Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Szpital psychiatryczny - czy obawiać się kolejnych pobytów?

Czy jeśli raz się trafiło do szpitala psychiatrycznego (nie po próbie samobójczej), to jest ,,ryzyko", że trafi się tam znowu? Na zasadzie, że każda kolejna próba samobójcza powoduje kolejne.
Karol Bieńkowski

Karol Bieńkowski

Dzień dobry!
Na początku zaznaczę, że jest to trochę mało informacji, by udzielić pełnej odpowiedzi, więc odpiszę bardziej ogólnie, na przykładach.

Przede wszystkim - ryzyko jest zawsze, ale pewności nie ma. Wszystko zależy od problemu, przez który dana osoba trafia do szpitala. Przykładowo, jeżeli mówimy o epizodach depresyjnych, to faktycznie - każdy następny epizod zwiększa szansę wystąpienia kolejnego, więc jeżeli osoba była hospitalizowana z powodu ciężkiego epizodu depresyjnego, to istnieje szansa na to, że wystąpi następny epizod. Ale czy będzie wymagała hospitalizacji? To już będzie zależało od jej stanu.

Zdarza się, że pobyt w szpitalu jest jednorazowy i na przestrzeni życia danej osoby już nie pojawi się ponownie konieczność hospitalizacji. Wszystko zależy od choroby i stanu osoby.

Tyle mogę napisać od siebie, mam nadzieję, że w jakiś sposób to rozwieje wątpliwości.

Pozdrawiam,

Karol Bieńkowski

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Witaj,

nie ma takiej zależności. To jest bardziej złożone. Oczywiście można mówić o pewnym ryzyku, ale to jest domniemanie, a nie pewność. Każdy jest inny, są różne okoliczności. To, co mnie bardziej zatrzymuje, to skąd tak postawione pytanie.

Pozdrawiam

Dorota  

Klaudia Fila

Klaudia Fila

Nie ma takiej zasady, “że każda kolejna próba samobójcza powoduje kolejne”, jednak występowanie w życiorysie prób “s” zwiększa ryzyko pojawienia się ich w przyszłości. Pobyt w szpitalu psychiatrycznym wiąże się z jakąś chorobą, zaburzeniem czy kryzysem, który na dany moment przewyższa możliwości poradzenia sobie jednostki. Hospitalizacja trwa jakiś czas, ale najczęściej leczenie powinno być w jakiś sposób kontynuowane po wyjściu z placówki  - farmakoterapia i/lub psychoterapia (zalecenia na karcie wypisu). Niezastosowanie się do takich zaleceń może wiązać się z tym, że za jakiś czas będzie potrzebna kolejna hospitalizacja, ale równie dobrze po podjęciu odpowiedniego leczenia, przejściu przez proces psychoterapii można już nigdy do szpitala nie wrócić. Podsumowując, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, gdyż każda historia życia przebiega w indywidualny sposób, ważne jest, aby odpowiednio szybko zatroszczyć się o własne zdrowie psychiczne. 

Pozdrawiam serdecznie, 

Klaudia Fila

Małgorzata Jabłońska-Trautman

Małgorzata Jabłońska-Trautman

Próba samobójcza jest poważnym sygnałem alarmującym że pacjent przeżywa kryzys psychiczny w związku z przeżywaniem bardzo obciążających emocji lub sutuacji, które poważnie zachwiały jego stabilnością emocjonalną. Jednoznacznie wymagą wsparcia psychologicznego i psychoterapii. 

Natomiast nie ma  konkretnego powiązania czy zależności, występuje natomiast duże ryzyko że ponowny kryzys znowu wywoła myśli samobójcze. Żeby temu zaradzić wskazana jest psychoterapia.

 

Małgorzata Jabłońska-Trautman  

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Nie jestem lekarzem, ale mogę dostarczyć ogólnych informacji na ten temat. Ryzyko ponownego pobytu w szpitalu psychiatrycznym nie jest absolutnie związane z faktem, że ktoś tam już był wcześniej. Wielu pacjentów psychiatrycznych nie ma powtórnych pobytów w szpitalu, a wiele zależy od indywidualnych okoliczności i leczenia. Pobyt w szpitalu psychiatrycznym jest zwykle skorelowany z poważnymi problemami zdrowia psychicznego, które mogą wymagać specjalistycznego leczenia i nadzoru. Jeśli ktoś ma myśli samobójcze lub próby samobójcze, powinien natychmiast poszukać profesjonalnej pomocy lub wezwać pogotowie ratunkowe. Profesjonaliści ocenią ryzyko i zaproponują odpowiednią opiekę.



