Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy długotrwała nerwica lękowa może prowadzić do schizofrenii?

Witam, od około 18 lat leczę się na nerwicę lękową, mam też nerwicę natręctw. Biorę lek Egzysta. Czy to prawda, że długotrwała nerwica lękowa może prowadzić do schizofrenii? Pytam, bo czasem mam takie myśli, że ktoś mnie obserwuje na ulicy... zdaję sobie z tego sprawę, że to myśli pochodzące prawdopodobnie z nerwicy natręctw.

Dorota Żurek

Dorota Żurek

Dzień dobry, nerwica lękowa nie prowadzi do schizofrenii, ponieważ to zupełnie inne zaburzenie psychiczne i o innym podłożu niż nerwica. Jednak tak długotrwała nerwica znacząco wpływa na jakość życia, poczucie szczęścia i zadowolenia. Dlatego oprócz brania leków bardzo ważne jest podjęcie terapii, by pozbyć się tych uciążliwych objawów. Na początku warto spróbować terapii poznawczo-behawioralnej, która pomoże Pani w poznaniu technik radzenia sobie ze stresem i zmianie negatywnego myślenia, na bardziej realistyczne. Dzięki terapii lęki nie będą tak silne i znacząco można zmniejszyć natręctwa. Zachęcam do pracy nad sobą i podjęcia leczenia. Proszę zawalczyć o lepsze życie dla siebie. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry Pani Adriano,

rozumiem, że doświadczane przez Panią trudności Panią martwią. Cieszę się, że skierowała się Pani do specjalisty, aby za pomocą farmakoterapii pomóc sobie w wyciszeniu objawów. Jednak samo wyciszenie ich, lub minimalizowanie nie jest niestety rozwiązaniem problemu. Bardzo zachęcam Panią do zadbania o siebie również poprzez podjęcie psychoterapii. Nurt CBT (poznawczo-behawioralny) może Panią wyposażyć w skuteczne techniki radzenia sobie z występującymi objawami i zdecydowanie zmniejszyć dyskomfort w codziennym funkcjonowaniu. 

Odpowiadając na drugą część Pani pytania - ogólnie rzecz biorąc nerwica lękowa nie jest stanem przejściowym do schizofrenii. Są to dwa zupełnie inne zaburzenia o innym podłożu klinicznym i biologicznym. Choć mogą występować podobieństwa w objawach, nadal mówimy o dwóch oddzielnych zaburzeniach. Osoby dotknięte nerwicą lękową mogą doświadczać objawów, które przypominają pierwsze objawy schizofrenii, np. wycofanie, trudności w skupieniu się i myśleniu. Aby jednak mówić o schizofrenii, musiałyby pojawić się bardziej specyficzne dla tej jednostki objawy, takie jak np. dezorganizacja myślenia i zachowania, omamy lub halucynacje.

Jeżeli Pani stan uległ pogorszeniu i wzbudza to w Pani obawy, zalecam konsultację z lekarzem psychiatrą, który przyjrzy się objawom i w razie konieczności zmodyfikuje Pani leczenie. Jednak na podstawie Pani opisu zdecydowanie zalecałabym skorzystanie również ze wsparcia psychoterapeuty.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Magdalena Pardo 

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry 

Dziękuję, że się odezwałaś i podzieliłaś czymś tak ważnym. Przede wszystkim chcę Ci powiedzieć, że to, czego doświadczasz, jest zrozumiałe i wcale nie oznacza, że zmierzasz w stronę schizofrenii. Nerwica lękowa i nerwica natręctw (OCD) mogą czasami powodować natrętne, niepokojące myśli, takie jak obawy, że ktoś Cię obserwuje, ale bardzo istotne jest to, że Ty zachowujesz świadomość, że są to tylko myśli, a nie rzeczywistość. To odróżnia je od objawów psychotycznych, jak w schizofrenii, gdzie zazwyczaj nie ma takiej krytycznej oceny.

Nie ma dowodów na to, że sama nerwica lękowa czy OCD prowadzą bezpośrednio do schizofrenii. Długotrwały lęk może być uciążliwy i wyczerpujący, ale to zupełnie inna kategoria zaburzeń. Bardzo dobrze, że się leczysz i że masz tej sytuacji świadomość to naprawdę bardzo wiele znaczy. Jeśli te myśli zaczną się nasilać albo staną się trudniejsze do odróżnienia od rzeczywistości, warto po prostu skonsultować to ze swoim psychiatrą, żeby omówić objawy i upewnić się, że leczenie pozostaje dobrze dobrane. Pamiętaj, że nie jesteś sama i to, co przeżywasz, choć trudne, jest zrozumiałe i można nad tym pracować.  Dbaj o siebie, jesteś ważna i warto zawalczyć o spokój. 

Przesyłam dużo ciepła :)

 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

 

 

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Adriana dziękuję za to pytanie — wiele osób zmagających się z nerwicą ma podobne obawy. To ważne, by powiedzieć jasno: nerwica lękowa i nerwica natręctw (OCD) nie prowadzą do schizofrenii. To są różne zaburzenia, o innych mechanizmach i przebiegu.

