
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, związki i relacje
- Czy powinienem...
Czy powinienem wspierać wnuczkę po karceniu przez jej mamę?
Radek
Anastazja Zawiślak
Dzień dobry,
Rozumiem Twoje podejście – chcesz, by wnuczka uczyła się odpowiedzialności za swoje zachowanie. Jednak w sytuacjach, gdy dziecko płacze i szuka przytulenia, ważniejsze od oceny zachowania jest okazanie wsparcia emocjonalnego, którego w tej sytuacji dziecko potrzebuje. Zachowanie dziecka możemy wytłumaczyć po przytuleniu, czyli ukojeniu emocji, możemy wytłumaczyć, co się wydarzyło, dlaczego nie było to odpowiednie, co dziecko mogło zrobić inaczej i jakie są konsekwencje zachowania. Krzyki i emocje dorosłych nie są zrozumiałe dla dziecka, nie są wychowawcze, są jedynie oznaką, że to my sami powinniśmy pomoc sobie w samoregulacji swoich emocji, a następnie pokazać jak to zrobić dziecku. Przytulenie nie oznacza zgody na złe zachowanie – to sygnał: „Jestem przy Tobie, nawet jeśli coś poszło nie tak.” Dopiero gdy dziecko poczuje się bezpieczne i zrozumiane, łatwiej przyjmuje rozmowę o swoich błędach.
Warto tłumaczyć dziecku co my jako dorośli rozumiemy jako zachowanie "grzeczne i nie grzeczne", nie podając przykłady czego nie wolno robić, a raczej pokazując, modelując oczekiwane zachowania.
Twoja intencja była dobra – chciałeś pomóc w wychowaniu – ale czasem przytulenie i wsparcie emocjonalne są kluczowe, by dziecko uczyło się także zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Nie chodzi nam przecież o racje, a o relacje.
Pozdrawiam,
Anastazja Zawiślak
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kacper Urbanek
Dzień dobry,
Rozumiem, że chciał Pan postąpić wychowawczo i pokazać wnuczce, że niewłaściwe zachowanie ma swoje konsekwencje to naturalne podejście, zwłaszcza z troski o to, by dziecko się uczyło. Ale z punktu widzenia rozwoju emocjonalnego dziecka warto pamiętać, że przytulenie po karze czy trudnej sytuacji nie oznacza „nagrody za złe zachowanie” to sygnał: „nadal Cię kocham, ale nie zgadzam się z tym, co zrobiłaś.” Dziecko, szczególnie małe, często nie umie jeszcze oddzielić „zrobiłam źle” od „jestem zła” i wtedy wsparcie emocjonalne od bliskich bardzo pomaga. Może warto znaleźć złoty środek np. przytulić wnuczkę i spokojnie powiedzieć: „Rozumiem, że jest Ci smutno, ale wiesz, że mama ma rację. To, co zrobiłaś, było nie w porządku. Kochamy Cię, ale musisz się nauczyć, co jest dobre, a co nie.” Nie chodzi więc o to, by zaprzeczać mamie, ani o to, by być „złym” czy „dobrym” dziadkiem, tylko o to, by razem budować dziecku jasne, ale bezpieczne granice. Bardzo dobrze, że Pan się nad tym zatrzymał, to znaczy, że Panu zależy.
Z pozdrowieniami
Kacper Urbanek
Psycholog, diagnosta

Zobacz podobne
Witam, mam duży problem, zdradziłem emocjonalnie żonę (pisałem z inną kobietą), nigdy nie miałem zamiaru się z nią spotkać i Żona o tym wie (wysłała mnie na badanie wariografem), stało się tak, bo od samego początku naszego związku istnieje jeden dla mnie ogromny problem (Żona nie okazuje uczuć) i nie chodzi mi o chodzenie za mną i mówienie kocham, czy też rzucanie się na szyję, ale choćby o najmniejsze gesty typu przytulenie, gdy oglądamy razem film, danie buziaka przed snem ... Na początku związku byłem pełen zapału, jest to zdecydowanie kobieta mojego życia, starałem się, mówiłem do niej miło, tak jak serce nakazywało. Ona niestety często gasiła mój zapał oczywiście początkowo nieskutecznie ...
