kłócą się bo mama twierdzi że tata oglądał się za jakąś babą i chciał do niej iść. Ona twierdzi że on się obraził, on że ona pierwsza. Nie wiem ale tak myślę, zawsze słuchałam tych kłótni i wierzyłam mamie, a tatą gardziłam. Czy mogłam wyrosnąć na tym że według mamy tata ją zdradzał albo oglądał się za innymi ciągle i teraz jestem taka sama? Ja ogólnie jestem bardzo zazdrosna. Dotyka mnie i wypatruje czy mój chłopak patrzy na inne dziewczyny, czy je obserwuje na social mediach, polubia. Nie sprawdzam czy z innymi pisze ale mnie kusi ale nigdy tego nie zrobiłam. Gdy kiedyś jedna do niego pisała pokazał mi wszystko. Też mam tak że się łapie że jak jest dużo ładnych dziewczyn i on chce gdzieś iść albo coś to myślę że to przez to że tam jest ta ładniejsza. Oczywiście nie kłóce się z nim jak moi rodzice bo moi rodzice nie mają 2 ogóle do siebie szacunku i czasami nawet boje się że dojdzie do rękoczynów. Ale tak zaczęłam się zastanawiać czy to co obserwowałam w dzieciństwie, te reakcje mogły wpłynąć na to jak ja teraz podchodzę do związków i jak to zmienić. Nadmienię że jak usłyszałam kłótnię to zamarłam, stanęłam w miejscu a serce chciało wyskoczyć z klatki jakby mnie lew gonił, teraz jak to pisze cała się trzęsę. Mam 21 lat na moment obecny i mój tata zawsze nie szanował granic innych osób, szarpał, krzyczał, zastawiał drogę, nie pozwalał wyjść jeśli chodzi o mamę, nas też bił jak "zasłużylismy" mojego brata bardziej niż mnie. Ja stawałam w obronie mamy czy brata. Krzyczałam żeby ich zostawił że np mama nie chce, że chce być sama, miałam lęk że może uderzyć.
10 odpowiedzi
Brak wsparcia rodziców a rozwój osobisty i poczucie wartości w dorosłym życiu

Moi rodzice nigdy nie pozwolili mi się rozwijać. Szkoda było na mnie kasy, nie mogłam uczyć się języka, a też było dużo przemocy i miałam problem ze skupieniem. Mam 39lat i czuję się jak nikt. Nie osiągnęłam nic. Nie mam rodziny. Próbowałam 300 razy coś zrobić i nigdy nie nie wybiłam. Jestem zmęczona, schorowana i czuję niesprawiedliwość widząc młodych, którym rodzice pozwalają iść na studia, nie krzyczą na nich i nie muszą ciężko pracować w domu. Czuje się głupia. Pusta. Dziecinna...

3 odpowiedzi
Jak zaakceptować rozwód rodziców i święta z nowym partnerem mamy?

Jestem dorosła, a moi rodzice rozwiedli się 3 miesiące temu.

Czy to normalne, że nie jestem w stanie pogodzić się z tym i zaakceptować, że mama zmusza mnie do spędzania świąt z nowym partnerem, którego ja nawet nie poznałam?

5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Rodzic z dzieckiem razem puszczają latawiec

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.