Wstecz

Czy podczas terapii mogą mieć miejsce przeniesienia dotyczące więcej niż jednej osoby?

Petysana

Czy podczas terapii mogą mieć miejsce przeniesienia dotyczące więcej niż jednej osoby? Tzn. mogę się czuć względem psychoterapeutki tak jak kiedyś czułam się względem mojego tyrana ze szkoły, a innym razem mogę mieć uczucia do niej takie jak kiedyś miałam do mojej mamy? Jestem w trakcie oczekiwania na NFZ-owską psychoterapię, także nie wiem jeszcze tego z autopsji

Tak, przeniesienie, czyli projektowanie uczuć, postaw lub oczekiwań z jednej osoby na drugą, może dotyczyć więcej niż jednej osoby podczas terapii. Jest to zjawisko powszechne i często występuje w procesie terapeutycznym.

Przeniesienie może się manifestować w różnych formach, takich jak uczucia, oczekiwania czy reakcje emocjonalne, które mogą być podobne do tych, których kiedyś doświadczyłaś w relacjach z innymi osobami, np. rodzicami, nauczycielami, czy nawet przyjaciółmi.

W przypadku, o którym wspominasz, może się zdarzyć, że pojawią się uczucia względem terapeutki, które przypominają te, które kiedyś łączyły cię z twoim tyranem ze szkoły lub twoją matką. To naturalne i często ważne dla procesu terapeutycznego, ponieważ może to prowadzić do głębszego zrozumienia i przepracowania tych wcześniejszych doświadczeń oraz relacji.

Podczas terapii terapeuta będzie otwarty na rozmowę na temat takich uczuć i będzie starał się zrozumieć, jakie znaczenie mają one dla ciebie w teraźniejszości oraz w kontekście twojej historii życia. Jest to kluczowy element terapii, który może pomóc w rozwoju osobistym i lepszym zrozumieniu własnych reakcji i zachowań.

Dlatego, gdy rozpoczniesz terapię, warto być otwartym na to, co się pojawia, i dzielić się swoimi uczuciami i myślami ze swoim terapeutą. To może być pierwszy krok w kierunku zrozumienia i przekształcenia swoich doświadczeń i relacji.

Pozdrawiam serdecznie,

psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

przeniesienie to taki proces, w którym emocje lub uczucia, które pacjent przypisywał w przeszłości określonej osobie przenosi w teraźniejszości na psychoterapeutę lub innych. Jak najbardziej, przeniesienie może odnosić się do więcej niż jednej osoby oraz może się zmieniać w trakcie procesu terapeutycznego. Jest to naturalne zjawisko podczas terapii.

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Zdjęcie Kaja Jadacka

Kaja Jadacka

Psycholog
2 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

Jak najbardziej, mogą pojawiać się w Pani takie uczucia. Mechanizm przeniesienia jest cechą działania naszego umysłu, który wkłada rzeczy które doświadcza w kategorie, skojarzenia oraz skrypty, na podstawie których może szybko zareagować na napotkaną sytuację. Przeniesienie jest dosłownie “zareagowaniem” według przyzwyczajeń, wspomnień i emocji, które już miały miejsce, w sytuacjach, które nie mają z poprzednimi wydarzeniami bezpośredniego związku. Przeniesienie może się pojawiać także w codziennych sytuacjach, jednak jego pojawienie się w gabinecie psychoterapeutycznym pełni rolę szczególną - dzięki obecności terapeuty, który tworzy z Panią relację, ale także jest bacznym obserwatorem, może Pani przyjrzeć się przeniesieniu jak próbce w laboratorium. 

Psychoterapia to miejsce, gdzie wraca wiele wspomnień i uczuć, stąd przeniesienia są bardzo częste. Sprzyja temu zachowanie i postawa terapeuty, który skupia się wyłącznie na Pani, i nie wnosi w relację zbyt wielu osobistych emocji ani nie opowiada własnych historii, nie udziela rad. Bezstronność terapeuty sprawia, że może Pani łatwiej zauważyć, że uczucia które przychodzą do Pani, nie wynikają z bezpośredniego doświadczenia. Dlatego przeniesienie to korzystne zjawisko, bo pozwala Pani przepracować różne sytuacje, przeszłe i przyszłe, w bezpiecznych warunkach przestrzeni terapeutycznej. 

