Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
80 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Czy to depresja partnera czy koniec związku? Czuję się jak opiekunka.

Zuzu

Jestem w związku od 9 lat i nie wiem już, co robić. Od dwóch miesięcy mój partner twierdzi, że ma depresję. Nie pracuje, nie ma dochodu, całe dnie spędza poza domem, a kiedy jest – zamyka się w sobie, nie rozmawia, nie przytula mnie, nie mówi, że mnie kocha. Gdy próbuję się do niego zbliżyć, on mnie odrzuca, mówi, że „nie ma ochoty”, że nie czuje nic. Nie chce iść do żadnego specjalisty, chociaż prosiłam o to wiele razy. Od dawna wszystko jest na mojej głowie – zakupy, gotowanie, opłaty. Zaczynam czuć się jak opiekunka, nie partnerka. Czuję się samotna, niewidzialna, zupełnie ignorowana. Powiedziałam mu, że nie daję już rady i że myślę o odejściu. Byłam nawet oglądać mieszkanie. On wtedy zapytał, czy ma je ze mną zobaczyć – jakby chciał, żebym odeszła, ale sam nie potrafił tego powiedzieć. Potem powiedział, że mnie kocha, więc zostałam. Ale czuję, że trzymam się resztek nadziei i ochłapów bliskości. Moja koleżanka widziała jego profil na portalu randkowym. Zapytałam go o to, a on odpowiedział, że „zrobił to, bo czuje się samotny i nie dostaje ode mnie wsparcia”. To bardzo mnie zabolało, bo ja od miesięcy próbuję utrzymać ten związek i daję z siebie wszystko. Nie wiem już, czy jego zachowanie to wynik depresji, czy on mnie zdradza, czy może po prostu przestał mnie kochać. Czuję się jak wrak człowieka. Źle mi w tym związku, ale też nie potrafię odejść. Co mam robić? Jak rozpoznać, czy to depresja, czy koniec relacji? Czy ktoś z was był w podobnej sytuacji?

Droga Zuzu,

 

Nawet jeśli ktoś był w podobnej do Pani sytuacji, trudno będzie potraktować ją jako wzór. Jest Pani niepowtarzalną osobą i Pani przeżycia, myśli, decyzje również są niepowtarzalne.

Opisuje Pani dystansowanie się partnera, które bez jego szczerych wyjaśnień trudno zinterpretować. Fakt jest jednak taki, że oddalanie się, a nawet ranienie Pani obojętnością postępuje.

Myślę, że wartościowe może okazać się po prostu skorzystanie ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty. Wydaje się, że potrzebny może być namysł i zatrzymanie się nad Pani uczuciami i potrzebami w tej sytuacji, a także refleksja nad tym, dlaczego chce lub nie chce Pani odejść.  Być może będzie Pani chciała określić, jakąś granicę, do której chce Pani w związku pozostać. Z terapeutą można też rozważyć i przeanalizować działania, które zechce Pani podjąć.

Oczywiście otwarta rozmowa z partnerem  może rzucić światło na powody jego zachowania. Myślę, że  można porozmawiać zarówno w zaciszu domowym, jak i w obecności psychoterapeuty par.  Tutaj jednak potrzebna jest wspólna decyzja i gotowość do jej odbycia. Terapia par jest możliwa wtedy, gdy chcą jej obie strony i gdy cele, która każda z osób stawia nie są rozłączne- nie wykluczają się wzajemnie. Kibicuję, by udało się podjąć decyzje i działania w zgodzie ze sobą i w szacunku dla partnera.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

 

Pani sytuacja jest bardzo trudna i obciążająca emocjonalnie. Z jednej strony widzi Pani partnera, który prawdopodobnie zmaga się z czymś poważnym - może to być depresja. Z drugiej - jego zachowanie rani Panią i sprawia, że czuje się Pani coraz bardziej samotna i opuszczona. To, że próbuje Pani go zrozumieć i wspierać, świadczy o ogromnej empatii i zaangażowaniu. Jednak to nie może dziać się kosztem Pani zdrowia psychicznego.