 

To, że masz czasem myśli typu „ktoś mnie obserwuje”, nie oznacza, że tracisz kontakt z rzeczywistością. Z Twoich słów wynika, że zachowujesz wgląd — czyli wiesz, że te myśli są lękowe i nieodpowiadają rzeczywistości. To bardzo ważna różnica, która odróżnia np. zaburzenia lękowe od psychozy.

 

W nerwicy natręctw takie natrętne myśli mogą dotyczyć różnych tematów — również irracjonalnych lęków. Kluczowe jest to, że Ty je zauważasz i rozpoznajesz jako lękowe, a nie jako obiektywną prawdę.

 

Jeśli te myśli nasilają się lub zaczynają Cię bardzo niepokoić, warto porozmawiać z lekarzem prowadzącym — może trzeba skorygować dawkę leku albo wrócić do terapii, która uczy, jak sobie z nimi radzić.

Nie jesteś sam — i nie jesteś na złej drodze. To, że zadajesz to pytanie, świadczy o Twojej uważności i świadomości, które są Twoją siłą w procesie zdrowienia. 💙

 

Pozdrawiam,

Anastazja Zawiślak

Psycholog

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Zobacz podobne

Derealizacja i depersonalizacja po marihuanie u 16-latka - czy to minie i czy wroce do normalnosci?
Mam 16 lat paliłem regularnie marihuanę od pół roku. W pewnym momencie zacząłem zauważać objawy derealizacji i depersonalizacji ale chociaż robiłem kilka tygodniowych przerw to i tak paliłem pomimo tych sygnałów. Teraz nie palę od tygodnia i derealizacja nie jest aż taka uporczliwa jak wczensiej ale dalej świat nie jest taki sam i czuje się momentami uwięziony we własnych ciele. Mam też myśli na temat sensu świata i jego wielkości które wywołują we mnie lęk. Czy to kiedyś przejdzie i wrócę do normalności?
Adaptacja 5-letniego dziecka do przedszkola – lęk, płacz, objawy somatyczne rano a prawidłowe funkcjonowanie w grupie
Adaptacja 5-letniej córki do przedszkola Chciałbym prosić o opinię w sprawie adaptacji naszej córki do przedszkola. Córka ma obecnie 4 lata i 9 miesięcy (za ok. 3 miesiące kończy 5 lat). Jest dzieckiem wrażliwym emocjonalnie (stwierdzone to m. in. przez kadrę pedagogiczną w przedszkolu), ale jednocześnie rozwija się prawidłowo – dobrze funkcjonuje społecznie, bawi się z dziećmi (również bez naszej obecności), zostaje bez problemu z dziadkami, jest komunikatywna i samodzielna jak na swój wiek. Poprzednia próba (ok. 5–6 miesięcy temu) Podjęliśmy pierwszą próbę przedszkola: Początek był dobry (ok. 2 tygodnie bez większych problemów), potem pojawił się silny stres: płacz, napięcie, objawy somatyczne (odruchy wymiotne). Zdecydowaliśmy się przerwać, żeby nie pogłębiać trudności. Obecna sytuacja (nowe przedszkole) - Po kilku miesiącach wróciliśmy do tematu, tym razem w innym przedszkolu. Początek: Córka poszła chętnie, już pierwszego dnia chciała zostać długo (nawet do obiadu, ok. 4–5h), dobrze funkcjonowała w grupie: bawiła się, brała udział w zajęciach, jadła, nie chciała wychodzić do domu. Następne dni to tzw. „kryzys” Od ok. 3 dnia: rano pojawił się płacz i niechęć do pójścia, mówi, że nie chce iść, pojawiły się znowu objawy somatyczne („zaraz zwymiotuję” – raczej napięcie niż realne wymioty). Na razie nie ma tego dużo (córka była 4 dni). Jednocześnie po zostawieniu w przedszkolu uspokaja się, funkcjonuje prawidłowo: bawi się, wykonuje zadania, angażuje się (np. chciała iść z dziećmi na plac zabaw), potrafi powiedzieć, że chce zostać krócej (np. nie chce zostawać do obiadu). Obecnie dostosowaliśmy długość pobytu - obecnie chodzi ok. 3 godziny dziennie, to wydaje się dla niej na tę chwilę optymalne. Po przedszkolu jest raczej spokojna, dobrze się bawi, czasem chce pobyć sama (wyprasza nas z pokoju), nie chce dużo opowiadać o przedszkolu, ale: mówi pojedyncze rzeczy (np. o innych dzieciach, sytuacjach), pokazuje prace, odtwarza sytuacje w zabawie. No i też czasami się otwiera i opowiada, ale sama a nie jak jest zapytana. Przy odbiorze wychodzi szybko, bez większych emocji i bez pożegnań (jakby „zamykała temat dnia”). Nasze obserwacje i wątpliwości: Z jednej strony widzimy, że funkcjonuje w przedszkolu, angażuje się, potrafi się uspokoić, nie ma ciągłego napięcia w ciągu dnia. Z drugiej strony martwi nas silny opór rano, powrót objawów somatycznych (jak pół roku temu), to, że nie chce dużo mówić o przedszkolu, potrzeba bycia samej po powrocie. Zastanawiamy się czy to normalny etap adaptacji, czy oznaka, że sytuacja może się pogłębić? Czy nie „tłumi” emocji? Czy powinniśmy kontynuować adaptację w obecnej formie i czy uda się ją przejść jakoś? Finalnie czy i kiedy rozważyć konsultację z psychologiem dziecięcym? Czy taki przebieg (dobry start → szybki kryzys z płaczem i objawami somatycznymi → dobre funkcjonowanie w przedszkolu) mieści się w normie adaptacji? Jak interpretować fakt, że rano jest duży opór, ale w przedszkolu radzi sobie dobrze i jakie sygnały powinny nas zaniepokoić i skłonić do konsultacji z psychologiem? Dziękujemy z góry za pomoc.
Jak poradzic sobie z ogromnym smutkiem, pustka i placzem po obejrzeniu przygnebiajacego filmu?
Witam. Chciałabym zapytać się jak poradzić sobie z poczuciem ogromnego smutku i pustki spowodowany filmem. Film był bardzo przykry i nie jeden raz sprawił, że po prostu nie mogłam powstrzymać łez. Zaczęło się około dwa miesiące temu, wtedy było jeszcze w porządku (oglądnęłam ten film), dopóki nie oglądnęłam tzw. edita właśnie o Alien Stage'u ( bo tak się ten film nazywa). Wszystkie złe sceny wróciły, nie daje rady żyć z myślą, że większość postaci z którymi się zżyłam emocjonalnie umiera. Gdy się budzę czuję ogromny żal, pierwsze co robię to biorę telefon i szukam coś co przez chwilę mnie odciągnie. Dzisiaj nawet zaczęły mi się pewne sceny śnić, to dopiero był koszmar. Ciężko staram się by zasnąć chociaż często to nic nie daje bo chociaż chciałabym odpocząć to cały czas mam w głowie postacie, piosenki i ich twarze przed śmiercią. Naprawdę mocno to na mnie wpłynęło i nie potrafię sobie z tym poradzić. Staram się o tym zapomnieć ale jak na razie mało rzeczy działa, wystarczy jeden filmik który wspomina pewną niespełnioną miłość z filmu i już zaczynam płakać. Próbuje sobie wmówić, że to tylko animacja i że to po prostu fikcja ale.. jak widać jest tylko gorzej. Z góry dziękuję jeśli ktoś to przeczyta ❤️
Lęk przed pustymi, otwartymi przestrzeniami - jak sobie radzić?

