Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Czasami potrafię partnerowi zrobić straszna kłótnię o jakąś drobnostkę, kończy się zarówno moim jak i jego płaczem.

Anonimowo

Witam. Mam 22 lata i sama nie wiem jak określić z czym mam problem. Czasami potrafię partnerowi zrobić straszna kłótnię o jakąś drobnostkę, kończy się zarówno moim jak i jego płaczem. Wyzywam go od najgorszych i ogólnie mówię rzeczy,których w życiu bym nie pomyślała. Zdarza się, że na drugi dzień niewiele pamiętam z kłótni. Nie wiem czy po prostu muszę popracować nad sobą sama, bo już dlugo się nie kłócimy bo bardzo się pilnuje,czy lepiej mimo wszystko udać się do specjalisty. Dodam, że nie kłócimy się ok. 4 miesiące.
Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Praca nad sobą nie stoi w sprzeczności ze skorzystaniem z pomocy specjalisty. Jest wręcz odwrotnie - korzystając ze wsparcia psychologa/psychoterapeuty można lepiej zrozumieć siebie i nauczyć się nowych sposobów funkcjonowania, a między wizytami - praktykować to, czego się nauczyło i samemu lepiej dbać o siebie. Jeśli przeżywane trudności wpływają zarówno na Pani samopoczucie jak i na związek - można rozważyć zarówno spotkanie indywidualne z psychologiem/psychoterapeutą jak i z psychoterapeutą par.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Paulina Szerszeńska

Paulina Szerszeńska

Psycholożka
10 odpowiedzi na forum
Dzień dobry. Gdy pojawiają się wątpliwości zawsze warto udać się do specjalisty na konsultacje, wspólnie z nim określić trudności/problem i możliwości ewentualnej dalszej pracy. Warto też zastanowić się nad tym, co sprawia, że od jakiegoś czasu jest lepiej.