Życzę wszystkiego co najlepsze,

Kaja Jadacka, psycholożka

Zdjęcie Dorota Patrzyk

Dorota Patrzyk

Psycholog
10 odpowiedzi na forum

Oczywiście :) W trakcie całego procesu opisany mechanizm może zachodzić w nawiązaniu do różnych osób i jest to jak najbardziej okej. Wręcz jest to pożądane i warto mówić o tym psychoterapeucie, ponieważ będzie to dla was ważny materiał do wspólnej pracy. 

Wszystkiego dobrego :) 

Zdjęcie Bogumiła Krawiec

Bogumiła Krawiec

Psycholożka
2 odpowiedzi na forum

Witam,

przeniesienie jest naturalnym zjawiskiem, które polega na przenoszeniu reakcji emocjonalnych doświadczanych w przeszłości na osobę terapeuty. Mogą to być doświadczenia względem jednej lub wielu osób, które w jakiś sposób okazały się ważne w naszym życiu.

Biorąc pod uwagę kontekst zadanego pytania (oczekiwanie na psychoterapię) należy też wspomnieć, że przeniesienie w psychoterapii jest nie tylko naturalne, ale także bardzo potrzebne. Pozwala zrozumieć mechanizmy, które towarzyszą nam w codziennym funkcjonowaniu, a które powstały właśnie w kontakcie z osobami dla nas ważnymi. Gabinet psychoterapeuty powinien być zatem bezpiecznym miejscem do przeżywania trudnych emocji, także tych związanych z lękiem przed przeniesieniem. Jeżeli obawia się Pani wystąpienia przeniesienia to warto podzielić się tą obawą z psychoterapeutą. Wniesie to dużo do samego procesu psychoterapii.

Pozdrawiam 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Czy lekarze widzą całą moją historię leczenia? Tajemnica lekarska w jednym ośrodku
Witam mam pytanie jak to wygląda obecnie jeżeli leczę się u psychiatry i zostałam skierowana na psychoterapię lub do psychologa. Wiadomo, teraz wszystko zostaje zapisywane na wizytach w komputerze. Czy każdy lekarz po podaniu danych/peselu widzi całą moją historię leczenia? Też jak to jest jeżeli chciałabym iść do psychologa w tym samym ośrodku, gdzie psychiatra to czy specjalistów obowiązuje tajemnica lekarska? Mogą oni informować siebie o przebiegu wizyty/ jak wyglądała rozmowa itd? Wiem forum nie do końca jest od takich pytań ale chciałabym wiedzieć jak to naprawdę wygląda przed wizytą. Będę wdzięczna za informacje.
5 odpowiedzi
Żona, która przeżyła traumę, zachowuje się w niebezpieczny i destrukcyjny dla siebie sposób od lat. Teraz wzięła dzieci i uciekła z domu. Co ja mam robić, czy ma borderline?
Witam Proszę o pomoc, jestem ojcem 3 dzieci i mamy poważny problem. Żona została wykorzystana seksualnie 15 lat temu, jej oprawca w 2012 roku zabił dziewczynkę. Żona po tym wykorzystaniu nie dostała pomocy. Wiem, że wdawała się w różne niebezpieczne relacje z mężczyznami, do czego sama się przyznała w swoim opowiadaniu, które pisała w 2021 roku w ramach terapii. W zeszłym roku była podobna sytuacja, tylko, że twierdzi, że ona tego nie chciała. W tym roku przyłapałem ją o 4 rano, jak wracała z dyskoteki na niby tylko przytulaniu się z kolesiem w klatce. Wszystkie sytuacje były pod wpływem alkoholu. Ogólnie seks u nas był częsty, ale zdarzały się miesięczne przerwy. No i oczywiście przeważnie miała ochotę jak była pod wpływem alkoholu. 3 razy się okaleczała żyletką, raz było wzywane pogotowie, później już szantażowała, że jak zadzwonię to się bardziej potnie, jak będę w pracy. Ogólnie była zabrana 3 razy pod wpływem alkoholu. W lutym br poznała koleżankę w szpitalu psychiatrycznym i w wrześniu zabrała dzieci i przeprowadziła się tam. Sfałszowała podpis w przedszkolu. A mnie oskarża o znęcanie się nad rodziną, w sumie tak samo, jak jej koleżanka swojego męża. A ona ma 4 dzieci z 3 partnerami. Dzieci tak zmanipulowała, że się mnie boją. Na sms odpisuje w sprawie dzieci po kilku dniach a moim rodzicom wcale nie odpisuje. Czy podejrzenie borderline jest u niej właściwe, bo dużo o tym czytałem i wszystko pasuje. Będę bardzo wdzięczny za pomoc, bo nie wiem już co mam robić.
1 odpowiedź
Czy psychoterapia pomoże mi w zakończeniu relacji? Psycholog już nie pomaga
Czy jeśli męczę się w swojej relacij z "przyjacielem" powinnam iść do terapeuty? Nie umiem jej zakończyć, zauważam, że psycholog to już za mało.
2 odpowiedzi
Traumatyczne doświadczenia i brak terapeuty. Nie radzę sobie.

