
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Czy można nie...
Czy można nie pamiętać lub zapomnieć specjalnie, że się zdradziło?
Anonimowo
Magdalena Deresińska
Dzień dobry,
tak, jest to teoretycznie możliwe, jednak dotyczy specyficznych sytuacji. Umysł „spycha” wspomnienie do podświadomości, bo jest zbyt bolesne, wstydliwe lub zagrażające dla obrazu samego. W ekstremalnych przypadkach (np. pod wpływem traumy, silnych emocji, alkoholu, narkotyków) osoba może rzeczywiście mieć "luki" w pamięci i nie łączyć pewnych zdarzeń z własnym działaniem.
Nie da się świadomie zapomnieć czegoś w dosłownym sensie, ale ludzie często korzystają z racjonalizacji – tłumaczą sobie, że „to nie było nic wielkiego”, „to się nie liczyło”, „to był tylko pocałunek”, itd. Także mogą "spychać temat na bok", nie chcą o nim myśleć, bo konfrontacja z tym wydarzeniem jest zbyt trudna. Ponadto mogą tworzyć nową narrację – z czasem mogą nawet uwierzyć, że wydarzenia były inne, niż były naprawdę. W takich sytuacjach człowiek nie tyle zapomina, co buduje w głowie wersję wydarzeń, z którą może żyć.
Pozdrawiam,
Magdalena Deresińska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Martyna Jarosz
Czasami mechanizmy obronne, takie jak wyparcie, mogą sprawić, że umysł unika pełnego przetwarzania trudnych doświadczeń.
To jednak nie jest „specjalne zapomnienie” w pełnym tego słowa znaczeniu, ale raczej sposób, w jaki psychika chroni się przed emocjonalnym bólem.
Magdalena Pardo
Dzień dobry!
Zapomnienie o dokonanej zdradzie może być związane z różnymi mechanizmami psychologicznymi. Czasami stosujemy mechanizmy obronne, takie jak wyparcie - nieświadome usunięcie trudnych i nieprzyjemnych wspomnień z pamięci. , które może się wiązać z poczuciem winy, wstydu, lęku przed konsekwencjami - to może prowadzić do prób zminimalizowania lub zniekształcenia wspomnień związanych z tym doświadczeniem.
Warto jednak zauważyć, że zapominanie o zdradzie często wiąże się z kwestiami relacyjnymi, którym warto w tym przypadku się przyjrzeć. Być może w tej relacji występują problemy emocjonalne i komunikacyjne? Kluczowym krokiem w takiej sytuacji jest uświadomienie sobie swoich uczuć i motywacji. Może się to okazać bardzo pomocne w procesie terapeutycznym - zachęcam rozważenie rozmowy z profesjonalistą, który pomoże w zrozumieniu i przetworzeniu tych doświadczeń.
Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena Pardo
Anastazja Zawiślak
To zależy, ale w pewnych okolicznościach może się zdarzyć, że osoba zdradzająca wypiera lub minimalizuje swoje zachowanie do tego stopnia, że rzeczywiście „nie pamięta” lub „przestaje o tym myśleć” są to tzw. mechanizmy obronne takie jak np.
Wyparcie – osoba nieświadomie odsuwa od siebie bolesne lub nieakceptowalne wspomnienie, by nie mierzyć się z poczuciem winy, wstydu czy lęku przed konsekwencjami.
Racjonalizacja – próby tłumaczenia sobie, że „to się nie liczyło”, „to nic wielkiego”, co pozwala osobie unikać przyznania się przed samym sobą.
Minimalizacja – umniejszanie znaczenia zdrady lub przekonywanie siebie, że „to nie była prawdziwa zdrada”.
Dysocjacja – w silnych emocjonalnych sytuacjach niektórzy ludzie mogą mieć wrażenie oderwania się od swoich działań, co utrudnia później dokładne przypomnienie sobie szczegółów.
Warto pamiętać: zapomnienie nie oznacza braku winy czy nieważności zdarzenia. Jeśli zdrada miała miejsce, to emocjonalne konsekwencje pozostają, nawet jeśli osoba próbuje je wyprzeć.
