Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Proszę o lepsze wsparcie w samotności - historia związana z mamą. Spotkania psychologiczne dały mi niewystarczającą pomoc i wiedzę.

r2llo kyukyu

Witam serdecznie, Zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc oraz praktyczno-realne wskazówki dotyczące poradzenia sobie z samotnością, brakiem oparcia w bliskich czy problemami związanymi z relacjami interpersonalnymi. Dokładnie rok temu zmarła mi mama, nigdy nie miałem znajomych, bliskich ludzi w oparciu, tylko na mamę mogłem liczyć, jednocześnie mama także blokowała mi możliwość spotykania się ze znajomymi, z racji nadmiernej obawy, że ktoś mi może zrobić coś złego. Niestety, kiedy zmarła, zostałem sam. Doświadczenia szkolne (szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum), gdzie w większości przypadków miałem złe autopsje związane z kontaktami z rówieśnikami (dokuczania, dogryzania, przemoc psychiczna, nadmierne ego, zuchwałość, wyższość nad innymi) spowodowały nadmierną troskę mamy nade mną w tej kwestii. Na studiach już było nieco lepiej, ale pandemia oraz okres po nim, kiedy wróciliśmy na zajęcia stacjonarne spowodowały powierzchowność relacji. Sam wielokrotnie próbowałem zagadywać do różnych ludzi, szukać nowych kontaktów, ale kończyło się albo zbytnimi moimi staraniami, kiedy ludzie mieli mnie gdzieś i przestawali się odzywać albo "zwracaniem uwagi" na to, iż za bardzo nachodzę daną osobę. Odkąd zmarła zupełnie nie wiedziałem co robić. Brak znajomych, brak wsparcia ze strony najbliższej i dalszej rodziny (poprzez fałsz, obłudę, ignorancje, arogancję, itp.) spowodował u mnie obłąkanie i niemożność odpowiedzenia na pytanie - co dalej. W poł listopada 2022 r. zgłosiłem się do psychologa i pierwsze wizyty były mało konkretne z wiadomego powodu - docieraliśmy się, Pani psycholog musiała mnie bliżej poznać, zdiagnozować problem, itp. Jednak jest wrzesień 2023 i dalej nie wiem, co mam dalej robić, z wizyt od listopada 2022 r. niewiele jak na razie wynika. Porady Pani psycholog są przynajmniej w moim odczuciu "zbyt płytkie i powierzchowne", porównywalne ze poradami znalezionymi ze stron internetowych (z tą różnicą, iż przynajmniej w internecie nie musiałem pieniędzy na wizyty wydawać). Pomimo wielu starań z mojej strony, co mógłbym dalej zrobić? Z góry dziękuję przeczytanie oraz odpowiedzi zwrotne, gdzie przynajmniej tutaj mógłbym opisać swój problem. Pozdrawiam serdecznie
Zdjęcie Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Psychoterapeuta
387 odpowiedzi na forum

Dzień dobry!                   Prawdopodobnie jest Pan jeszcze w żalobie po mamie. Towarzyszą temu różne emocje, od początkowego niedowierzania przez smutek, złość, nawet po stany depresyjne. Smutek po stracie jest adekwatny. Niepokoi jednak Pana poczucie pustki, samotności. Równocześnie nie pisze Pan nic o ojcu. W wychowywaniu dziecka przez samotną matkę często dochodzi do symbiotycznej relacji, co może utrudniać funkcjonowanie wśród rówieśników. Pana zasobem jest to, że szuka kontaktu, nie izoluje się. Jednak równocześnie nie potrafi Pan nawiązywać bliskich kontaktów. Zastanawia mnie relacja Pana z sobą samym, czy jest ona bliska? Jak Pan postrzega siebie? Stosunek do samego siebie rzutuje na relacje interpersonalne. Zaciekawia mnie, czy pozwala Pan sobie na doświadczanie emocji. Myślę, że ważna jest do przepracowania relacja z mamą w oparciu o relację terapeutyczną. Proszę porozmawiać o swoich powątpiewaniach w skuteczność procesu na sesji. Szczerość jest istotna. To, że Pan nie mówi, co czuje i myśli o tym, jest też tematem do analizy. Głęboko, na emocjach, sięgając doświadczeń z dzieciństwa pracują przede wszystkim psychoterapeuci psychodynamiczni bądź integratywni. Powodzenia                                 Katarzyna Waszak

