
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia lękowe
- Od dziecka nie ufam...
Od dziecka nie ufam swojej pamięci - skąd wiem, że nie zrobiłam komuś krzywdy?
Aleksandra Działo
Dzień dobry,
Jeśli chodzi o nasze myśli, to warto pamiętać, że nie jest to coś, co nas definiuje. Myśli i obrazy, które pojawiają się w naszej głowie, właściwie rzadko kiedy opisują prawdziwą rzeczywistość. Są to nasze interpretacje i subiektywne odczucia. Stąd też mogą podlegać zniekształceniom . Jeśli Pani myśli mają natrętny charakter i uniemożliwiają Pani codzienne funkcjonowanie, najlepiej będzie skonsultować problem ze specjalistą zdrowia psychicznego - psychologiem i psychiatrą, a w dalszej kolejności rozpocząć pracę z psychoterapeutą.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Wloka
Dzień dobry
Napisała Pani o lekach i terapii - czy to znaczy, że jest Pani nadal w terapii? Trudno doradzać mając tak mało wiadomości o Pani życiu, ale przede wszystkim polecam kontynuować spotkania z psychologiem lub terapeutą - chociażby po to, żeby móc mówić o swoich obawach i oczyszczać z nich umysł. Druga sprawa to koncentracja na teraźniejszości - polecam różne ćwiczenia z zakresu mindfullness - dostrzeganie drobiazgów, szukanie dobrych chwil w danym dniu, skupianie sie i mocne przeżywanie tego, co Pani robi w danej chwili, czas na kontemplację natury i poszukiwanie swoich pasji. Widzę takie dwie drogi działania: 1. bycie w terapii, na której rozpracowuje Pani swoje natrętne myśli; 2. życie tu i teraz i uczenie się życia pełną piersią.
pozdrawiam
Agnieszka Wloka

Zobacz podobne
Witam, jestem mężczyzną lat 23 chorującym na schizofrenię paranoidalną i borykam się z problemem, albowiem od jakiegoś czasu boję się wyjść samemu z ośrodka, w którym aktualnie przebywam z powodu właśnie tych leków. Lęki to m.in strach przed zabiciem, porwaniem przez obcych ludzi, nie wiem jak mam z tym walczyć, lekarz mi tutaj mówi, że to tylko w mojej głowie, ale ja sam nie do końca wierzę, że to tylko choroba, bardziej myślę że naprawdę chcą mi coś zrobić. Macie jakieś porady co zrobić?
Dzień dobry, zwracam się z pewnym pytaniem.
Od wielu miesięcy leczę zaburzenia lękowe, widzę ogromną poprawę i powoli wracam do dawnego życia. Mam natomiast problem z tym, że przy jakimkolwiek wysiłku fizycznym, a nawet zwykłym staniu w miejscu, spacerze a nawet czasami jak siedzę po chwili mam nogi jak z waty i duszności. Robiłam szereg badań, które wyszły prawidłowo, praktycznie potwierdzone przez psychiatrę jest to, że jest to u mnie dość psychosomatyczne przeżywanie lęku, które mimo terapii kompletnie mnie nie opuszcza.
W tej sytuacji zastanawiam się, czy leki psychiatryczne mogłyby na to pomóc? Próbowałam wszystkich metod bardziej terapeutycznych w tej kwestii, pomagały lecz chwilowo i nie wiem już co robić. Spytałabym o to psychiatry, ale bardzo długo nie mam możliwości spotkania z nim, tak samo z terapeutą, więc liczę, że nie jest to jakieś nietypowe pytanie, bo naprawdę nie wiem już co z tym robić…

