Left ArrowWstecz

Partner miał w ukrytym folderze rozbierany film.

Znalazłam przypadkowo w folderze "ukryte" na telefonie mojego, teraz już byłego, faceta nagrane przez niego z jej laptopa rozbierane filmiki, które wysyłała swojemu chłopakowi. On stojąc przed laptopem nagrał je swoim telefonem - widać było jego odbitą rękę w ekranie, spowodowało to taki szok mojego organizmu, że nie mogę się pozbierać, mam napady paniki.
User Forum

Anonimowo

1 rok temu
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Dzień dobry

najlepszym sposobem, jeśli mówimy o zakończonej relacji, to zacząć żyć swoim życiem. Nie wiąże Panią już nic z osobami robiącymi takie dziwne rzeczy, więc Pani może patrzeć na swoje tu i teraz i cieszyć się wolnością. Co do samych ataków, to warto sobie pozwolić na więcej relaksu, medytacje, ćwiczenia oddechowe, żeby nabrać praktyki - jak przyjdzie atak, wiedzieć jak pogłębiać oddechy, żeby się szybciej uspokoić.

pozdrawiam Agnieszka Wloka

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paweł Gwiaździński

Paweł Gwiaździński

Dzień dobry,


Co do zasady zgadzam się z przedmówczynią, taki byłby cel. Nie podoba mi się natomiast fakt, że Koleżanka założyła, że pytanie było pisane przez kobietę. 

Seks przez kamerkę nie jest dzisiaj niczym szczególnym, samo to nie powinno spowodować takiej reakcji. Pana/Pani ataki paniki (o ile rzeczywiście o atakach paniki mówimy) są spowodowane jakąś głębszą traumą, która będzie miała inne źródło, jeżeli jest Pan/Pani homoseksualnym mężczyzną, który nakrył partnera na zdradzie i zupełnie inne, jeżeli jest Pan/Pani heteroseksualną kobietą, która w tak nieprzyjemny sposób dowiedziała się o orientacji partnera. Możliwe, że mamy też do czynienia z trudnościami w sferze seksualnej, zwłaszcza akceptacji i realizacji swoich potrzeb, ale to zależy wszystko od tego, kto to pisze. 

Zalecałbym przyjrzeć się tym wszystkim rzeczom w terapii, jeżeli doświadcza Pan/Pani ataków paniki to może być groźny objaw, który znacząco będzie utrudniał Panu/Pani życie i budowanie przyszłych relacji.


Pozdrawiam

dr Paweł Gwiaździński 

1 rok temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,

dobrą wiadomością jest to, że ten chłopak w Pani życiu ma już status “byłego”. Natomiast trzeba się zastanowić jaka jest przyczyna napadów paniki. Czego się Pani obawia? Czy panika powstała w wyniku odkrycia tych filmików i samego faktu, że robił coś zaprzeczalnego w Pani rozumieniu, czy to, że po odkryciu filmików zaczęła się Pani zastanawiać, czy może być Pani w jakiś sposób zagrożona. A może jeszcze coś innego.  Najpierw trzeba zlokalizować powód tej paniki.