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Witaj 

 

Problem , który opisujesz nie pojawił się nagle  i dlatego też praca w tych obszarach będzie długa i wymagająca od Ciebie przekraczania swoich granic oraz zmiany przekonań. Terapia jest to proces, który wymaga czasu, aby lepiej zrozumieć siebie, swoje emocje i wypracować skuteczne strategie radzenia sobie z trudnościami. Bądź otwarty na współpracę z terapeutą i wyrażaj swoje oczekiwania wobec terapii czyli porozmawiaj z terapeutą o tym czego oczekujesz, feedback dla terapeuty jest bardzo ważny, ponieważ może pomóc w znalezieniu lepszej dla Ciebie strategii.
Nie piszesz o swoich pasjach. Znajdź aktywności, które sprawiają Ci radość i które możesz robić samodzielnie. Skupienie się na swoich pasjach i zainteresowaniach może pomóc Ci poczuć się spełnionym i zająć czas, który wcześniej spędzałeś na szukaniu relacji.  
Spróbuj angażować się w różne społeczności , które są związane z Twoimi zainteresowaniami. Może to być klub sportowy, grupa wolontariacka, kurs czy klub książki. Spotkanie nowych ludzi w kontekście wspólnego zainteresowania może ułatwić nawiązywanie relacji. Oprócz terapii, możesz rozważyć skorzystanie z innych form wsparcia, takich jak  grupy samopomocowe. Możesz również zasięgnąć porady od innych specjalistów, takich jak doradca zawodowy czy trener umiejętności społecznych.
 

 Pozdrawiam 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

 psycholog , trener rozwoju osobistego
 

Zdjęcie Monika Kujawińska

Monika Kujawińska

Psycholożka
27 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

Proszę nie rezygnować z terapii, warto aby podzielił się Pan z psychologiem swoimi odczuciami dotyczącymi dotychczasowej współpracy. Jeśli jest Pan niezadowolony to warto o tym porozmawiać. Może Pan również rozważyć zmianę specjalisty. Czasami jest to potrzebne. 

Strata rodzica i poczucie wyobcowania musi być dla Pana ciężkie do zniesienia. Nie wiem jak wyglądał przebieg Pana terapii dotychczas, więc ciężko mi ocenić nad czym Pan do tej pory pracował i co warto by było jeszcze zrobić. Tutaj potrzebne by były dodatkowe informacje. 

Jeśli chodzi o kontakty z innymi ludźmi polecam Panu skupić się na treningu kompetencji społecznych, tak aby nauczyć się jak nawiązywać relację z innymi. Możliwe, że przez ograniczone kontakty społeczne w okresie dziecięcym i młodzieńczym może mieć Pan pewne braki w tej sferze, co jest do nadrobienia przy odpowiednim treningu. Może Pan nad tym popracować ze swoim psychologiem albo udać się do innego specjalisty psychologa/psychoterapeuty- tutaj polecam nurt poznawczo-behawioralny. Dodatkowo polecam Panu sięgnąć do literatury z zakresu psychologii społecznej oraz samorozwoju. 

Życzę Panu powodzenia. 

Pozdrawiam, 

Monika Kujawińśka 

 

 

Zdjęcie Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk

Psycholog
94 odpowiedzi na forum

Jeśli czujesz, że terapia nie jest dla Ciebie wystarczająco konkretna lub głęboka, ważne jest, aby to wyrazić swojemu terapeucie. Daj jej/jemu znać, czego oczekujesz od terapii i jakie konkretne problemy chciałbyś rozwiązać. Terapia może być bardziej efektywna, gdy jest dostosowana do Twoich potrzeb. Warto rozważyć uczestnictwo w grupie wsparcia lub terapii grupowej. To miejsce, gdzie możesz spotkać ludzi o podobnych doświadczeniach i znaleźć wsparcie oraz zrozumienie. Skorzystaj z dostępnych materiałów i książek, które pomogą Ci lepiej rozumieć i doskonalić umiejętności społeczne, takie jak rozmowa z ludźmi, rozwiązywanie konfliktów, czy budowanie relacji.

 

Pozdrawiam

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z traumą i odbudowywać życie po trudnym dzieciństwie?