 

Usunięty Specjalista_tka

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Dziwne uczucie w okolicy lędźwiowej i wpływ nowego konta na Facebooku na psychikę
Czuję dziwne uczucie i gniecenie w lewym boku obok lewego pośladka w okolicy lędźwiowej. Wmówiłam sobie że póki nie usunę swojego nowego konta na Facebooku, to będę to czuć. Jest to okropne i niszczące psychicznie. Walczę z tym już od kilku dni i wciąż nie przestaje boleć. Póki nie usunę tego konta na Facebooku, to to dziwne uczucie i gniecenie wciąż będzie mi przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu. Byłam na kilku wizytach u psychoterapeutki, ale to nic nie dało, a ja naprawdę nie chce tego robić.
Od dobrych kilku lat mam problem z cieszeniem się swoimi zainteresowaniami i doszedłem do etapu, w którym strasznie mnie to męczy.
Od dobrych kilku lat mam problem z cieszeniem się swoimi zainteresowaniami i doszedłem do etapu, w którym strasznie mnie to męczy. Mam wiele zainteresowań, lubię sport, gry, książki, kino, esport, podróże. Niestety, gdy mam czas wolny, mam duży problem w czerpaniu przyjemności z tego, co robię. Gdy zaczynam książkę (nieważne czy jest świetna, przeciętna czy słaba) mam ochotę zacząć inną książkę, jednocześnie mam ochotę zagrać w grę i zrobić 20 innych rzeczy. Kończy się tym, że często na każdą z tych czynności poświęcę kilkanaście minut i nie zdążę się nawet w żadną z nich należycie wciągnąć. Nawet gdy zmuszę się do tego, by przez godzinę lub dwie skupić się na jednej rzeczy chęć zrobienia wszystkiego na raz odbiera mi przyjemność. Zmagam się z tą sytuacją od ... sam nie pamiętam jak długiego czasu. Mam 33 lata. Ostatnio odczuwam to jeszcze silniej z racji bardzo intensywnego i wyczerpującego okresu zawodowego, gdy wracam z pracy, nie mam ochoty na nic, a gdy mam dzień wolny, staram się zrobić wszystko na raz. Czy jest cokolwiek, co może pomóc mi wreszcie odpocząć i potrafić cieszyć się wolnym czasem, który mi pozostał? Doszedłem do wniosku, że pomimo tego, że robię rzeczy, które uwielbiam, to ta gonitwa w mojej głowie bardziej mnie męczy niż mi sprawia przyjemność, a i tak na koniec dnia czuję się sfrustrowany...
Dzień dobry, na ogół czuję się szczęśliwym człowiekiem- oczywiście miałam gorsze etapy w życiu, ale mam poczucie, że nauczyłam się z nimi radzić i godzić z bezradnością w pewnych kwestiach.
Dzień dobry, na ogół czuję się szczęśliwym człowiekiem- oczywiście miałam gorsze etapy w życiu, ale mam poczucie, że nauczyłam się z nimi radzić i godzić z bezradnością w pewnych kwestiach. Wydaje mi się, że mam lekką nerwicę natręctw i ona pomaga mi we wspomnianym radzeniu sobie, a każdy stres i nerwy puszczają mi, gdy zabiorę się za plan.. ale nie o tym. Czynnikiem, który diametralnie zmieni mój obraz o życiu, przyszłości i zmienia mnie w osobę kompletnie zakompleksioną, jest moja mama. Ma 73lat, 5 lat temu zmarł mój kochany tata, który miał ogrom wad i bywał despotyczny, ale zawsze dawał mi poczucie bezpieczeństwa, wsparcie i zainteresowanie. Był w domu osobą, jaką jestem teraz ja- bardzo zorganizowaną, pilnującą wszystkiego. Po jego śmierci mama z niczym nie chce sama sobie radzić, nie raz złapaliśmy ją z siostrami na popijaniu, miała udar, a potem zaczęła się runda po szpitalach, gdzie jest pod stałą opieką 9 specjalistów. co wiąże się z ciągłymi wizytami na kontrolach, leki.. mama, mimo to, jest samodzielna i chce mieszkać sama- proponowałam jej pokój przy przeprowadzce, mimo ostrzeżeń, że psychicznie nie dam rady, ale odmówiła. Opowiada po rodzinie, że siostry ją biją. Ma 30%wydolności serca, przez brak diety