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z tęsknotą i zapomnieć o zakończonym związku?
Tęsknota.. Dwa lata razem. I koniec. Tęsknota w sercu. Nie umiem sobie z tym poradzić. Ponad dwa tygodnie bez pisania. Ponad trzy tygodnie bez jeżdżenia do niej. Zero kontaktów. Czasami chce już napisać ale to będzie zebranie o miłość. Mówiła że nie umie kochać, nie ma chemii i boi się zaufać. Jest osobą niedojrzała emocjonalnie. Zakupy, wygląd(siłownia miejsce odcięcia, piersi po operacji, botoks w twarz, markowe ciuchy, markowe perfumy)-jest bardzo atrakcyjna kobieta po 40, słabe wychowywanie dzieci(rozwód), zdrada. Związek nasz był fajny ale to ja dawałem więcej, a ona brala. Nic sama nie inicjowała - nawet seksu, tylko ja, Chciałem przytulić, pocałować - odsuwała się już całkiem pod sam koniec, Dowiedzialem się że znowu po latach pisze z byłym kochankiem, dość dwuznaczne wiadomości, chemię która miała dla mnie przezucila na niego. Dawałem miłość, bezpieczeństwo, uczucia, siebie. Jej dzieciaki mnie bardzo polubiły(są trudne w wychowaniu - nie mają do niej szacunku, słabe wzorce zarówno matki jak i ojca, prsezuzcaja tylko w tydzień w tydzień miedzy sobą dzieciaki i aby tydzień przeleciał) Myślałem, że każda kobieta potrzebuje miłości, czułości, bezpieczeństwa, zaangażowanie mężczyzny, plus takiego co polubi także dzieci. Będzie pomocny. Ale nie ona. Dla niej liczy się tu i teraz. Żyje dniem dzisiejszym. Zrezygnowała z nas bez walki. Tak bez uczucia. "serce nie sługa" tak pisała i "że to jej wina wyłącznie, bo zawaliła nasz związek". Uczucie znowu przekierowała na osobę przez którą straciła małżeństwo i zoatala mocno zraniona, ale jednak zmowu wraca do tego wzorca. Jedyne co to facet ma kasę, ale tez dzieci i narzeczona z którą za chwile będzie się żenił. Nie wiem. Widocznie ona nie potrzebuje miłości i zobowiązań bo się tego boi. Potrzbuje chyba faceta aby był kiedy będzie jej potrzebny, aby spędzić miłość czas a o zobowiązaniach niech zapomni, bo jak zechce coś więcej to "tam są drzwi". Wygląda to nie wszystko, a liczy się to co możemy dać drugiej osobie i od niej dostać. Tutaj tego przez ostatnie trzy miesiące nie było. Szkoda bo strasznie boli. Jest mi mega ciężko. Mało jem, Nie mogę spać, Nie umiem poszukać miejsca dla siebie, Samotne dni i wieczory, Pierwszy od ponad roku samotny weekend, Boli klatka jak się budzę, Ciągle ja widzę wszędzie i brakuje mi jej i dzieciakow, Macie radę aby po malu zapomnieć, nie wiem czy miec jeszcze nadzieję na to że napiszę, że zechce porozmawiac, czy jednak nie ludzic się i dać sobie spokój. Próbować zapomnieć chociaż to mega ciężkie....
4 odpowiedzi
Jak powiedziec mamie o diagnozie ADHD i wyjasnic, dlaczego chce sie na nia zapisac?
Usłyszałam od terapeutki żebym zapisała się na diagnozę z ADHD, ponieważ trudności które mam, mogą być z tym związane. To było ok. pół roku temu jak jeszcze nie byłam pełnoletnia, oczywiście mama przy tym była. Miałam nadzieję że po spotkaniu z terapeutką powie coś, skomentuje to, ale nic nie powiedziała. Nie wróciłyśmy do tego tematu. Teraz jestem pełnoletnia i sama mogę umówić się na diagnozę, natomiast i tak przydałoby się pogadać o tym z mamą. Nie chcę jej pytać o zdanie, tylko chcę ją poinformować o tym, bo i tak się dowie (też nie chcę tego ukrywać). Problem polega na tym, że nie wiem jak zacząć tą rozmowę. Ona będzie zadawać pytania, boję się że nie zdołam na nir odpowiedzieć. Z nią zawsze jest taka rozmowa - albo się ze mną zgadza, albo muszę podać konkretne argumenty, żeby ją przekonać, jakby nie umiała po prostu czegoś przyjąć. Dla mnie ta diagnoza jest ważna, bo może zdołam zrozumieć dlaczego jest tak a nie inaczej. Może w końcu zostanę wysłuchana i dostanę wskazówki co dalej. Myślę że to może być ważny krok w moim życiu, natomiast nie chcę wchodzić w szczegóły rozmawiając z nią o tym. Jak mogę jej w skrócie to przekazać, żeby miała ode mnie jasny komunikat który ją zadowoli? Wiem że może moje pytanie jest zbyt ogólne, jednak nie wiem jak to sprecyzować, a też nie chcę jakoś bardzo się rozpisywać.
10 odpowiedzi
Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem".
Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem". Zaczynając od początku, poznaliśmy się na letnim obozie. Tam on zaczął, mnie podrywać, ja na początku nie byłam przekonana, lecz za ciągła namową przyjaciół i jego, weszłam w to. I mogę powiedzieć, nie było co żałować, było wręcz bajecznie, tak jak zawsze marzyłam. Jednak czar mojej pięknej bajki prysł, gdy skończył się Leto wyjazd i trzeba było wracać do domu. Mieszkamy daleko od siebie, więc reakcje, jaką zaczęliśmy tworzyć, musiała być na odległość, co jemu się nie podobało. I tak właśnie, po upływie 2 tygodni zerwał ze mną, przyznam, że byłam bardzo załamana i nie potrafiłam sobie tego przyswoić. Zaznaczę również tutaj, że mój "przyjaciel" zaproponował mi wtedy przyjaźń, którą na początku odrzuciłam, lecz w końcu zgodziłam się na to. Nie pamiętam dokładnie, jak wyglądały tego początki, były wręcz takie zwykłe, jakie to mają przyjaciele. Potem relacja zaczęła (wiem głupi to zabrzmi) wyglądać jak związek, ale nie taki formalny, wręcz przeciwnie taki jaki był na koloniach, podobało mi się to. Choć przyznam chciałam więcej, w sensie mieć go już tak formalnie jako mojego chłopaka. Ale cóż czekałam, kochałam go, a czułam, że on mnie też. W naszej relacji płynęło wspaniałe, uczucie wzajemnie miłości, troski i tego, co najlepsze. Rzadko, a nawet prawie w całe się nie kłóciliśmy, było no idealnie. Ale no, znowu bajka nie trwa tak długo, jak chcemy... po naszym ostatnim spotkaniu, gdzie oboje wyznaliśmy sobie miłość. Wszystko się zepsuło... z dnia na dzień całe uczucia z jego strony zaczęły gasnąć, jego zainteresowanie, troską znikało w mgnieniu oka. Nie chciałam tego, więc walczyłam, biłam się o to, rozmawiałam z nim. Ale nic to nie dawało, ukrywał to przede mną, nie chciał rozmawiać, zmieniał szybko tematy tak, że nie rozpoznawałam tego. Przez to też, relacja zaczęła się psuć, pojawiały się kłótnie, zgrzyty. No po prostu wszystko, co złe, a dobre uczucia przepadły w zapomnienie. Zaczęłam dowiadywać się o nim, okropne rzeczy, co robił, co ukrywał. Nie wiedziałam, czy to prawda, ale zdawałam sobie sprawę, że nie powiedziałbym mi tego, skłamałby kolejny raz... Moje uczucia gasły, gasły aż zgasły nie bardzo, ale jednak. Nabrałam podobnego zachowania jak on do mnie, pociskałam go, leciałam na ciągłej ironii itp. ale nie dlatego, że taka jestem czy coś. Wręcz przeciwnie chciałam zwrócić jego uwagę, aby zainteresował się mną i naszą relacją. Jednak nic go to nie ruszało, niczego się nie domyślał, więc ja to wszystko ciągnęłam dalej. Przed paroma dniami, pokłóciliśmy się znowu, o to samo co zwykle, czyli naszą relację. Kolejny raz się wyglądałam, a on? Nic, nie chciał nic wyjaśnić, powiedzieć czy wytłumaczyć. Nawet nie miał jak się spotkać... jest to dla mnie żałosne, niby przepraszał, niby żałował. Ale skąd mam mieć pewność czy to szczere? Czy może znowu kłamie i czeka, aż mi przejdzie? Proszę o pomoc, co powinnam z nim uczynić. Czekać na poprawę czy zerwać wszelkie kontakty teraz, czy może jeszcze poczekać aż będę blisko niego i wtedy jak nic się nie zmieni to skończy? Lub może macie swoją własną propozycję. Radźcie co zrobić.
5 odpowiedzi
Partnerka wyniosła się, bo zacząłem pić alkohol. Sama ma problem z uzależnieniem od marihuany.
Mamy z partnerką ponad 50 lat. Jesteśmy ze sobą 1 rok, i wszystko zaczęło się psuć. Ja zacząłem od paru miesięcy pić i po alkoholu czepiam się o niekiedy wymyślone historie. Partnerka stwierdziła, że ma dosyć i się wyniosła. Ja wziąłem wszystkie winy na siebie i mam z tym teraz duży nerwicowy problem. A nie nadmieniłem, że moja partnerka jara marihuanę codziennie od 30 lat, ale nie pali, ona jara do zgonu. I tak każdego dnia, że odprowadzam ją do sypialni z łóżka, w którym odpływa. I uważa, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Jest idealna. A gdybym tak patrzył na to z akceptacją, wszystko byłoby dobrze..
1 odpowiedź
Konflikty w związku: jak rozmawiać, gdy z małych spraw robi się wielkie zamieszanie?