Doświadczyłam wielkiej traumy w dzieciństwie, molestowanie, brak początku bezpieczeństwa, miłość, dom alkoholiczny, po 35 roku życia wszystko wybuchło, pojawiły się leki, objawów psychosomatyczne z ciała, bóle, chodziłam na terapię 1,5 roku coś tam udało się przepracować, niestety terapeutka zakończyła terapię ze względu na jej ciążę, choć twierdziła, że już sobie sama poradzę, tak się nie stało, nadal płaczę , wszystko mnie boli, szukam nowego terapeuty, ale nie mogę się zdecydować, mam wielki problem z podjęciem tej decyzji, a czuje się coraz gorzej, wydaje mi się, że nic mi już nie pomoże i będę płakać tym bólem całe życie, a nie mam już siły, wolę zniknąć,jak sobie pomóc? Jak nie zwariować od nadmiaru tych emocji, nic mnie nie cieszy, życie straciło sens.

8 odpowiedzi
Na czym polega psychoterapia DBT?
Na czym polega psychoterapia DBT?
8 odpowiedzi
Myśli samobójcze, samookaleczanie i wahania nastroju - czy terapia pomaga i jak sobie pomóc?
Mam dość siebie i swojej niedojrzałości emocjonalnej. Moje życie to porażka. Nic nie osiągnęłam. Studia niezdane. Trzeci raz powtarzam trzeci rok. Jestem durna, ograniczona umysłowo. Wiem, że moja tępota jest ogromna. Mówi się, że głupim żyje się łatwiej, ale u mnie to nie działa. Wszystko zaniedbuję - terminy, studia, szkołę. Jestem aspołeczna i wstrętna. Ghostuje ludzi, odsuwam się od nich i jednocześnie cierpię z powodu samotności. Rysuję i dziś popłakałam się, gdy zobaczyłam, że osoba, która zaczęła rysować pół roku temu, osiągnęła poziom, jakiego nie zdołałam osiągnąć po latach systematycznych ćwiczeń, godzin, zaniedbywania nauki i wszystkiego na rzecz tej jednej rzeczy. Od paru miesięcy jestem wolontariuszem w schronisku. Opiekuję się kotami. Poświęciłam się temu w pełni. Co tydzień, w weekendy jadę dwie godziny do schroniska i spędzam resztę dnia z kotami. Nagrywam je, wrzucam na media społecznościowe, montuje filmiki z nimi. Mam zgodę na wejście na koci szpital i zawsze na nim zostaje, spędzam czas z chorymi kotami. Wypłakałam tam morze łez. Przeżywam każdą śmierć i cieszę i wzruszam z każdej adopcji. Moim marzeniem jest zdobyć pracę jako koci opiekun i przeszłam rozmowę o pracę, powiedziałam, że znam nasze kotki, że się przykładam i jestem gotowa poświęcić temu całe życie - nawet dni świąteczne. Dzisiaj dostałam informacje, że zatrudnili kogoś innego. Taka mała rzecz. Poryczałam się. Mam problem z samookaleczaniem, nienawidzę siebie. Wróciły myśli zabiciu mojej żałosnej osoby. Odmowa bardzo mnie zabolała. Nigdy nie jestem wystarczająca. Muszę za coś żyć, a mam 25 lat i żadnej pracy, nigdzie mnie nie chcą, bo jestem tępa i do niczego się nie nadaję. Wszystkie porażki przeżywam głęboko. Jakiś czas temu, po całym dniu z kotkami w schronisku, gdy wracałam (nocą) biletomat nie zadziałał. Usiadłam więc bez biletu. Niestety przyszedł kanar i gdy pokazałam mu, że biletomat nie działa, nagle zaczął działać. Dostałam karę. Parę