 

To prawda, że depresja może powodować wycofanie, brak bliskości, a nawet trudności w okazywaniu uczuć. Ale ważne jest też to, że osoba zmagająca się z depresją powinna chcieć podjąć leczenie. Brak jakiejkolwiek gotowości do szukania pomocy, mimo wielokrotnych próśb, stawia Panią w roli osoby, która cały ciężar tej relacji dźwiga sama. To nie jest zdrowa, partnerska sytuacja.

 

W dodatku pojawiają się sygnały braku szacunku - obecność na portalu randkowym i tłumaczenie tego brakiem wsparcia z Pani strony to forma obwiniania, która może być bardzo raniąca i niesprawiedliwa.

 

Nie da się jednoznacznie powiedzieć, czy to wszystko jest wynikiem depresji, czy raczej końca relacji - te dwie rzeczy mogą się przenikać. Ale jedno jest pewne: Pani również ma prawo czuć się kochana, widziana i bezpieczna w związku. Jeśli tego nie ma, a partner nie chce współpracować, nie szuka pomocy i nie okazuje chęci zmiany - ma Pani pełne prawo myśleć o odejściu.

 

Warto też porozmawiać o tym z psychologiem - nie po to, by usłyszeć, co „należy” zrobić, ale by w bezpiecznych warunkach uporządkować myśli, odzyskać kontakt ze sobą i z tym, czego Pani naprawdę potrzebuje.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Droga Zuziu,

 

czytając Twój opis zaczęłam się zastanawiać, czy faktycznie Twój partner ma zaburzenia depresyjne. Na jakiej podstawie to stwierdził? Nadmienię, że osoba pogrążona w depresji raczej nie myśli o posiadaniu konta na portalu randkowym. 

Zdecydowanie widoczne jest to, że Twój partner przerzuca na Ciebie odpowiedzialność za jego stan wzbudzając przy tym poczucie winy. A w to nie daj się wkręcić. 

 

Pomyśl o wsparciu dla siebie w postaci konsultacji psychologicznych, żeby wspólnie ustalić co z tym wszystkim zrobić.

 

pozdrawiam Cię serdecznie,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,
Sytuacja, którą Pani opisuje, jest trudna i naturalnie powoduje ogromne poczucie zagubienia i emocjonalnego wyczerpania. Zachowanie Pani partnera może wskazywać na depresję, jednak proszę pamiętać, że diagnozę depresji stawia wyłącznie lekarz psychiatra - jej potwierdzenie wymaga specjalistycznej diagnozy i ewentualnego leczenia.

 

W tej sytuacji bardzo ważne jest, by zadbała Pani o siebie. Jeśli partner nie chce udać się do żadnego specjalisty i nie angażuje się w relację, Pani nie powinna czuć się odpowiedzialna za jego wybory. Zachęcam Panią do rozważenia konsultacji z psychologiem, który udzieli Pani profesjonalnego wsparcia i pomoże Pani przejść przez ten trudny czas.

 