Dzień dobry, przychodzę z tematem, który ostatnio przybrał na sile i zastanawiam się jak go rozwiązać. Zanim przejdę do rzeczy opowiem część swojej historii, jako że jest ona istotna dla całokształtu. W podstawówce przeżyłam piekło. Z opowieści wiem, że od zawsze byłam cichym i wycofanym dzieckiem. Moi młodociani oprawcy szybko to zauważyli i z biegiem lat stałam się ich ulubionym kozłem ofiarnym. Każdy dzień wystawiał mnie na próbę, do której nie byłam przygotowana. Wykluczenie, śmiech, kradzież/niszczenie mienia i plotki, a nawet przemoc fizyczna były rozłożoną w czasie codziennością. Wychowywałam się w rodzinie, w której królował chłód emocjonalny. Dominowała w nim matka z silnym rysem narcystycznym, a u jej boku stał ojciec- bierny neurotyk. Obydwoje pozbawieni krzty inteligencji emocjonalnej. Całe domowe przewodnictwo opierało się na kontroli. Nie miałam prawa płakać, zezłościć się czy obrazić. Panowała wszechobecna zasada "dzieci i ryby głosu nie mają". O jakąkolwiek formę miłości musiałam walczyć, bo stanowiła ona część warunkową. Zawsze wiedziałam, że jestem niewystarczająca, a inne dzieci w rodzinie na tle moim (i mojej siostry) były gloryfikowane. W przypadku nieposłuszeństwa w grę często wchodziły kary pasywno-agresywne na przemian z krzykiem, który do dziś mną wstrząsa. Oprócz tego zdarzyło się, że dostałam kablem lub klapsa. Nauczono mnie, że w sytuacjach kryzysowych nie mogę się bronić przed innymi, a rozwiązaniem wszystkich kłopotów jest zupełny brak reakcji. Do dziś mam przez to problemy ze stawianiem granic i daje wykorzystywać się na każdym kroku. Wydarzenia w szkole z biegiem lat eskalowały do poziomu, którego nie byłam w stanie okiełznać młodym umysłem. Niejednokrotnie w placówce działy się rzeczy, które na spokojnie mogłyby się skończyć pozwem. Nikt jednak z dorosłych nie stanął nigdy w mojej obronie, a słowo "wsparcie" nie istniało w moim słowniku. Całe cierpienie dźwigałam więc sama. Pod koniec podstawówki, do psychicznego znęcania się nade mną, dołączyli także nauczyciele. Była to szkoła prywatna, w której- jak z perspektywy czasu podejrzewam- panowała zmowa milczenia. Nie było dnia, w którym nie myślałam o samobójstwie. Okres gimnazjum był tylko drugim etapem koszmaru. Tym razem nie był to jednak problem po stronie rówieśników- był to moment, w którym mózg zaczął płatać mi figle. Zanim trafiłam do nowej szkoły, rozwinęła się u mnie silna nerwica z drgawkami, które sukcesywnie przybierały na mocy i zostały ze mną na lata. Był to także moment, w którym zaczęła się moja przygoda z depresją. Mniej więcej w połowie programu nauczania, szkoła obligatoryjnie skierowała mnie do zaznajomionej placówki na testy psychologiczne. Moi rodzice, którzy bagatelizowali moje objawy przez całe życie, pierwszy raz zostali postawieni pod ścianą. Finalnie nie otrzymałam tam żadnej pomocy, za to usłyszałam od jednej Pani, że na jej oko (bez żadnych testów) to ADHD i próba zwrócenia na siebie uwagi. Stwierdziła, że powinnam więcej uśmiechać się do rówieśników, a wieczorem pobiegać i poobserwować piękno natury. Moi rodzice uradowani, że nic mi nie jest, postanowili dalej przyglądać się jak chylę się ku upadkowi. Kolejnym punktem na mojej ścieżce było technikum, które pogorszyło sprawę do stopnia, w którym przestałam wychodzić z domu. Był to czas kiedy wydzwaniano do mojej matki i grożono mi kuratorem za nieusprawiedliwione godziny. Opuściłam to miejsce po roku batalii i tak trafiłam do liceum, które ukończyłam parę lat temu. Wspominam to miejsce jako pierwsze, w którym odnalazłam nadzieję. Moja wychowawczyni okazała się dość ciepłą osobą. Po paraliżującym ataku paniki na wyjeździe integracyjnym, szybko zorientowała się, że mam poważny problem. Jako pierwsza przemówiła mojemu ojcu do rozsądku, żeby natychmiast wysłał mnie do psychiatry i w końcu- stało się. To tam otrzymałam prawdziwą diagnozę i od razu włączono mi leki na przywrócenie równowagi psychicznej. To wtedy po raz pierwszy poczułam, że żyję. Po kilku miesiącach odzyskałam witalność i większą kontrolę nad tym, co się działo z moim ciałem. Spróbowałam także terapii, ale szybko zorientowałam się, że trafiłam na człowieka, który jedynie żerował na cudzych pieniądzach. Zrezygnowałam, a po maturze odstawiłam leki z nadzieją, że będzie lepiej. Historia jednak się powtórzyła. Wszystkie objawy wróciły do mnie jak bumerang po roku w miarę stabilnego życia. Był to okres, w którym wpadłam w marazm, wykształciłam jeszcze więcej mechanizmów obronnych i zastygłam w miejscu. Postanowiłam wybrać się na studia, jednak każda kolejna placówka jawiła się w mojej głowie jako horror. Ze względu na stan psychiczny, odpadłam po kilku miesiącach. Po wielu latach od wydarzeń z podstawówki zaczęłam obserwować u siebie ogromne problemy z pamięcią. Na początku myślałam, że to nic takiego i zwalałam to na brak motywacji czy zmęczenie, ale sytuacja zaczęła realnie przeszkadzać mi w codziennym życiu. Braki w pamięci dotyczyły tego co robię w ciągu dnia, odbytych konwersacji, wydanych poleceń czy konkretnych rzeczy, po które miałam się udać. Niedługo potem szlag trafił także pamięć wzrokową. Niezależnie od tematu, informacje czytane z książek natychmiast wylatywały mi z głowy. Po małej przerwie, nie byłam już w stanie przytoczyć z głowy nawet głównych aspektów danej pozycji. Oglądane filmy czy seriale, mogłam powtarzać kilkukrotnie, będąc pewna, że niektóre sceny widzę na oczy po raz pierwszy. Nierzadko zapominałam też pojedynczych słów lub wyrażeń i zacinałam się w środku rozmowy. Ten stan towarzyszy mi do dziś. Czuję, że każda moja czynność traci sens. Zdarza się, że kiedy o czymś pomyślę i tego nie zapiszę, przepada na zawsze. Nie pamiętam również prawie żadnych wydarzeń ze swojego dzieciństwa, wyłączając połowę podstawówki i pojedyncze urywki z przedszkola. Z żalem obserwuję wspomnienia innych osób, gdy wiem, że mój świat zaczął istnieć dopiero w wieku nastoletnim. Aktualnie od niemal roku uczęszczam na udaną terapię, gdzie dowiedziałam się, że mój stan jest spowodowany zniszczonym układem nerwowym, traumą i podświadomym "sortowaniem" bezpiecznych informacji. Moja terapeutka wierzy, że każdy temat jest do przepracowania, ale końcowy wynik jest zależny od wspólnej pracy i indywidualnej reakcji psychiki. Czy to chwila, w której nie ma już dla mnie nadziei? Przetrwałam koszmar i mimo przeciwności losu pragnę się rozwijać, iść dalej, a w przyszłości założyć własną rodzinę. Panicznie boję się, że duchy przeszłości nigdy mnie nie opuszczą i zmarnuję sobie szansę na normalne życie. Do dzisiaj targają mną lęki, gwałtownie zmienny nastrój z mocnymi stanami depresyjnymi i codzienną anhedonią. Wszystko wydaje się płaskie i obojętne. Jak odbudować normalne życie? Moja terapeutka twierdzi, że to nie jest jeszcze stan, w którym powinnam wrócić do leków, a ja mam wątpliwości.