Był też problem ze zbliżeniami fizycznymi, nie wiedziałem dlaczego, bo nie dało się z nią o tym rozmawiać (bo ja o takich sprawach nie rozmawiam) czułem się trochę jak obcy człowiek, ale się nie poddawałem... Niestety z czasem zbyt mocno zaczęło mi brakować uczucia, nie mówię o fizyczności, dość często kłóciliśmy się przez to i słyszałem, że to się zmieni
1. Jak zamieszkamy razem 2. Po ślubie 3. Po 40-stce (bo tak powiedziała Żonie koleżanka) sytuację się napiętrzały, a ja popełniałem błędy, gdyż straciłem zaufanie Żony.
Bałem się jej powiedzieć prawdę w kilku sprawach, bo wiedziałem, że będzie długa cisza w domu i nawet nie będę się mógł przytulić, a co dopiero mowa o czymkolwiek więcej.
Wiem, że jest Ona specyficzną kobietą, po 11 latach znajomości do dziś nie widziałem jej nago. Cały czas jakby się ukrywała przede mną, a jest piękną i atrakcyjną kobietą...
Jakieś 3 lata temu zdecydowała się zrobić coś z problemem zbliżeń fizycznych, zapewne tylko i wyłącznie dlatego, że chcieliśmy mieć dziecko, co też się udało.
Nasze Szczęście zaraz będzie miało roczek, niestety cały czas nie zmieniało się nic co do okazywania uczuć, co do zbliżeń to prócz dni płodnych, gdzie słyszałem "chodź, bo trzeba ", też szału nie było .... Ja popełniłem 2 ogromne błędy, pisałem z kobietami, szczególnie z jedną i to jeszcze, kiedy Żona była w ciąży. Podobało mi się zainteresowanie ze strony tej kobiety, pytała, jak mijała mi noc, dzień, poranek ...
W ogóle się interesowała ... Dużo mnie nie było w domu, bo remontowałem dom po Żony Babci i teraz wiem, że błędem było, iż nie znalazłem do tego firmy. Zapewne wtedy nie oddalibyśmy się tak od siebie....
Gdy tylko urodziła się Córcia, zerwałem kontakt z tą kobietą. Można powiedzieć, że było wszystko w porządku.
Byliśmy pochłonięci rodzicielstwem, przez dłuższy czas nie jeździłem nic robić, aby jak najwięcej pomagać przy Córci.
Żona trochę źle znosiła początki macierzyństwa, chociaż dla mnie radziła sobie świetnie, o wiele lepiej niż ja..
Po ok. 4 miesiącach zacząłem jeździć znów remontować i pewnego dnia napisałem do kolejnej kobiety, również wiedziałem, że będzie to tylko pisanie, lecz niestety i nawet to nie powinno się zdarzyć. Żona szybko to odkryła, wtedy jeszcze dała mi szansę i ja wiedziałem, że już nigdy czegoś takiego nie zrobię, bo wystarczyła mi jedną noc (Żona poprosiła, abym spał poza domem) bez widoku Córeczki i Żony o poranku, bez kontroli w nocy czy jest dobrze przykryta, bez wstawania na karmienie jej .... Szybko pokazało mi to, co się tak naprawdę liczy ... Niestety jakiś miesiąc temu napisała do mnie kobieta, z którą pisałem przed urodzeniem się Córeczki i do końca sam nie wiem czemu, ale odpisałem. Żona to odkryła, pisała z tą kobietą, dostała od niej nasze wiadomości, zdjęcia i oczywiście zażądała rozwodu, co po części mnie nie dziwi, lecz interesuje mnie, bo cały czas się obwiniam i dochodzi już do głupich myśli czy to tylko moja wina, czy tak powinien wyglądać związek?
Bez wyrażania uczuć? Czy to może tylko ze mną jest problem ? Z góry dziękuję za odpowiedź.