Pozdrawiam serdecznie
Karolina Bobrowska
psycholog

Zobacz podobne

Czy można nie pamiętać lub zapomnieć specjalnie, że się zdradziło?
Czy można nie pamiętać lub zapomnieć specjalnie, że się zdradziło?
5 odpowiedzi
Uważam się za osobę bardzo samoświadomą.
Uważam się za osobę bardzo samoświadomą. Niedawno zdałam sobie sprawę, że siedzi we mnie problem, którego chciałabym się pozbyć - otóż co jakiś czas powraca do mnie widmo mojego byłego z czasów liceum. Nasza relacja zakończyła się 8 lat temu, a mi nadal od czasu do czasu wracają emocje, które czułam, gdy byłam jeszcze nastolatką. Chciałabym zgłębić temat zamykania tego typu rozdziałów w życiu i zdobywanie tzw. "closure". Czy mają Państwo do polecenia literaturę lub poradniki na ten temat? Wiem, że bez tego nie ruszę dalej, a na terapię chwilowo mnie nie stać... Z góry dziękuję!
1 odpowiedź
Żona się odsunęła, poszła na psychoterapię i skryła w sobie. Przeżywamy kryzys w małżeństwie
Witam. Czy jest to możliwe by po 15 latach znajomości, a 9 małżeństwa żona mogła po prostu się odsunąć i nie potrzebować się przytulić? Dać buzi na dobranoc i na dzień dobry? Zawsze nam się układało, byliśmy wzorem dla innych. Mamy dwoje dzieci 4 i 7 lat, dwa lata temu podjęliśmy decyzję o budowie domku w górach wspólnie. Co potem przekładało się, że mnie nie było weekendami, bo pracowałem na budowie, a w tygodniu dom, praca, dzieci, obowiązki. 3 miesiące temu zauważyłem, że ciągle chodzimy, robimy to co z dziećmi trzeba, ale nie ma nas.. milion rozmów itp wyszło, że się oddaliliśmy od siebie i żona chce iść do psychoterapeuty, więc poszła. Z tego co mi powiedziała, a nie dużo, to, że jest osobą skrytą, wszystko tłumi w sobie i musi nad tym popracować oraz o znalezieniu swojej wartości .. cokolwiek to znaczy, nie wiem, ale wiem, że odsunęła się kompletnie, śpi z dziećmi, nie ze mną..co robić, jak ją zrozumieć, jak walczyć. Proponowałem terapię, ponieważ ja sądzę, że dzieci nam się usamodzielniły i mamy więcej czasu dla siebie. Chce rozmawiać, spędzać czas itp., ale żona tak zablokowana, że rozmawia ze mną tylko o sprawach domowych i dzieci.. co robić?. Ja już nie mam siły, schudłem 15 kg, nie wiem co robić, winie się o wszystko, ona mówi, że to nasza wina.. że kocha mnie, nigdy mnie nie zdradziła, ale musi sobie poukładać to w głowie.. jak żyć w takim domu.
1 odpowiedź
Mam poważny problem z kontaktami z ludźmi, stresuję się, boję się z nimi rozmawiać
Dzień dobry, Mam poważny problem z kontaktami z ludźmi, stresuję się, boję się z nimi rozmawiać z obawy przed oceną, bardzo się przejmuję, co o mnie myślą inni. Mam nieustanny natłok negatywnych myśli. Jestem zagubiona. Przeszkadza mi to w pracy i w życiu. Ciągle wszystkich oceniam, bo wydaje mi się, że inni też mnie źle oceniają. Emocje mam przez to zablokowane, nie potrafię prawidłowo ocenić sytuacji. Brak mi pewności siebie. W pracy jestem jak maszyna, bo tylko tak mogę zdobyć szacunek innych. Nie rozmawiam ze współpracownikami. Proszę o odpowiedź. Dziękuję i pozdrawiam
4 odpowiedzi
Mój romans zniszczył moją relację z żoną i nową partnerką - co dalej?

Witam. Spróbuję opisać moją sytuację. Związek zaczął się tak, jak nie powinien. Poznaliśmy się zeszłego roku na wiosnę. Ja byłem niestety w małżeństwie. Nie będę pisał banałów w stylu: żona była zła itd. Moje relacje z żoną były „suche”, miałem dużo żalu o przeszłość. Poznałem inną kobietę, zakochałem się jak wariat, po prostu wszystko przestało mieć znaczenie. Ona też była zakochana. Częste spotkania, wspólne weekendy, pierwszy wyjazd razem – i wtedy wyszła prawda, że mam żonę. Mój błąd, nie powiedziałem od razu.

Z żoną po ślubie nigdy nie zamieszkaliśmy razem, ja wyjechałem za granicę i tam poznałem moją miłość. Pierwszy zgrzyt, złość, rozczarowanie, ale szybko wróciliśmy do siebie. Powiedziała: „ok, kocham Cię, idziemy dalej, ale musi być rozwód”. Złożyłem papiery, czekaliśmy dość długo na gotowy pozew. Z żoną nie mieliśmy dzieci ani wspólnego majątku. Kiedy pozew był gotowy i złożony, zaczęło się psuć coś między nami. Mieszkaliśmy już razem. Były kłótnie, bardzo ostre, wyzwiska w moją stronę – ja tego nie toleruję, bardzo źle na mnie działa brak szacunku.