tragiczny cukier, co grozi dializą nerek. Wszystko jej nawala i nie słucha żadnych zaleceń. Przed moim ślubem przestała jeść i pić, mimo interwencji ignorowała wszystkich. Nie było jej na ślubie a ja ciągle martwiłam się czy to prawda, że jej stan (już w szpitalu) jest stabilny, czy to kłamstwo sióstr, bym mogła wyjść za mąż, a to było już moje drugie podejście, więc temat dość stresujący. Mama wymaga, aby za nią wszystko robić, mimo że jest sprawna. Jej wady się wyostrzyły i jest leniwa. Nie wyjdzie po chleb, ale wychodzi po papierosy, których bardzo dużo pali, wydaje mnóstwo pieniędzy, nie wiemy na co. Jestem w 8 miesiącu ciąży i cała sytuacja mnie przerasta. Kłamie w dzienniku wagi, pomiaru cukru i ciśnienia. Nie słucha zaleceń lekarzy, nie chce się myć, bardzo wybiórczo traktuje ludzi- pani, jaka przychodziła jej pomagać, jest jej ulubienicą i wszystko o niej wie, o jej byłych partnerach i jest jej żal, a co do mnie - nie wie nawet czy pracuje, czy nie, mimo że mówiłam, kiedy idę na zwolnienie. Całe życie mam z siostrami poczucie, że bardziej ją interesowali inni niż dzieci, nigdy nie dbała o więź z nami. Nie mam czasu, sił, pieniędzy, ani ochoty skakać koło niej, skoro jej nie zależy na własnym życiu, a żadne rozmowy ani płacz, ani krzyk nic nie dają. Mama była u psychiatry (całkiem inna osoba, wesoła pogodna staruszka), który mówił, że musi wyjść ze swojej strefy komfortu i mimo braku chęci musi się starać, bo będzie gorzej. Psychologów było trzech i żaden u niej nie stwierdził depresji - taki charakter i wiek. Ja już nie wiem czy to ja powinnam iść na terapię, ona, czy my i siostry? Czuję się maltretowana psychicznie. Doprowadza mnie do szału, a potem mam wyrzuty sumienia, bo to matka.. polecicie może jakiegoś specjalistę w Krakowie, dla którejś z nas albo rady, jak sobie z tym poradzić? Wiele osób z rodziny mówi: zostawicie ją samą sobie, jak alkoholika, bo musi sama chcieć a inni- odpuśćcie jej, opiekujcie się, a ona niech pali. To droga do łóżka albo trumny, a jak wyląduje w pampersie, nie wiem co zrobimy. Nie stać jej ani nas na dom opieki ani stała opiekunkę. Ja szykuję pokój dla dziecka a docelowo chcę mieć dwójkę. Siostry z kredytami i każda pracuje.. jestem załamana bezradnością. Jak tylko z nią rozmawiam albo o niej myślę, szoruję cały dom i zastanawiam się, jak jej mnie nie żal..
Czy zgłosić się do psychologa? Przytłoczenie, lęk, obsesje i unikanie przez alkohol
Czy powinnam się zgłosić to psychologa z podejrzeniem jakiegoś konkretnego problemu? Od kilku lat ciągle czuję się przytłoczona. Nie mogę zwlec się z łóżka, rzeczy które kiedyś sprawiły mi radość już mnie nie cieszą. Jestem czymś ciągle zestresowana. Boję się że ktoś czyta mi w myślach, albo mnie obserwuje. Nie mogę dotykać rzeczy po innych osobach, albo muszę powtarzać niektóre czynności dopóki nie poczuje się lepiej bo mój mózg wmawia mi że jeśli tego nie zrobię to stanie się coś złego. Chwilowo uciszam moje problemy alkoholem choć wiem, ze to nie jest dobre rozwiązanie, ale jestem bardzo zmęczona i czasami potrzebuje się po prostu wyłączyć. Wydaje mi się, że powinnam się umówić na terapię, ale boję się tego co mogę tam usłyszeć.
Czy nadwrażliwość na dźwięki może być objawem nerwicy?
Czy nadwrażliwość na dźwięki może być objawem nerwicy?
trauma

Trauma - co to jest i jak sobie z nią radzić?

Trauma psychiczna to głębokie zaburzenie emocjonalne o długotrwałym wpływie na życie. Zrozumienie jej przyczyn, objawów i metod radzenia sobie jest kluczowe dla zdrowienia. Artykuł omawia, czym jest trauma, jak wpływa na psychikę i jak sobie z nią radzić.