Anastazja Zawiślak
Psycholog
Patrycja Kurowska
Gdy ktoś twierdzi, że „nie pamięta” zdrady, może to wynikać z dwóch głównych powodów, które warto dokładniej zbadać.
Po pierwsze, może to być strategia unikania odpowiedzialności – świadome lub półświadome wypieranie się winy, by uniknąć konsekwencji lub konfliktu. W takim przypadku osoba zwykle wie, że zdrada miała miejsce, ale celowo udaje amnezję, minimalizuje znaczenie zdarzenia lub przekonuje siebie, że „to nie było aż tak ważne”. Może to wynikać z lęku przed odrzuceniem, wstydu lub chęci ochrony związku, ale bywa też przejawem manipulacji.
Po drugie, rzeczywiste „zapomnienie” może wiązać się z zaburzeniami psychicznymi, takimi jak:
a) amnezja dysocjacyjna (fragmentaryczna utrata wspomnień spowodowana silnym stresem lub traumą),
b) wypieranie (głęboko nieświadome blokowanie bolesnych wspomnień),
c) lub nawet zaburzenia osobowości (np. u osób borderline, gdzie doświadczenia emocjonalne są intensywne, lecz niestabilne).
Jeśli taka osoba wykazuje inne niepokojące objawy – np. luki pamięciowe dotyczące różnych zdarzeń, uczucie „oderwania” od siebie (derealizacja/depersonalizacja) lub skrajne wahania nastroju – warto zasugerować konsultację z psychologiem lub psychiatrą. Brak wspomnień o zdradzie rzadko jest całkowicie przypadkowy; zwykle kryje się za tym albo mechanizm obronny, albo głębszy problem psychologiczny.
Z wyrazami szacunku,
Patrycja Kurowska

Zobacz podobne
Mąż po kryjomu pisze, rozmawia, spotyka się z innymi kobietami. Dowiedziałam się o tym, więc go o to zapytałam. Powiedział, że go kontroluje i mu nie ufam i że nie mam czego się bać. Ja mam wrażenie, że oddalamy się od siebie. Nie mówi mi, co się dzieje, nie zwierza się jak kiedyś. Mam wrażenie, że mnie unika. Potrafi wyjechać w delegację i przez kilka dni nie zadzwoni, nawet nie zapyta, czy w domu z dziećmi wszystko w porządku. Czy ta są moje jakieś urojenia, bo skoro mówi, że jest ok a ja doszukuje się czegoś, czego nie ma? Czy moje zachowanie go dobrego prowokuje?
Wpadłem w straszną zazdrość o dziewczynę. Od 2 miesięcy nie mogę przestać myśleć negatywnie, ciągle się martwię. Mój organizm jest na wyczerpaniu. Mam przyspieszone bicie serca, i wszystkie inne objawy stresu. Nie potrafię się skupić, nawet nie sprzątam w domu, co jest po prostu dla mnie szokiem. Ona mnie uspokaja, mówi, żebym ufał, a mnie coś kusi wiecznie, żeby sprawdzać, kontrolować. Przez to jest jeszcze gorzej. Wczoraj sprawdziłem jej telefon, choć czułem, że to mi nie pomoże. Mam straszne wyrzuty sumienia. Powiedziałem jej o tym, omal nie zerwaliśmy, to co zobaczyłem, nie było jednoznaczne, ale nie uspokaja mnie. Teraz boję się z nią o tym porozmawiać, bo nie wiem, jak zareaguje. Mam lękowy styl przywiązania, ciągły overthinking, radziłem sobie z tym, lecz teraz czuje, że mnie to przerasta. Czuje, jakby piekło chciało mnie wciągnąć, ciągłe pokusy, później działanie z lęku a na koniec wstyd i poczucie winy. I tak cały czas to błędne koło. Już raz mi się udało z tego wyjść i wszystko zaczęło się układać, a teraz znowu czuje ,jakbym przyciągał złe sytuacje, przez to moje negatywne myślenie. Jak z tego wyjść? Zaufać? Zostawić wszystko tak jak jest? Czy próbować z nią o tym porozmawiać? Myślałem nad terapią CBT. Ale po prostu jestem w rozsypce.