minut potem, gdy siedziałam już w drugim autobusie połknęłam dwa blistry tabletek, które ze sobą miałam. Czułam się trochę niedobrze, wróciłam do domu i zasnęłam. Czuję się ociemniała moją durnotą. Jednocześnie wiem, że powinnam wziąć się w garść i zacząć zachowywać się normalnie. Dostałam ataku paniki z hiperwentylacją a po powrocie do domu (mieszkamnz rodzicami, bo jestem żałosnym przegrywem) mama zrobiła awanturę, że robię cyrk, wstyd i ona już nie wie co zrobić. Oczywiście mam okresy, w których rozpozycznam dużo rzeczy np. Wolontariat, szkołę policealną w trakcie studiów. Jestem w stanie rysować całą noc. Nadal siebie nienawidzę, ale chłonę wtedy świat, koty, naturę, dwa razy weszlam w związek (jestem osobą aseksualną, aromantyczną i skrajnie introwertyczną), chodzę w kółko po parku, serce bije mi szybciej, słucham muzyki i zatapiam się w fikcyjnym świecie, który kreuję od 10 lat. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest we mnie nuta cynizmu, czuję się bardziej ,,samoświadoma" od innych i jednocześnie siebie nienawidzę. W tych okresach czuję się jak najbardziej ,,normalny" człowiek na świecie. Lubię kontakt z naturą. Mam trochę obsesje na punkcie ziemi, piachu. Czasem jem ją z chodnika. Kocham stać w ulewie, jeść ziemię i maniakalnie tworzę: piszę, rysuję, montuję filmy z kotkami. To mija, uświadamiam sobie, że wszystko co robię jest słabe, brzydkie, durne. Nie jestem bardziej ,,samoświadoma" tylko zgorzkniała. Zdesperowana. Znowu tonę w beznadziei Moja mama mówi, że jestem niestabilna emocjonalnie - jak dziecko. Nie rozumiem jak mogę czasami myśleć, że jestem czymś więcej niż wyjątkowo bezmyślną kupą mięsa. Czy można stać się osobą dojrzałą, gdy jest się takim durniem jak ja? Czy każdy 25-latek się tak czuje, czy życie tak wygląda? Nie jest kolorowe, spektrum emocji. Duszą mnie. Życie miga - szarość przeplata się z czymś co przypomina mandale. Nie jestem w stanie tego znieść, lecz wiem, że muszę. Podobno terapia jest dobra; nie mogę wyzbyć się myśli, że nie powinnam się nad sobą rozczulać, że nikt nie pomoże. Czy terapia pomaga? Może zmienia perspektywę, nie samo życie. Nie zatrzymuje szczęścia. Nie potrafię żyć, może to infantylne. Jak sobie pomóc? W którą stronę iść? Najwyraźniej jest we mnie jakaś część, która pragnie by ten łeb w końcu przestał dramatyzować. Nadmienię, że biorę leki, lamitrin i wenflaksynę. Wszystko na nfz, wstydzę się zapisać na wizyty. Dużo nie mówię, wstydzę się powiedzieć o wielu sprawach. Boję się hospitalizacji. Dziękuję za wysłuchanie.
7 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: dwie przyjaciółki jedzą razem zupę przy stoliku

Zaburzenia odżywiania – przyczyny, objawy i rodzaje

Zaburzenia odżywiania to poważne zaburzenia psychiczne związane z nieprawidłowymi zachowaniami żywieniowymi, negatywnie wpływające na zdrowie. Obejmują anoreksję, bulimię i kompulsywne objadanie się, ARFID, Pica, czy ortoreksję.