Wtedy popełniłem największy błąd – wstrzymałem sprawę rozwodową. Razem z adwokatem ustaliliśmy, że dajemy czas. Niestety moja decyzja „dla świętego spokoju” spowodowała poważne kłamstwa. Okłamałem partnerkę, że rozwód jest w toku, że były już rozprawy i czekamy na kolejne. Moje wstrzymanie rozwodu było spowodowane wyrzutami sumienia – nie kochałem żony tak jak tej kobiety, ale żona zawsze mnie szanowała. Dalej kochałem na zabój moją partnerkę, czekałem na zmianę jej zachowania. Miała porywczy charakter, była nerwowa, robiła ogromne awantury z byle powodu, wyrzucała mnie z domu. Nocowałem kilka razy w samochodzie. Później było raz lepiej, raz gorzej – sytuacje się powtarzały.

Skupiłem się na relacji – robiłem dużo dla niej: gotowanie, kanapki do pracy, wyjazdy, zakupy, wszystko, by naprawić. Wyglądało to trochę jakbym „trzymał żonę w rezerwie”, ale doszedłem do wniosku, że chcę miłości, a sam szacunek to za mało. Partnerka ciągle pytała o rozwód, a ja wymyślałem różne historyjki – wiem, okropne.

Wszystko skończyło się 2 tygodnie temu. Kolejny raz wyrzuciła mnie z domu. Spędziłem noc na parkingu i pojechałem do PL. Sam nie wiedziałem, co robić, całą drogę przepłakałem. Zadzwoniłem do żony, że wracam i chcę się spotkać. Wcześniej odnowiłem kontakt z żoną – ale nie po to, żeby do niej wrócić, tylko by wyjawić prawdę, bo wyrzuty sumienia mnie zabijały. Spotkaliśmy się nazajutrz – zabrakło mi odwagi, by jej o wszystkim powiedzieć. Była inna od partnerki – spokojna, cierpliwa, cały czas na mnie czekała.

Punkt kulminacyjny nastąpił, kiedy partnerka znalazła żonę i zadzwoniła do niej. Wszystko o nas powiedziała, wysłała zdjęcia, każdą informację przekazała. Żona też dużo jej o mnie powiedziała. Mają do dziś kontakt, wysyłają sobie nawzajem screeny z naszych rozmów. Żona wykazuje chęć przebaczenia, partnerka nie chce mnie widzieć.

Kocham dalej partnerkę. Pisałem jej, żeby wszystko naprawić razem. Oboje przyznaliśmy, że każde z nas zawaliło – ja kłamstwami, ona totalnym brakiem szacunku. Partnerka powiedziała: „to koniec, to kolejne kłamstwo i ja już nie zaufam. Wracaj do żony. Niby dalej Cię kocham, ale nie potrafię zaufać”.

Ja już nie mam siły. Kocham partnerkę, chciałbym się rozwieść i zrealizować nasze plany, ale ona już niby podjęła decyzję, że idzie dalej. Próbowałem walczyć o nas, ale bez skutku. Sam już nie wiem, czy rzeczywiście odpuścić. Kocham ją jak nikogo innego, ale ona upiera się, że to koniec. Oboje wspominaliśmy, że fajnie nam się żyło, ale ona już nie chce…

Czy to koniec? Proszę o jakąś radę, bo jestem wrakiem człowieka. Już wszystko straciłem.

3 odpowiedzi
Bardzo zmienny nastrój w stosunku do partnera
Niewiem z czego wynika moje zachowanie do partnera potrafię w jednej chwili z bardzo miłej osoby zmienić się nie do poznania jak tylko mnie zdenerwuje, wspomnę tylko że miałam trudne dzieciństwo, mamy dziecko z autyzmem a rok temu poronilam dziecko w 13 tyg, które złapałam w ręce...
4 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.