1 rok temu

Zobacz podobne

Dzień dobry, proszę o pomoc, mój mąż od jakąś dawna się dziwnie zachowuje.
Dzień dobry, proszę o pomoc, mój mąż od jakąś dawna się dziwnie zachowuje. Mówi, że słyszy jakieś głosy, ale one są nierzeczywiste, a mu się właśnie wydaje, że dzieje się to naprawdę, a najbardziej się mu to nasila na wieczór i robi się strasznie nerwowy, jak mu się mówi, że to się nie dzieje naprawdę. Jak można by mu pomóc, co to jest za choroba, jak to się leczy, proszę o pomoc pilnie i czy to jest jakaś choroba i czy można normalnie później z nią żyć i funkcjonować?
Mąż choruje na depresję, nie podejmuje terapii. Wpływa to na moje cierpienie.
W związku jesteśmy ponad 8 lat. Od 4 jesteśmy małżeństwem i mamy 3- letniego cudownego syna, dom bez kredytu, dobrą pracę, wsparcie rodziny. Mąż dwa lata temu dostał diagnozę depresji, jest od tego czasu na lekach. Mimo sugestii dwóch psychiatrów i moich nacisków nie podjął terapii psychologicznej. Nasz związek… umiera… czuję się jak współlokatorka, a czasem jak zwykła gosposia/niańka. On ma czas na realizacje swojego hobby, ja nie. Od zawsze nasze nieporozumienia kończyły się cichymi dniami (nieraz trwały one ponad dwa tygodnie). Osobą, którą zaczyna jakąkolwiek rozmowę jestem ja i tylko ja, on nie ma takiej potrzeby (tak było zawsze). Jestem bardzo zmęczona i zniechęcona tymi komunikacyjnymi trudnościami. Pożycie małżeńskie niemal nie istniej, mimo zachęt i deklaracji z mojej strony. Jemu wystarczy raz na 2,3,5 miesięcy. Rozważam terapię dla siebie lub terapię małżeńska i nie wiem co najpierw…
Nie ufam partnerowi, ponieważ mnie okłamuje. Kocham, ale nie chcę tak żyć.
Witam, mam problem z zaufaniem do partnera. W ubiegłym roku zauważyłam, że wyszukuje w internecie treści, przez które straciłam do niego zaufanie. Mimo że doszliśmy do porozumienia, nadal nie potrafię zaufać. Dzisiaj odkryłam, że znowu wyszukuje rzeczy, o które byłam zazdrosna. Kłamie prosto w oczy i zaprzecza, że tak nie było. Usuwa na bieżąco historie w wyszukiwarce. Kocham, ale nie potrafię tak żyć. Jak sobie poradzić?
Jak radzić sobie z trudnymi relacjami w rodzinie i jak wspierać w tym swoje małżeństwo?
W związku z moją żona jestem od przeszło 10 lat (3 lata jako małżeństwo), mamy synka dwuletniego syna. Jesteśmy szczęśliwi i dogadujemy się pod każdym względem, dzielimy się obowiązkami i tworzymy zgrany duet. Niestety to wszystko zakłóca moja/nasza relacja z moją matką i siostrą. Zacznę może od tego, że moja relację z mamą i siostrą można określić jako chłodną. Problemy zaczęły się, gdy w pewnym momencie życia zacząłem sobie zdawać sprawę jak bardzo mną manipulują i jak bardzo mnie wykorzystują i postanowiłem się im postawić. Mimo wielu rozmów wskazywania jakie zachowanie wobec mnie i czy innych osób u nich mi nie odpowiada, one nawet nie chciały tego zmienić tylko oczywiście to ja wymyślałem. Nie przypominam sobie momentu w życiu, że po dłuższym braku kontaktu przyszła do mnie myśl żeby zadzwonić do nich i zapytać co słychać. Takie telefony były raczej z zasady, że wypada i to głównie do mamy, bo do siostry nadal nie czuje takiej potrzeby. Uznałem, że ucięcie kontaktu do minimum jest dla mnie wystarcząjące. Jak zaczęliśmy się spotykać z żoną wytłumaczyłem jej jak wyglądają nasze relacje i co działo się dopóki nie postawiłem granicy. Z roku na rok żona sama wyrabiała sobie zdanie o nich i sama obserwowała co się dzieje i przyznała mi rację. Niestety siłą rzeczy zaczęło dotyczyć to i jej przypadku, lecz ona nie postawiła tej granicy (bo nie wypada i jej głupio) no