Witam, 

ostatnio mam gorszy czas z partnerem. Było kilka dziwnych sytuacji. Już trochę nauczyłam się panować nad własnymi emocjami, a mam wrażenie, jakby mój chłopak zdziecinniał. Mieszkamy razem dość długo. Pewnego dnia, gdy odwiozłam go do pracy i pojechałam do swojej mamy, po powrocie miałam po niego jechać, ale zaproponowałam, że może przyjedzie po niego jego tata. Nie chciał, po czym powiedział, żebym to ja po niego przyjechała. Następnie zadzwonił jeszcze raz i powiedział, że wróci jednak ze znajomym z pracy. 

Po powrocie do domu zarzucił mi, że nie chce po niego przyjeżdżać, że jak zabieram auto, to żebym je odstawiała (tzn. do jego pracy) oraz, jak ja mogłam w ogóle pomyśleć, że ktoś inny ma po niego pojechać. 

Ja nie miałam nic złego na myśli. Nie wiem, jak reagować na takie sytuacje, bo takich (jak dla mnie błahych) spraw jest sporo i z sytuacji zupełnie dla mnie nieznaczącej potrafi zrobić wielkie show.

1 odpowiedź
Czy powracanie do przeszłości partnera może zaszkodzić relacji? Jak wspierać córkę w związku?

Mam pytanie. Moja 19-letnia córka jest zakochana po uszy w swoim chłopaku, od 5 miesięcy. Tuz przed ich związkiem, chłopak miał kontakt fizyczny ze swoją koleżanką. O czym córka dowiedziała się, będąc z nim w związku. Gdy się dowiedziała, zrobiła mu awanturę, po której ma teraz wyrzuty sumienia. Chłopak jest bardzo grzeczny i widać, że mu na mojej córce zależy, bardzo ja kocha a ona jego. Czy powinno się "rozgrzebywać" co chwile stare historie z byłymi??? 

Jest przez to w strasznej rozsypce psychicznej, a ja nie wiem, co jej poradzić.

4 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta bezpieczna w progu domu, opiekun z tarczą stoi na straży

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.