2 odpowiedzi
Jak psychoterapeuta_ka odbierze przypomnienie się - mam wrażenie, że mogłam jej umknąć. Czy to jest narzucanie się?
Mam bardzo głupie pytanie. Psychoterapeutka, u której chciałabym rozpocząć terapię już kilka miesięcy temu napisała mi, że ma przede mną na liście oczekujących 2 osoby. Minęło sporo czasu i zastanawiam się czy nie powinnam się jakoś przypomnieć, bo biorę pod uwagę, że mogłam jej jakoś umknąć. Jednak baaaardzo nie chcę się narzucać i martwię się tym, że takie przypomnienie się w jakiś sposób już przed terapią 'zepsuje relację’. Nie mam pojęcia jak sformułować takie pytanie, żeby nie brzmiało niegrzecznie. Poproszę o opinię jak Państwo odebrali by takie przypomnienie się.
4 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z poczuciem zmarnowanego życia i depresją? Jaka terapia mogłaby pomóc?
Mam silne poczucie zmarnowania sobie życia. Miałem bardzo dobre warunki do rozwoju bez patologii, jednak przez swoją nieśmiałość wszystko zaprzepaściłem. Miałem wspaniałe podwórko a ja przez swoje lęki wolałem siedzieć w domu. Mogłem mieć dobre wykształcenie to ja przez nerwy wpadłem w prokrastynację i nie uczyłem się. Mogłem mieć wspaniałą dziewczynę to ja przez swoje kompleksy odrzuciłem ją. Zamiast pójść na imprezę to wolałem grać na komputerze mimo, że często byłem zapraszany i ludzie mnie lubili. Wiem, że to już przeszłość i trzeba się skupić na tym co jest i co może być jednak mając tyle spalonych za sobą mostów tylu odtrąconych ludzi ciężko stworzyć coś od nowa. Często mam epizody depresyjne i myśli samobójcze jednak na następny dzień wszystko mija i jest dobrze. Jak terapia mogłaby mi pomóc?
7 odpowiedzi
Jak zostać terapeutą uzależnień w UK i Polsce?