i niestety dała sobie wejść na głowę i teraz to wychodzi. Przez te parę lat nazbierało się trochę tych zachowań i manipulacji wobec mojej żony czy mnie. Ja nauczyłem się ignorować ich próby i nie przejmować się tym gadaniem, natomiast moja żona ma z tym problem i często rozpamietuje ich zachowania i słowa. Jedna do drugiej ma jakieś żale, które oficjalnie nigdy nie zostały powiedziane żeby nie było żadnej konfrontacji, każda udaje, że niby wszystko gra, ale nie gra. Mama jest osobą, której nigdy się nie zadowoli, zawsze ona ma gorzej, zawsze jest bardziej zmęczona i lubi robić z siebie ofiarę. Narzeka na pracę, że jest zmęczona i nie daje rady, bo ledwo chodzi, ale ciągle powtarza, że jakby trzeba było się zając naszym synem to ona da rade, chociażby miała paść ze zmęczenia. Lubi kontrolować i narzucać swoje zdanie, często stosuje szantaż emocjonalny. Po narodzinach dziecka nastawiła się, że będzie nam potrzeba 24/7 chociaż nikt ją o to nie prosił, codziennie dzwoniła pytała jak tam i że ona zawsze jest w gotowości. Niestety, jeżeli chodzi o telefony dowiedziałem się o tym długi czas po tym, bo żona mi o tym nie mówiła, ale w końcu wybuchła i powiedziała, że jest tym zmęczona i zdenerwowana. Po mojej interwencji mama przestała dzwonić i trochę się z tym ogarnęła, ale nadal miała jakieś zachowania i przytyki, które moja żona odbierała jako atak. Jak już wszystko urosło tak, że moja żona poprostu nie ma ochoty sie z nimi spotykać czy zostawiać im dziecka. Przy każdym spotkaniu siedzi tylko żeby je odbyć i żeby było z głowy, ale z drugiej strony nie chce z nikim wchodzić w konflikt. Jak sama twierdzi najlepiej byłoby urwać kontakt i w ogóle się nie spotykać (tak zrobiła ze swoim ojcem). Niestety problemem jest też to, że jeżeli chodzi o "pomoc dziadków" są tylko moi rodzice, ponieważ jej mama przebywa na stałe za granicą i nikogo tu nie ma, stąd też miedzy innymi ta frustracja, że nie ma nikogo bliskiego obok siebie i nie ma żadnej alternatywy. Jak jest perspektywa spotkania z rodzicami ona chodzi naburmuszona i nie odzywa się i jest zła na mnie, że moi rodzice zaprosili nas na obiad, ponieważ na tym obiedzie zawsze będzie moja siostra, której też nie lubi. Moja siostra niestety jest jeszcze gorsza od mojej mamy jest narcystyczna i uwielbia manipulować i wykorzystywać, ale tak samo jak w przypadku przyłapania i zwrócenia jej uwagi oczywiście "ona chciała tylko dobrze" i to zawsze Ty przechodzisz w tą osobę atakującą i to ja jestem tym złym, bo nie doceniasz chęci i pomocy o która w ogóle nie prosisz. Jestem zmęczony tą cała sytuacją, bo jestem pomiędzy młotem a kowadłem, bo staram się wspierać żonę i zawsze jestem po jej stronie, ale czasami mam wrażenie, że niektóre rzeczy wyolbrzymia i reaguje zdecydowanie na wyrost. Z drugiej strony nie chciałbym urywać kontaktu z rodzicami całkowicie, bo bardzo dobrze dogaduję się z moim tatą i nasz syn lubi spędzać z nimi czas. Często zatajam telefony od rodziców z zaproszeniem i okłamuję ich, że mamy plany tylko po to żeby uniknąć konfliktu z żoną. Mam mętlik w głowie, bo czuję presję naprawienia tej relacji ze względu na to, że może być kiedyś za późno, ale z drugiej strony zupełnie emocjonalnie nie jestem na to gotowy. Boje się o tym porozmawiać z moją żoną, że w ogóle w głowie mam takie rozważania, bo wiem jaka byłaby jej reakcja, ponieważ niejednokrotnie mówiła mi, że już ma tego dosyć i nie mówiąc tego na głos miała na myśli rozstanie się co dla mnie jest zupełnie bez sensu.
Jak pogodzić się z brakiem ślubu w długoletnim związku?