Ostatnio zauważyłem, że coś jest nie tak – puste, otwarte przestrzenie zaczęły wywoływać u mnie dziwny, wręcz paraliżujący lęk. Puste pola, ogromne parkingi, a nawet szerokie alejki w parkach – wszystko to sprawia, że czuję się, jakby mnie miało wciągnąć, jakbym tracił kontrolę nad rzeczywistością. Zaczyna to naprawdę przeszkadzać w codziennym życiu, zwłaszcza kiedy muszę podróżować samotnie przez takie miejsca.

Chciałbym też wiedzieć, czy mogę już teraz coś zrobić, zanim zdecyduję się na terapię.

Naprawdę zależy mi na odzyskaniu spokoju i normalnego funkcjonowania.

Dzień dobry, od dłuższego czasu borykam się z problemami psychicznymi.
Dzień dobry, od dłuższego czasu borykam się z problemami psychicznymi. Nie czuję, by farmakologia i psychoterapia pomagały mi. W moim odczuciu jest to kręcenie się w kółko i niczego to nie wnosi... Po mimo tego, że leczę się ponad 8 lat, dalej nie mam postawionej diagnozy. Moje życie to ciągłe narastanie problemu, spadek formy, totalny dołek samopoczucia, a potem remisja (choć brzmi to jak choroba dwubiegunowa, to chyba na nią nie choruję). Moje problemy zaczynają się, kiedy w moim życiu dzieje się dobrze. Im lepiej mi się powodzi, tym psychicznie mam silniejsze ataki (natłok myśli samobójczych, chęci samookaleczenia i próby samobójcze), zaś kiedy mam problemy - włącza mi się tryb działanie i nie mam wtedy objawów chorobowych... Rozumiem, że w dobrych chwilach mamy więcej czasu na myślenie, ale zastanawiam się jak sobie z tym radzić? Pozdrawiam serdecznie Klara N.
schizofrenia

Schizofrenia - przyczyny, objawy i leczenie

Schizofrenia jest poważną chorobą psychiczną, która znacząco wpływa na życie pacjentów i ich bliskich. Zrozumienie jej objawów, przyczyn i metod leczenia jest kluczowe dla skutecznej terapii i poprawy jakości życia. Przyjrzyjmy się jej bliżej.