Witam serdecznie. Jestem alkoholikiem i pozostaję w trzeźwości od ponad 4 lat. Od początku trzeźwienia należę do AA. Od kilku miesięcy jestem też pod okiem terapeutki, a dwa tygodnie temu zacząłem uczęszczać na terapię grupową dla alkoholików, prowadzoną przed dwóch terapeutów uzależnień. Moje pytanie dotyczy jednak czegoś innego. Blisko rok temu odkryłem w sobie ogromne pragnienie niesienia pomocy ludziom jako terapeuta uzależnień. W tym celu skończyłem studia podyplomowe on-line w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego. Mieszkam i pracuję w UK. Mam pytanie, a w zasadzie prośbę o wskazanie mi możliwego kierunku bądź kierunków dalszego rozwoju. 

Proszę o wskazanie drogi co dalej robić, aby zostać terapeutą uzależnień. Czy muszę przejść dodatkowe kursy, szkolenia, czy może studia? Czy muszę uzyskać certyfikat, a jeśli tak, od czego i gdzie zacząć? Czy muszę odbyć 4-letnie szkolenie, czy wystarczy znaleźć miejsce do odbycia praktyki? Nie czuję się w pełni gotów do takiej pracy po odbytych studiach podyplomowych, a bardzo mi zależy, aby nie tracić czasu i rozwijać się. Rozważam także powrót do Polski w najbliższym czasie i czy mogę dostać wskazówki gdzie się udać, zapisać, zgłosić, aby móc podążać obraną drogą. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź, ponieważ strasznie trudno znaleźć mi odpowiedzi na powyższe pytania. Mam wrażenie, że stoję w miejscu, a chciałbym pracować w tym zawodzie, bo czuję do tego ogromny pociąg i pasję. 

 

Pozdrawiam serdecznie Michał.

4 odpowiedzi
W trakcie trwania terapii pojawiają mi się flashbacki z przeszłości. Problem polega na tym, że nie potrafię powiedzieć o tym terapeucie
W trakcie trwania terapii pojawiają mi się flashbacki z przeszłości, a przy tym myśli samobójcze. Problem polega na tym, że nie potrafię powiedzieć o tym terapeucie, a jak widzi, że coś się dzieje i o to pyta, to neguję. Co zrobić z tą sytuacją?
2 odpowiedzi
Dlaczego u psychiatry muszę odpowiadać w obecności osoby dorosłej?
Dlaczego, gdy zostałam zapisana do psychiatry ( mam 13 lat) muszę odpowiadać przy osobie dorosłej przez cały czas? Moje odpowiedzi nie były szczerze czuję, że moje leki nie są prawidłowo dobrane, ale nie chce cały czas prosić i męczyć rodziców o pomoc
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: przepracowany mężczyzna przy biurku zasypanym stertami dokumentów, z telefonem i kubkiem „World's best boss”

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.