Witam, jestem w związku nieformalnym od 8 lat. 

Zarówno ja, jak i partner jesteśmy po 30, mamy stabilną, dobrze płatną pracę, poczynione inwestycje i możemy sobie pozwolić na kilkukrotne wyjazdy w ciągu roku. Taka sytuacja ma miejsce praktycznie od początku związku. Niby wszystko wydaje się idealne, ale co jakiś czas nachodzą mnie pewne wątpliwości i przemyślenia. Rozpoczynając ten związek, liczyłam na to, że w przyszłości będziemy małżeństwem, stworzymy rodzinę. 

Przy rozpoczynaniu znajomości mój partner powtarzał, jak bardzo cieszy go, że mamy wspólne wartości (oboje jesteśmy z tradycyjnych konserwatywnych rodzin). 

Po jakimś czasie trwania związku zaczęłam liczyć na oświadczyny. Przy każdym wyjeździe miałam na to cichą nadzieję. 

Moje oczekiwania bardzo delikatnie sugerowałam partnerowi. Próbowałam też rozpoczynać rozmowy o dzieciach, gdyż zbliżałam się do 30 urodzin, a nasza sytuacja materialna była bardzo dobra. Byłam zbywana, często te rozmowy kończyły się wymianą zdań, a potem temat zanikał. W efekcie nie wiedziałam co na ten temat tak właściwie myśli partner i jakie ma plany na wspólną przyszłość. Podejmowałam próby wiele razy, ale bezskutecznie. W międzyczasie w naszym otoczeniu pojawiały się śluby i dzieci, a ja czułam, że tkwię w miejscu. 

W końcu podczas jednej z rozmów usłyszałam od partnera, że nie obiecywał mi ślubu przed wejściem w związek, że nie zamierza go brać, bo małżeństwa, jakie zna, nie zachęcają go do tego. 

W trakcie naszego związku dowiedziałam się, że w przeszłości był zaręczony, miał brać ślub, lecz na krótko przed dowiedział się o zdradzie narzeczonej. Od tego czasu bardzo zmienił swoje życie i z tego, co słyszałam, zmienił mu się także charakter, stał się dużo bardziej zasadniczy, nieustępliwy. Wiem też, że po tym rozstaniu miał jakieś nieporozumienia finansowe z narzeczoną. 

Jego podejście do wspólnych finansów zmieniło się tak, że po tylu latach nie mogę namówić go do wspólnego konta, a co miesiąc zbieram rachunki i wyliczam, ile kosztowały nas poszczególne zakupy i opłaty (mieszkamy wspólnie). Pomimo tego, że on nigdy nie przegląda tych zapisków, czuję się z tym okropnie i co miesiąc wszystko szczegółowo rozpisuję. Od momentu jak dowiedziałam się o tym narzeczeństwie i planach ślubu nie mogę pozbyć się uczucia, że nie jestem dostatecznie dobra. 

Co jakiś czas nachodzą mnie wątpliwości, że poprzednia narzeczona była w czymś lepsza i dlatego miała zostać żoną. Mam wrażenie, że podświadomie będąc partnerką, staram się być żoną idealną. Żadna z koleżanek tak bardzo nie nadskakuje swojemu mężczyźnie. Z jednej strony pogodziłam się z brakiem małżeństwa, bo nie wyobrażam sobie być z kimś innych, bo nigdy wcześniej nie doznałam takiego porozumienia, jedności zainteresowań. Żaden partner też nie satysfakcjonował mnie także w innych sferach życia. Partner zaraził mnie swoją aktywnością i pasjami i ciągle mało mi czasu spędzanego razem. 

Kilka miesięcy temu stwierdził też, że czas już na dzieci więc jesteśmy na etapie zmiany trybu życia badania swojego zdrowia itp. Pomimo tego wszystkiego w mojej głowie co jakiś czas pojawia się myśl o niespełnionych marzeniach dotyczących ślubu i żal o decyzjach, dotyczących dzieci, których nie podjęliśmy wcześniej. Wszyscy nasi znajomi posiadają już co najmniej jedno dziecko, są w zbliżonym do siebie wieku. A my będziemy tak odstawać, będąc najstarszymi z najmłodszymi dziećmi. 

Czasem nie potrafię sobie poradzić z wrażeniem, że poprzednia partnerka była miłością jego życia, a ja jestem jej kolejnym egzemplarzem. Gdy się poznaliśmy, byłam do niej lekko podobna w tym samym typie urody, mamy bardzo podobną sytuację rodzinną, a nawet urodziny w tym samym dniu. 

Raz, gdy miałam odwagę, powiedziałam partnerowi, że mnie nie kocha tak, jak kochał ją, zaprzeczył i ten temat nigdy już pomiędzy nami się nie pojawił. Poruszany też ostatnio po raz kolejny temat ślubu skończył się stwierdzeniem, że nie mamy środków na ślub, bo niczego nie dostaliśmy od rodziców i musimy sami się dorabiać, że nie ma pieniędzy na ślub, że jakby był sponsor tego ślubu albo ktoś z nas dostał mieszkanie lub pieniądze od rodziców z choć jednej strony to on by dawno ślub wziął i miał dzieci. Na co dzień jestem szczęśliwa, ale bywają momenty, że mam wątpliwości. 

Czy jest możliwe do przepracowania, aby pogodzić się z rezygnacją ze swoich marzeń?

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!